2018-01-29.
Udało się władzy popsuć stosunki państwa z Ukrainą, udało z Niemcami i z Unią Europejska jako taką, a teraz psuje ona bliskie, jak dotąd, stosunki z Izraelem, dodatkowo paskudzi z Ukrainą i psuje nam opinię w całym cywilizowanym świecie.
Zacznę z daleka. Od kłamstwa oświęcimskiego. Nie pasuje do niego żadne inne określenie jak tylko – przepraszam – kurewstwo. Tym bardziej, że głoszący je przeważnie wiedzą jak było naprawdę, czy też mogli i powinni byli się dowiedzieć. A głoszą je z głupiej przekory, żeby się czymś wyróżnić i być oryginalnymi, albo mając swe polityczne cele. Podłe, jeśli się posługują czymś takim.
I przy tym wszystkim nie jestem do końca przekonany, że należy karać. Wywalić na mordę z szanującego się uniwersytetu, nie drukować w poważnym wydawnictwie, nie zapraszać, nie podawać ręki, bo nikt nie ma obowiązku publikowania czy tolerowania takich wypowiedzi. Można wystąpić z powództwem cywilnym za naruszenie dóbr osobistych, do czego każdy ma prawo. Jeśli jednak taki kłamca nie pochwala tej zbrodni i nie wzywa czy nie zachęca do jej popełniania, a tylko twierdzi, że jej nie było, to jakoś trudno mi tu pogodzić odpowiedzialność karną z kardynalną zasadą wolności wypowiedzi.
Z „polskimi” KZ-tami sprawa jest bardziej skomplikowana. Jeśli nie ma się do tego stosunku emocjonalnego, a poza Polską się nie ma, to średnio zdolny adwokat wybroni każdego przed pozbawionym emocji sądem. Czyli takim jakim powinien być sąd.
– Mój klient, proszę Wysokiego Sądu, odnosił się tylko do tego, że ten KZ znajdował się na terytorium Polski, podobnie jak getto warszawskie znajdowało się na terenie Warszawy, a oba te określenia określają tylko lokalizacje tych obiektów. Nie oznacza to, że mój klient twierdził, iż były to instytucje polskie w sensie sprawstwa, przynależności i ich funkcjonowania.
Jednakże te „polskie” bolą nas, choć logicznie można to wyinterpretować tak, że wychodzimy na czepialskich i obrażalskich. Prawdopodobnie mówiący i piszący mogą w większości nie zdawać sobie sprawy z naszej zrozumiałej wrażliwości, wzmocnionej przez skłonność do obrażania się w sposób niezrozumiały dla wielu.
Karać za to, na podstawie nowej ustawy o IPN? Chyba nikt nie używa przymiotnika „polski” w bezpośrednim zasięgu polskiej jurysdykcji. A jak ukarać redaktora „La Repubblica” czy „USA Today”? Czy jakikolwiek sąd w świecie potraktuje poważnie wniosek w tej sprawie? Czy może redaktor „Washington Post” będzie bał się przyjechać do Polski w obawie przed odpowiedzialnością karną. I jaki redaktor? Naczelny, działu, autor, czy może publisher, czyli wydawca? Mało co bardziej ośmiesza niż groźby bez pokrycia. Nie strasz, nie strasz…
A przecież można to załatwiać inaczej. Ambasador, radca ambasady, attaché prasowy, zaprasza na lunch poważnych wydawców czy redaktorów, grzecznie tłumaczy i prosi. Przeważnie nie ma powodów, aby odmawiać takim prośbom. Zwłaszcza gdy kraj ma dobrą opinię, jest szanowany i lubiany. Z tym ostatnio jakoś nie bardzo…
Zatem ustawa. O socjalizmie mówił Stefan Kisielewski, że rozwiązuje problemy, które sam tworzy. Jak ulał!
