2017-12-23
Trudno o bardziej kojącą, tchnącą spokojem kolędę niż „Stille Nacht”. Tymczasem w chwili, gdy wikary Mohr zapisywał sześć zwrotek swojego wiersza, wokół panowały ciemność i rozpacz…
Oberndorf jest niewielką miejscowością położoną nad rzeką Salzach u podnóża Alp, dwadzieścia kilometrów na północ od Salzburga. Świat pewnie nigdy by się nie dowiedział o jej istnieniu, gdyby nie fakt, że właśnie tu – 24 grudnia 1818 roku – po raz pierwszy zabrzmiały dźwięki najsłynniejszej kolędy świata „Stille Nacht”. Kolędy austriackiej, a nie, jak się powszechnie sądzi, niemieckiej.
Dwa głosy i gitara
Słowa napisał dwa lata wcześniej, w 1816 roku, Joseph Mohr, wikary w tamtejszej parafii św. Mikołaja. Jego wiersz „Weihnachtslied” (pieśń bożonarodzeniowa) powstał ponoć pod wpływem wzruszenia, jakiego doznał, odwiedzając z wiatykiem ubogą matkę, tulącą niemowlę. Rok później muzykę skomponował na prośbę Mohra jego przyjaciel Franciszek Ksawery Gruber – nauczyciel w pobliskiej wsi Arnsdorf, a jednocześnie organista w kościele św. Mikołaja w Oberndorfie. Prawykonanie kolędy także było ich dziełem: Gruber śpiewał głębokim basem, grając jednocześnie na gitarze, Mohr wtórował mu barytonem, a chór parafialny powtarzał ostatnie wersy zwrotek. Podobno organy w kościele św. Mikołaja akurat się zepsuły, podobno głodna mysz nadgryzła miechy. Ale to zapewne legenda. Być może obaj autorzy wyczuli, że ich kolęda w małym wiejskim kościółku nie potrzebuje podniosłego tonu organów.
Stille-Nacht-Kapelle
Kaplicę „Cichej nocy” wzniesiono na pamiątkę owego pierwszego wykonania kolędy z 1818 roku. Stanęła na szczątkach kościoła św. Mikołaja, który – podtapiany kilkakrotnie przez powodzie – zawalił się w 1906 roku i został ostatecznie rozebrany tuż przed I wojną światową. Niewielką rozmiarami białą rotundę budowano trzynaście lat, konsekrowana była w 1937 roku. Nad drzwiami widnieje napis: „Pokój ludziom dobrej woli”. W skromnym wnętrzu znajduje się drewniany ołtarz, zaś autorów kolędy upamiętniają dwa witraże: Mohr trzyma w ręku gęsie pióro i arkusz papieru, Gruber – gitarę.
Parafianie księdza Mohra
Trudno o bardziej kojącą kolędę niż tchnąca spokojem i nadzieją „Cicha noc”. Tymczasem w chwili, kiedy wikary Mohr zapisywał na karcie papieru sześć zwrotek swojego wiersza, wokół panowały ciemność i rozpacz. Europa właśnie próbowała dźwignąć się ze zniszczeń po wojnach napoleońskich, kiedy spadła na nią klęska głodu, epidemia tyfusu, fala demonstracji i zamieszek. Ludzie porzucali rodzinne strony w poszukiwaniu chleba, Europę dotknęła pierwsza wielka fala emigracji.
Mieszkańcom Oberndorfu, który był przedmieściem miasta Lauben, po zakończeniu działań wojennych świat się nagle zawalił. Lauben przyłączono do Bawarii, natomiast Oberndorf przypadł w udziale Austrii. Granica przebiegała przez rzekę Salzach, więc parafianie księdza Mohra – flisacy z dziada pradziada spławiający rzeką sól, przewoźnicy i budowniczowie łodzi stracili pracę. Głód zajrzał w oczy całej okolicy.
Co ma wulkan do kolędy
Przyczyną nieszczęść był także odległy o tysiące kilometrów wulkan Tambora na wyspie Sumbawa w dawnych Holenderskich Indiach Zachodnich (dzisiejsza Indonezja). Potężny wybuch wulkanu w kwietniu 1816 roku miał dramatyczne konsekwencje dla całej Ziemi, m.in. spowodował ochłodzenie temperatury i spadek plonów w zachodniej i północnej Europie, także w Niemczech i w Austrii. 1816 nazwano „rokiem bez lata” – panował chłód i uporczywe opady, przymrozki w sierpniu, burze, wylewy rzek. W środku lata spadał nagle śnieg, niekiedy czerwony albo brunatny. Konsekwencją był nieurodzaj, drastyczny wzrost cen i głód. Kradzieże i rozboje. Zdesperowani ludzie plądrowali magazyny ze zbożem i piekarnie. Podpalali młocarnie. W takich właśnie okolicznościach ksiądz Mohr pisze „Cichą noc”… Miała rozświetlić ten zły czas. I rozświetliła.
