Telewizja pokazała (492)

27.01.2019

Z okazji śmierci prezydenta Adamowicza pokazano wiele relacji o nim i jego działaniach. Znakomity prezydent, lubiany przez mieszkańców Gdańska (wybierali go na to stanowisko kilkakrotnie, rządził 20 lat), dobry człowiek. Pożegnało go teraz ponad 53 tys. ludzi w Gdańsku i wielu w innych miastach (były transmisje z pogrzebu). Trudno zrozumieć, dlaczego Platforma Obywatelska, zamiast go poprzeć w wyborach, wystawiła przeciwko niemu Jarosława Wałęsę, który nie ma żadnego doświadczenia w zarządzaniu i mógł tylko obiecywać, ile dobrego zrobi, jeśli zostanie wybrany. Podobno tak wygląda polityka. Adamowicz utworzył własny komitet i zdecydowanie wygrał z konkurentami.

Śmierć i pogrzeb Adamowicza stały się wydarzeniem wzbudzającym spontanicznie wiele pozytywnej energii. Ludzie pięknie się wypowiadali, wydaje się, że to może być początek zmiany nastrojów. Na Facebooku zorganizowano akcję zbiórki pieniędzy na WOŚP pod hasłem „Zapełnijmy ostatnią puszkę Pana Prezydenta”. Liczono na zebranie tysiąca złotych — zebrana kwota to prawie szesnaście milionów!

Jurek Owsiak: Mam większą wiarę niż wcześniej, że ludzie pracujący w różnych publicznych instytucjach, do dzisiaj często zastraszeni i zrezygnowani, zrzucą z siebie strach.

Nienawiść i zawiść na prawicy nie gaśnie ze śmiercią przeciwnika. Prawicowy publicysta Stanisław Janecki nie mógł sobie odmówić przyjemności i w trakcie zbiórki skomentował: „w trumnie jest już 11 mln”. A dziennikarz Adrian Klarenbach w programie TVP Info poświęconym śmierci prezydenta Adamowicza stwierdził: „Mówiąc o śmierci, mówimy też o życiu. Co niektórzy by powiedzieli, że jakie życie, taka śmierć. Jaka śmierć, takie życie — być może to jest odważna teza”.

W telewizji nieustanny festiwal Adamowicza – z kim rozmawiał, co mówił, szczegółowo przygotowania do pogrzebu i sam pogrzeb, wpisy do księgi kondolencyjnej itd., itp. – prawie jak z Janem Pawłem II. I to gadanie „żeby śmierć nie poszła na marne” i jak się wszyscy pozytywnie zmienimy. Telewizji tak się to spodobało, że zapewne wprowadzą stały program. Może warto robić programy o takich dobrych ludziach, kiedy jeszcze żyją?

Wiele osób nawołuje do przerwania mowy nienawiści, poniżania ludzi. Oby tak się stało. Choć pamiętamy jak krótko trwały takie deklaracje złożone po śmierci Jana Pawła II. Ciekawe czy ktoś z milionów widzów państwowej telewizji dowiedział się o tym, co i dlaczego się zdarzyło, jak niesłusznie atakowano Adamowicza oraz jak rodacy potępiają mowę nienawiści.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Głódź.jpg

Abp Leszek Głódź wziął udział w nabożeństwie, wygłosił homilię (mimo że rodzina Adamowicza życzyła sobie żeby to zrobił inny duchowny) i – uwaga, uwaga! – powiedział coś co poruszyło całą prawicę:

– Mamy dość wojen, tych zewnętrznych i wewnętrznych. Nam trzeba spokoju, solidarności i miłości. Trzeba zacząć od prostych słów, o których mówił papież Franciszek: dziękuję, proszę i przepraszam.

Swoje wystąpienie usprawiedliwiał tak: 

– Prezydent Adamowicz należał do ważnych ludzi Kościoła w Gdańsku, Kościoła czynnego i praktykującego, uczestniczył w życiu sakramentalnym, a przed każdym posiłkiem czynił znak krzyża.

Pani Adamowicz w mowie pożegnalnej powiedziała m.in.:

Dziękuję Bogu, że wiele lat temu skrzyżował nasze drogi.

Piękne słowa, ale od razu nasuwa się skojarzenie, że teraz Bóg skrzyżował drogi prezydenta i jego zabójcy. Jak to wytłumaczyć? Taki zamysł boży? Skoro Bóg interweniuje w życie ludzkie, to czemu ono tak marnie wygląda?

* * *

Biskup postrzelił na polowaniu myśliwego – wziął go za dzika. Strzelał z odległości 90 m. Tym razem to nie w Polsce, ale w Chorwacji.