26-go stycznia Sejm uchwala ustawę i już 28-go dyrektor IPN, p. Jarosław Szarek mówi o jej nowelizacji. Tego samego dnia rzeczniczka rządu p. Joanna Kopcińska mówi, że nowelizacja nie wchodzi w rachubę, lecz przecież wszyscy wiedzą, że nie jest potrzebna. Szarek mówił coś o Senacie i słowo „nowelizacja” wypowiedział z braku rozeznania czy rozumu. Senat, do którego ustawa trafi, władny jest zmienić co trzeba, a Sejm może te zmiany zatwierdzić. W odwodzie pozostaje pan prezydent, który może mieć kolejną okazję do popisania się niezależnością w granicach tolerancji prezesa.
Z punktu widzenia poprawności prawnej ustawę można o kant… potłuc. I warto postawić pytanie: czy to z głupoty czy z chytrości. Przy czym jedno drugiego nie wyklucza.
W ustawie nie ma słowa o „polskich obozach”, co jakoś by ją tłumaczyło, skoro tymi obozami szermują aprobujący interpretatorzy tego aktu. Ustawa ma bronić narodu przed pomówieniami o popełnienie czynów niegodnych. Czyny popełniają ludzie, część narodu, ale to byty odrębne od niego. Jeśli ktoś powie/napisze, że Polacy Wiśniewski i Malinowski wydawali i mordowali Żydów, jest kryty. A jeśli zabraknie tych nazwisk? „Polacy mordowali”. Polacy – to nie to samo co naród, ale ktoś może uznać, że to daleko idące uogólnienie i zgłosi w prokuraturze podejrzenie popełnienia przestępstwa. Ktoś inny zauważy, że jakiś opus na ten temat nie mieści się w ramach pracy naukowej, lecz stanowi wypowiedź publiczną, zakazaną przez w. wym. ustawę. A czy pozwala ona na opublikowanie pracy doktorskiej? Ustawa zabrania twierdzeń nieopartych na faktach. Na kim będzie spoczywał ciężar dowodu czy fakt jest prawdziwy?
Problem winy i kary będzie rozstrzygał sąd. Powiedzmy, że niezależny, nawet z prezesem mianowanym przez Ziobrę i sędzią wyznaczonym przez tego prezesa. Przedtem jednak sprawą będzie się mozolnie zajmować prokuratura, we wszystkim podległa władzy ministra-oberprokuratora. Dla delikwenta może to oznaczać miesiące i lata mordęgi i zawieszenia w wielu sprawach życiowych. Nawet jeśli się go w końcu uniewinni, co wcale nie musi być pewne.
Powiedzmy prosto: ustawa ma zamknąć gęby tym od ”pedagogiki wstydu”, żeby im się nie opłacało przeszkadzanie wstawaniu z kolan, w poprzek polityki historycznej rządu. Jest więc prawdopodobnie w tym celu wymyślona. A że głupio, to już specialite de la maison.
Jeśli Polacy są przeczuleni i chcą, aby to było uwzględnione, to trudno się dziwić Żydom i reakcji państwa Izrael. Panowie premierzy Netanjahu i Morawiecki porozmawiali już ze sobą na ten temat. I dobrze. Byłoby jeszcze lepiej gdyby porozmawiali przed uchwaleniem ustawy. I gdyby ktoś z jej inicjatorów zawczasu pomyślał o jej skutkach ubocznych. Ale to chyba zbyt wygórowane wymaganie. Chociaż nie wykluczone, że pomyślano, ale jak zawsze, o przypodobaniu się swojemu elektoratowi, czy choćby jego ideowemu jądru. Dla reżimów, powiedzmy, mało demokratycznych nie istnieje polityka zagraniczna inna niż ta, która umacnia ich pozycje w ich własnym kraju.
Przykładem jest putinowska ustawa o ochronie dobrego imienia Rosji w związku z drugą wojną światową, mająca zatkać usta mówiącym o jej zbrodniczych i przerażających elementach. Niezbyt chwalebny to wzór.
