Dariusz Wiśniewski: Różaniec moralnego spokoju

10.04.2019

Warszawa, kwiecień, 2019 r. Różaniec męski. Uliczna modlitwa masowa, trochę w stylu muzułmańskiego salah. Sami mężczyźni. Niektórzy płaczą. W ciszy, ze spuszczonymi głowami, na kolanach, pokutnie. W twarzach odbijają się wina i skrucha. Ale to nie spowiedź. Nikt się nie uśmiecha. Wszyscy milczą.

Nie ma nic w tym złego, jeżeli polski mężczyzna chce być lepszy dla swojej rodziny, dzieci, żony, i szuka inspiracji we wspólnocie.

Ale czemu to się dzieje na ulicy? No, a jeżeli komuś to pomaga? Tak może być. Pomaga jednak w czym? Czy człowiek może poprawić się zbiorowo? Czy w tłumie może podjąć suwerenną, moralną decyzję? Czy można popełnić zbiorowy grzech, pomyłkę? W jaki sposób człowiek może otrzymać swoją nauczkę na przyszłość wtopiony w ludzką masę?

Różaniec męski to nowy zwyczaj, wyżłobiony przez ekspansję polskiego katolicyzmu w życie publiczne. Wcześniej już mieliśmy różaniec na granicach Polski. Wkrótce pewnie zostanie zorganizowany różaniec kobiet. Takie są potrzeby wierzących. Chcą wyjść ze swoją wiarą poza świątynię. Taka jest również potrzeba (czy może konieczność?) Kościoła – aby każdy wierny był również misjonarzem.

A jednak widok takiej ilości mężczyzn w różnym wieku, klęczących, ze wzrokiem wbitym w chodnik, potulnie czekających, aż jakaś siła uczyni ich lepszymi, jest przerażający. Głównie przez jeden fakt – że wszyscy uczestnicy są do siebie podobni. A przecież są różnymi ludźmi. Mają niemal identyczny wyraz twarzy. Setki mężczyzn zlały się w jedną postać, która czuje, myśli i reaguje za wszystkich pozostałych. To już nie jest nawet jedność. To identyczność.

Widziałem podobne sceny na filmach. Najczęściej były to dreszczowce o jakimś obłędzie, który opętał zwyczajnych ludzi, całe miasteczko, czy wioskę, i dopiero bohater pozytywny, który przypadkowo nie uległ tej gorączce, rzutem na taśmę, bo już właśnie miał zginąć w okrutny sposób, wywołuje wstrząs. Wszyscy nagle budzą się. I na powrót są normalnymi ludźmi, którzy walczą ze swoimi słabościami, popełniają pomyłki, grzeszą i robią coś dobrego dla innych. I dzień po dniu kształtują swoją moralność.

Indywidualnie, nie zbiorowo.

Dariusz Wiśniewski

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com