Ciekawe jak myśliwi potrafią ocenić czy strzelają do zwierząt gatunku chronionego czy nie i czy na przykład młoda loszka dzika spodziewa się potomstwa, czy można ją zastrzelić, skoro nawet z niewielkiej odległości nie potrafią odróżnić dzika od człowieka. Hipokryzja myśliwych przewyższa nawet tę polityków.

Karolina Kuszlewicz:

Dziki nie umawiają się na spotkania ze świniami, nie chodzą na wspólne spacery ani nie jedzą z jednego koryta. To człowiek przenosi chorobę.

* * *

Sondaże wciąż wskazują przewagę Zjednoczonej Prawicy – gdyby odbyły się wybory, to opozycja nie miałaby szans (Kukiza nie traktuję jako opozycję).

Ciekawe, jakie notowania miałby Jezus, gdyby brał udział w wyborach (ale jeszcze zanim Paweł uznał w nim Mesjasza i Boga). Nie spodobałby się elektoratowi z tym swoim nawoływaniem, żeby przebaczać nieprzyjaciołom, nie odpłacać złem tym którzy nam wyrządzają zło itd. Zaraz by go okrzyknięto agentem Putina, który chce osłabić Polskę i poddać Moskwie, która przecież nienawidzi Polski i Polaków i myśli tylko o tym, jak ich zniszczyć. A on wyświadcza dobre uczynki okupantom (uleczył podobno jakiegoś Ruska). Zresztą widać, że ci uczniowie Jezusa to jakaś sekta, licho wie co oni naprawdę wyrabiają, a tu mamy instytucję Kościoła, która jedyna wie co robić, żeby się nie narazić Bogu.

Prawicowi publicyści zmieszaliby Jezusa z błotem, przypisaliby mu tyle grzechów, że dobrze, jeśli elektorat by go nie zlinczował. Wyraźnie przecież omotał uczniów, którzy sprzedali swoje majątki (bądź jeszcze gorzej – rozdali biednym), a kto się nabierze na to gadanie o bogaczu i uchu igielnym. Poglądy ma typowo komusze.

Gada o religii, a nie przestrzega świąt i jadł mięso w piątek. Nie podobają mu się też rzeźby i obrazy w kościołach, a przejawy czci oddawanej tam Bogu krytykuje, co obraża uczucia religijne wiernych. A co wygadywał, kiedy zobaczył te krzyże… No i nie da się ukryć, że Jezus i jego uczniowie to Żydzi – jakie on ma szanse na wybór w katolickim kraju?

Na pewno wymiar sprawiedliwości przychyliłby się do głosów nawołujących, aby tę sektę rozwiązać, bo chociaż nieliczna to stwarza zamęt w głowach ludzi.

* * *

Powstaje Nord Stream 2 – rurociąg gazowy łączący bezpośrednio Rosję i Niemcy. Polska oburzona. Już przy pierwszym Nord Streamie nasz ówczesny minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zachował się elegancko i dyplomatycznie, porównując to przedsięwzięcie do paktu Ribbentrop-Mołotow. A teraz protestom nie ma końca.

A było to tak. Niemcy chciały większych dostaw rosyjskiego gazu. Rosjanie chcieli puścić kolejną nitkę rurociągu przez Polskę, ale z ominięciem Ukrainy, bo ta nie chciała płacić za gaz i groziła odcięciem przepływu gazu na Zachód. Polska nie zgodziła się, bo przecież Ukraina jest naszym puklerzem przed Rosją, więc musimy jej bronić, czyli w tym przypadku umożliwić jej szantaż wobec Rosji. No to poprowadzono Nord Stream 1 przez Bałtyk. Prosta kalkulacja.

Teraz Polska chciałaby żeby Niemcy nie sprowadzali tańszego gazu z Rosji drugim rurociągiem, ale brali go od Ameryki. Jakby wziąć pod uwagę krytyczny stosunek do Unii Europejskiej to nie ma różnicy między Rosją i USA – oba państwa wolałyby, żeby Unia się rozwiązała. Co by Państwo wybrali?

* * *

Kiedy prawica ma wątpliwości czy jakaś wypowiedź lub posunięcie człowieka prawicy naruszyło prawo, lub dobre obyczaje, mam dla nich radę: wyobraźcie sobie, że tego czynu dokonał człowiek lewicy lub liberał – od razu wrócą wam odpowiednie kryteria oceny.

Kiedy na stadionie pojawił się transparent „Żydzi do gazu”, to nie można było znaleźć sprawców, a zresztą przyjęto że oni tylko tak przezywali drużynę przeciwników – tak wyrażali emocje.