P.S. A przy temacie warto zwrócić uwagę na żenujące niedouczenie piszących i to po obu stronach sporu. Mowa o najbardziej zauważalnym elemencie sprawy, o szmalcownikach „…nazistowskich kolaborantach wydających Żydów za pieniądze Niemcom na śmierć…”
To nie tak było. Istota szmalcownictwa polegała na szantażu, domaganiu się od Żydów pieniędzy czy kosztowności za to aby ich nie wydać Niemcom. To jak najbardziej wystarczało na karę śmierci, którą to sankcję ze strony Armii Krajowej bardzo się teraz rozdmuchuje, a zaaplikowano ją chyba nielicznym.
Jako dziecko byłem uświadomiony w istotę niebezpieczeństwa i pouczony co i kiedy mam mówić. Jakimś zabezpieczeniem była postępowość rodziców, dzięki której nie zostałem obrzezany i nosiłem w spodenkach ausweis, który nie gwarantował przeżycia, lecz jednak zwiększał na nie szansę. Mimo to matka miała we Lwowie epizod ze szmalcownikiem, który zainkasował pieniądze. Nie tylko za to, że nie zaprowadził na policję – niekoniecznie zaraz Gestapo, wystarczyłaby granatowa – ale za wyprowadzenie nas z bramy, pod którą już stała grupka ludzi. Ktoś z nich mógłby przejąć interes.
O okupowaniu się szmalcownikom słyszałem też po wojnie, w domu. Nie dotarły do mnie historie o Żydach, którzy nie mieli się za co wykupić. Nie wiem, czy akurat robili to szmalcownicy, lecz wydawanie Niemcom było dość częste i to chyba tylko za danke, bo nie słyszałem, aby za to płacili.
Tak czy inaczej sprawa jest na tyle drażliwa, że wszelki błąd rzeczowy może być wykorzystany „przeciw nam”. Podobnie jak przy Jedwabnem. Nieraz wystarczy nawet niewielka nieścisłość i sprawa przepada w odbiorze. A tu jest błąd dosyć ważny. Może lepiej wyjaśnić i sprostować samemu zawczasu.
Ernest Skalski


Język polski pozostawił w sobie świadectwo, że zjawisko szmalcownictwa nie było marginalne, skoro powstało słowo o znaczeniu jedynie opisowo przetłumaczalnym na inne. Taki, smutny dowód.
Drobna uwaga, uzupełnienie.
„Jednakże te „polskie” bolą nas, choć logicznie można to wyinterpretować tak, że wychodzimy na czepialskich i obrażalskich. Prawdopodobnie mówiący i piszący mogą w większości nie zdawać sobie sprawy z naszej zrozumiałej wrażliwości, wzmocnionej przez skłonność do obrażania się w sposób niezrozumiały dla wielu.”
Myślę, że nie chodzi tylko o nas. Teksty z „polskimi obozami” czytane są i słuchane przez młodzież na zachodzie, szczególnie w USA gdzie Polska i Ukraino to to samo a II WŚ to przede wszystkim walki na Pacyfiku. Utrwala się nazwa a co za tym idzie, w drodze skojarzenia, nieprawdziwy „właściciel” obozów koncentracyjnych.
——
Ciekawe, że nikomu w Polsce nie przeszkadza „polska fabryka opla”.
Myślę, że to było nieuniknione. Wcześniej, czy później polska konserwa doprowadziłaby do penalizacji w tej sprawie. Nie wiem, czy to podłoże genetyczne jak chcą niektórzy, niemniej ludzie deklarujący tzw. prawicowy ogląd rzeczywistości mają, wydaje się, naturalną skłonność do instrumentalnego traktowania ludzi. Nie konsens, ale przepisy prawa mają być dobre na wszystko. Czyli „słowo” zapisane „na górze” ma kreować rzeczywistość. Narzucone odgórnie przepisy prawa rozwiążą problemy żywego organizmu społecznego bez wchodzenia z nim w interakcję. Ale nie są to reguły prawa, na które zgodziło się społeczeństwo ale „nasze prawo”, które jest oczywiście tym „dobrym” (boskim?) prawem, w odróżnieniu od Konstytucji, która jak wiadomo jest „gorszego sortu”. Praktyka polityczna polskiego konserwatywnego rządu coraz bardziej przypomina mi państwo kościelne. W tym świetle konsekwencje kolejnych posunięć „dobrej zmiany” są łatwe do przewidzenia. W Polsce, mam wrażenie, zaczyna brakować tlenu ze wszystkimi tego konsekwencjami medycznymi. Zła wiadomość dla Polski jest taka, że wyraźnie to widzi to cały myślący świat. A może to jednak dobra wiadomość? Szacunek dla Autora.
