2018-03-16.
Lewacy i antyklerykałowie: nie musicie się bardzo starać, Kościół katolicki w Polsce sam wypowie konkordat, zawarty w roku 1993 między Państwem Polskim a Stolicą Apostolską. A w zasadzie już to po cichutku czyni.
Będę się czepiał, ale do sformułowania tej prowokacyjnej tezy zainspirowała mnie piąta rocznica pontyfikatu papieża Franciszka, w zasadzie przemilczana w naszym kraju.
Oczywiście, spokojnie, nic takiego się nie stanie, wszak Kościół w Polsce nie jest stroną tej umowy, która została podpisana przez reprezentującego Stolicę Apostolską biskupa Józefa Kowalczyka oraz w imieniu prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej przez ministra Krzysztofa Skubiszewskiego, w celu uregulowania statusu i zasad funkcjonowania Kościoła Katolickiego w Polsce.
Warto jednak wsłuchać się w słowa, wczytać w ich frazeologię, wpatrzeć w gesty, zastanowić nad zaniechaniem jednych i drugich. Dyplomacja to wszak gra słów i zachowań.
Oglądając i czytając media, i to wbrew pozorom nie te z lewej, ale bardziej z tak zwanej prawej strony życia społeczno-politycznego w Polsce, coraz jaśniej widać, że „Rzym” jest tym samym dla KK i części jego wyznawców w Polsce czym „Bruksela” dla polskiego rządu i sprzyjających mu wyborców. Nie będę kusić się tu o obszerniejszą analizę stawianych w mediach tez, gdyż prezentowane są językiem dość bezpośrednim. Wszyscy słyszeliśmy bądź czytaliśmy nieprzychylne papieżowi opinie wygłaszane przez panią Pawłowicz, pana Terlikowskiego czy redaktora Ziemkiewicza. Jeszcze dosadniej opinie swoje wyrażają wierni KK na różnych tak zwanych prawicowych forach, gdzie bez ogródek i językiem, którego kulturalnym ludziom używać nie wypada. Delikatnie mówiąc, manifestują swoją dezaprobatę dla słów wypowiadanych przez Franciszka. Zresztą ten wspomniany „Rzym” to zwykły eufemizm mający zastąpić niezręczne użycie imienia papieża, gdy chce się go skrytykować lub nie zgodzić z Jego nauczaniem.
Pontyfikat papieża Franciszka nie stanowi zaprzeczenia nauki uwielbianego przez wielu Polaków Jana Pawła II. Jest jednak wyraźnie inny, a przede wszystkim kłuje. Kłuje wszystkich tych świeckich, a bardziej jeszcze konsekrowanych katolików, którzy stracili wrażliwość na drugiego człowieka, tych (w ich mniemaniu) lepszych, bardziej świętych, bardziej klęczących, potępiających wszystko i wszystkich, którzy myślą i żyją inaczej, wierzą inaczej. Bo tylko my, tylko nasza jest prawda, tylko nasza cnota, tylko nasza racja, tylko nasz Pan Bóg i tylko dla nas miejsce w niebie.
Nie tak uczy Franciszek. Wstrząsa naszym – tak pewnym siebie – sumieniem, każe dostrzec (cierpiącego) człowieka w osobie rozwiedzionej, homoseksualiście, kobiecie, która dokonała aborcji, uchodźcy, żebraku. Odrzuca blichtr, krytykuje kapłanów zapatrzonych w dobra materialne, ba, każe darmo odprawiać msze święte. Każe pochylić się nad uchodźcą. Mówi, że niejeden w Boga niewierzący ale uczciwy w swym postepowaniu lepszy jest od dziesięciu rozmodlonych, fałszywych katolików.
Tak, to nie nasz papież, my tu sobie w Polsce znajdziemy swojego, tymczasowego (kilka kandydatur jest, pozwól czytelniku, że nie będę robił reklamy) i zaczekamy na nowego, godniejszego.
Jeszcze dwa lata temu witaliśmy go entuzjastycznie w Polsce w czasie Światowych Dni Młodzieży. I co z tego zostało?
Przypomnę: 13 marca 2018 obchodziliśmy 5 rocznicę wyboru Jorge Mario Bergoglio na Papieża Kościoła Katolickiego. Znaczy… nie wiem kto obchodził. Polski Episkopat zorganizował plenarne zebranie poświęcone temu wydarzeniu, w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie odprawiona została uroczysta msza św., ale wierni nie usłyszeli homilii wygłoszonej przez abp Tadeusza Wojdę. Mieliśmy za to ostatnio okazję przeczytać kolejne już rozważania na temat zaangażowania księży w politykę, z których ponownie niewiele wynika. W mojej parafii wysłuchałem kolejnego, przeciętnego kazania, w którym o papieżu nie było słowa, słówka.
Przejrzałem intencje mszalne i ogłoszenia parafialne z kilku wybranych parafii, głównie w moim mieście w minionym tygodniu. W mojej parafii cisza. Parafia ojców Franciszkanów w Katowicach: cisza w ogłoszeniach, ale 13.03 jest o 8.00 msza w intencji papieża. W parafii ojców Franciszkanów w Rybniku jest nabożeństwo ku czci św. Franciszka, ale mszy za papieża Franciszka nie odprawiono. W Parafii św. Jacka wspomniano o rocznicy pontyfikatu, ale próżno szukać intencji mszalnej. W katowickiej katedrze jest, w piątek 16 marca o godz. 12 msza św. w intencji papieża i ojczyzny. Na polskiej stronie internetowej ojców Jezuitów jest stałe okienko przekierowujące na kanał YT z przekazami papieża, ale próżno szukać okolicznościowego artykułu w zmieniającym się banerze.
Dobrze, że w tym wszystkim potrafił zachować się prez. Duda, wystosowując okolicznościowy list do Papieża. Nie chcieliby Państwo jednak czytać wielu komentarzy pod publikacją tego listu…
Zastanawiałem się ostatnio: jak przechodzą przez usta wielu polskich księży słowa aklamacji „Pamiętaj, Boże, o Twoim Kościele na całej ziemi. Spraw, aby lud Twój wzrastał w miłości razem z naszym Papieżem Franciszkiem”…
A wszystko to, co tu opisałem to jeszcze jeden element podziału, rozdarcia, jakie postępuje w Polsce. Ktoś to czyni, my się na to zgadzamy. Dzieli się naród, podzielił się i Kościół.
Dokąd zmierzamy?
Roman Mrozek

„Nie chcieliby Państwo jednak czytać wielu komentarzy pod publikacją tego listu… ” a tym bardziej treści samego listu!
„Ukrzyżowanie nie było klęską Chrystusa. Jego klęska to Watykan” – Jean Cocteau. A my jesteśmy bardziej papiescy nawet od samego diabła – twórcy Watykanu. Niestety on ostatnio gdzieś się zabrał i poszedł, ponieważ zwątpił w to, że uda mu się jeszcze pogorszyć ludzi. Aby wykryć jego aktualny adres zamieszkania kościół szkoli coraz więcej egzorcystów, co próbują tę informację wycisnąć z chorych umysłowo. Bo podzielają muzułmański przesąd, że świr posiada natchnienie i moce metafizyczne. Jak do tej pory – nie wyszło. Nasz pech !
Jak byłem piękny i młody to moim ulubieńcem był Erich von Däniken.
Obecnie jest nim pan Roman Nacht bo gada przed kamerą i gada to co lubiłem i lubię.
Polecam jako odtrutkę na dzisiejsze czasy, warto… naprawdę …