Telewizja pokazała (514)

06.05.2019

Bicie i mordowanie kukły Judasza (w tym roku także za to, że „żądał odszkodowania za mienie pożydowskie”!) nie byłoby powodem do szczególnej reakcji, gdyby nie rozgłos w świecie i potępienie takich praktyk stosowanych, jakby się wydawało, w cywilizowanym kraju.

Jeden z uratowanych z Holokaustu mówił, że od czasu okupacji patrzy na każdą poznaną osobę, zastanawiając się, czy przechowałaby go w razie nawrotu prześladowań. Nie sądzę, żeby znalazło się wiele takich osób, nawet gdyby za to nie groziła kara śmierci. Mamy antysemityzm bez Żydów, ale gdyby Żydów w Polsce było więcej, to pogromy byłyby czymś częstym. Kościół, który powinien potępiać antysemityzm i głosić nauki Jezusa, sam jest przesiąknięty złem i nienawiścią i umacnia ciemnotę wiernych i nienawiść do wszelkich „innych”.

Przykłady można mnożyć. Ostatnio bp Andrzej Jeż cytował w homilii antysemicką fałszywkę z 1937 r., gdzie Żydzi rzekomo twierdzą m.in. „Musimy wzniecić walkę między różnymi chrześcijańskimi wyznaniami, w pierwszej linii musimy zacząć nieubłaganą walkę na wszystkich odcinkach przeciwko księżom katolickim. Musimy ich obrzucić oszczerstwami i nienawiścią, musimy z ich prywatnego życia robić skandale, aby ich znienawidzić i ośmieszyć w oczach wszystkich. Dalej musimy opanować szkołę, religia chrześcijańska musi stamtąd zniknąć. Musimy usunąć nierozerwalność małżeństwa, a wszędzie wprowadzić śluby cywilne. W końcu musimy wzmocnić naszą prasę, wtedy nasze panowanie będzie umocnione i zapewnione”.

Biskup powiedział: „Ta wypowiedź została wygłoszona podczas jednego z kongresów pewnej nacji, nie mogę powiedzieć jakiej, bo byłbym tutaj zaraz zaszczuty ze wszystkich stron”. Mówiąc o „pewnej nacji”, podniósł wzrok i uśmiechnął się do słuchaczy.

To tylko taki papierek lakmusowy, a nienawiść i skrajny egoizm nie są typowe tylko dla naszego kraju i dotyczą nie tylko religii.

Ach, byłbym zapomniał – w Polsce mamy demokrację i każdy może wyrażać swoje poglądy. Przed Komendą Wojewódzką Policji w Łodzi pewien mężczyzna ustawił szubienicę i powiesił na niej kukłę Żyda. Miała to być kukła Jakuba Bermana — w ten sposób człowiek ten walczy o „wyzwolenie Polski spod okupacji amerykańskiej żydomasonerii”. Protestowali przechodnie, ale policjanci ograniczyli się do robienia zdjęć i wylegitymowania mężczyzny, który wykrzykiwał: „Powiesiłem Żyda. Zrobiłem to!”. Aspirant sztabowy Radosław Gwis powiedział, że policjanci nie mogli zabronić mężczyźnie manifestowania swoich poglądów, gdyż w Polsce obowiązuje demokracja.

Przecież ten pan nie protestował przeciwko faszystom, nie blokował ich przemarszu, nie wołał „Wałęsa” i nie obraził niczyich uczuć religijnych – w Polsce od dawna wiadomo, że Jezus, jego rodzina i apostołowie to byli aryjczycy, których prześladowali Żydzi.

* * *

W Indonezji odbyły się niedawno wybory. Uprawnionych do głosowania było 193 miliony osób, frekwencja wyniosła 80%. Głosowano w ponad 800 tys. lokali wyborczych, a każdy z wyborców musiał wypełnić pięć kart (ze względu na oszczędność połączono wybory prezydenckie, parlamentarne i lokalne). W wyniku przepracowania zmarło 272 urzędników i 10 policjantów, 1878 urzędników pochorowało się.

PiS może to wziąć pod uwagę i odwołać wybory aby chronić zdrowie mieszkańców, tym bardziej że można się spodziewać strajków lekarzy i służby medycznej. Można też zmniejszyć frekwencję przez ograniczenie liczby lokali wyborczych. W końcu bierze się pod uwagę wyniki sondaży, a tam rzadko jest więcej niż 1000 ankietowanych, więc wybory w mniejszej liczbie punktów i przy mniejszej liczbie głosujących można też uznać.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\zmiana ordynacji.jpg

* * *

Kiedy zdarzy się coś spektakularnego, zaraz znajdują się specjaliści od tłumaczenia, co Siła Wyższa chciała nam przez to dać do zrozumienia. Siła Wyższa jest przecież życzliwa człowiekowi i go czasem ostrzega, ale tak się dziwnie składa, że nie robi tego w sposób jasny i jednoznaczny. Pożar, powódź, rozmazany obraz na szybie przypominający twarz jakiegoś świętego — takie znaki przeważnie interpretuje się jako krytykę postępowania ludzi i wezwanie do poprawy. Wiadomo – człowiek jest z natury zły, mimo że przecież takim, jaki jest stworzył go Bóg.