Wybielanie rzeczywistości metodą uchwalania ustaw to nic nowego. Ludzkość zna to doskonale z hitlerowskich Niemiec oraz stalinowskiego Związku Sowieckiego. To, iż rządzący PiS próbuje zamknąć usta historykom w imię populistycznego schlebiania dobremu samopoczuciu najbardziej prymitywnej części swoich wyborców to także nic nowego. Gorzej, że na fali tej skrajnej nieodpwiedzialności wchodzimy w konflikt interesów z Izaelem. To gorzej niz zbrodnia, to błąd. Ale kto wytłumaczy głuptasom, że postępują niemądrze? Przecież głupota nie boli (przynajmniej na razie)! Kiedy zacznie boleć będzie za późno.
Ironicznie zabawne jest to jak PiS żąda od innych poprawności politycznej, równocześnie samemu robiąc z niej demona. Gdy „lewactwo” zamiast słowa „Murzyn” żąda używania słowa „Afroamerykanin” to źle, bo to próba zakrycia rzeczywistości. Wszak każdy widzi, że to Murzyn i kropka. Ale gdy amerykańska gazeta użyje frazy „Polish death camps”, nawet w odniesieniu do lokalizacji obozów, to od razu krzyk i lament, połączone z żądaniem przeformułowania na „German death camps in Nazi occupied Poland”. Mechanizm jest ten sam. I „Murzyn” i „Polish death camps” są obraźliwe tylko w ustach tych, którzy świadomie używają ich do obrażania innych.
Mam nieodparte wrażenie, że IPN stanie znowu na wysokości zadania i spełni oczekiwania ustawodawcy. Postara się o to matoł stojący na czele tej instytucji, który popisał się twierdzeniem, że to Niemcy mordowali w Jedwabnem i który dopuścił do zwolnień z IPN nieprawomyślnych historyczek. Ma do tego grupę usłużnych prokuratorów, którzy za pieniądze godne ścigania prawdziwych przestępców (Koguta czy faceta od SKOK-ów np.) będą tropili dziennikarzy i każdego, kto powie, że „Brygada Świętokrzyska” kolaborowała z hitlerowcami.
Myślę, że mamy inny problem, chyba najważniejszy.
Otóż zapamiętajmy nazwiska: Scheuring-Wielgus, Szłapka (.N), Niesiołowski, Protasiewicz, Huskowski (UED). Są to jedyni Posłowie (z dużej litery), którzy głosowali przeciw tej idiotycznej ustawie. Reszta PO i .N się wstrzymała od głosu. Czy ci posłowie (z małej litery) naprawdę nie myślą? Najpierw blamaż z głosowaniem nad NSZ, potem z głosowaniem nad dopuszczeniem do procedowania nad ustawą liberalizującą aborcję. Teraz z tym IPNem. Czas na wewnętrzną emigrację.
@Hazelhard. Jest też inny problem. Szef muzeum w Oświęcimiu Cywiński w tekście opublikowanym w weekendowym wydaniu „Gazety Wyborczej” niebezpieczeństwo dostrzegł w nauczaniu matematyki! Matematyka jako przeszkoda do normalności! Ja już jestem na emigracji wewnętrznej, co łatwe jest, bo powtarzam zachowanie z lat 80.
Matematyka jako przeszkoda do normalności!
