Telewizja pokazała (458)

24.08.2018

Główne pytanie, jakie stawiają partie, Kościoły i publicyści, to chyba takie: co zrobić, żeby było lepiej? Ważniejsze wydaje mi się pytanie: co zrobić, żeby było dobrze?

Czy jak będzie trochę lepiej, to już będzie dobrze?

Prezydent Duda nie podpisał kiedyś jakiejś wrednej ustawy i już wśród ludzi zatroskanych stanem praworządności odezwały się głosy pełne optymizmu, mimo że pozostałe ustawy, które podpisał, niszczyły ten stan. Jakiś hierarcha Kościoła odezwał się „po ludzku” i w zawoalowany sposób skrytykował twardogłowych kolegów – już pojawiają się głosy pełne optymizmu co do zmian w Kościele.

Nie lekceważę takich zdarzeń, sprzyjających nieco większej normalności, zachęcania „drugiej strony” do przejawów rozsądku w miejsce twardogłowia, bo „kropla drąży kamień”, ale sądzę, że więcej korzyści dałoby sformułowanie jak ma wyglądać to do czego dążymy, co uznamy za dobre, a nie tylko lepsze od tego co jest.

Zilustruję to anegdotą.

Kiedyś towarzysz Chruszczow wezwał do siebie prezesa Akademii Nauk ZSRR i powiedział:

– Wy, naukowcy, nie raz zwracaliście nam uwagę, że nie mamy racji twierdząc iż 2×2=7. Postanowiliśmy wyjść naprzeciw waszym postulatom. Od dziś 2×2 będzie równe 6.

– Dziękuję bardzo za zrozumienie, towarzyszu Chruszczow, odpowiedział prezes. Ale czy nie bylibyście skłonni w przyszłości dopuścić, że 2×2=4?

– Ej, uważajcie no! Jak będziecie tak gadać, to znowu 2×2 będzie równe 7.

W wielu wypadkach polityczne targi i działania prowadzą do tego, że zgadzamy się aby 2×2 było równe 5 albo nawet 6. Uznajemy to za sukces, a potem przyzwyczajamy się do tej nowej sytuacji. Normalność przestaje być bliskim celem, a nawet możliwym, „no bo takie jest życie”.

Na pewno w czasach aktywnej Inkwizycji jeśli ktoś z inkwizytorów nie domagał się aby odstępcę od wiary najpierw łamać kołem a optował za tym, żeby od razu ściąć mu głowę, to był postęp. Ale cała Inkwizycja jest zaprzeczeniem nauk Jezusa i takie ulepszanie jej nie usunęło istoty sprawy. Także pojedyncze głosy duchownych, krytykujące pedofilię w Kościele, nie pociągają za sobą żadnych praktycznych zmian – w dalszym ciągu przestępcy w sutannach są kryci przez przełożonych.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Pieronek.jpg

Nie zmienimy Kościoła, bo przez prawie dwa tysiące lat nie udało się zmienić jego struktury, a bez tego nie będzie dobrze, nawet jeśli pojawi się więcej postępowych nieagresywnych księży. Nie zmienimy warunków życia, jeśli będziemy szli na kompromisy z twardą ciemnotą, nie zachęcając możliwie dużo ludzi do tego, co dość powszechnie w cywilizowanym świecie zostało już przyjęte. Partie nie zmienią się, jeżeli będą widziały, że jesteśmy obojętni i skłonni przyjąć choćby niewielkie zmiany na lepsze – „mniejsze zło”.

* * *

Stale ktoś obiecuje obecnie rządzącym, że staną przed Trybunałem Stanu. Już pisałem o tym, że wydaje mi się to mało prawdopodobne. Oni mają swoich wyborców i z pewnością znajdą się w nowym sejmie. Nawet jeśli nie zdobędą władzy, to do postawienia kogoś przed Trybunałem Stanu potrzeba poparcia dla wniosku dwóch trzecich Zgromadzenia Narodowego, a więc sejmu i senatu łącznie.  