Kibice Legii w czasie meczu wywiesili transparent:

– KOD, Nowoczesna, GW, Lis, Olejnik i inne ladacznice – dla was nie będzie gwizdów, będą szubienice.

Prof. Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego i były rzecznik praw obywatelskich, niezłomny obrońca praworządności, stwierdził wtedy:

– Zastanawiam się, czy napis na transparencie to mowa nienawiści, która powinna być ścigana i karana.

A prokuratura uznała, że wywieszenie transparentu stanowi „wyłącznie wyrażoną w dość ordynarny sposób manifestację poglądów politycznych”. Pani prokurator Małyszka uznała, że transparent był swoistą formą polemiki (!!) z osobami, które parę dni wcześniej wygwizdały prezydenta Dudę podczas finału Pucharu Polski. Stwierdziła: „Nie można zgodzić się, by sformułowanie ‘dla was będą szubienice’ stanowiło nawoływanie do popełnienia jakiegokolwiek czynu zabronionego”. Jej zdaniem hasło miało „mało precyzyjny wydźwięk” i nie było adresowane do konkretnej osoby bądź grupy.

Podobnie, gdy zgłoszono czyjś nienawistny wpis, gdzie autor życzył amerykańskim Żydom, którzy upominali się o mienie pożydowskie w Polsce: No cóż. Pozostało dokończyć robotę Adolfa, prokuratura uznała: Dokonujący wpisu nie wskazuje przede wszystkim bliższych danych dot. tak osoby o imieniu „Adolf”, jak i danych dot. tej „roboty”, którą „pozostało dokończyć”, dopuszczając w ten sposób różną interpretację tego wpisu.

No to wyobraźmy sobie, że zdarzenia zbagatelizowane przez wymiar sprawiedliwości byłyby skierowane przeciw politykom PiS. Na przykład grupa osób powiesiłaby publicznie portrety polityków PiS. Albo wystawiła „akty zgonu” dla Kaczyńskiego i innych czołowych pisowców. Lub ktoś by napisał: Mógłby pojawić się Adolf i zabrać się za PiS. Trzeba by przez analogię umorzyć taki mało ważny incydent.

Albo na meczu rozwieszono by transparent z napisem: PiS do gazu. Gdyby osoba, która to zrobiła, tłumaczyła się jak ten kibic na meczu, że ktoś mu wcisnął zwinięty transparent, a co na nim jest, to zobaczył dopiero na monitoringu po meczu – powinien zostać tak jak tamten uniewinniony.

Już proponowałem takie „protesty przez analogię”. Na przykład miesięcznice pod miejscem pracy zmarłych znajomych – tak jak odbywały się przed pałacem prezydenckim ku pamięci Lecha Kaczyńskiego, a nie tam, gdzie jest pochowany.

Dopiero analogie ujawniają kretyństwo pewnych posunięć.

* * *

Dwa lata temu rząd zakupił za 2,5 mld zł trzy Boeingi 737 do przewozu najważniejszych osób w państwie. Jeden już jest w Polsce od roku, ale nikogo nie wozi – żaden wojskowy pilot nie ma odpowiednich umiejętności ani uprawnień, a MON nie życzy sobie cywilnych pilotów. W związku z tym VIP-owie latają wypożyczonymi Embraerami. Dobrze, że media o tym przypomniały, to teraz skieruje się wojskowych pilotów na kurs, a kiedy za rok będą mieli wylatane godziny, to powierzy im się przewóz VIP-ów. Może to już będą inne VIP-y?

* * *

Człowiek rozwija się nierównomiernie, zarówno fizycznie, jak i umysłowo. I nie chodzi nawet o okres dojrzewania, kiedy – jak to określił ktoś z naukowców – jego umysł przypomina w działaniu i ocenach umysł wariata. Nawet u niektórych dorosłych rozwój nie zakończył się pomyślnie i stwarzają tylko wrażenie osób w pełni rozwiniętych, ale wystarczy, że się odezwą czy coś zrobią i widać poważne braki.

W dzieciństwie miałem niejasne przekonanie, że wszystko na świecie zmienia się w dobrym kierunku, postęp jest wszechobecny i wcześniej czy później problemy ludzkości zostaną rozwiązane, a wszystko zmierza ku większej szczęśliwości. Zdaje się, że podobne złudzenia miał Karol Marks, który sobie wyobrażał, że mechanizacja pracy uwolni ludzkość od głupiego wysiłku, wszyscy będą mieli według potrzeb i ludzie zajmą się samokształceniem. Wprawdzie nie mamy komunizmu, ale już widać, że nawet bardzo bogaci ludzie nie mają jakoś chęci do samokształcenia.

