Telewizja pokazała (501)

Panie ministrze spraw zagranicznych Izraela! Musimy zdecydowanie zaprotestować przeciwko Pańskiemu stwierdzeniu, że Polacy wysysają antysemityzm z mlekiem matek. Proszę nas nie obrażać. U nas nie ma w ogóle antysemitów, są tylko judeosceptycy.

[Od redaktora: świetna aplikacja Language tool podkreśla słowo judeosceptycy jako nieistniejące. To też coś mówi o tym, który wymyślił ten neologizm, i pierwszy go użył…]

Polacy od wieków byli tolerancyjni, a do narodowości czy rasy nie przywiązują żadnej wagi. Jeżeli nawet w czasie okupacji czasem mordowali Żydów czy wydawali ich na śmierć Niemcom, to były to marginalne sprawy a, jak policzył prezydent Duda, setki tysięcy ukrywały Żydów. Ani politycy, ani zwykli obywatele nie mają żadnych uprzedzeń narodowych. A już na pewno nie łączą jakichś negatywnych działań z narodowością.

Poniżej wpis szefa jednej z partii obecnych w naszym sejmie, który jak widać interesuje się genealogią, ale zapowiedział że pozwie każdego kto go z powodu tego wpisu nazwie antysemitą.

https://oko.press/images/2019/02/kukisss.png

* * *

Pan Marek Falenta, zwany do niedawna Markiem F., został skazany na 2,5 roku więzienia i miał się stawić w zakładzie karnym, ale się nie stawił. Wydawałoby się, że policja powinna go znaleźć i odstawić do więzienia, ale okazuje się, że nawet jeśli wiedziała, gdzie on się znajduje, to nie mogła tego zrobić, bo prawo nie przewiduje żadnych sankcji za unikanie odsiadki (!). Takich osób, które się nie zgłosiły do odsiadki, jest w Polsce 38,5 tys.

Jeśli skazany nie stawił się do więzienia, to służba więzienna zawiadamia o tym sąd. Sąd może najpierw wysłać do skazanego pismo, żeby jednak stawił się w zakładzie karnym (!). Jak to nie pomoże to może nawet wydać nakaz, żeby uchylającego się od odbycia kary – doprowadzić. Porządek musi być.

* * *

Jak donosi Rzeczpospolita, obecny wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński po wyborach do Parlamentu Europejskiego mógłby zostać ministrem edukacji. To stawia przed nauczycielami nowe zadania. Muszą nauczyć się przygotowywać confetti, którym będą obsypywać ministra, kiedy zaszczyci ich wizytą w szkole. A część nauczycieli zastąpi policjantów przy pilnowaniu domu ministra, ale będą musieli znaleźć na to wytłumaczenie. Policjanci tłumaczyli, że w pobliżu znaleziono paręnaście lat temu uciętą głowę, więc trzeba było chronić okolicę, aby się to nie powtórzyło. Nauczyciele mogą po prostu obserwować okolicę, aby sprawdzić, czy jacyś uczniowie nie wybrali się tam na wagary.

* * *

Nie będę cytował kolejnych skandalicznych wypowiedzi prezydenta Dudy. Liberalne media pocieszają się, że nie będzie on miał drugiej kadencji, bo zjednoczona opozycja najpierw obali PiS, a potem sprawi, że wybierze się kogoś innego na prezydenta. Obawiam się, że to się może nie udać. Pocieszamy się, że na PiS głosowało tylko 18% wyborców, ale PiS ma teraz media, które walą propagandę od kilku lat i to trafia do większości odbiorców. Warto też przypomnieć, że Duda został wybrany na prezydenta przez większość ogółu wyborców i ma stale poparcie w sondażach rzędu 60%. Taki mamy klimat.

Przypominam:

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\ankieta.png

* * *

Rolę telewizji wyobrażałem sobie jako głównie edukacyjną, podnoszącą ogólny poziom wiedzy u widzów. Wiele osób nie rozumie świata ani praw kraju, w którym żyją. Nie orientują się na przykład, że prezydent nie jest szafarzem dóbr i nie może zwiększyć pensji rodakom, choć czasem obiecuje. Nie wiedzą, czym powinien zajmować się poseł i w związku z tym jakie powinien mieć wykształcenie i doświadczenie. Dlatego tak liczne poparcie zyskują w wyborach znani sportowcy czy artyści, a partie chętnie zapraszają ich na listy wyborcze, żeby przyciągnęli głosy wyborców.