Poza tym – czym grozi wyrok Trybunału, powiedzmy, Kaczyńskiemu? Może stracić czynne i bierne prawo wyborcze, utracić ordery, odznaczenia i tytuły honorowe (jeśli jakieś ma) i nie będzie mógł zajmować kierowniczych stanowisk lub pełnić funkcji związanych ze szczególną odpowiedzialnością w organach państwowych i organizacjach społecznych (a teraz zajmuje?). Kaczyńskiemu to wisi, niech się boją inni.

Chciałoby się uderzyć tych szkodników po kieszeni, żeby musieli zwrócić niesłusznie nachapane pieniądze, zrekompensować szkody, ale to też mało prawdopodobne. Kto z polityków innych partii czuje się bez winy za wpychanie znajomków na synekury, mianowanie amatorów na stanowiska wymagające fachowców itp. – niech rzuci kamieniem.

* * *  

Ilia Erenburg opisuje w „Burzliwym żywocie Lejzorka Rojtszwańca”, jak jego bohater we wczesnym okresie ZSRR wydawał książki zagranicznych autorów. Po prostu pisał do nich właściwe wstępy. Podobnie w PRL we wczesnym okresie wydawano wartościowe książki, pisząc do nich odpowiednie wstępy, gdzie krytykowano – powiedzmy – Kartezjusza, że w swoich dziełach poświęcił zbyt mało miejsca walce klas. Coś z tego pozostało w umyśle Lecha Kaczyńskiego, który w swojej pracy doktorskiej cytował obszernie Lenina.

Teraz powstaje nowa historia. Dowiadujemy się, że bez tzw. „żołnierzy wyklętych” nie byłoby zwycięstwa nad komunizmem. Dowiadujemy się, że Solidarnością tak naprawdę rządził Lech Kaczyński, a nie żaden Wałęsa. A ostatnio okazało się, że Polskę do Unii Europejskiej wprowadzał aktywnie Mateusz Morawiecki – sam o tym powiedział na spotkaniu z wyborcami w Sandomierzu.

Dlaczego o tym piszę? Otóż nie raz na łamach SO zachęcaliśmy Jerzego Łukaszewskiego aby zebrał i wydał swoje ciekawe artykuły o historii. Pan Jerzy wykręcał się, że nie ma wydawcy itd. Otóż jeśli by napisał we wstępie jak wiele Polska zawdzięcza żołnierzom wyklętym, największemu prezydentowi tysiąclecia, a może też naukom Jana Pawła II, który obalił komunizm, to z pewnością dostałby odpowiednią dotację na wydanie książki. Myślę też, że gdyby pan Jerzy zechciał napisać odpowiedni scenariusz do filmu o dziejach Polski, to przecież na pewno otrzymałby część z tych 100 mln dolarów jakie nasze ministerstwo chce wydać na  film robiony w Hollywood, w którym pokazano by co Polska przyniosła światu i jak niesłusznie jest czasem oskarżana.

Nadchodzą ciekawe, rewolucyjne czasy i warto się włączyć w nurt.

* * *  

Ministerstwa pracują.

Panie Boże Wszechmogący, przez Syna Twojego, Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa, napełnieni Duchem Świętym, świadomi, że praca nasza nie tylko służy naszym rodzinom, ale całemu narodowi, wszystkim Polakom, stajemy dzisiaj u stóp Maryi, przez jej ręce zawierzając nas samych, nasze rodziny, nasze miejsca pracy Twojej Bożej Opatrzności. Wielka Boga człowieka Matko, niepokalana dziewico Maryjo, matko Kościoła i królowo Polski, matko naszego zawierzenia. My, energetycy polscy przynosimy do sanktuarium narodu polskiego nasze troski, radości i nadzieje, przychodzimy pomni słów wypowiedzianych z krzyża: oto matka twoja.