A jak to jest z cywilizacją? Czy mamy tu stały postęp? Zapewne w technice i technologii mamy, ale wydaje się, że człowiek niewiele się zmienił i nic nie wskazuje na to, że dojrzeje do jakiejś pozytywnej postaci. Eksperyment profesora Zimbardo potwierdził obserwacje, że przeciętny porządny człowiek postawiony w specyficznej sytuacji może łatwo zmienić się w drania. Zresztą codziennie docierają do nas informacje o wojnach, masowym mordowaniu ludzi, torturach, znęcaniu się, obojętności na sytuację drugiego człowieka. Warstewka cywilizacji jest bardzo cienka i bardzo łatwo ją zetrzeć. To nie jest tak jak z odzieżą, że stale się zmienia i usprawnia i tylko obecność na ulicach habitów zakonnych czy sutann przypomina nam, że niektóre stroje nie zmieniły się od średniowiecza. Mentalność ludzi często też nie uległa pozytywnej zmianie.

Gdyby można skonstruować jakiś wskaźnik cywilizacyjnego rozwoju, który by pokazywał, jak się posuwamy i ostrzegał przed możliwą zapaścią… Obawiam się jednak, że ludzie by to zlekceważyli, tak jak lekceważą wskaźniki poziomu metanu w kopalniach czy usuwają filtry spalin w dieslach.

* * *

Pedofilia w Kościele to temat bumerang – pojawia się, wygłaszane są jakieś deklaracje i… cisza do następnego skandalu. Przypomnę co pisałem we wrześniu 2013 roku, kiedy głośna stała się sprawa polskich księży pedofilów (jeden z nich to biskup) działających w Dominikanie:

Dużo informacji o polskich księżach pedofilach w Dominikanie. Komentarze w telewizji:

– „Zamiast prowadzić działalność duszpasterską, zajmowali się pedofilią”. Rzecz w tym, że nie „zamiast” a oprócz działalności duszpasterskiej.

– „Kościół zareagował i podejrzanego nuncjusza odwołał z Dominikany”. Otóż nie. Najpierw tradycyjnie chciał cichcem załatwić sprawę i podawał jako powód odwołania zakończenie kadencji nuncjusza. Dopiero kiedy dominikańskie media opublikowały rozmowy z molestowanymi chłopcami, Kościół przyznał że powód odwołania był inny.

Sprawa pedofilii w Kościele, mimo że znana i nagłaśniana od lat, w Polsce wciąż jest nowością. Teraz przewidziano szkolenie dla księży i zakonników, weźmie w nim udział 40 osób – księży, sióstr i świeckich. Będą potem mieli zadanie przekazać swoją wiedzę 20.000 księży i 10.000 zakonników oraz świeckim. Mają uczulać na problem pedofilii, mówi rzecznik Konferencji Episkopatu.

To praca na wiele lat. Może przydałby się oddzielny kurs dla biskupów, którzy nie raz chronili księży pedofilów przed świeckim wymiarem sprawiedliwości?

Wiceprezes fundacji „Stop Przedawnieniu” przypomina, że zgodnie z katechizmem pedofilia jest grzechem niewybaczalnym. Duchowny pedofil, który pełni posługę kapłańską, powinien sam wyznać grzech i poddać się karze. Mówi, że gdyby papież i polski Kościół otworzyli archiwa i utworzyli fundusz na rzecz ofiar pedofilii, to Kościół mógłby się oczyścić.

Rzecznik Konferencji Episkopatu: Zakon michalitów, którego członkowie dalej pracują w Dominikanie, na pewno pomoże pokrzywdzonym, zapewniając im opiekę duszpasterską i psychologiczną.

Były generał zakonu michalitów za zachowanie księdza pedofila obwinia tamtejszy gorący klimat. Ciekawe, czy tylko ten ksiądz i nuncjusz ulegli wpływowi klimatu, czy też dotyczy to wszystkich księży.

Sołtys z Modlnicy, gdzie mieszka ksiądz oskarżony o pedofilię w Dominikanie (i w Polsce, dokąd przywoził chłopców z Dominikany), nie wierzy w oskarżenia. Nie doniósłby policji, gdzie ksiądz przebywa, nawet gdyby wiedział.

Redaktor z Tygodnika Powszechnego komentuje z entuzjazmem pozytywne zmiany w polskim Kościele: Kościół jest właśnie w fazie przygotowywania przepisów w sprawie pedofilii. Kościół pokazuje, że radzi sobie z tą sprawą, że idzie do przodu. Obyśmy się doczekali w Polsce tych przepisów, to biskupi mieliby jasne wytyczne.

Powiało optymizmem.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com