Eugeniusz Noworyta: Gdy kości trzeszczą

16.08.2018

„Gdy rozum śpi, budzą się demony” to znana maksyma z grafiki Francisca Goi i sztuki Antonia Buero Vallejo. Uśpienie rozumu następuje zazwyczaj pod wpływem nadmiernych emocji, którym ulegają politycy w trakcie walki wyborczej.

Źródła tej przypadłości po części mają obiektywny charakter, ponieważ pozyskaniu głosów niezdecydowanych i mobilizacji własnych zwolenników nic bardziej nie sprzyja niż ostra kampania. Nic też dziwnego, że, jak to określił Grzegorz Łakomski w „Rzeczpospolitej”, na stołecznym boisku już trzeszczą kości, mimo, że dopiero teraz ogłoszony został termin wyborów samorządowych oznaczający początek oficjalnej kampanii.

A gdy kości trzeszczą to rozum ustępuje demonom. W tej bezpardonowej, trwającej już kilka dobrych tygodni walce ton nadaje kandydat PiS, Patryk Jaki, zaś jego główny rywal, kandydat PO (Koalicji Obywatelskiej), Rafał Trzaskowski pozostaje na razie w defensywie; według niektórych obserwatorów, jakby trochę zagubiony. Inni kandydaci nie wyszli jeszcze z cienia i robią wrażenie zawodników, którzy, z różnych powodów, być może szacunku dla przepisów, przeoczyli moment ostrego startu.

Warszawska kampania rozgrywa się w dwóch planach: ataków politycznych i obietnic w zakresie zarządzania miastem. To pierwsze zdecydowanie dominuje, drugie nie budzi większych emocji. Młotem na Trzaskowskiego jest próba uwikłania go w aferę reprywatyzacyjną, natomiast Jakiego może dosięgnąć opinia aktywnego uczestnika ekipy niszczącej praworządność w Polsce i autora niefortunnej nowelizacji ustawy o IPN.

Istotną rolę w rozgrywce odgrywają obietnice wyborcze. Kandydat prawicy jest tu niepohamowany i co chwilę przedstawia miraże niewyobrażalnych zmian na lepsze. Jego liberalny rywal, zgodnie z rygorem własnego obozu politycznego jest bardziej powściągliwy i odwołuje się mniej do emocji, a bardziej do racjonalnych przesłanek; a to bywa zawodne, o czym świadczą sukcesy wyborcze kandydatów populistycznych. Zresztą, sprawa obietnic składanych przez kandydatów nie jest bagatelna ponieważ w końcu o wyniku wyborów decydują głosy poszczególnych osób i ich oczekiwania. W takiej indywidualnej kalkulacji większość wybiera tych, którzy coś obiecują i lepiej odczytują ludzkie pragnienia, a nie tych, którzy stoją na twardym gruncie i pozbawiają ich złudzeń. Za kandydatem Zjednoczonej Prawicy przemawiać też będzie żelazna konsekwencja, z jaką ta koalicja realizuje swe zapowiedzi wyborcze, chociaż wielu żywiło nadzieję, że z pożytkiem dla kraju do tego nie dojdzie.

Jakkolwiekby było, obaj główni kandydaci na prezydenta stolicy zapewniają, że chcą ułatwić życie warszawiakom. Biorę to za dobrą monetę i przedstawiam moją listę oczekiwań:

  • Warszawa bezpieczna, służby skuteczne w ściganiu złoczyńców, bez pobłażliwości dla zradykalizowanych marszów i nienawistnych haseł, za to bez obawy na ulicach i stadionach;
  • miasto tolerancyjne i otwarte, przyjazne dla mieszkańców i przybyszów;
  • wrażliwość społeczna władz, troska o integrowanie pokoleń, przeciwdziałanie wykluczeniu i lekceważeniu potrzeb osób starszych i niepełnosprawnych (dostępność do pomieszczeń urzędowych i prywatnych, niskopodłogowe środki komunikacji publicznej, równe chodniki i tym podobne udogodnienia);
  • szeroka oferta kulturalna i edukacyjna;
  • dobre zarządzanie i poszanowanie prawa, kompetentni i życzliwi urzędnicy, sprawne służby, konstruktywne podejście do postulatów mieszkańców;
  • zwalczanie arogancji i chamstwa urzędowego i tego codziennego w autobusie i na ulicy; inicjowanie różnych programów wychowawczych;
  • troska o estetykę miasta, zieleń, skwery i parki, elewacje budynków i usuwanie szpecących miasto reklam i szkieletorów; skorzystanie z doświadczeń europejskich miast w zakresie regulacji prawnych zapewniających rozwiązywanie tych spraw w ramach partnerstwa prywatno-państwowego (komunalnego ).

Taka jest moja subiektywna lista życzeń. Niechby każdy sporządził sobie własny zestaw postulatów,a następnie uzależnił swój głos od ich uwzględnienia w programach kandydatów, co być może, zmniejszyłoby ryzyko dokonania wyboru motywowanego tylko rozbudzanymi w walce wyborczej politycznymi emocjami.

Eugeniusz Noworyta

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com