Zbigniew Szczypiński: Władza wszystko zrobi. Aby rządzić.5 min czytania

()

 

2018-04-24.

Z pewną taką nieśmiałością chciałbym zaproponować nieco inne spojrzenie na wszystko, co dzieje się w naszym małym kraju. W Polsce, położonej gdzieś w środkowej Europie.

Gdy widzę, czym żyją różne media, gdy uczestniczę w spotkaniach, konferencjach, zgromadzeniach, gdy czytam mniej lub bardziej poważne książki, w których różni ludzie podejmują próby udzielenia odpowiedzi na pytania o przyszłość demokracji – narasta we mnie przekonanie graniczące z pewnością: tak dalej być nie może. Trzeba radykalnie zmienić używane pojęcia i metody objaśniania naszego społecznego i politycznego świata.

Im bardziej subtelne są analizy, im więcej odniesień do tego, co było przed nastaniem „dobrej zmiany” – tym bardziej jałowe wydają mi się zalecenia jak wyjść z tego zapętlenia. Dotyczy to również odwoływania się do doświadczeń innych krajów. Poszukiwanie recept na sukces zmiany społecznej czy na zmianę modelu w analogiach historycznych i geograficznych wydaje mi się słabe metodologicznie i wysoce niepewne politycznie.

Przyglądając się naszej scenie politycznej i działającym na niej głównym aktorom– myślę, że może warto przypomnieć stare ustalenia, zawarte w ogólnej teorii systemów – General Theory of Systems – uniwersalnej teorii, stworzonej przez Ludwiga von Bertalanffy’ego, wykorzystywanej w bardzo różnych dziedzinach nauki, w tym w teorii organizacji i funkcjonowania systemów złożonych.

Państwo jest takim złożonym systemem. Sprawowanie władzy musi zatem uwzględniać tę prawdę, że najważniejszym celem każdego systemu jest jego trwanie.

Trwanie i rozwój – to bowiem  najważniejsze cele każdego systemu, ale rozwój jako rozwinięcie funkcji trwania.

Rząd Zjednoczonej Prawicy, która zwyciężyła w wyborach parlamentarnych i prezydenckich w 2015 roku, jest idealnym przykładem takiej władzy, której wszystkie działania podporządkowane są właśnie trwaniu – temu najważniejszemu celowi każdego systemu. Wszystkie dotychczasowe działania obozu rządzącego: opanowanie mediów publicznych, likwidacja służby publicznej (aby móc obsadzać swoich nominatów bez ograniczeń wynikających z obowiązku stosowania konkursów), praktyczna likwidacja niezależności konstytucyjnego organu kontrolującego władze państwowe – Trybunału Konstytucyjnego, pełna kontrola polityczna nad wymiarem sprawiedliwości, prokuraturą, KRS-em, Sądem Najwyższym i pozostałymi sądami, zapowiedziane działania, dotyczące mediów prywatnych, powstanie wielotysięcznej armii partyjnych nominatów we wszystkich instytucjach podległych lub zależnych od państwa – nowej, partyjnej nomenklatury, ludzi zależnych materialnie od kaprysu politycznej władzy – wszystko to tylko przykłady działań mających wspomniany jedyny cel – zapewnienie trwania.

Stopień determinacji w utrzymaniu władzy widoczny był w decyzji władcy, który na konferencji prasowej zapowiedział zwrot nagród przyznawanych przez (jemu podległych) premierów w reakcji na tąpnięcie w sondażach poparcia. Błyskawicznie także zaprezentowano na konwencji partyjnej kolejny pakiet prezentów dla elektoratu; bez dzielenia go na biednych czy bogatych.

Przez kilka dni po konwencji, na której Mateusz Morawiecki zaprezentował program reklamowany jako piątka Morawieckiego, szło dobrze. Ministrowie i premier rozjechali się po kraju i spotykali się z elektoratem. Odrabiano straty wizerunkowe, związane z nagrodami i przeraźliwie niemądrym wystąpieniem sejmowym Szydłowej.

