Ernest Skalski: Robię za Kasandrę

19.04.2019

Minęły dwa pierwsze dni i w Studiu znalazło się: Ernest Skalski: Zechce Pan rozważyć, Panie Broniarz? Potem nawiązałem korespondencję z czynnikami, które mogły wiedzieć coś więcej, z jakąś szansą na głos doradczy. Przytaczam.

Alfo,

Z uporem maniaka, którym jestem, wracam do tematu. Na podstawie doniesień i komentarzy widzę, że sytuacja staje się podobna do euforii pierwszych dni sierpnia 1914 i do tej, równo trzydzieści lat późniejszej, z powstańczego Śródmieścia, w którym może nie wiedziano co się już wtedy działo na Woli.

Przesadzone – nie ważne (Talleyrand), więc nie używam tych porównań w poniższym tekście. Do ciebie może trafi – też przesadzone – porównanie z węgierską rozgłośnią Wolnej Europy, podburzającą rodaków w październiku 1956. (Wieczna chwała Nowakowi- Jeziorańskiemu!) Niejaki … widzi już Morawieckiego pod ścianą!

Oby się moje słowa w gówno zamieniły – odszczekam spod stołu – ale tak widzę, jak poniżej, i inaczej nie mogę,

Ernest

Czyj to scenariusz?

W pierwsze dwa dni strajk nauczycieli osiągnął wszystko, co było do osiągnięcia. Trwa i może się nawet poszerza euforia dynamicznego początku, lecz takie stany zwykle nie trwają długo. Strajk, jak wojnę, jest stosunkowo łatwo rozpocząć, a trudno się z tego wychodzi. Zwycięski blitzkrieg jest mało prawdopodobny, czas zaczyna działać na korzyść władzy i kierownictwo strajku powinno to brać pod uwagę.

Egzaminy gimnazjalistów odbyły się w terminie we wszystkich szkołach, z wyjątkiem trzech. Nie widać powodu, by w przyszłym tygodniu nie odbyły się egzaminy ośmioklasistów. Przekaz władzy robi się prosty; dobrzy ludzie nie pozwolili złym nauczycielom zmarnować przyszłości naszym dzieciom. Tłumaczenie się nauczycieli może być tylko niespójne. Jeśli zamierzali przeszkodzić egzaminom, to się im nie udało. Jeśli to dobrze, że się odbyły, to dlaczego nie poczekali ze strajkiem i nie przeprowadzili ich sami.

To — po pierwsze. A po drugie — nie przebiją się ze swoim przekazem przez TVP.

Jarosław Kaczyński de facto sprowokował strajk, wiedząc, że decydującym arbitrem może być tylko społeczeństwo. Trzeciego dnia, strajk popierało (Kantar dla GW) 52 proc. badanych, nie popierało 43. W demokratycznych wyborach taki rozkład głosów zapewnia zmianę władzy, lecz przy takim strajku to mało, a nie zanosi się na masowe, aktywne rozszerzające się poparcie, takie jak w sierpniu 1980.

Krzysztof Pacewicz trafnie przypomniał – GW,11.05.19 – że: „Prawo i Sprawiedliwość wielokrotnie wcześniej udowadniało, że jest w stanie podejmować decyzje niezgodne z preferencjami większości społeczeństwa, o ile ma przeważające poparcie własnego elektoratu” A ma. 76 procent elektoratu PiS nie popiera strajku, a 65 nie chce dać podwyżek nauczycielom. (Kantar j.w.) Warto też pamiętać, że pełnię władzy dało Kaczyńskiemu niespełna 38 procent wyborców.

W miarę upływu czasu, rodzinom uczniów coraz bardziej będą dolegać trudności związane ze strajkiem, a strajkujący znajdą się pod coraz większym ich naciskiem. Już wpływają pierwsze doniesienia o kończeniu strajku. Strajk jest strajk, nie pracuje się i nie zarabia. Gesty poparcia, nawet te materialne, tego nie zrównoważą. Podstawową czynnością związków zawodowych w świecie jest gromadzenie środków potrzebnych na wytrzymanie strajków. W ZNP i FZZ o tym nie pomyślano. Stąd żenujące pomysły aby na sześć dni ferii wielkanocnych, kiedy i tak się nie pracuje, strajk zawiesić i pobrać uposażenie. Jeśli się go wznowi, to jest jeszcze pięciodniowa majówka. W zestawieniu z tym, że strajkujący nie chcą siadać do okrągłego stołu Morawieckiego, na którym ma nie być dla nich pieniędzy, łatwe jest oskarżenie, że tylko im kasa w głowie, a za nic maja kardynalne sprawy oświaty.

Kaczyński i tym przypadku stawia na wygranie konfliktu, który sam wywołuje, a nauczyciele i ci, którzy ich popierają łykają apetyczną przynętę. Ci, którzy i tak nie będą głosować na PIS, operują w przestrzeni publicznej krową – 500 plus i tucznikiem -100 plus. A małorolnym hodowcom, których jest więcej niż nauczycieli, pokaże się inteligencką pogardę.

