rozumiem stan ducha autora tekstu, zatytułowanego „cham. czyli ja”. sam niejednokrotnie miewam podobne myśli, ale gdy biorę drugi oddech, mowię sobie samemu swe zdecydowane NIE!
chełstowski powiada bowiem, że jesteśmy zupełnie inni od ogarniętej euforią tłuszczy i dlatego powinniśmy być tacy sami jak ona, inaczej nikt nigdy już nas nie zrozumie i będziemy skazani na urządzanie się w czarnej dupie.
a wiec pełne „nie ma przebacz” etc., etc.
naśladowanie tego co robi PiS byłoby całkowicie nieskuteczne, bo nikt nie wybierze kopii, gdy istnieje oryginał.
przypomnijmy sobie co doradzał kuroń w sytuacji, do której zdążają teraz „większościowy” (neobolszewicy z PiS wg. jurka szperkowicza). nie palmy ich komitetów – pisał wówczas kuroń – twórzmy własne.
w formule „nie ma przebacz” pobrzękuje zbiorowa odpowiedzialność. z podobnym myśleniem stykam się nie po raz pierwszy. było ono nader popularne w moim awaryjnym kraju w początkach transformacji ustrojowej. znana aktywistka polonii duńskiej występowała publicznie z opinią, że wszystkich byłych członków PZPR należy zamykać w obozach. a jeżeli wszystkich, to również takich ludzi jak leszek kołakowski i jacek kuroń.
wina nigdy nie powinna być zbiorowa, musi ona być indywidualna i trzeba ja za każdym razem udowodnić w uczciwym postepowaniu sadowym z zachowaniem normalnej procedury. porządni ludzie trafiali się nie tylko w PZPR – można było ich znaleźć również w NSDAP. uznawanie zbiorowej winy nieuchronnie prowadzi do wyjątkowego ustawodawstwa.
nie chciałbym dożyć czasów z urządzaniem polowań na członków i sympatyków PiS, po upadku obecnej władzy.
[responsivevoice_button voice=”Polish Female” buttontext=”Czytaj na głos”]natan gurfinkiel


Szanowny 🙂 szacunek zawsze i cieszę się z uzgodnienia różnicy zdań. Jako suplemet skrócona lista określeń jakimi pis nas nazywa. Przez lata byłem za szanowaniem każdej osoby, nawet głupka. Zmieniłem zdanie i nie będę szanował każdego kto tak nas określa. Będę go nazywał tak jak moim subiektywnym i „chamskim zdaniem” jak on mnie ( oni nas). Pozostaje z nieustannymi ukłonami nie nastawiając drugiego policzka chamom i prostakom.
P.S. obrazek ze skróconą listą wstawiłem ale nie widzę podczas pisania tego komentarza czy jest. A to ważne dla sprawy 🙂
-wyzywam pana na pojedynek
– na jaką broń?
– na broń boże
(starożydowski humor miejski)
walterze, drogi oponencie mój
o żadnym szacunku nie nie ma mowy i być nawet nie może. nie mam zwyczaju tłumaczyć o co mi ochodziło, bo zawsze wierzę w domyślność moich rozmówców.
szło mi tylko oto, by nie wdawać się w trywialną połajanke z aktualnymi „większościowcami” – w myśl zasady: ściągną cię w dół na swój poziom i pobiją doświadczeniem.
nasi przeciwnicy polityczni są w dodatku chamami, tym bardziej więc nie należy nobilitować ich polemiką. niech rozmawiają sami ze sobą i odczują polityczną pustkę wokół siebie.
serdeczności noworoczne