06.11.2018

W lokalnym piśmie „Tygodnik Sanocki” przeczytałem niedawno, że felietoniście tej gazety przeszkadzała ‘ekspresja sympatyka totalnej opozycji’, który ‘szczególnie natrętnie podczas półfinału (siatkówki) z USA – wsadzał do kamery kartkę z napisem Konstytucja’. A jego czytelniczce – ‘jakiś idiota (który robił to samo!) psuł widok’. Nie jest przyjemnie, kiedy nam ktoś przeszkadza w oglądaniu igrzysk (podobnie, jak w jedzeniu chleba!), ale można wtedy zmienić kanał telewizji i przeszkoda znika… W obu przypadkach państwu-widzom przeszkadzało słowo ‘konstytucja’, od jakiegoś czasu uznawane przez władzę za niecenzuralne. Ludzie, którzy je demonstrują na kartkach, plakatach czy koszulkach są legitymowani i spisywani przez policję.
W krajach cywilizowanych konstytucja to nadrzędny akt prawny, najważniejszy zbiór artykułów zwany także ustawą zasadniczą. Jest to tak ważny kodeks, że na jego straży stoi głowa państwa, która – u nas dodatkowo! – przysięga na Boga; a także specjalny sąd zwany Trybunałem Konstytucyjnym. Tak się dzieje w krajach praworządnych, ale nie w Polsce. Krytyczny osąd, jaki tu prezentuję, to nie tylko opinie powszechnie szanowanych gremiów prawniczych – z kraju i zagranicy, ale i zwykłych obywateli. Ci ostatni, mając ograniczony wpływ na przestrzeganie Konstytucji, przypominają głowie państwa, gdzie się tylko da, o tym zaszczytnym obowiązku.
Stany Zjednoczone, które dla rządzących Polską stanowią idealny wzorzec ustrojowy, podniośle obchodzą święto swojej ustawy zasadniczej. My też świętujemy Konstytucję, ale nie tę, która aktualnie obowiązuje (prace nad nią trwały pięć i poł roku!), ale akt prawny sprzed ponad dwustu lat – Konstytucję 3 Maja. Dziś jest to zabytek historyczny i symbol odpowiedzialności dawnych polskich elit za losy państwa, które podjęło dzieło samonaprawy. Władza otacza szacunkiem symbole przeszłości, bo to nie wymaga większego wysiłku; wystarczy zorganizować ‘obchody’. Natomiast akty prawne, stanowiące o polskim ‘tu i teraz’ są lekceważone, a nawet w pogardzie.
Celuje w tym głowa państwa, której wytknięto już kilka, jeśli nie kilkanaście deliktów, tzn. czynów niedozwolonych, przewinień konstytucyjnych. Ale prezydent z uporem twierdzi, że Konstytucji nie łamie. Najpierw atakował ją jako relikt postkomuny, a kiedy narracja się zużyła, zaproponował referendum w sprawie zmiany Konstytucji. „Niech zacznie jej przestrzegać, a potem myśli o zmianie” – mówili zwykli obywatele, którzy wcale nie zamierzali uczestniczyć w tym plebiscycie. Pomysł nie dostał zgody rządzącego obozu, prezydentowi pozostało więc dalsze nieprzestrzeganie ustawy zasadniczej. Dokonuje tego poprzez rozmaite ‘akty prawne’, np. usuwanie zasłużonych, także w walce z ‘komuną’, sędziów Sądu Najwyższego. Prezydent nie jest jedyną władzą łamiącą Konstytucję; robią to: sejm, senat i rząd – zarzekając się, że tego nie czynią; wręcz odwrotnie – zdecydowanie przestrzegają jej ducha i litery.
Konstytucja – to zbiór reguł i zasad, które wiążą państwo z obywatelem; i na odwrót. Jeśli państwo i jego organy nie przestrzegają, albo łamią Konstytucję, obowiązkiem obywateli jest bronić jej wszelkimi możliwymi sposobami, zgodnymi z prawem. Dla świadomego obywatela Konstytucja jest bowiem tym, czym dla wierzącego katolika Dziesięcioro przykazań. Jak przestanie się przestrzegać jej przepisów, wszystko będzie dozwolone.
J S
PS. Jak podaje inny lokalny tygodnik „Korso” (42/2018) rząd wykluczył Podkarpacie (które miało być polską Bawarią!) z programu modernizacji kolei. Niektórzy odbierają to jako rodzaj podziękowania mieszkańcom za masowy udział w ostatnich, zwycięskich wyborach.W ten sposób dano im zrozumienia, jak są traktowani. Czy obywatele Podkarpacia zaczną rozumieć? A to jest już zupełnie inna sprawa…

Konstytucja jest zbiorem reguł a nie zasad.
Konstytucja jest zbiorem reguł (postępowania) a nie zasad (moralnych) .
Kiedy starsi panowie biegali w koszulkach z napisem 'Konstytucja’ i ubierali w nie pomniki, było to lekko żenujące, ale i pogodne. Przestało być, kiedy zapukali o świcie..
Kiedy Prezes SN wystąpiła w naszyjniku z literek składających się w ważkie słowo 'Konstytucja”, cóż, taki kaprys modowy kobiety.
Ale kiedy z każdego kąta, potrzeba czy nie, słychać głosy skandujące 'konstytucja’ 'demokracja’ , głosy podniecające się swoim własnym wrzaskiem, zaczyna się robić grożnie.
A ty skąd się Kiciu wzięłaś jako komentatorka w SO? Z Wyższej Uczelni w Toruniu?
Groznie zaczyna się robić kiedy Konstytucja jest zagrożnona i każdy sposób jej obrony budzi nadzieję, że jednak zostanie obroniona. W USA do których Autor słusznie nawiązuje, system kontroli pozwla nawet najbardziej niezrównoważonym prezydentom (jak np. obecny Donald Trump) nałożyć kontrolny kaganiec. U nas niestetu od 2015 roku to się nie udaje mimo, że rządząca partia uzyskała mniejszość (38%) to zachowuję się tak jakby usyskała mandat do zmiany konstytucji. I temu trzeba się przeciwskawiać wszystkimi możliwymi środkami, nawet tymi które denerwują miłośników igrzysk i nieskrępowanej konsumpcji.
Niestety trwanie w obecnej sytuacji sprawia, że tak poważne łamanie prawa staje się czymś obojętnym… Czy ktoś pamięta jeszcze oburzenie po rzekomym ułaskawieniu nieskazanego ministra? Teraz mało kto zwróciłby na to uwagę.
Dlatego ważne jest przypominanie o kwestiach podstawowych. Też nie przekonują mnie coraz bardziej bohaterskie pozy przeciwników obecnej władzy. Niestety takie działania pobudzają emocje, a nie wiedzę i zrozumienie, o wiele bardziej potrzebne w tej sytuacji.