2018-03-02.
„…nadejdzie jednak dzień zapłaty, sędziami wówczas będziem my”
Fajne, co? Żebyśmy MY (a konkretnie to co za „my”, jaki podmiot?) mogli sobie sprawić taka frajdę, zemścić się za krzywdy, z poniżeniem na czele, a przy tym zgodnie z prawem i poczuciem sprawiedliwości, to musielibyśmy wygrać rewolucję, wojnę domową, pobić i upokorzyć tyranów.
Były precedensy; jakobini, bolszewicy, frankiści. Zawsze na zgliszczach, w narodzie podzielonym, w którym przez pokolenia przegrani chcą się odegrać, a zwycięzcy się tego boją. To oczywiście extremum, ale wyobrażalne.
Ze złej sytuacji nie ma przejścia do dobra i szczęścia, które byłoby łatwe, lekkie i przyjemne. Optymalne: reżim więdnie, wraz ze swym numerem jeden, albo i bez. Nie daje sobie rady z rządzeniem. Kraj grzęźnie, odstaje. Decydująca część społeczeństwa to widzi, czuje że jej aspiracje nie mogą być spełnione. Dostrzega nieudolność władzy. Chce zmiany, ale jak ongiś powiedział w RPA Buthulezi, plemienny szef Zulusów: „Wszyscy już chcemy upadku Apartheidu, ale nikt nie chce zginąć pod jego gruzami”.
Tak myślą również we władzy, ale nie całej. Lawiruje ona, przypomina sobie, że jest silna i przywraca porządek, ale już jej to nie wychodzi. Luzuje więc, ale zawsze za mało, za późno i rozwściecza oraz tylko demonstruje swą słabość. Dzieli się, z reguły, na jastrzębie i gołębie. Podobnie jak opozycja, na zwykłą i na „walczącą”. W końcu dochodzi do przesilenia. Przebiega różnie; spokojnie lub burzliwie, lecz nie za bardzo. W grę wchodzi kombinacja; via facti, ale i jakiś deal, a w pewnym momencie sankcjonujące wybory. I mamy nową rzeczywistość.
W pakiecie znajduje się pisane lub nieoficjalne porozumienie, chroniące tracących władzę przed rozprawą, nawet jeśli miałby to być „uczciwy proces” z westernu. Zawsze możliwa jest jakaś amnestia. Czy się tego później przestrzega, to już zależy od rozwoju sytuacji. W Argentynie generałów junty w końcu skazano, ale powiedzmy sobie, że ludziom Ziobry i Kamińskiego jeszcze daleko od tamtych.
Paryż wart był mszy. Demokratyczna Hiszpania warta była paktu Moncloa, demokratyczna Polska – Okrągłego Stołu. Oba kraje weszły w ten sposób w najlepszy okres w całej wielowiekowej historii. Kalkulowało się.
Historyczny kompromis wszakże nie może być kompromisem dupy z batem. Wymaga należytej potencji po obu stronach. Jak na razie, władza się jeszcze nie rozpada, chociaż pewne szczeliny już widać. A do tego jeszcze się jej więcej udaje. Diabeł jej dzieci kołysze.
Opozycja jaka jest – każdy widzi. Trochę się przy tym boi władzy, a trochę odgraża. Pocieszamy się, dyskutując o tym, jak będziemy karać kiedy nadejdzie TEN DZIEŃ. Triumfu, gniewu i kary. A niedźwiedź nie przejmuje się tymi, którzy już dzielą jego skórę. Groźby słabych budzą politowanie: nie strasz, nie strasz…A już gdy trzeba by brać je poważnie, to raczej zespalają władzę i umacniają w oporze. O wiele skuteczniejsze są wszelkiego rodzaju obietnice, pod warunkiem, że już się przewiduje możliwość wywiązania się z nich. Walcząca opozycja będzie słusznie oburzona, ale na to nie będzie rady.
I wtedy może wreszcie nastąpić ten dzień, który nie przez wszystkich nawet będzie zauważony, który u wielu pozostawi niedosyt, kiedy nie będzie ani wieszania na latarniach, ani tańczenia na ulicach, czego tak bardzo brakowało wielu komentatorom po 1989 roku. A potem zacznie się mozolne wyplątywanie z pozostałości ancien regime ‘u, czyli z tego co mamy dzisiaj.
I daj Boże, żeby nie było inaczej!
