2018-03-03.
Politycy to ludzie renesansu – nie ma rzeczy, na której by się nie znali. Krystyna Pawłowicz, z wykształcenia prawnik, śmiało sięga w dziedzinę biologii. Napisała:
V kolumna w Polsce, osobniki bez polskich genów, wspierane z zewnątrz, coraz bezczelniej atakują i upokarzają państwo swego pobytu. Wgramolili się do Sejmu, mediów, samorządów
i za mordowanie polskości pobierają jeszcze od swej „ofiary” wys. pensje.
Kiedy to się skończy.
Ciekawe: którzy to naukowcy wyodrębnili te polskie geny, a nic nie wiadomo o tym, żeby je wykryto u pani Pawłowicz. Póki nie przedstawi świadectwa o obecności wyłącznie polskich genów nie powinna wypowiadać się publicznie na temat polskości.
Nie wytrzymał nawet Tomasz Terlikowski i napisał:
Słabo mi się robi, jak czytam znowu o „polskich genach”, czy „polskiej krwi”. Polskość, i to jest nasz powód do dumy, to kwestia wyboru i kultury, a nie genów i krwi. Nie ma zgody na germańskie rozumienie narodu w Polsce.
Oburzył tym swoich zwolenników. Jeden z nich napisał:
Pojęcie wspólnoty krwi jest ważnym elementem tożsamości. Lekceważenie tego to głupota i debilizm poznawczy.
Nie powołał się na innego polityka, który w 1937 roku stwierdził:
Głównym punktem w programie nazistowskim jest zniesienie liberalnej koncepcji jednostki i marksistowskiej koncepcji ludzkości, które zastąpi zakorzeniona w ziemi i połączona ze sobą więzią wspólnej krwi wspólnota ludowa.
Wystarczy zmienić słowo „nazistowskim” na bardziej patriotyczne i pominąć autora – Adolfa Hitlera, a stwierdzenie to jakoś brzmi znajomo i aktualnie.
* * *
W meczu „Polska kontra reszta świata” udało nam się uzyskać kolejny punkt. Małgorzata Szumowska zdobyła Srebrnego Niedźwiedzia na festiwalu filmowym w Berlinie. Prezenterka w telewizji wyraziła przekonanie, że w przyszłym roku uda NAM się może wyjechać z Berlina ze Złotym Niedźwiedziem. Nie chciała zawstydzać innych laureatów, więc ich nie wymieniano ani nie omawiano ich filmów.* * *
Katecheci – i to czego oni nauczają – nie podlega kontroli Ministerstwa Edukacji, zresztą słusznie, bo religia to nie nauka. Ale warto dostosować lekcje o życiu w rodzinie do tego, co jest w książkach do religii. Stanowczo program podręczników ministerstwa nie nadąża za nauczaniem religii.
W książce do religii do klasy trzeciej szkoły podstawowej opisana jest sytuacja, kiedy starszy kolega przyłapuje młodszych na oglądaniu w laptopie pornosów. Poucza chłopców: – Jak mogliście patrzeć na rozebrane kobiety!? Dla głupiej, złej przyjemności? To brak szacunku dla mamy i taty! Pomyśl, jakby mama się poczuła…
Poniżej, w dziale „Pamiętam i Wypełniam”, napisano:
Nie cudzołóż.
Dzięki podręcznikowi nawet nieuświadomieni uczniowie dowiadują się, że w Internecie można oglądać gołe panie, i że to jest przyjemne. I poznają nowe pojęcie – cudzołóstwo. Ponieważ dotyczy ono kontaktów seksualnych osób, z których przynajmniej jedna pozostaje w małżeństwie, dzieci będą zastanawiać się, jakie kontakty łączą ich z zamężnymi lub żonatymi osobami. A może ktoś z rodziców już cudzołożył i wyjaśni? I dlaczego mama miałaby się źle poczuć?
Może warto byłoby dodać rozmówkę o pedofilii, kiedy starszy kolega zaskakuje księdza z młodszym kolegą i poucza…

* * *
Małopolska kurator oświaty Barbara Nowak napisała:Zawalczmy o Prawdę wśród młodych Żydów! Po pierwsze: po obozie Auschwitz powinni oprowadzać TYLKO POLSCY LICENCJONOWANI przez IPN Przewodnicy! Dziś obca, a nie Polska narracja króluje w Auschwitz! Czas z tym skończyć!