Niedawno pożar zniszczył katedrę Notre Dame i, tradycyjnie, wielu wiernych tłumaczy, że Bóg dał w ten sposób znak ludziom. Tomasz Terlikowski, taki świecki kaznodzieja, napisał: „Jeżeli się nie nawrócimy, spłoniemy wszyscy”. Widocznie Bóg jest wciąż Bogiem Starego Testamentu, grozi i prześladuje tych, którzy nie są mu posłuszni. Człowiek powinien czuć się stale winny i dopiero kapłani będą mogli mu wskazać drogę, na której nie czekają go straszne męki po śmierci.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\znaki Boga.jpg

Sztuczne fiołki

Niektórzy mają wątpliwości albo powołują się na cuda, które zdarzają się poza Kościołem katolickim. Tu sprawa jest prosta – jeżeli to nie ksiądz katolicki leczy opętanie, jeżeli to niekatolik dokonuje szlachetnych czynów i nawet poświęca życie dla dobra innych, to jest to najprawdopodobniej sprawka szatana, który chce ludzi odwieść od prawdziwej wiary i zgubić ich dusze. I to działa!

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Kościół 3.jpg

Sztuczne fiołki

* * *

Dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie prof. Jerzy Miziołek nakazał usunięcie dwóch instalacji wideo autorstwa Natalii LL („Sztuka konsumpcyjna”) i Katarzyny Kozyry („Pojawienie się Lou Salome”). Prace oceniono jako gorszące. Duży rozgłos zyskała pierwsza praca, przedstawiająca kobietę jedzącą banana. 

To jest Muzeum Narodowe i pewna tematyka z zakresu gender nie powinna być explicite pokazywana – stwierdził prof. Miziołek.

Profesor chroni tyły na wypadek, gdyby ktoś zarzucił mu forowanie nieobyczajności. Ale z drugiej strony dzięki jego decyzji prace zostały rozpropagowane, bo wszyscy o tym piszą, przytaczają zdjęcia itd. Przypomina to anegdotę o babci, która poucza wnuczka: – A teraz Heniu powtórzymy wszystkie brzydkie wyrazy, których nie wolno ci używać.

Po tym, jak zrobił się szum, ministerstwo odcięło się od jego decyzji, a dyrektor zmienił zdanie i oświadczył, że prace wrócą na wystawę, bo misją muzeum jest „prezentowanie różnorodnych kierunków i postaw artystycznych”.

* * *

W różnych debatach wraca się do dawnej terminologii, porównując obecną sytuację ze zdarzeniami przeszłości. Przy sporach proponuje się „okrągły stół”, odwołuje się do etosu „dawnej Solidarności” itp.

Sytuacje obecne i te z przeszłości są nieporównywalne. Do okrągłego stołu usiadły dwie ekipy „reformatorów”, które chciały zmian i widziały ich konieczność w sytuacji, kiedy kraj bankrutował. Poza tym szanowano zasady i dane słowo, także, wtedy gdy sojusznicy PZPR przeszli do obozu Solidarności i umożliwili jej przejęcie władzy, albo gdy ekipa lewicowa po kilku latach zdobyła władzę. Politycy obu obozów pracowali zgodnie nad pozytywnymi zmianami w kraju, a spory miały najczęściej charakter merytoryczny.

Czy obecnie możliwe jest dogadanie się dwóch obozów – „władzy” i „opozycji”? Raczej nie. Nawet sama opozycja nie potrafi się dogadać między sobą. Senator Borowski namawiał przez ostatnie lata partie opozycyjne do przygotowania się do wspólnego działania obecnie i po ewentualnym zwycięstwie, ale im z trudem udało im się stworzyć koalicję przed wyborami do europarlamentu.

„Strona rządowa” wykazała już w przeszłości, że nie chce żadnego dogadywania się. Są oni zorganizowani tak, że mogą egzystować tylko na fali nienawiści do „wroga”, którą podsycają u swoich zwolenników. A zwolennicy wierzą ślepo w teorię „zamachu smoleńskiego” i wiele podobnych bzdur. O wszystkim decyduje prezes, a ten dobiera ludzi, na których ma haki, bądź takich, którzy od niego w pełni zależą – większość z nich odsunięta od polityki nie znalazłaby pracy na rynku, chyba że w firmach kontrolowanych przez prezesa. Mają media, teraz także państwowe o znacznym zasięgu, i trzymają ludzi „pod parą” kłamstwem, szkalowaniem przeciwników politycznych i podsycaniem nienawiści.

Obu stronom na scenie politycznej chodzi przede wszystkim o władzę. Oczywiście koalicji chodzi też o to, żeby zapobiec niszczeniu państwa przez PiS, ale świadomość szkodliwego działania PiS nie dociera do wielu wyborców, a przynajmniej nie na tyle, żeby skłonić ich do głosowania na opozycję. W Polsce protesty zawsze były cherlawe, chyba że chodziło bezpośrednio o straty materialne wyborców, a tu PiS rozdaje pieniądze i chwali się osiągnięciami, zapowiadając dalsze.

