Arkadiusz Głuszek: Bóg nas skazał na wymarcie

Ale nie musimy go posłuchać.

25.02.2019

Historia tak bardzo przyspiesza, że trudno sobie nawet pozwolić na kilkuletnie wyłączenie się z obiegu informacji, żeby, na przykład, wyjechać na Madagaskar i w zaciszu prowadzić hotel dla turystów z Europy. Już po dwóch latach człowiek stwierdza z przerażeniem, że żyje w innym świecie niż dwa lata wcześniej. A będzie jeszcze szybciej i jeszcze bardziej zaskakująco.

Opinię publiczną, mainstream, karmi się łatwostrawną papką informacyjną. Jaki ogólny poziom wykształcenia społeczeństwa, taka jakość papki. Dziękujmy mądrym ludziom, że mamy w Polsce Gazetę Wyborczą, która nie zrezygnowała z gotowania wysokojakościowej strawy dla kilku procent swoich czytelników. To niszowe kolumny i dodatki. Tam właśnie znalazłem informację o pewnym przełomie w badaniach genetycznych dotyczących struktur CRISPR. Nie będę tu streszczał tego artykułu, ponieważ rzuciłem się po jego przeczytaniu do innych źródeł i okryłem przerażającą rzeczywistość. Poczułem się bardzo nieswojo.

Sam nie jestem specjalistą ani w dziedzinie genetyki, ani biologii molekularnej, dlatego spróbuję streścić istotę sprawy w sposób zrozumiały dla mnie i dla innych laików.

CRISPR to powtarzające się krótkie sekwencje DNA, opisane po raz pierwszy przez Yoshizumi Ishino (Uniwersytet w Osace) w 1987 roku. Znaczenie tych sekwencji pozostawało nieznane przez wiele lat. Dopiero w 2005 roku odkryto możliwą rolę tych struktur i jak to bywa z przełomowymi odkryciami, artykuły na ten temat zostały odrzucone przez redakcje najważniejszych specjalistycznych periodyków (w nauce też są koterie i gra interesów). Mniej znane czasopisma opublikowały jednak te doniesienia. Pierwsza ukazała się praca zespołu badawczego Francisco Mojica z Uniwersytetu w Alicante. Za chwilę ukazały się prace innych, niezależnych zespołów. I zaczęło się. Decydenci w najważniejszych ośrodkach naukowych szybko zrozumieli, z czym mają do czynienia. Tempo badań przybrało szaleńcze wręcz tempo. To była Formuła 1 badań naukowych. Do końca 2014 roku ukazało się 1000 artykułów omawiających prace badawcze na temat CRISPR.

Czym jest CRISPR? To fragmenty DNA wirusów, które zostały przejęte przez bakterie i przyłączone do ich własnego DNA. Dla bakterii wirusy stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo. Przejęcie kluczowego fragmentu kodu genetycznego wirusa pozwala bakterii na późniejszą identyfikację intruza i zniszczenie go. Bakteria, rozmnażając się, powiela również te przyłączone fragmenty DNA wirusów. To taka książka danych kodów, niezbędna do przeżycia kolejnych pokoleń. To działa jak nasza szczepionka, ale w odróżnieniu od niej jest dziedziczona. Skuteczność tego prostego tricku bakterii potwierdzona została przez miliardy lat zastosowania. Odkrywany dzisiaj w laboratoriach mechanizm, stosowany przez bakterie mechanizm identyfikacji DNA i sekwencjonowania przez odpowiedni RNA odpowiedzi immunologicznej okazał się prosty i co najważniejsze, okazał się skuteczny w przypadku DNA innych organizmów, również organizmów wielokomórkowych – ryb, owadów, roślin, myszy, małp. Również człowieka.

Jennifer Doudna (Uniwersytet Kalifornijski, Berkeley) and Emmanuelle Charpentier (Instytut Maxa-Plancka, Berlin) opracowały prosty sposób kontrolowania powyżej wspomnianego procesu przy pomocy skonstruowanego przez człowieka enzymu Cas9. Wyniki pracy swoich zespołów badaczki opublikowały w 2012 roku.

Cas9 pozwala w dowolny sposób modyfikować sekwencje DNA. Pozwala na rozcinanie fragmentu łańcucha DNA, wycinanie niechcianych fragmentów i zastąpienie ich pożądanymi fragmentami. Właściwie mówi się nie o modyfikacji, ale o edycji sekwencji DNA. Spektakularne efekty osiągnięto w przypadku komarów. Wstawiono komarom fragmenty DNA patogenów przenoszonych przez komary, takich jak na przykład patogeny pierwotniaka Plasmodium, wywołujące malarię. Tak zmodyfikowane komary same niszczyły patogeny i w konsekwencji nie zarażały nimi ludzi. Prosty i skuteczny koniec malarii i innych chorób tropikalnych przenoszonych przez komary. Trzeba tylko zadbać, żeby zmodyfikowane komary rozprzestrzeniły się na świecie i wyparły te niezmodyfikowane.