Ach ci obcy! Mało, że nie można zrozumieć o czym mówią po hebrajsku, ale można mieć pewność, że coś innego niż by powiedział prawdziwy Polak, licencjonowany przez IPN.
Dyrekcja Muzeum wyjaśnia, że:
Po Miejscu Pamięci Auschwitz oprowadzać mogą licencjonowani i szkoleni przez Muzeum przewodnicy. W większości są to osoby mieszkające od pokoleń w najbliższej okolicy Miejsca Pamięci i związane z tak boleśnie doświadczonym przez historię drugiej wojny światowej regionem.
Brakuje tylko świadectw obecności polskich genów u przewodników.
Polska prawda, prawdziwi Polacy, polska szlachetność, polska tolerancja, być dobrym Polakiem. Dlaczego nikt nie zachęca aby być dobrym człowiekiem?

* * *
Od paru lat oglądamy z różnych okazji rekonstrukcje historyczne. Polacy zwyciężają pod Grunwaldem (choć zdaje się ostatnio już bez Litwinów i pułków smoleńskich). W rocznicę Powstania Warszawskiego młodzież harcerska biega sobie po mieście z atrapami broni, a także paradują ludzie w strojach stylizowanych na powstańców. Zrekonstruowano ślub rotmistrza Pileckiego i wziął w tym udział nawet wicepremier Gliński, a ślub był jeszcze piękniejszy, choć różny od oryginalnego. Powodzenie też ma wojna polsko-bolszewicka i nawet uruchomiono jakieś pojazdy wojskowe z tamtych czasów. Rośnie liczba pomników upamiętniających dawne bitwy, powstania, ludzi.Takich rekonstrukcji czeka nas jeszcze wiele. Podsuwałem swego czasu propozycję jednej z nich, odtwarzającą różne ustalenia komisji Macierewicza dotyczące przebiegu zamachu smoleńskiego. Trzeba utrwalać u młodzieży najważniejsze patriotyczne momenty z przeszłości. No i ważna jest Prawda, do której wciąż się zbliżamy.
Teraz modni są „żołnierze wyklęci”. A dlaczego nie pokazać jak mordowali oni Żydów, Polaków, rabowali wsie? A rekonstrukcja pogromów na wsiach, zabijanie i rabowanie Żydów, co tak barwnie opisują relacje świadków? Jedwabne? No i starania garstki Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, aby uchronić choć garstkę prześladowanych.
Podobno w przeszłości działy się też dobre rzeczy. Chciałoby się je pokazać, ale jakoś nic nie przychodzi do głowy.

* * *
Piotr Ikonowicz (Krytyka Polityczna)
Jak ogłosił niedawno poseł PiS Jacek Sasin: „Realizacja przepisów projektu ustawy reprywatyzacyjnej przekracza możliwości budżetu państwa”. Oznacza to, że Polski nie stać na wypłacanie odszkodowań potomkom właścicieli kamienic. O wypłacaniu odszkodowań ofiarom dzikiej reprywatyzacji Sasin nie wspomniał, bo mu to w ogóle nie przyszło do głowy. Pozostanie więc tak, jak było. Kamienice będą zwracane z lokatorami. Lokatorzy będą zmuszeni do naprawiania z własnej kieszeni historycznych krzywd poprzez płacenie wysokich czynszów, na które ich nie stać. Będą się zadłużać i lądować na ulicy.
