Zbigniew Szczypiński: Ilu jest w Polsce obywateli?5 min czytania

()

2017-09-19.

11 – 17 września w siedzibie Europejskiego Centrum Solidarności odbyły się liczne debaty, wykłady, warsztaty i dyskusje, organizowane w ramach drugiego już Gdańskiego Tygodnia Demokracji. Głównym przesłaniem imprezy były słowa Jana Nowaka-Jeziorańskiego – „Nie ma demokracji bez udziału obywateli”, widniejące na okładce programu Tygodnia.

To ważne – obywateli, a nie po prostu ludzi, uczestników, widzów, publiczności…

W znakomitych wnętrzach ECS odbyły się cztery poważne debaty, których uczestnicy poszukiwali w kolejnych dniach odpowiedzi na następujące pytania:

  • Dokąd zmierzamy?

Wprowadzeniem do dyskusji był panel z udziałem prof. Leny Kolarskiej-Bobińskiej, prof. Mirosławy Marody, prof. Jerzego Bralczyka i Wojciecha Eichelbergera

  • Czy demokracja jest potrzebna, aby wieść dobre życie?

Dyskusję poprzedził panel komentatorów: Dominiki Wielowieyskiej, Renaty Kim i Jacka Paasińskiego.

  • Jaki mamy w Polsce ustrój?

W panelu wzięli udział prof. Wiesław Władyka i prof. Marcin Matczak, moderatorem był red Marek Ponikowski.

  • Czy możliwe jest demokratyczne państwo bez samorządu?

Była to debata prezydentów: Poznania, Gdańska, Łodzi, Ostrowa Wielkopolskiego, Legionowa i Nowej Soli.

Przytoczone wyżej tematy jednoznacznie wskazują, że treścią dyskusji panelistów i słuchaczy były sprawy dziejące się „tu i teraz”: zmiany, jakie już wprowadził i zamierza wprowadzić do polskiego systemu politycznego obóz Zjednoczonej Prawicy, a właściwie Jarosław Kaczyński.

Nie ma tu miejsca na szczegółowe sprawozdanie z tych dyskusji. Jako ich aktywny uczestnik muszę jednak podzielić się gorzką refleksją, wynikającą z tego, że wszystkie subtelne rozważania i analizy znakomitych panelistów i zaangażowanych obywateli – uczestników tych dyskusji – przegrywają z prostym jak konstrukcja cepa działaniem rządu „dobrej zmiany”. Przegrywają i przegrywać muszą.

Sejm RP wznowił obrady po wakacyjnej przerwie awanturą o aferę bilbordową, a jednocześnie Rząd RP na wtorkowym posiedzeniu postawił sprawę kolejnego już podniesienia płacy minimalnej i stawki godzinowej. Sama zapowiedź takich działań zaowocowała kolejnym wzrostem poparcia dla PiS-u  do poziomu 44% wg ostatniego raportu CBOS.

Tak działa „maszyna polityczna” rządu „dobrej zmiany”: wszystkie wpadki jego ministrów z największym nawet deficytem intelektu, wszystkie szaleństwa i rozchwianie emocjonalne najważniejszych osób w państwie – są niczym wobec tych prostych działań, a nawet tylko zapowiedzi tych działań.

Demokracja nie może działać, po prostu nie ma jej, bez udziału obywateli.

No to ilu mamy obywateli w Polsce? Teraz, w 2017 roku, wie to ktoś? Są jakieś szacunki ?

Bo ilu mamy beneficjentów rządów „dobrej zmiany” policzyć łatwiej!

Z wielu innych wydarzeń Gdańskiego Tygodnia Demokracji chciałbym opowiedzieć o spotkaniu autorskim z prof. Jerzym Zajadłą. Na spotkaniu 15 września profesor mówił o swojej najnowszej książce „Sędziowie i niewolnicy”, która jest znakomitym przykładem jak ogromna erudycja poparta wrażliwością filozofa prawa pozwala zbudować most pomiędzy dawnymi laty a współczesnością, jak opisując procesy i wyroki sędziów amerykańskich orzekających w XVIII i XIX wieku w Stanach Zjednoczonych – gdzie panowało albo właśnie zostało zniesione niewolnictwo – sędziowie wykazywali się (albo i nie) cnotą i charakterem.

Dyskusja oczywiście zeszła na „tu i teraz”, na polskie podwórko. Niech jej najkrótszym podsumowaniem będzie wypowiedź autora: profesor wyraził nadzieję, że nie będzie musiał pisać drugiego tomu pod tytułem „Sędziowie – niewolnicy” o sędziach w Polsce. Oraz puenta głosu jednego z dyskutantów, że w wyniku planowanych zmian w polskich sądach sędziowie będą od prawa, a lud od sprawiedliwości…

Z kronikarskiego obowiązku muszę wspomnieć o ważnym wydarzeniu w ramach Tygodnia, jakim był panel obywatelski z udziałem gości z Ukrainy i Białorusi, który zaczął się w sobotę, 16 września. Był to przegląd różnych form partycypacji społecznej i analiza aktywności obywatelskiej w obliczu demokracji liberalnej, nieliberalnej i w krajach partnerstwa wschodniego.

Ważną częścią Gdańskiego Tygodnia były też wykłady w cyklu „Kobiety ! RatujMY Demokrację” z udziałem prof. Moniki Płatek, oraz spotkanie z Tadeuszem Gleinertem na temat dylematów gdańskiej samorządności.

Z wielu jeszcze innych towarzyszących imprez wspomnę o wystawach, zwiedzaniu Stoczni Gdańskiej trasami działaczek strajkowych, konkursie dla dzieci i młodzieży pod tytułem : „Demokracja. Nie tylko dla dorosłych” czy pokazach filmowych  „Solidarność według kobiet” albo wreszcie o pokazie filmu o Władysławie Bartoszewskim – „Budowniczy mostów”.

To jeszcze nie wszystkie wydarzenia Gdańskiego Tygodnia Demokracji, sądzę jednak, że wystarczy, aby wyrobić sobie pogląd czym jest i czym było to wydarzenie.

Działo się…

Jak można ocenić rolę takich inicjatyw władz Gdańska z prezydentem Pawłem Adamowiczem i władz Europejskiego Centrum Solidarności z Basilem Kerskim, jego dyrektorem?

Prosto: bardzo dobrze, że są takie wydarzenia. Nigdy ich dosyć, nigdy za dużo, ale…

W debatach, organizowanych w największej sali ECS, uczestniczyło około 400 osób w każdej. To była przy tym raczej ta sama publiczność. Próba oceny łącznej liczby uczestników wszystkich imprez Gdańskiego Tygodnia Demokracji prowadzi do liczby 2-3 tysięcy.

To mało. Ale to zaczyn większych i głębszych procesów, które muszą się zacząć, aby liczba obywateli stała się znacząca.

Nawet najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku – mówi stare, mądre chińskie przysłowie. Zaryzykuję stwierdzenie, że w przypadku Gdańskiego Tygodnia Demokracji zrobiono już krok drugi…

Zbigniew Szczypiński

Gdańsk

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.