Zawierzamy tobie Maryjo, Jasnogórska pani, wszystkie sprawy energetyki polskiej, jej bezpieczeństwo, rozwój, unowocześnienie, służbę tysięcy naszych kolegów w dzień i w nocy, bez ustanku z poświęceniem i narażeniem życia.

Oddajemy ci w opiekę naszych przełożonych. Wyproś wszystkim mądrość i odpowiedzialność, w podejmowanych decyzjach.

Tak minister Tchórzewski, szef Ministerstwa Energetyki, zawierzył „wszystkie sprawy energetyki, jej rozwój i unowocześnienie” Matce Bożej Królowej Polski, w czasie pielgrzymki na Jasnej Górze. Złożono także dary dla biskupa.

Niejasna staje się sprawa odpowiedzialności w przypadku, gdyby nie udało się ulepszyć energetyki – ministra nie można pociągnąć do odpowiedzialności, bo przecież zrobił wszystko, co możliwe. Teraz wydaje zarządzenie dopuszczające palenie miałem węglowym, co pogarsza i tak katastrofalny stan powietrza. Matka Boska poprzez ministra stanęła po stronie kompanii węglowych? A może dary dla biskupa były za małe i poczuła się urażona?

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Królowa Polski.jpg

„Sztuczne fiołki”

* * *  

Rozpoczął się sezon polowania na ptactwo i myśliwi zabijają na potęgę, także wiele gatunków chronionych. Trudno w sekundę przed strzałem odróżnić z daleka ptaka będącego pod ochroną od tego, którego wolno zabić. Dla myśliwych są to żywe rzutki. Ale nawet po zabiciu ptaka myśliwi nie potrafią dostrzec różnicy – na zdjęciu myśliwe chwalą się zabitymi cyrankami, które są pod ochroną:

Wiele ptaków ranionych śrutem ucieka i zdycha gdzieś dalej, a do ziemi dostają się ogromne ilości ołowianego śrutu, zatruwając glebę – polscy myśliwi nie zgodzili się na zastąpienie ołowianego śrutu stalowym, a sejm nie ośmielił się im sprzeciwić.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\myśliwe.jpg

* * *  

Dobra zmiana zabrała się także za korektę dziesięciorga przykazań. Mamy przykazanie „Nie zabijaj”. Już wcześniej katoliccy działacze dokonali praktycznej korekty, kiedy Marek Jurek pojechał swego czasu złożyć hołd mordercy – Pinochetowi. Od tego czasu można było odczytać to przykazanie jako „Nie zabijaj, chyba że zwolenników lewicy”.

Teraz papież Franciszek kazał wpisać do Katechizmu Kościoła katolickiego potępienie kary śmierci. Oburzyło to wielu polskich katolików. Dziennikarz i działacz katolicki, Tomasz Terlikowski, skrytykował papieża: – To osobista decyzja papieża, umotywowana wyłącznie jego wolą, a nie argumentami teologicznymi.

Dlaczego Franciszek nie skonsultuje najpierw swoich decyzji z polskimi znawcami teologii? Potem może być jak z kupnem fregat od Australii – trzeba będzie świecić oczami.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Raczkowski Terlikowski.jpg

* * *  

Rzadko zdarza się nam myśleć o ludzkości. Może wtedy, gdy pokazują nam Marsa i przekonują, że trzeba aby ludzkość go zasiedliła, bo Ziemię może spotkać katastrofa – uderzenie jakiejś dużej komety czy planetoidy; Mars ma być miejscem ratunku. Jakoś mnie nie przekonali, w każdym razie nie wybieram się.

Także w filmach science-fiction zdarza się, że jacyś wredni kosmici napadają na Ziemię i wtedy cała ludzkość się broni, choć głównie są to przystojni faceci i piękne kobiety, zwykle Amerykanie.