Strach. Bezradność. Niedowierzanie. To pierwsze uczucia, jakie towarzyszą informacji, że budynek, w którym mieszkają, nie należy już do miasta tylko do prywatnego właściciela. Kiedy w 1995 roku prezentowałem w Sejmie w imieniu Polskiej Partii Socjalistycznej projekt ustawy o wygaśnięciu roszczeń reprywatyzacyjnych, nawet nam się nie śniło, że sądy do spółki z samorządami będą oddawać kamienice z lokatorami potomkom przedwojennych właścicieli. Nam chodziło o to, by ci spadkobiercy nie dostali wielkich odszkodowań. By nie wydawano z budżetu pieniędzy potrzebnych na zasiłki, służbę zdrowia, drogi, na napychanie kieszeni ludziom, których jedyną „zasługą” było tzw. dobre urodzenie; to, że ich przodkowie byli bogaci. Gdy broniłem przed Sejmem naszej ustawy, nie było jeszcze znane pojęcie „handlarzy roszczeń”. My, socjaliści, byliśmy przeciwni zarówno prywatyzacji jak i reprywatyzacji.
W końcu wojna, a także okres Polski Ludowej, pozostawiły rachunki krzywd, strat i wyrzeczeń, które dotyczyły milionów ludzi i wybranie spośród tych milionów wąskiej grupy spadkobierców i wyrównywanie krzywd tylko im, wydawało nam się i wciąż wydaje się czymś niemoralnym. W końcu „cały naród odbudowywał stolicę”. A nikt jakoś nie wspomina o zwrocie pieniędzy tym, którzy niekoniecznie dobrowolnie składali się na tę odbudowę. Te pieniądze posłużyły podniesieniu z ruin kamienic, podobnie jak społeczna praca setek tysięcy ludzi, którzy nie byli ich właścicielami. Pomysł, że będzie się te odbudowane z ruin domy oddawać jaśnie państwu bez obciążenia ich kosztami odbudowy, renowacji i konserwacji, albo że będzie się im wypłacać odszkodowania po cenie współczesnej, a nie z dnia nacjonalizacji, jest zwykłym przekrętem. To część znanej nam od początku transformacji balcerowiczowskiej strategii prywatyzacji zysków i nacjonalizacji strat.
Zaraz po wojnie mało kto wierzył, że Warszawę można odbudować. Bo w istocie chodziło raczej o jej wybudowanie na nowo. Ludzie, którzy zjeżdżali z całej Polski na to morze ruin, byli bohaterami. Dzięki uporowi, wyobraźni i odwadze dźwignęli z ruin stolicę. Wśród nich byli dziadkowie, ojcowie dzisiejszych lokatorów. Tych, którzy dziś „oddawani” są potomkom właścicieli, handlarzom roszczeń, cwanym spółkom i kancelariom jako uciążliwy dodatek do kosztownej rzeczy, którą jest kamienica, grunt, nieruchomość. Mamy za sobą wiele lat czyszczenia odzyskanych kamienic, wypychania komunalnych dawniej lokatorów z prywatnej dziś własności ludzi, którzy dzięki reprywatyzacji stawali się multimilionerami, choć palcem nigdy nie kiwnęli, żeby te domy współcześnie stały i nadawały się do zamieszkania.
Proceder ten nigdy nie doczekałby się specjalnej komisji i medialnego nagłośnienia, gdyby nie fakt, że tak olbrzymie zyski skusiły wielu do nabywania kamienic na drodze pospolitych przestępstw, wyłudzeń, fałszerstw czy sprzecznych z prawem postanowień sądowych.
Bo przecież to nie krzywda lokatorów oddawanych bezdusznie w ręce spadkobierców przedwojennych właścicieli sprawiła, że partia rządząca zajęła się warszawską reprywatyzacją. Reprywatyzacja i związane z nią nadużycia okazały się znakomitą okazją do odebrania Platformie Obywatelskiej Warszawy. I do tego ograniczał się początkowo projekt, który doprowadził do powstania Komisji Weryfikacyjnej z Patrykiem Jakim na czele. Ofiary, ludzie dręczeni, zadłużeni, pozbawieni dachu nad głową nie mieli się doczekać żadnych rekompensat czy odszkodowań. Krzywdy postanowiono piętnować, wylewano nad nimi krokodyle łzy, ale żaden z poszkodowanych, a w samej tylko Warszawie chodzi o dziesiątki tysięcy rodzin, nie miał dostać zadośćuczynienia. Bo w Rzeczpospolitej Polskiej rządzonej na przemian przez PiS i PO jest czymś oczywistym wynagradzanie domniemanych krzywd sprzed 70 lat, ale naprawianie krzywd wyrządzonych współcześnie nie wchodzi w rachubę.