Obecną sytuację strajku można jeszcze określić jako apogeum, więc może warto rozważyć jego zawieszenie do rozpoczęcia roku szkolnego. Strajkujący wykazali determinację, siłę i sprawność, planowo i skutecznie, rozpoczynając wielki strajk. Zawieszenie go w tym momencie, z pozycji siły, pokazałoby, że panują nad sytuacją i mogłoby wzmocnić ich  pozycję. Krok taki byłby zapewne przyjęty z ulgą i zrozumieniem przez większość strajkujących oraz przez społeczeństwo, lecz raczej nie przez aparat i obóz władzy. Byłoby to bowiem zerwanie planu prezesa.

Groźba wznowienia pierwszego września zawieszonego strajku byłaby wiarygodna, a zakłócenie początku roku szkolnego jest w praktycznych skutkach mniej dotkliwe niż przy jego zakończeniu. Wtedy jednakże byłby najbardziej zauważalny dramat tysięcy uczniów z klas podwojonych przez deformę, którzy się nie dostali do pożądanych szkół. I to na kilka tygodni przed wyborami parlamentarnymi.  Niewykluczone, że już wcześniej rząd by wystąpił z realnymi propozycjami.

Zaś po faktycznej porażce strajku, prezes – dobre panisko, mógłby przed pierwszym września, bez żadnych rozmów, rzucić nauczycielom jakąś podwyżkę z obietnicą  następnych. Miałby szansę na odzyskanie w wyborach parlamentarnych części nauczycielskich głosów, straconych w wyborach do EU.

Ernest

Erneście, Beta też chce napisać taki tekst, ale wstrzymaliśmy. To jeszcze nie ten moment, żeby demobilizować ludzi i gasić ich zapał. 

Alfa

Alfo,

Jak czekista z czekistą; o czyj zapał chodzi? Passent w blogu pisze o walce do ostatniego nauczyciela.

Obejrzałem dziś i Fakty TVN i Wiadomości TVP. Oczywiście, dwa różne światy. W TVP jakby czytali mój tekst. Podnoszą te zarzuty, które ja przewidziałem. Co zresztą nie było wielkim odkryciem. Głupi by nie wpadł. I przypomnienie, że strajk – nie strajk, a Broniarz bierze swoje dwanaście tysięcy. Przy podkreślaniu, że strajkujący gówno dostaną, a tracą ok. 500 tygodniowo.

Orientujesz się przecież, jaki jest zasięg TVN, a jaki TVP. Na ile oceniasz szanse zakończenia strajku kompromisem i której strony „sukces” dotrze do większej ilości odbiorców?

Rozumiem, że popierając ten sam cel, różnimy się co do metody. Kiedy, uważasz, będzie trzeba zawiesić strajk, żeby go nie kończyć inaczej?

Ernest

Ernest, nieporozumienie. Beta nie chce radzić strajkującym, by zawiesili strajk. W ogóle nie chcemy im niczego radzić — ani żeby trwali jak mur, ani żeby zawiesili akcję.

Beta chce napisać tekst o tym, że całkiem prawdopodobne jest, że ten strajk nie będzie wygrany w tym sensie, że ich postulaty nie zostaną spełnione i będą musieli się rozejść do domów bez podwyżek. Ale to ma być analiza, nie rada dla nauczycieli.

Beto,

Miło mi, że chyba myślimy podobnie o tym samym. Ja myślę jeszcze bardziej niż w tym tekście. To będzie upokarzająca klęska dla wracających do szkół nauczycieli, rozdarcie ich środowiska, porachunki etc. Będzie to też kolejny cios cywilizacyjny zadany Polsce przez dobrą zmianę. Nie sądzisz?

Poparcie wygląda na płytkie, zapał na słomiany. Raptem demonstracje setek ludzi, 1,2 mln na rachunku. Oświecona publika podoba się sobie w tej roli i stara się przeciągnąć ten event, a im dłużej potrwa, tym trudniej go zakończyć dobrze, czy choćby z małymi stratami. „Dla was to jest zabawa, nam chodzi o życie”.

Ernest

Erneście, nie do końca mam takie zdanie jak Ty. Jest oczywiste, że strajk popierają ludzie, którzy nie znoszą PiS-u, ale ja jednak uważam, że nawet jeśli nauczyciele nic nie ugrają, to to jest klęska PiS-u, bo ma przeciwko sobie wściekłą,  upokorzona grupę i to nie jest dobra wiadomość dla rządu. Natomiast rzeczywiście istotny jest moment przerwania protestu, ale ja na razie się tym nie zajmuję.

Beta

Mili i Szanowni,

Przepraszam, że w weekend, lecz krótko.

Pięknie się różnimy, więc może szersza paleta głosów. Strajk, faktycznie, przysporzy Kaczyńskiemu sfrustrowanych przeciwników, ale jego modus operandi to konflikt. Ten zaplanował, więc potrzebuje przeciwników.

Czy mamy plan B, o wiele bardziej prawdopodobny niż zwycięskie zakończenie?