Telewizje zajmują się u nas głównie sensacjami i to dość marnymi. Znaczną część programów informacyjnych zajmują relacje z wypadków drogowych, jakiegoś wybryku wandala itp. I, podobnie jak w czasach PRL, dopiero reportaż telewizyjny skłania władze do usunięcia jakichś nieprawidłowości czy skontrolowania czegoś, co przecież powinno być stale kontrolowane.

Ogromną część czasu w telewizjach zajmują politycy, a brak jest rzeczowych wystąpień fachowców. To politycy – w większości dyletanci – wymyślają nowe prawa i przepisy, a krytykują je ich przeciwnicy polityczni. To dla telewizji jest atrakcyjniejsze, bo pokazują emocjonalne wypowiedzi i kłótnie. Zastrzeżenia fachowców, np. prawników w sejmie czy w senacie, wobec ustaw, są przez parlamentarzystów lekceważone. Kiedyś ktoś z polityków zareagował na serię wypadków drogowych i zaproponował jako rozwiązanie problemu obniżenie dopuszczalnej prędkości pojazdów na drogach. Protestowali fachowcy, ale ich argumentów nie przytaczano ani nie zapraszano ich do studia.

Takie rzeczpospolite będą, jakie są ich media.

* * *

W dawno wydanej książce Ludwika Mysaka „Sześć lat w Chinach” autor relacjonuje historię, jaka się przydarzyła jednemu z działaczy, który w czasie najgorętszego okresu rewolucji kulturalnej został zesłany gdzieś na głęboką wieś, aby – pracując razem z ludem – odzyskał właściwe spojrzenie na rewolucję. Człowiek ten polował na gazety, z których wyczytywał, co się dzieje w kraju. Pewnego dnia zdobył gazetę i czytał ją gdzieś na polu. Podszedł do niego wieśniak i zapytał go, kim jest człowiek, którego zdjęcie zajmowało prawie całą pierwszą stronę gazety. Był to oczywiście Mao Tse Tung, ale okazało się, że wieśniak nigdy nie widział jego zdjęcia ani nawet nie wiedział, kim on jest.

Być może i u nas są takie miejsca, gdzie ludzi nie interesuje, kto jest premierem czy prezydentem, o czym oni mówią itd. Wydaje mi się, że zbyt intensywnie żyjemy polityką. To przecież są kolejne dni naszego życia, więc czy warto traktować politykę jako coś najważniejszego? Przy tym nasz stosunek do spraw, które się dzieją, jest często taki, jakby pewna ich poprawa, złagodzenie przypadków drastycznych, gwarantowały zmianę na lepsze. Tak było zaraz po 1989 r., gdzie wydawało się, że skoro mamy demokrację, wolne wybory i paszporty w domu to zaraz cały naród rozwinie się w pożądanym kierunku i odtąd będzie już tylko lepiej.

Podobne są oczekiwania wobec Kościoła, że nagle zrozumie swoje błędy, zmieni nastawienie, zmieni się zachowanie księży itp., a każde wystąpienie światlejszych księży czy hierarchów odczytywane jest jako jaskółka, która czyni wiosnę. To złudzenie. Kościół nie zmieni się szybko w sposób istotny i nie zmienią się szybko wierni. Kościół to struktura oparta na dogmatach. Dogmaty mają to do siebie, że kiedy wykrywa się jakieś sprzeczności w ich stosowaniu, to nie stara się dotrzeć do prawdy, ale stara się te sprzeczności pokrętnie wyjaśnić, nawiązując do dogmatów. Religia wiary blokuje dostęp rozumowi.