Bardzo długo, kiedy tylko miałem okazję mówić o reprywatyzacji i działaniach komisji Patryka Jakiego, która piętnowała, odbierała, nakładała kary i gromiła reprywatyzacyjnych przekręciarzy, głosiłem tezę, że to wszystko nie ma sensu, jak długo władza nie zdecyduje się na uchwalenie ustawy, która kończy ze zwracaniem spadkobiercom mienia w naturze, kamienic z lokatorami. Wiedziałem, że prawicowy PiS, ze swym przywiązaniem do świętego prawa własności i uwielbieniem dla II Rzeczpospolitej nigdy się na taki krok nie zdecyduje.
Aż tu pewnego razu stał się cud. Patryk Jaki, wiceminister rządu PiS ogłosił projekt ustawy, którego główną zaletą była rezygnacja ze zwracania mienia w naturze. Ustawa ograniczała krąg osób, które uzyskają odszkodowania do spadkobierców w prostej linii i obywateli polskich. Wykluczono z tego kręgu handlarzy roszczeń. Przyjęto natomiast dość szczodry poziom odszkodowań.
Bardzo się ucieszyliśmy. Bo choć rząd wciąż nie przewidywał wynagrodzenia ofiar reprywatyzacji, to przynajmniej mogliśmy odetchnąć z ulgą, że nie będzie więcej ofiar. Miliony polskich rodzin mogło odetchnąć z ulgą. Nikt ich już nie przejmie z nieruchomością, nikt nie będzie prowadził absurdalnie uciążliwych prac remontowych, podrzucał szczurów i insektów pod drzwi, nikt nie zażąda astronomicznych czynszów i nie wyrzuci na ulicę.
Jednak radość ta trwała zaledwie kilka miesięcy. Pierwsze warknęły duże kancelarie prawnicze w USA, które zapowiadały zaskarżenie ustawy Jakiego do międzynarodowych trybunałów. Na te same trybunały powołał się poseł Sasin, kiedy zapowiedział, że ustawy Jakiego nie będzie. (…)
I nic to, że Czesi przyjęli bardzo podobną ustawę i płacą jedynie odszkodowania po odliczeniu kosztów amortyzacji, co nie pociągnęło za sobą żadnych reperkusji międzynarodowych. Poseł Sasin i frakcja liberalna w PiS z premierem na czele już zdecydowali. Oddawanie kamienic z lokatorami będzie trwać nadal. (…)
* * *
Marcel Drimer, ocalony z Holokaustu:
Rządzący uznają się za patriotów, a to co robią, to jest nacjonalizm.
* * *
Przemysł cmentarny prawicy kwitnie. Idą ekshumacje, a teraz jeszcze dojdą degradacje takich ludzi jak gen. Jaruzelski i gen. Kiszczak. Mówi się nawet o przeniesieniu ich szczątków na inne miejsca, żeby nie kalały świętej ziemi w której leżą „żołnierze wyklęci”. No i zapowiada się, że na nagrobkach trzeba będzie usunąć stopnie generalskie i wstawić w to miejsce szeregowców. Ciekawe czy bohaterowie prawicy, tacy jak Ryszard Kukliński, którzy awansowali po śmierci (Kukliński z pułkownika na generała), będą też musieli mieć poprawione tytuły na pomnikach. Oni co pewien czas awansują pośmiertnie, więc kamieniarze mają zapewnioną robotę. W zeszłym roku prezydent Duda awansował pośmiertnie trzy osoby, przyznając im stopnie generalskie i admiralski.Ponieważ obecna władza bierze się za wszystkich bohaterów, pragnąc także wśród zmarłych utworzyć nowe elity, ciekaw jestem do jakiego stopnia zdegradują marszałka Piłsudskiego. Może chociaż starszy szeregowiec?

