2018-04-25.
Brak moralnych hamulców pozwala na lekceważące buszowanie po prawie, a pozytywną motywacją w temacie „obyczajowe hopsasa” jest bezkarność.
Na przykład: czy chcę, czy nie chcę, jestem spychany w nicość przez ustanowione prawa moralnych brzuchomówców: jak wiem, że nikt nie widzi, mogę kopnąć kota. Małego, bo futrzaka wielkości tygrysa – nie za bardzo, gdyż po głowie obija mi się myśl: co pocznę, gdy nie przestraszy się mojego prawa, zlekceważy moje groźne miny i odda?
Natomiast kiedy już siedzę na świeczniku i zasiadam i piastuję, i trzymam rękę na pulsie, to ze wszystkich sił staram się udowodnić, że jest ze mnie równy gość. A czynię tak, bo nie mam wyjścia.
Dysponuję podręcznym zestawem pieczeniarza: duchową włosiennicą i ustami pełnymi pobożności. A kiedy dostanę przyzwolenie na chamskie odzywki, gdy nareszcie wolno mi się staczać po równi pochyłej i mogę nie dostrzegać niczego zdrożnego w swojej degrengoladzie, ponieważ mam świadomość, że obojętnie jak postąpię, to postąpię SŁUSZNIE, wtedy jest mi błogo. Wtedy otwiera się przede mną niebo i puszcza do mnie oko.
*
Wiedzą o tym dążący do władzy. Lecz w momencie zdobycia tejże władzy następuje w nich cudowna metamorfoza: świadomie zapominają. Celowo, przezornie, na bank.
Pisałem o naszej amnezji w poprzednim artykuliku i jeśli ktoś go czytał, ten wie, że polityczny Alzheimer dotyka nie tylko zjednoczoną prawicę; niepamięć, to powszechna i nieprzyzwoicie wygodna ułomność. Wada prawie że normalna. Tak często występująca w przyrodzie i tak wżarta w nasze działania, że nawet nie zauważamy, jak mocno przyzwyczailiśmy się do niej.
Marek Jastrząb
źródła obrazu
- jastrzab: BM

Im niżej się upada, tym mniej to boli. (Lec)