……………………
„Bo jeśli znosisz to, że twoi ludzie są źle wykształceni, a ich maniery zepsute od niemowlęctwa, a potem karzesz ich za zbrodnie, do których usposobiła ich najwcześniejsza edukacja, jaki inny wniosek można z tego wyciągnąć poza tym, że najpierw tworzysz złodziei i bandytów, a później ich karzesz?” – Sir Thomas More (1478-1535), Utopia
Trivium to łacińskie słowo oznaczające punkt, w którym spotykają się 3 drogi, te trzy drogi to gramatyka, logika i retoryka lub wejście, przetwarzanie i wyjście informacji.
Zgadzam się, że to kolejny dowód na wyjątkowe lenistwo umysłowe posłów opozycji. No na ich bezbrzeżną głupotę. I oni stawiają się w opozycji do cynicznych drani z pisu; a kto to odróżni!
Od dwóch lat zastanawiamy się na tym forum (i nie tylko na tym) jak skrócić męki Najjaśniejszej Rzeczypospolitej pod butem PiS. Jak dotąd nie znaleźliśmy sposobu. Tymczasem sam zainteresowany, za przeproszeniem niejaki PiS, przychodzi nam w sukurs wynajdując coraz bardziej zmyślne spsoby pozbycia się władzy. Jest ich więcej niż widzimy, ale ostatnie spektakularne, to :
– konflikt z UE, kłamstwa Dudy i Morawieckiego o przyczynach tego konfliktu tylko zaostrzają go,
– konflikt z USA na tle kary dla TVN zupełnie zaskakujący strzał w kolano,
– eskplozja neonazimu i nacjonalizmu za wyraźnym przyzwoleniem PiSu i próba „przykrycia” tego wydarzenia awanturą z Izraelem, polską i światową diasporą Żydowską, na tle kabotyńskiej regulacji wybielającej a priori wszystkich Polaków za ich grzechy i grzeszki.
Na oko wygląda to na niekompetencję lub zwykłą głupotę ludzi, oczywistą dla każdej władzy a dla tej szczególnie. Każdy, kto liznął odrobinę mechanizmy władzy wie, że nasilenie autodestrukcji nie jest przypadkiem. Jest świadomie sterowanym i wspomaganym procesem przez „ulubione” przez PiS siły – spiskowe siły historii. To właśnie w te siły PiS najbardziej wierzy i …najwięcej inwestuje. I to właśnie te siły, świadomie uruchamiane przez PiS wpływają istotnie na autodestrukcję całej formacji. Co prawda, siły te działają niezależnie, ponieważ mimo woli PiS dorpowadził do zaangażowania siły dużo mocniejsze i lepiej zorganizowane niż siły własne, siły wieloktotnie zamożniejsze a zatem zdolnie do znacznie szerszych i skuteczniejszych działań niż siły własne. Taki jest nieuchronny bieg dziejów. Jeśli się nie mylę będziemy obserwowali coraz bardziej zaskakujące posunięcia władzy, które będą wyglądały na autodestrukcję. W rzeczywistości będzie to działanie ….spiskowych sił historii. Każdemu będzie dane to w co wierzy.
„Od dwóch lat zastanawiamy się na tym forum (i nie tylko na tym) jak skrócić męki Najjaśniejszej Rzeczypospolitej pod butem PiS………….”
A ja jestem „spokojny” kolejne wybory mają w łapie plus KUKIZ…
Sie założymy?
Magogu, zakładam się o postawienie lunchu. Nie żebym myślał, że wygram, ale chętnie Ci lunch postawię!
Pożiwiom, uwidim…
Trzeba sie modlic o kryzys gospodarczy tzn pusta miche suwerena : https://wiadomo.co/prof-janusz-czapinski-tylko-recesja-moze-skonczyc-rzady-pis/
Pozwalam sobie przytoczyć treść maila od zaprzyjaźnionej osoby. Bardzo to trafne ostrzeżenie, a to przed czym ostrzega jest już w dużym stopniu udowodnione. Tylko sięgnąć i będą tacy co sięgną.