C:\Users\Piotr\Pictures\Na 1 kwietnia\Bóg 1.jpg

Instytucje takie jak partie czy Kościół zmienią się, wtedy gdy zmienią się ludzie – opinia publiczna, wierni. Niestety ludzie mało się zmieniają, nie są zorientowani w tym, co się dzieje, a przede wszystkim nie protestują przeciwko złu. Kościół na przestrzeni wieków dokonywał zbrodni, od których się nigdy nie odciął, a i teraz w wielu wypadkach kapłani Kościoła czynią zło i kłamią, ukrywając je, a wierni to tolerują. Rządzące partie dokonują przekrętów, naciągają prawo itd., ale opinia publiczna nie oburza się, ludzie wydają się tolerować takie rzeczy. Warto się starać zmienić ten stan rzeczy, ale nie należy spodziewać się szybkich zmian ani znacznej odmiany skutkiem jakiegoś politycznego posunięcia czy epizodu.

Nie należy przeceniać opinii publicznej. Wystarczy popatrzeć, jak łatwo zmieniono nastawienie ludzi w stosunku do ofiar wojny na Bliskim Wschodzie, budząc w ludziach złe emocje. Od sympatii i chęci pomocy do panicznego strachu i otwartej wrogości wobec wszystkich, którzy wyglądają odmiennie i mówią w obcych językach. Dzieje się to w katolickim kraju, który szczyci się ogromnie swoją katolickością i chce chrystianizować kraje Zachodniej Europy, bo nie są dość chrześcijańskie (w krajach tych mniej ludzi chodzi do kościołów, a to w umysłach polskich katolików jest objawem braku wiary). Kościół polski nieśmiało zaproponował, żeby przyjąć choćby po jednej rodzinie ofiar wojny w każdej parafii i zaraz zamilkł, bo przecież nie będzie przeciwstawiał się wrogości wiernych. Chrześcijaństwo chrześcijaństwem, ale są rzeczy ważniejsze dla świętej instytucji.

Postęp w dziedzinie myślenia nie jest powszechny i wciąż bardzo wielu powtórzyłoby za Mickiewiczem: „Czucie i wiara silniej mówią do mnie niż mędrca szkiełko i oko”. Ma to podkład w religii i znajduje odzew także w naturze ludzkiej, również w dziedzinach pozareligijnych.

Ale czy to ma nas pogrążać w rozpaczy?

Wiele spraw w życiu traktuję jak telewizję i internet – wybieram z nich to, co mnie ciekawi, to co uważam za istotne. Każdy ma taką możliwość.

Przypadek sprawił, że urodziliśmy się w danym miejscu i czasach. Kiedy porównam to z życiem moich rodziców, muszę przyznać, że żyję w komfortowej sytuacji. Nie mam oczywiście wpływu na to, co się dzieje, ale mogę lepiej chronić siebie przed zagrożeniami.

Stara chińska przypowieść mówi o tym, jak dwóch wieśniaków, żyjących gdzieś w zapadłej okolicy, postanowiło zwiedzić świat. Ale kiedy wyszli poza wieś, stwierdzili, że na ścieżkach jest mnóstwo kamieni, które ranią ich bose stopy. Jeden z wieśniaków zawołał: – Wiem co trzeba zrobić! Wyłóżmy cały świat skórami, to nie będziemy ranić stóp o kamienie.

Drugi miał inny pomysł: – A może zamiast całego świata pokryjemy skórą nasze stopy?

Tak powstały buty.

* * *

Zbliżają się wybory a z nimi konkurs na NBC – Najbardziej Bezczelnego Chama w PiS-ie. Chamstwo polityków tej partii często daje o sobie znać – widocznie trzeba tak się zachowywać, żeby upodobnić się do prezesa, który w chamskich wypowiedziach się lubuje. Pogarda dla przeciwników i zwykłych ludzi to normalka. Pisowski lud różni się od reszty społeczeństwa kulturą, poczuciem humoru (w obu przypadkach są to braki), wyznawanymi wartościami itd. Być może uważają swoje standardy i zachowanie za normalne.

Ostatnio w konkursie wybił się prezydencki polityk Krzysztof Szczerski. Pytany o to, dlaczego w przedwyborczym rozdawnictwie pieniędzy pominięto nauczycieli, którzy od dawna domagają się podwyżek, odpowiedział:

Nauczyciele nie mają obowiązku życia w celibacie. Transfery, które są dziś dokonywane do rodzin jak 500 plus, dotyczą też nauczycieli.

Taki pisowski dowcip.

Ciekawe, że nie wyskoczył z podobną radą, kiedy strajkowali policjanci.