Ernest

Ernest, nie chcemy osłabiać morale strajkujących.

Zresztą nie ma potrzeby, by im to mówić, bo takie dyskusje już się w kierownictwie strajku toczą i oni sami zastanawiają się, jak z tego wybrnąć.

Alfo, coraz czarniej widzę. Zobacz dzisiaj Rzepę i DGP – życzliwe. Skutek; podzielone środowisko już dzisiaj i z każdym dniem bardziej. Podzielone społeczeństwo i ludzie bez wyraźnego przekazu; strajk słuszny, ale niesłuszny. Kolejne moralne zwycięstwo? Tak się nie robi polityki.

Teraz dochodzę do wniosku, że powinien był być dwudniowy, do egzaminów gimnazjalistów. Wszystko by stanęło. Teraz im później, tym gorzej. Odroczenie do 1 września – wyjście ze sztandarami i bronią. Z honorem i ulgą. PiS będzie miał czego się bać. A gadać i tak każdy będzie swoje.

Ernest


Alfo, czytałeś wstępniak Baczyńskiego w dzisiejszej „Polityce”?

Na pewno nie moja inspiracja.

Ernest

Erneście, nie czytałem, nie miałem „Polityki” w ręku, bo cały dzień miałem urwanie głowy. Ale rozmawiałem dziś z Broniarzem. Ma kłopot, bo strajkujący go nie słuchają — część się zradykalizowała. Nie ma na nich wpływu, bo to jest ta część, która nie należy do ZNP. Zwłaszcza w liceach w dużych miastach — w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu. Chcą siedzieć do oporu, zablokować matury itp. Związkowcy myślą o tym, jak ich nakłonić do zawieszenia strajku do września — czyli tak jak Ty pisałeś.

Alfa

Alfo,

To samo właśnie napisał Baczyński.     

Oświatę w dużym stopniu utrzymują mężowie nauczycielek. W dużych miastach najwięcej dobrze zarabiających – taka moja insynuacja. I w nich nasze samorządy coś podrzucą. Pisowskie na prowincji, nawet gdyby miały, to takiego…

Na każde sto tysięcy strajkujących potrzeba 10-15 milionów DZIENNIE, żeby zastąpić utracony zarobek. A ile zebraliśmy? Ponad sześć.

Oświecona postępowa publika, z zamożniejszymi belframi, robi sobie karnawał, kosztem rozłamu w środowisku i nienawiści części społeczeństwa po zarwaniu matur, czy choćby z powodu nerwowej atmosfery w rodzinach.

Opozycja utożsamia się ze strajkiem, będzie kosztować trochę głosów, a każdy procent na wagę złota. Może przesądzić.

Scenariusz prezesa!

Ernest


Alfo,

Tydzień temu dla „Rzeczpospolitej”; PIS – 39,4, KE – 38,3. Teraz dla „Polityki” (Kantar); PIS – 35, KE – 23!

Moje słowa: „Opozycja utożsamia się ze strajkiem, będzie kosztować trochę głosów, a każdy procent na wagę złota. Może przesądzić. Scenariusz prezesa!” w  gówno się nie zamieniły. Tyle tylko, że z tego „trochę” zrobiła się różnica na miarę klęski.

Ten tydzień to może nie sam strajk, ile jego przebieg po pierwszych dwóch dniach. Wszystko, co pisałem do ciebie i do Bety to się – kurwa! – sprawdziło. Jeszcze w dziś trwa festyn, choć już jest niepokojąca wiadomość o szukaniu porozumienia. 125 złotych daje władza, a zaczęło się od tysiąca.

W miarę wzrostu niepokoju o matury ten trend będzie się pogłębiać. Jeśli dojdzie gdzieś do zarwania matur, jak chcą co gorliwsi, to może być katastrofa, zamiast mozolnego odrabiania choć części strat.

Generalnie; strajk miał zarobić politycznie – same straty! Temat „szkoła” w roku wyborczym może wygrać PiS, a na pewno nie opozycja.

Skoro masz kontakt z B. to mu radź, żeby z uwagi na matury, zdecydowanie kończył. Nawet utrata radykalnych belfrów będzie mniejsza stratą niż ta, którą sprowadzi kontynuacja.

Ernest


Tyle korespondencji. W czwartek rząd znowu pokazał gest Kozakiewicza. Nauczyciele zasługują na podwyżki, ale tak prowadzony strajk…

Na 26 rząd szykuje super show na Stadionie Narodowym. Spęd wszystkich świętych, w tym losowo wybranych rodziców itd. Coś takiego mogłoby ewentualnie być zwieńczeniem solidnej dyskusji, fachowej i szerokiej, nad rzeczowymi projektami. Zresztą, co tu gadać… Szefostwo strajku ma we wtorek 23 udzielić odpowiedzi czy weźmie w tej szopce udział, a każda decyzja obróci się przeciw strajkowi, czy raczej temu, co z niego jeszcze zostanie.

Marnie.

avatar


Ernest Skalski

Dziennikarz, historyk


Ur. 18 stycznia 1935 r. w Warszawie
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com