[responsivevoice_button voice=”Polish Female” buttontext=”Czytaj na głos”]Ernest Skalski

Wiem, że jestem nudny z powtarzaniem w kółko tego samego, ale jeszcze raz powtórzę. To, co się dzieje wokół zależy od wielu czynników, ale, IMHO, najważniejszym z nich (oprócz najazdów wojennych obcych państw) jest to, jaką mieliśmy edukację przez poprzednich 20 lat. Dzisiaj zbieramy skutki tego, że mieliśmy ją w nosie. Nic w Rzeczypospolitej nie naprawimy jeżeli nie zaczniemy od edukacji. I to nie tylko w szkołach i uczelniach, ale i na wielu innych forach. Andrzej Koraszewski pewnie by skomentował, że piszę nie na temat, ale… IMHO, to jest właśnie na temat! 🙂
Podzielam zdanie Hazelharda, według takze mojej IMHO, edeukacja jest kluczem do przyszłości. Tak więc nowy ruch społeczny, nowa partia, których przyszłością będzie naprawa naszego pzdołka powinna t miec jako główny cel i do tego zaznaczony w nazwie. Np ruch edukacji powszechnej czy cos w tym kierunku. I nie woln z tym czekać na przesilenie o którym wspomina Redaktor Skalski a zakładać teraz aby przesilenie przyspieszyć.
Scenariusz Red Skalskiego prawdopodobny i dealny. Jak będzie czas pokaże. Obecna opozycja parlamentarna wyraźnie trąci brakami w edukacji i zrozumieniu swojej misji parlamentarnej gdy głosuje na ważne dla społeczeństwa tematy ramię wramię obozem władzy. Zatem praca u podstaw jaką jest edukowanie społeczeństwa spada na barki opozycji poza parlamentarnej. Cóż, taką mamy opozycję…
@HAZELHARD
cyt. “najważniejszym z nich (oprócz najazdów wojennych obcych państw) jest to, jaką mieliśmy edukację przez poprzednich 20 lat. Dzisiaj zbieramy skutki tego, że mieliśmy ją w nosie.”
Autorka (SOCJOPACI SĄ WŚRÓD NAS – Martha Stout) zwraca uwagę, że w świetle przeprowadzonych ostatnio badań na kształtowanie się osobowości socjopatycznej wpływ środowiska społecznego (wyznawane przez lokalną społeczność wartości) ma zdecydowanie dominującą rolę w stosunku do bezpośredniego wpływu wychowania. W rezultacie można powiedzieć, że statystycznie na postawę socjopatyczną wpływ mają uwarunkowania genetyczne (ok. 50%), potem: wpływ kultywowych wartości – ostatnie ok. 100 lat… i na końcu samo wychowanie 🙁
DIES IRAE dobrze brzmi w interpretacji muzycznej Chruścińskiego
https://www.youtube.com/watch?v=j5eQbA4ni0I
@HAZELHARD
>>Nic w Rzeczypospolitej nie naprawimy jeżeli nie zaczniemy od edukacji. I to nie tylko w szkołach i uczelniach, ale i na wielu innych forach. <<
Pełna zgoda… ale jest ale…
Ludzie mają w łapkach takie malutkie urządzenia co pozwalają pogadać, pooglądać, posłuchać, poczytać (tu potrzebna jest cenzura) i czasem zapamiętać.
Czyli jest narzędzie?
Jest… i to co będzie w nim do podglądu, ktoś musi przygotować, aby właściciel podglądaczki chciał na to zwrócić uwagę.
A cóż to za geniusz przygotuje te materiały?
W pojedynkę?
No nieeee, musi być zespół, najlepiej geniuszy od wszystkiego, trzeba ich tylko znaleźć lub wykształcić.
Że zdechną potem z głodu bez reklam? Ale jaki szczytny cel im będzie przyświecał!
Ja już siadam w fotelu z lampka wina, bo okres Siłaczki i Syzyfowych Prac mam za sobą…
Jak mam przekonać sąsiada młodego że warto słuchać np. tego, hę?
https://www.youtube.com/watch?v=8MQf-86ikvM
albo tego, ponoć bliskiego katolickiej duszy;
https://www.youtube.com/watch?v=HWUko9L44X0
Przeczytałem komentarze i otwarłem piwniczkę zwaną dziś barkiem..
Pozdrawiam