Zbigniew Szczypiński: Obyczajowa czy finansowa?

Afera w Narodowym Banku Polskim

28.02.2019

Żyjemy w czasie ogólnego rozedrgania na polskiej scenie politycznej, wywołanego sobotnią konwencją rządzącej partii i wystąpieniem jej prezesa, który, jak dobry pan, zapowiedział szczodre dary dla poddanych. Ich mnogość, rodzaj, i zapowiedziane terminy nie pozastawiają najmniejszych złudzeń – to są polityczne wyborcze łapówki dla suwerena. Prezes Kaczyński ma być zapamiętany jako ten, który daje, daje coś, co jest najprostsze do zrozumienia jako prezent – daje pieniądze.

Toczy się czasem subtelna, a czasem brutalna, bez owijania w bawełnę, dyskusja — czy to będzie skuteczne, czy i jaki procent elektoratu jest do kupienia za gotówkę, jak dalece te dary zwiększą frekwencję w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Pewnie zwiększą, ale czy to wystarczy do wygrania majowych wyborów — zobaczymy, to już za parę tygodni.

To, czym chciałbym się zająć, tu i teraz, nie jest pochodne od akcji kupowania głosów. To się już dzieje. W tym samym czasie partia rządząca, przeprowadzając przez Sejm, Senat i Prezydenta ustawę o jawności zarobków w Narodowym Banku Polskim, zmusiła Adama Glapińskiego — prezesa NBP — do ujawnienia zarobków wszystkich dyrektorów departamentów.

Posłowie, procedując ustawę o zarobkach w NBP, używali określenia „lex Wojciechowska” od nazwiska jednej z najbliższych współpracownic prezesa Glapińskiego, dyrektorki wydziału komunikacji o bardzo wysokich zarobkach, o których napisała Gazeta Wyborcza. Podawane przez GW zarobki — 64 tysiące miesięcznie — okazały się prawdziwe, zarobki tej pani w Narodowym Banku Polskim to 50 tysięcy, a brakujące 12 czy 14 tysięcy otrzymywała ona za zasiadanie w jednej z instytucji nadzoru bankowego, do której rekomendował ją prezes NBP Adam Glapiński.

Pamiętamy, jak butnie — a nawet niegrzecznie (łagodnie powiedziane) — prezes Glapiński bronił się przed ujawnieniem wysokości zarobków obu towarzyszących mu stale pań, jak drwił z posła Jackowskiego i jego zamiłowania do jawności, (zwłaszcza na plaży, co było wprost nawiązaniem do incydentu z życia prywatnego pana posła, przyłapanego gdzieś na plaży bez spodenek kąpielowych), jak brutalnie karcił wicepremiera Jarosława Gowina, radząc mu, aby wziął zimny prysznic i nie wypowiadał się na temat NBP. Pamiętamy też reakcję premiera Gowina, który odpowiedział na to wpisem w sieci — „chamstwo” — i według mnie miał rację.

I co teraz ? Co ma do powiedzenia prezes Glapiński? Jak dotąd – milczy we wszystkich znanych sobie językach.

Pytanie, jak długo tak będzie, kto pierwszy straci cierpliwość: Glapiński czy Kaczyński?

Afera – bo to jest afera, bardziej obyczajowa niż finansowa, w Narodowym Banku Polskim – to mały, ale bolesny kamyk w bucie Jarosława Kaczyńskiego. To druga, obok dużej afery wokół Spółki Srebrna i zaniechanej budowy dwóch wież – pomników braci bliźniaków – afera, dotykająca boleśnie prezesa wszystkich prezesów. Miesięczne zarobki obu atrakcyjnie wyglądających pań z najbliższego otoczenia prezesa Glapińskiego – to kwoty, na które polski nauczyciel musi pracować półtora roku, podobnie rozpoczynający po długich i trudnych studiach lekarz, który zajmuje się przecież najważniejszą potrzebą każdego z nas – zdrowiem, a nawet życiem. Lekarz czy nauczyciel — porównując wysokość swoich płac z wysokością poborów pań z NBP, nigdy nie zrozumie logiki tego świata, tych folwarcznych relacji i sobiepaństwa nominatów władzy, którymi są prezesi państwowych instytucji czy spółek.

W dyskusji, toczącej się wokół wysokości wypłat dla obu pań, zajmujących wprawdzie stanowiska dyrektorów w NBP, ale dyrektorów departamentów przecież nie najważniejszych, nie najbardziej merytorycznych w całej strukturze narodowego banku, uderza jakaś niezrozumiała powściągliwość w nazywaniu rzeczy po imieniu.

Proponuję stosować tę samą miarę, jaką posługiwał się prezes Glapiński, gdy walczył o zachowanie tajemnicy wysokości wynagrodzeń swoich dyrektorek. Tu symetria jest wskazana, a nawet potrzebna. Gdy słyszę, jak dobra dziennikarka w studiu radiowym protestuje przeciwko wskazywaniu na walory sylwetki, wyglądu i urody obu pań towarzyszących prezesowi NBP w jego publicznych wystąpieniach, na których to wystąpieniach nigdy nie słyszeliśmy żadnego oświadczenia pani dyrektor od komunikacji, nie zobaczyliśmy żadnego jej publicznego wystąpienia – to nie da się uciec od prostych, znanych z korporacyjnych układów skojarzeń. Prezes Glapiński protestował, krzyczał, że to niegodne tak mówić, czy nawet myśleć o tych paniach, bo to przecież żony, matki… Jeżeli tak, to oczekiwałbym jasnego komunikatu o tym, jakie to specjalne umiejętności i kwalifikacje prezentuje ta pani, której nazwisko weszło do obiegu sejmowego. Co takiego ona potrafi, że jej płaca jest znacznie wyższa od dyrektorów najważniejszych departamentów Narodowego Banku Polskiego? Jak dotąd, bank nie podaje zbyt szczegółowo danych, dotyczących ich doświadczenia zawodowego i odbytych studiów, zasłaniając się koniecznością przestrzegania przepisów o tajemnicy.

Prezes Glapiński może myśleć, że jest nietykalny. Że jego zasługi w budowaniu zaplecza finansowego prezesa Jarosława są tak wielkie, że może sobie pozwalać na wszystko, nawet na willę we Francji, do specjalnych zadań, za którą płaci NBP – mówił o tym poseł Brejza, ten od zadawania trudnych pytań rządzącym.

Ale każdy układ kiedyś się skończy, każda władza kiedyś odejdzie, a wtedy pytania posła Brejzy nie pozostaną bez odpowiedzi.

To też jest cel, dla którego osiągnięcia trzeba zrobić wszystko, a nawet więcej. Aby odsunąć ten obóz od władzy, aby skończyły się jawne patologie, jakie widzimy w Narodowym Banku Polskim pod rządami prezesa Glapińskiego.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com