Tąpnęło nagle.

W reakcji na prezentowane przez premiera świetne wyniki i wysokość budżetowej nadwyżki wystąpili nauczyciele – pariasi sfery budżetowej. Realizujący, tak jak lekarze, jedną z najważniejszych funkcji państwa. Manifestacja nauczycieli, domagających się podwyżek i dymisji ministra –- nie wstrząsnęła jednak władzą. Demonstracja, jak demonstracja, bez potężnego strajku szkolnego nic rządu nie przestraszy; a nauczyciele nie odejdą od uczniów, bo narażą się ich rodzicom. To uczniowie – gdy zastrajkują i gdy poprą ich nauczyciele – stworzą szansę na usunięcie minister Zalewskiej i jakieś płacowe ustępstwa rządu.

Od kilku dni na sejmowych korytarzach koczują rodzice niepełnosprawnych dzieci, które osiągnęły pełnoletniość.

To powtórka z historii – w roku 2014 ta sama grupa, koczując na sejmowych korytarzach, zmusiła rząd Tuska do działania. Uchwalono stosowne prawo, rodzice otrzymali pieniądze na opiekę i rehabilitacje niepełnosprawnych dzieci. Wspierali ich wtedy posłowie opozycji – Jarosław Kaczyński, Arkadiusz Mularczyk – a cały PiS był bardzo waleczny w boju z bezdusznym, ich zdaniem, rządem Platformy i PSL.

To, co obserwujemy od kilku już dni to pełna kompromitacja rządzących. Wizyty minister Rafalskiej, prezydenta Dudy, premiera Morawieckiego, proponowane rozwiązanie w postaci „daniny solidarnościowej” – zwykłego podatku nałożonego na najbogatszych – to bardzo zły patent. To żadne rozwiązanie problemu.

Koczujący na sejmowych korytarzach rodzice z niepełnosprawnymi dziećmi,  to wizerunkowa katastrofa rządu. Brak jakiejkolwiek reakcji wicepremiera ds. społecznych – wspomnianej Szydłowej – to  także jej ososbista wizerunkowa (a więc polityczna) ostateczna klęska. Już nigdy Beata Szydło nie stanie się twarzą żadnego rządu; czas wracać do miasteczka Brzeszcze czy rodzinnej wsi.

W tym dramacie jest jeszcze rola dla Prezesa. Zakładam, że Jarosław Polskę Zbaw może zagrać raz jeszcze jako „dobre panisko” i jedną wizytą w sejmie rozwiązać problem. Stanie się to jednak tylko wtedy gdy z analiz „piarowych” wyjdzie, że wrażliwość społeczna dużych grup społeczeństwa polskiego na trudny los doświadczonych przez życie rodziców i ich niepełnosprawnych dzieci jest taka, że może to zaważyć na wynikach poparcia dla rządzących w nadchodzących wyborach.

Dla utrzymania władzy Prezes zrobi wszystko. Jak będzie trzeba, to sam podejmie się robienia masażu niepełnosprawnych na sejmowych korytarzach. Tak, jak posłanka Nowoczesnej, która wprowadziła ich do Sejmu teraz dba o czystość ich ubrań, piorąc je.

Nie ma takiej ceny, której rząd nie zapłaci dla utrzymania się przy władzy.

Najpierw trwanie –  a dopiero potem rozwój. Tak to jest w General Theory of Systems!

Zbigniew Szczypiński

Gdańsk

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

9 komentarzy

  1. slawek 24.04.2018
  2. Zbyszek123 25.04.2018
  3. slawek 25.04.2018
  4. narciarz2 26.04.2018
  5. Stary outsider 26.04.2018
  6. slawek 27.04.2018
    • Mr E 27.04.2018
  7. slawek 27.04.2018
  8. narciarz2 27.04.2018