Jeszcze lepsze jest tłumaczenie Szczerskiego:

Nie było nigdy moim zamiarem urażenie kogokolwiek. Moje słowa uległy zniekształceniu i celowej instrumentalizacji.

* * *

Wciąż narzekamy na sytuację, martwimy się, analizujemy wypowiedzi polityków, sondaże itp., a zupełnie nie zwracamy uwagi na pozytywy. Mistrz zen Seung Sahn mawiał: Zła sytuacja to dobra sytuacja. Miał na myśli to, że przykre, trudne zdarzenia mogą być bodźcem do praktyki.

Praktyki buddyjskie mają szereg zalet – pozwalają wyciszyć umysł, skupić się i zdystansować do problemów, które nas codziennie frustrują. Ale przecież obecne zdarzenia są znakomitą okazją do ćwiczenia cnót chrześcijańskich. To nie sztuka okazywać sympatię komuś, kto nas lubi, nie żądać zwrotu czegoś, co zabrała nam kochana osoba, pójść z taką osobą gdzieś, kiedy cię przymusza itd. To wszystko zalecał Jezus, tyle że wobec osób nam niechętnych, wręcz szkodzących. Katolicki naród, który pragnie chrystianizować inne nacje, ma znakomitą okazję, aby pójść za wskazaniami Nauczyciela.

Może na początek powinniśmy przestać nazywać różnymi brzydkimi słowami polityków PiS, którzy nas bezczelnie okłamują i po chamsku pouczają w mediach.

Popatrzmy na nich inaczej — to są biedne istoty które, postępując w ten sposób, gubią swoje dusze, i nie zdają sobie sprawy z tego, że okazywanie fałszywej religijności ich nie zbawi, nawet mimo rozgrzeszenia udzielonego przez kapłanów. Czy wilk zabija inne zwierzęta dlatego, że jest zły? Nie, taką ma naturę. Ci irytujący nas ludzie mają po prostu takie natury. A skoro święty Franciszek mógł mówić do wilka „bracie wilku” to czy nie możemy się zdobyć na to, żeby czasem pomyśleć (jeśli nie powiedzieć) „bracie Błaszczak”, „siostro Pawłowicz” czy „bracie Dudo”? To takie ćwiczenie na początek.

Jest tu wiele do zrobienia. Z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych Joanna Senyszyn z SLD napisała na twitterze:

Wyklęci to nie żołnierze, a bandy wyrzutków społecznych, nierobów i frustratów czekających na III WŚ. Zamordowali 5 tys. cywilów, w tym 187 dzieci, grabili, gwałcili, torturowali, zastraszali Polaków odbudowujących kraj. Ich święto to jawna kpina z obywateli RP. Będzie zniesione.

Wicemarszałek sejmu Ryszard Terlecki napisał:

Po 1945 najlepsi szli do lasu lub zostawali w konspiracji. Dzisiejsze szmaciarstwo kwestionuje ich odwagę, bo chce wykoślawić naszą historię. Ale wolni będziemy tylko wtedy, gdy zachowamy wierną pamięć.

Pani Senyszyn napisała:

Wicemarszał Terlecki obraża Polaków pisząc, że „po 1945 najlepsi szli do lasu lub zostawali w konspiracji”. Z liczebności band wynika, że dużo tego dobrego nie było.

Na to zareagowała posłanka PiS Bernadeta Krynicka, pisząc:

Ruska swołocz nigdy nie przestanie obrażać polskich patriotów.

A gdyby tak zwrócili się do siebie „siostro Joanno” i „bracie Ryszardzie”, ze współczuciem, zwracając sobie wzajemnie uwagę, że używając takiego języka, gubią swoją duszę…

Zapewne podobne nastawienie sprawiło, że aż 67 proc. wyborców PiS w Gdańsku zagłosowało w czasie obecnych wyborów prezydenckich na Grzegorza Brauna, autora takich słów o Polsce: „Kondominium rosyjsko-niemieckie pod żydowskim zarządem powierniczym”. Jego zwolennicy głosili, że „Jezus każe głosować na Brauna”. Wprawdzie wygrała pani Dulkiewicz (82 proc. głosów), ale Braun uzyskał prawie 12 proc.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com