Pasterka ze świecami

Każdego roku 24 grudnia Oberndorf odwiedzają tysiące turystów i wiernych. Punktualnie o piątej po południu zbierają się pod Stille-Nacht-Kapelle. Stoją w ciemności. Trzymając w rękach płonące świece, śpiewają kolędy. W kulminacyjnym punkcie programu artyści intonują „Stille Nacht” tak jak przed dwustu laty – na dwa głosy i gitarę z towarzyszeniem chóru. Dołączają się tysiące ludzi stojących pod kaplicą. „Cicha noc” rozbrzmiewa w wielu językach świata.
W 2011 roku „Stille Nacht” została wpisana na austriacką listę niematerialnego dziedzictwa kultury UNESCO. Śpiewa ją w czasie Wigilii ok. 2,5 miliarda ludzi na świecie, w ponad 300 językach i dialektach. Autorem polskiego przekładu kolędy jest Piotr Maszyński (1855-1934), pedagog i kompozytor, założyciel Warszawskiego Towarzystwa Śpiewaczego Lutnia.
Elżbieta Sawicka
Fot. SalzburgerLand Tourismus
Jest to rozszerzona wersja artykułu, który ukazał się 22 grudnia w „Otwartym Przewodniku Krajoznawczym” pt. „Oberndorf bei Salzburg. Tu pierwszy raz zabrzmiała Cicha noc”.

elżbieto, dziekuję.
przeczytałem z zainteresowaniem i przyjemnością. bardziej wychowany w tradycji chanuki, niż bożego narodzenia, nie wgłębiałem się jak dotąd w temat kolęd. „stille nacht, heilige nacht” usłyszałem po raz pierwszy w zaprzyjażnionym niemieckim domu, tuż po wojnie w gdańsku.
w późniejszych latach grałem tę kolędę na organkach.
z rodzimych kolęd bardzo lubię „bóg się rodzi”, ze względu na tekst franciszka karpińskiego i dlatego, że melodia utrzymana jest w rytmie chodzonego, przez co staje się arcypolska w brzmieniu.
dobrych świąt – choć wiem, że nie jest to łatwe w nieznośnie rozpolitykowanej polsce
KITARO
https://www.youtube.com/watch?v=x1ArsodBpVg
Bardzo ciekawa historia powstawania piesni i okoliczności jej towarzyszących. Jedna uwaga krytyczna, dotycząca zdania:
„Kolędy austriackiej, a nie, jak się powszechnie sądzi, niemieckiej”
Skoro „austriackiej” przed 1871 to niemieckiej.
Niemcy, w 1818 jako jeden organizm państwowy nie istniały.
Istniało historyczne Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego (formalnie zakończył jego istnitnie Napoleon) w którego skład wchodziła także Austria. Franciszek Habsburg monarcha Austrii był ostatnim władcą cesarstwa niemieckiego, które jednak nie było jednym organizmem politycznym. Elektoraty prowadziły swoją własną politykę.
Co ciekawe – Prusy nie należały do Cesarstwa Niemieckiego (chociaż Brandenburgia już tak – Brandenburgia do Królestwa Prus została włączona, pozostała jednak elektoratem).
Po wojnach napoleońskich, po Kongresie Wiedeńskim, Niemcy nie istnieli jako państwo. Powstał związek niemiecki, którego prezydentem znów został monarcha austriacki.
Dopiero druga połowa XIX wieku (a więc już daleko po powstaniu „Stille Nacht”) Prusy zaczynały dominować w dawnej Rzeszy. I w końcu pod przewodnictwem Prus stworzono organizm jednoczący księstwa, królestwa, wolne miasta itd. w jeden organizm pod przewodnictwem Króla Pruskiego, który koronował sie Cesarzem.
Z tego nowego Cesarstwa zostało wyłączone CK Austro-Węgierskie.
Także rozróżnienie „austriackie, a nie niemieckie” ma sens dopiero po 1871 roku.
Przedtem to, co austriackie było jak najbardziej niemieckie.