Dzisiaj stało się jasne, że potencjał Cas9 wykracza poza cięcie DNA, a aranżowanie białek w obrębie genomu najprawdopodobniej będzie ograniczona jedynie przez naszą wyobraźnię. Nic nie stoi już na przeszkodzie powtórnego powołania do życia na przykład mamutów, czy stworzenia super-człowieka. Homo sapiens 2.0.

W 2013 i 2014 roku ukazały się prace omawiające zastosowanie powyższej metody w hodowlach ludzkich komórek. Okazało się, że można w stosunkowo łatwy sposób dowolnie edytować DNA człowieka. W 2015 roku pojawiają się prace pokazujące, że zajęto się ludzkimi zarodkami. Wśród autorów pojawia się coraz więcej nazwisk chińskich.

Wiemy dobrze, że to wszystko działo się przy całkowitej nieświadomości światowej opinii publicznej. Pierwszym sygnałem, że coś się dzieje w tej materii ,było zwołanie w 2015 roku przez Amerykańską Narodową Akademię Nauk międzynarodowego szczytu dla wypracowania wspólnego stanowiska w kwestii bioetyki w zakresie prac nad edycją genów w ludzkich zarodkach. Przesłaniem szczytu było ostrzeżenie, że wszystkich badaczy obowiązuje ostrożność i odpowiedzialność. I brak pośpiechu. Pierwszy skandal, czyli informacja o tym, że złamano reguły etyczne, wybuchł w listopadzie ubiegłego roku. Wcześniej niewiele osób słyszało nazwisko He Jiankui. 25 listopada 2018 roku młody chiński badacz stał się centrum globalnego skandalu, kiedy na międzynarodowym szczycie w Hongkongu jeden z referatów zrelacjonował dokonanie He Jiankui. Przy pomocy CRISPR Cas9 stworzył on pierwsze dzieci, bliźniaczki o imionach Lulu i Nana. Przy okazji okazało się też, że trwa kolejna edytowana genetycznie ciąża. Rząd chiński oficjalnie potępił te badania, ale nic nie zrobił dla ich powstrzymania. Wręcz należy odnotować, że naukowca chroni osłona PR-owa.

Dosłownie kilka dni temu gruchnęła wiadomość, że mózgi dwóch genetycznie edytowanych dziewcząt urodzonych w Chinach w zeszłym roku mogły zostać zmienione w sposób, który wzmacnia funkcje poznawcze i pamięć.

Oficjalnie, bliźniaczki Lulu i Nana miały edytowane geny przed urodzeniem w celu uodpornienia dziewcząt na zakażenie wirusem HIV, który wywołuje AIDS. Teraz nowe badania na myszach w innych laboratoriach pokazują, że ta sama zmiana, co wprowadzona do DNA dziewcząt — usunięcie genu o nazwie CCR5, tego samego u myszy i ludzi — nie tylko sprawia, że ​​myszy są mądrzejsze, ale także poprawia regenerację ludzkiego mózgu po udarze i może być powiązana z większym sukcesem w szkole. A to dopiero początek.

Tak drodzy Państwo. To się właśnie stało. Sztuczna inteligencja, nad którą świat od lat intensywnie pracuje, już nam nie pomoże. Mądrzejszy, zdrowszy, szybciej myślący człowiek będzie też w stanie opracować lepszą sztuczną inteligencję. Nie wspominając już o takim drobiazgu, jak prawie 2 miliardy inteligentniejszych, niechorujących, szybciej uczących się ludzi. Kto powstrzyma Chiny przed zdominowaniem ludzkości?

W świetle tego powyższego zupełnie egzotyczne wydają się zmagania kościoła rzymskokatolickiego z nadużyciami seksualnymi duchownych, całkiem nieistotne wydają się uczone dyskusje nad zderzeniem cywilizacji chrześcijańskiej i muzułmańskiej. To niczym uczone dysputy nieszczęśników na płynącym jeszcze Titanicu. Całkowicie peryferyjne i bez znaczenia jawią się też nasze polskie zmagania z naszym zapóźnieniem cywilizacyjnym. Nic nas już nie uchroni przed wymarciem. Europa Zachodnia i USA, pod warunkiem, że nie pozwolą się zatopić populizmowi, mają szanse się jeszcze wybronić, bo mają potencjał badawczy i technologiczny, ale takie peryferia jak Polska są już właściwie skazane na niebyt w perspektywie 50-100 lat. Chyba że …

Szybko i z poparciem większości społeczeństwa wejście w struktury federacyjne Europy. Poparcie dla europejskiego rządu federacyjnego, wspólny bank centralny, przyjęcie euro, wspólna armia, wspólny program edukacji i opieki zdrowotnej, wspólne badania naukowe, przyjęcie jednoznacznie świeckiej Konstytucji Europejskiej i rezygnacja z własnego państwa na rzecz Zjednoczonych Stanów Europy. Polakami zostaniemy z własną oryginalną kulturą i językiem. Ale zostaniemy żywymi Polakami, a nie artefaktami dla przyszłych archeologów.

Arkadiusz Głuszek

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com