obserwacja rzeczywistości, nawet tej nieco odległej, bo rozgrywającej się po przeciwległej stronie sadzawki (z polską nazwą morze, nasze morze, etc.) skłania mnie do optymizmu. jak słyszy się wokół, łącznie z naszą witryną, sytuacja mocno nie sprzyja mojemu optymizmowi, może więc jestem głupkiem.
choć z drugiej strony, może nim nie jestem.
za taką możliwością przemawiałoby to, że ilekroć wdaję się w jakiś wywód, zawsze biorę pod uwagę możliwość pomyłki. jak wiadomo głupola poznaje się po tym, że ktoś taki nigdy się nie myli – we własnym mniemaniu.
w polsce działa na scenie politycznej partia, która przez cały czas swego istnienia nigdy nie popełniła żadnego błędu. no, może tylko ten, że była i jak dotąd jest zbyt łagodna dla swoich przeciwników. nazywa ich wprawdzie zdrajcami i gdy ją krytykują, korzystając ze swych konstytucyjnych praw, oskarża ich o próbę dokonania przewrotu. puczystów, którym nie powiodła się próba zamachu stanu, na ogół osadza się w więzieniu. w polsce się tego nie robi, bo partia u władzy jest zbyt łagodna i to właśnie jest jedyny jej błąd, do którego bez mała się przyznaje, nie powołując się nawet na okoliczności łagodzące, jak rażące zaniedbania na odcinku budownictwa więziennego – mimo drastycznego przeludnienia istniejących zakładów penitencjarnych.
dopiero ostatnimi czasy zarysowały się oznaki poprawy, choć bez oficjalnego przyznawania się do tej jedynej usterki w działalności partii.
jeżeli to, o czym w tej chwili mówię nasuwa komuś skojarzenia z nazwą jakiejś partii, to nie ja tę nazwę wyartykułowałem – o czym proszę na wszelki wypadek pamiętać. dodam tylko dla ułatwienia, że partia, o której dyskretnie milczę, wygrała ostatnie wybory parlamentarne.
nasuwa się pytanie: dlaczego wygrała i tutaj chciałbym wytłumaczyć czemu obserwacja mej transsadzawkowej codzienności skłania mnie do optymizmu.
w ostatnich latach palenie było powszechnie uznawanie za buractwo i życie palacza stawało się coraz bardziej uciążliwe. dopiero od niedawna coraz częściej widuje się młodych ludzi, demonstracyjnie obnoszących się ze swym zamiłowaniem do nikotyny. moja córka potwierdza te obserwacje. dzieci jej szkolnych koleżanek, choć doskonale zdają sobie sprawę ze szkodliwości palenia, palą na znak protestu, bo nie chcą być bez przerwy pouczane o tym co jest zdrowe i słuszne.
polscy wyborcy zareagowali podobnie. mieli dość ciągłego pouczania o szkodliwości jednej z partii na krajowej arenie politycznej. kiedyś zauważą, że mimo swego wyboru nie przestali być pouczani, a wówczas się zbuntują.
póki co zaciągają się jeszcze petami…
[responsivevoice_button voice=”Polish Female” buttontext=”Czytaj na głos”]


Wzmianka o rażących zaniedbaniach na odcinku budownictwa więziennego skłoniła mnie do zwrócenia uwagi czytelników Studia na ciekawą cechę polskiego społeczeństwa – chrześcijańskie zamiłowanie do surowego karania za najdrobniejsze pierdoły. Chrześcijańskie ośrodki władzy od dawna narzekają na dotkliwą ułomność naszego kodeksu karnego, która rozwiązałaby problem przeludnienia więzień – brak kary śmierci . Niestety, zbrodnicza UE blokuje wprowadzenie tej kary, trzeba więc cierpliwie zaczekać z jej wprowadzeniem do czasu Polexitu. Co prawda art. 40 Konstytucji RP też nie pozwala na stosowanie kary śmierci, ale mniejsza z tym. Po wyjściu z UE Wielkiej Brytanii to POLSKA JEST KRAJEM O NAJWIĘKSZEJ LICZBIE WIĘŹNIÓW w przeliczeniu na 100 tys. obywateli. W tym samym czasie w niektórych krajach UE nastąpiło masowe zamykanie więzień z powodu… braku więźniów. Polskie prawodawstwo należy do najbardziej represyjnych w UE a poziom jego represyjności stale rośnie. Niedawno np. wprowadzono karę więzienia za przekręcenie licznika samochodu. Grozi za to do 5 lat pozbawienia wolności. Taka sama kara grozi za niezgłoszenie w stacji kontroli pojazdów faktu wymiany całego licznika na nowy. Może ja jestem jakiś dziwny, ale czy nie wystarczyłaby tu kara finansowa ?
Z drugiej strony, w sytuacji gdy osoba upośledzona trafia do więzienia za kradzież batonika przekręcenie licznika pojazdu wygląda naprawdę groźnie. I wszystko to dzieje się w czasach kiedy globalnie liczba przestępstw gwałtownie spada (z nieznanych przyczyn).
Tak czy inaczej inwestycja w budownictwo więzienne jest z pewnością jednym z najbardziej obiecujących biznesów w Polsce. Jeżeli pójdziemy drogą USA i sprywatyzujemy potem te więzienia, i wprowadzimy na giełdę – to będzie prawdziwa żyła złota (o wiele pewniejsza niż inwestycja w bitcoina!). Nie przegapcie tej okazji!
nomen atque omen: odbyłem dziś właśnie rozmowę z dwoma studentkami: Alicja przedstawiła się jako kończący studia mikrobiolog, Julia już przygotowywała się do majowej matury, sympatyczne dziewczyny wprowadziły mnie w świat obserwacji i dążeń nieco młodszych ode mnie (skomentowaliśmy także czasami obecne w nim używki). Poważne dążenia wyznaczane jednak pozostały podróżami i nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie to:
– mam już 21 lat i to ja chcę zmieniać świat
– to świetnie
– no i właśnie chcę wyjechać
imprezka w nocnym barze właśnie przygasała kiedy zrozumiałem jak przez tyle lat może zmienić się w Polsce tak wiele i nic, a ja tak lubię swój kraj.
Jak najszybciej odmienić swoje miasto? Wyjechać do innego miasta…