Ernest Skalski: Ulżyło…

 

2018-04-28.

No, to jeden problem, my – ludzkość, mamy z głowy. Wojny nuklearnej Kima czy z Kimem raczej nie będzie. Kim Dzon Un jest jedną z najbardziej ponurych i odrażających osobistości w światowej polityce, ale już widać, że nie jest wariatem. A już na pewno nie większym niż jego przyszły rozmówca, Trump.

Tak jak zalecał Księciu Nicolo Machiavelli, Kim szybkim ruchem wymordował faktycznych i potencjalnych konkurentów do władzy – częste w Europie do czasów parlamentarnej demokracji – żeby pokazać się jako ten co już nie morduje, lecz jakby co, to… I uporawszy się z zagrożeniem wewnętrznym, zajął się polityka zagraniczną, rozumianą jako terror odstraszający.

W historii ludzkości i w aktualnej polityce istniała i nadal istnieje wielkie pole dla przypadku, błędu, głupoty, szaleństwa. Każda z tych mocy sprawczych, jakiś ich zestaw, czy nawet pełen komplet, mogła być brana pod uwagę przy obserwacji tego co robił Kim. A w dodatku, jego sparring partner też nie jest wzorem rozwagi i opanowania. No, ale było-minęło i może nawet naprawdę, już nie grozi – jak się mówi – w dającej się przewidzieć przyszłości.

Kim pokazał, że jego zacofany, pogrążony w nędzy kraj niewolników jest zawodnikiem wagi ciężkiej. A on jest nieusuwalny przez jakąkolwiek interwencję zbrojną. Zaś jego niewolników można wyzwolić tylko zabijając połowę z nich i skaziwszy promieniowaniem resztę. To samo czekałoby Koreańczyków z południa i dużą część Japończyków, a może również mieszkańców Hawajów.

Co dalej z KRLD? Nie wiem. Podobnie jak inni. Być może gra tu za kulisami Pekin, ale i to nie jest pewne. A nawet jeśli Xi coś kombinuje, to też nie wiadomo, czy mu to wyjdzie. Wiadomo tylko, że bez  udziału Chin nie wydarzy się nic ważnego na Dalekim Wchodzie. Zresztą nie tylko tam.

Powszechnie zwrócono uwagę na podróż Kima – pociągiem, samolotów Kimy się boją – do Pekinu, a mniej na to, że Chiny przyłączyły się do restrykcji gospodarczych wobec Korei i to było – jest? – bardzo dotkliwe. Czy w ten sposób dano Kimowi sygnał, żeby już kończył przedstawienie? A jeśli tak, to dlaczego? Bo już robiło się za gorąco?  Na pewno Pekin nie chce, by ktoś inny niż on został głównym rozgrywającym w tym rejonie.


Relacja serwisu TODAY z historycznego spotkania:

North And South Korea Agree To Formally End The Korean War | TODAY

Overnight, North and South Korea came to a historic agreement vowing to formally end the Korean War after 65 years of conflict. NBC chief global correspondent Bill Neely reports live for TODAY from the DMZ. ” Subscribe to TODAY: http://on.today.com/SubscribeToTODAY ” Watch the latest from TODAY: http://bit.ly/LatestTODAY About: TODAY brings you the latest headlines and expert tips on money, health and parenting.


Tę rolę długo pełniły tam Stany. Przy Trumpie trudno mówić o jakiejś ich konsekwentnej polityce. A teraz Kim odebrał Trumpowi show bo rozmowy obu panów już nie będą przełomem. Kim dokonał przełomu z prezydentem Południa, Munem Dze. A co traci prestiżowo Ameryka to mają przejmować Chiny, a nie KRLD.

Kim Dzon Un uczył się czegoś w szwajcarskiej szkole, widział kawałek świata i nie jest takim prowincjuszem jak jego ojciec i dziadek. Pokazuje się z atrakcyjną żoną, daje się zobaczyć na artystycznych imprezach. W Phenianie pojawiają się ponoć jakieś elementy, przypominające cywilizowane miasto. Ale czy to początek jakiejś transformacji obozu koncentracyjnego w coś o lżejszym reżimie – też z nie wiadomo. Pozostają tak zwane rozważania ogólne.

Dociśnięty przez różne okoliczności reżim zamierza się modernizować i liberalizować w sposób kontrolowany. Władza jest przekonana, że poddani będą wdzięczni i posłuszni, a oni reagują na zasadzie: „daj kurze grzędę…”. Widzą, że coś się ruszyło, czyli władza jest słaba, już nie trzeba się bać, a daje za mało w stosunku do aspiracji.

W takich okolicznościach zaczęła się rewolucja we Francji w roku 1789 i w Rosji w roku 1905. Ale bywa też tak, że władza tłamsi bunt czy jakąś inną formę oporu, opanowuje sytuację i jeśli idąc po rozum do głowy coś tam znajduje, to modernizuje i liberalizuje, ale już pod kontrolą, bo poddani się boją.

Tak było w krajach Europy zachodniej po Wiośnie Ludów, w Rosji, zarządzanej przez Stołypina po wspomnianej wyżej rewolucji, w Chinach po rozprawie z buntem na Placu Bramy Niebiańskiego Pokoju w roku 1989. Może nawet da się pod to podciągnąć Polskę po fiasku jakim okazał się dla władzy stan wojenny.

Czy coś z tego pasuje do Korei Północnej pod panowaniem trzeciego z dynastii Kimów? Nic nie wiadomo o jakiejkolwiek formie buntu, czy choćby oporu. Wiadomo natomiast, że w euforii pokoju, pojednania, braterstwa, stracono tam sześciu ludzi za próbę przemycenia książki telefonicznej z Korei Południowej.

Ernest Skalski

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. Sir Jarek 2018-04-28
  2. Magog 2018-04-29
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com