Ale na co dzień wspólnoty nie widać. Owszem, są wspólnoty katolików, muzułmanów, buddystów, są Europejczycy i Amerykanie, ale dzielą się na różne odłamy, które często zwalczają się, nawet dosłownie jak w przypadku sunnitów i szyitów. Jesteśmy członkami Unii Europejskiej, ale bardzo często mówi się o możliwości opuszczenia Unii, jakiegoś nowego brexitu, a wspólne instytucje Unii pozostają w dużej mierze w sferze marzeń i wielu chciałoby, aby to była tylko forma luźnej federacji.

W Polsce wiele mówi się o patriotyzmie, miłości Ojczyzny, jesteśmy „my Polacy”, ale jest wiele podziałów. Jest pojęcie Polak-katolik, są „komuniści”, „liberałowie”, „drugi sort”, „mohery”, „narodowcy”, „kibole” itd., i są oni wobec siebie wrogo nastawieni. Odczuwamy dumę, kiedy naszym sportowcom grają Mazurka Dąbrowskiego i zwykle mało nas obchodzą inni sportowcy i inne hymny.

Co właściwie powoduje, że ludzie nie mogą się połączyć, współpracować ze sobą, jakie racje stoją za tym, że jeden człowiek zabija innego?

Kiedy zacząłem praktykować w buddyjskiej sandze, dowiedziałem się, że istnieją w buddyzmie różne grupy, które się nie lubią, a nawet nie utrzymują ze sobą bliższych kontaktów. Zapytałem bardziej zaawansowaną buddystkę, jak to wytłumaczyć, czemu nie mogą się zjednoczyć, skoro w buddyzmie nie ma różnic doktrynalnych. „Widocznie po to pan Bóg stworzył różnych buddystów” wyjaśniła mi stoicko.

Może kosmici, którzy – jak utrzymują liczni wyznawcy tej teorii – obserwują nas i pomagają w rozwoju – przylecieliby i pogrozili zagładą?

* * *  

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\metoda.jpg

Doświadczenia różnych rewolucji uczą nas, że na pierwszy ogień idą ludzie, którzy mają za zadanie rozwalić powierzony urząd, wywalić ile się da ludzi dotychczas rządzących i wstawić na to miejsce swoich. Potem się ich odsuwa, zwykle w wyniku walk wewnętrznych w obozie władzy, a gdy sytuacja jest rewolucyjna – po prostu wykańcza.

Mamy niewątpliwie rodzaj rewolucji i tu zwycięska formacja postawiła swoich ludzi z zamiarem rozwalenia tego, co dotychczas było. Szyszko robił co mógł, choć nie udało mu się wyciąć całej puszczy, ale podpisał trochę papierów dopuszczających import dziwnych śmieci z Nigerii czy Etiopii (ciekawe, jaki ma interes Polska w sprowadzaniu śmieci?). W stadninach koni arabskich wstawiono na kierownicze stanowiska swoich ludzi – dyletantów. Stadniny zdołowały, ale chyba nie wpłynęło to na zarobki nowych dyrekcji. Pani Zalewska rozpieprzyła szkolnictwo i już właściwie może odejść, żeby nie drażnić wyborców. Pamiętamy też ministra Radziwiłła. Macierewicz zrobił olśniewające rozróby – rozpieprzając armię, wciskając wszędzie kłamstwo smoleńskie i panosząc się ostentacyjnie. Przy okazji chciałbym nieco pocieszyć tych, którzy martwili się że z wojska usunięto lub sami odeszli generałowie i przed ostatnimi nominacjami było ich tylko 41 – tylko 1 generał na 2439 żołnierzy!, a przedtem wypadał 1 generał na 838 żołnierzy. Otóż wspaniała armia amerykańska, która liczy sobie 1,4 mln żołnierzy, ma tylko 40 generałów.

Paru innych nachalnych ministrów odejdzie, jak tylko nie będą już potrzebni do rozwalania tego co zastali, a na ich miejsca czekają niecierpliwie następcy.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. janwojciech 2018-08-27
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com