„Jaki, który jest przekonany, że zjadł wszystkie rozumy i oszalał na punkcie obrony dobrego imienia Polski, zastawił na siebie i jemu podobnych fatalną pułapkę. Otworzył puszkę Pandory. Teraz dopiero światło zagranicznych reflektorów padnie na działania policji granatowej, szmalcowników (4500 polskich obywateli skazano na śmierć przez Państwo Podziemne, z czego AK zlikwidowało ponad 2500 w samej Warszawie), chłopów wydających żydowskich sąsiadów i grabież ich mienia oraz udział w pogromach przed, w czasie i po wojnie. Ponadto działania pewnych jednostek NSZ, w tym szczególnie skrzydła ONR, który jawnie współpracował z Gestapo, Wehrmachtem i SS aż do samego końca wojny (np. brygada Świętokrzyska, której odmówiono kategorycznie wcielenie do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie z przyczyn kolaboracji. Poza tym nie uznawała ona Rządu na Uchodźstwie). Historia Polski to nie tylko białe karty, ale tysiąc odcieni szarości…. Tak jak i innych narodów, żydowskiego zresztą też.”
Jaki taki, a jak nie taki, to jaki i dlaczego?
Panie Redaktorze z tą Puszką Pandory to ma Pan 100% racji.
Pojawią się jak w banku, dokumenty i dochodzenia związane z Polakami,
Niemcami, Francuzami, Anglikami, Rosjanami, Żydami, Amerykanami, Japończykami, Włochami, Czechami,
Słowakami, Japończykami i chyba wyłączeni będą tylko Eskimosi bo mało ich na świecie.
Lat temu dwadzieścia wstecz, dopadnięcie informacji udokumentowanej graniczyło z cudem.
Dziś Internet pełen jest wszystkiego i nie trzeba prosić o stypendium naukowe zwierzchności wszelakiej aby wyłożyła nań tzw. kasę. Jak nie daj bóg zna się jeszcze inne języki to zasoby zwiększają się wielokrotnie, znajdzie się dokumenty lub informację albo film na każdy! temat.
Problemem zaczyna być fakt iż młodzi polscy emigranci odwiedzają miejsce urodzenia i posługują się po 3-4 latach biegle językiem gdzie przebywają i wcisnąć im tzw. kit jest coraz trudniej. Nie idzie czasem z nimi pogadać, wiedzą swoje..
Mam pytanie, co należy uczynić aby te cholerne bachory stojące przy zmywakach nie poznawały obcych języków?
Kiedyś było normalnie, rosyjski ponoć powszechny, tylko nikt bukw nie znał, angielski był dla dyplomatów i dziwek hotelowych okupujących Metodystów skutecznych w naukach języków. Francuski dla wyjątkowych dyplomatów i trochę dla ludzi sztuki.. no i dla kuhwa dobrze urodzonych.
Pozostałe języki były zwyczajnie zbędne…
A dziś? „Zmywakowe matołectwo” potrafi nawet po francusku!
I szto diełat’ ?
Erneście,
Im bardziej na świecie będą wyciągać sprawy polskich szmalcowników, tym popularność w Polsce PiSu będzie większa. 🙁 Kryzys finansowy wisi w powietrzu, PiS musi podgrzać hejt w stosunku do całego świata.
Na marginesie mądrego artykułu i poważnych komentarzy mam pewną swoją refleksję. Otóż czy pierwszym skazanym z mocy tej ustawy nie powinien zostać pewien poseł do europarlamentu /brzydzę się wymienia jego nazwiska/, który porównał panią Różę Thun do „szmalcowników”? Czyli insynuował, że tacy „szmalcownicy” byli, a jet to ewidentna obraza Narodu Polskiego Wybranego. Czy IPN nie powinien zająć się tym z urzędu?
No i?
http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/6547905,bulwersujacy-wpis-dzialacza-pis-zenon-zynda-zawieszony,id,t.html
Najbardziej podoba mi się fragment: „Janusz Śniadek zapowiada, że będzie potrzebował czasu, aby zapoznać się bliżej z całą sytuacją.”
To może być trudne dla umysłu nienawykłego do wysiłku.