PIRS

Być może Pan Troglodytes, (szympans) ma tyle samo polskich, narodowych genów, co pani K.P. Ale mój brat, dr hab. w biologii ma akurat wyłączoną komórę, więc nie upieram się przy tej uwłaczającej sugestii. Przypadek Pani K.P. zbliża się (przykro mi) do bliskiego końca. Bo ona doszła już do stadium, w którym znany nam gen. Forrestal, który święcie wierzył w bzdury głoszone przez senatora J. McCarthy, nie wytrzymał oblężenia wrogich sił żydowsko-masońskich i wyskoczył z okna jakiegoś drapacza w NY. Więc być może pierwszy polski lotniskowiec będzie nazywał się Profesor Pawłowicz. (nie wiecie czemu? wygooglujcie) .
Małopolska Kurator Oświaty, Barbara Nowak (nawiasem mówiąc – typowe nazwisko żydowskie tych wychrztów – Frankistów, podobnie jak Nowicki) wykazuje typową dla temperamentu członków wybranego narodu neoficką gorliwość, co potrafi przetrwać stulecia. Może powinna też postulować zakaz wstępu na teren obozu (zanim w ogóle nie zatrzymamy ich na granicy, specjalną ustawą) tych ochroniarzy, co towarzyszą żydowskim wycieczkom, aby nie dopuścić do ich zbyt bliskich kontaktów z miłością chrześcijańską. Nie są co prawda uzbrojeni, ale stanowią niewątpliwie zagrożenie dla dumy i nowoczesności naszej dziarskiej młodzieży.
.
Rekonstrukcje działań tych, moim zdaniem – zwyczajnie przemilczanych. Przeklinały ich tylko ofiary, co przeżyły, ale cicho, bo państwo totalitarne ma – jak wiadomo – monopol na nagłaśnianie czegokolwiek. Od wypadków drogowych, po katastrofalne objawy degrengolady społeczeństwa. Byli jedną z naszych klęsk, co je teraz uświęcamy. Normalka, w paranoicznej koncepcji historii najnowszej. No więc te rekonstrukcje będą miały problem. Po pierwsze: kto się zgodzi grać tych parchów ? Po drugie skąd wziąć wzory („dziś prawdziwych Cyganów już nie ma” – Ficowski). Ale mnie się przypomniało: w połowie ’70-tych widziałem na Podwalu, jak kręcili film. I tam mieli jakieś bryczki, furmanki, końskie cośtam na bruku i prawdziwych Chałaciarzy, z pejsami. Oni biegali tam, nerwowym krótkim kroczkiem, kiwając się intensywnie na boczki, tak jak kazał im Pan Reżyser. Co z chęcią pokażę uczestnikom Rekonstrukcji. Prawda narodowo-historyczna suprema lex tibi esto.
Pirsie – wszak wicepremier nienachalnej urody………”Zrekonstruowano ślub rotmistrza Pileckiego i wziął w tym udział nawet wicepremier Gliński, a ślub był jeszcze piękniejszy, choć różny od oryginalnego.”
Pirsie – wszak wicepremier nienachalnej urody………”Zrekonstruowano ślub rotmistrza Pileckiego i wziął w tym udział nawet wicepremier Gliński, a ślub był jeszcze piękniejszy, choć różny od oryginalnego.” A ponieważ inteligencji też nie przesadnej – to pewnie miał nadzieję na załapanie się na noc poślubną
Reszty nie komentuję – BM mnie na bank wywali……:)
Pozdrawiam…..
Tylko wtedy, gdy zacznie pan bez widocznych powodów (własna furia nim nie jest) ciskać nazwami podobno najstarszego zawodu świata i obrażać autorów lub komentatorów.
@ BM najstarszy zawód świata jest niewątpliwie mój. Bo przecież w większości religii bogowie lepili z czegoś ludzi, co niewątpliwie jest rzeźbiarskim zajęciem. Co nie znaczy, że moi starsi koledzy nie uprawiali też od zarania tego drugiego, horyzontalnego zawodu, dając du… dowody pragmatycznego stosunku do zleceniodawcy.
o cholera – się jąkam??
Idiotom rekonstruktorom powstania warszawskiego (dzisiaj widziałem w Toruniu jakichś innych idiotów rekonstruktorów) proponuję wylanie wiadra odchodów ludzkich na ich tępy łeb. Może coś dotrze. Może się poczują jak ludzie, którzy przeżyli kanały.