Teraz świętujemy piętnastą rocznicę przystąpienia do Unii. Ciekawe czy udałoby się wygrać referendum sprawie przystąpienia do Unii, gdyby odbyło się dopiero teraz, a prawdopodobnie Unia i tak by nas nie przyjęła, zważywszy, co się wyprawia z wymiarem sprawiedliwości.

Kiedy w czasach rewolucji francuskiej szalał terror, dwie grupy w rządzie — jakobini (Stowarzyszenie Przyjaciół Konstytucji!!) i termidorianie — postanowiły zakończyć terror i nie stosować gilotyny do walki politycznej. Dogadali się. Ale kiedy przedstawiciel termidorian podszedł do jednego z przywódców jakobinów Saint-Justa, który coś pisał przy stole, zobaczył, że ten sporządza listę osób do zgilotynowania – tych, z którymi się dopiero co dogadał.

Ci, co uwierzą w dogadanie się z PiS, zapewne rozczarują się. To nie jest zwyczajna partia.

Oczywiście w polityce wszystko jest możliwe, tam nie obowiązują ogólnoludzkie prawa. Ewentualne znaczne osłabienie PiS spowoduje, że niektórzy z polityków tej partii zaczną szukać dla siebie miejsca w partiach opozycji i zapewne je znajdą, jak pokazała przeszłość, bez względu na to, co przedtem robili i mówili. Ale PiS nie przestanie istnieć i dalej będzie miał znaczną grupę zwolenników i wyznawców i będzie dalej tak działał, jak dotychczas.

Nadzieję pokładam w tworzącym się społeczeństwie obywatelskim. Wiele grup zorganizowało się w oporze do wrednych działań władzy. Czy wystarczy im jeszcze energii, żeby działać po ewentualnej zmianie władzy i wymusić pozytywne jej działanie? Bo ci, którzy dążą do zastąpienia PiS u władzy, często nie rokują najlepiej i będą się migać od obietnic, które teraz składają.

* * *

Ciekawy film „Co w śmieciach piszczy?”. Badano śmieci wyprodukowane w epoce wiktoriańskiej, przed około 30 laty i niedawno. Obecnie każdy produkuje w ciągu życia około 30-40 ton śmieci. Po 1956 r. nie wolno spalać śmieci i zakopuje się je w ziemi.

Już od czasów wiktoriańskich wytwarza się bardzo dużo materiałów jednorazowego użytku. Wiele z nich nie rozkłada się przez dziesiątki, a nawet setki i tysiące lat. Okazuje się, że niektóre materiały, takie jak ubrania, gazety itp. nie rozkładają się w hałdach tak szybko, jak się spodziewano.

Materiały w hałdach zawierają dużo toksyn, z baterii wyciekają metale ciężkie i mieszają się z płynami powstałymi z materiałów organicznych; pod hałdami tworzy się odciek. Także materiały plastikowe stanowią zagrożenie, bo rozpadają się na mikrocząsteczki, które po dostaniu się do wody są pochłaniane przez plankton i wchodzą w obieg żywieniowy. Śmieci wytwarzają też sporo metanu. W okolicach Edynburga, gdzie wykonano większość przedstawionych na filmie badań, wykorzystuje się ten metan do ogrzewania budynków.

Współczesne wysypiska śmieci w okolicach Edynburga wykonuje się starannie. Najpierw wykopuje się dół i na dnie umieszcza metrową warstwę gliny. Na to kładzie się plastikową płachtę, która nie przepuszcza niczego do gleby. Następnie układa się trzymetrową warstwę śmieci, którą się ubija, a na to metrową warstwę ziemi, żeby nie przyciągać gryzoni i ptactwa. Wielowarstwowa hałda pokrywana jest zielenią.

Pewną szansą jest odkrycie bakterii, które żywią się plastikiem. Inny sposób pozytywnego działania – torebki jednorazowego użytku wykonane z materiałów organicznych, które rozkładają się pod działaniem wody.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\śmieci 4.jpg

Ile trucizny dostaje się do gleby i wody u nas? Ile śmieci, często bardzo toksycznych, sprowadza się tu nielegalnie? Jak wygląda kontrola tego problemu? Chciałoby się wiedzieć więcej.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\śmieci.jpg

A takie obrazki docierają do nas ze świata:

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\śmieci 1.jpg
C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\śmieci 2.jpg
C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\śmieci 3.jpg

* * *

Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny Liberté!, miał piękne przemówienie przed wystąpieniem Donalda Tuska na Uniwersytecie Warszawskim. Powiedział tam kilka słów prawdy o Kościele katolickim, m.in.:

Ten, kto szuka transcendencji i absolutu w Kościele, będzie zawiedziony. Ten kto szuka moralności w Kościele, nie znajdzie jej. Ten kto szuka strawy duchowej w Kościele, wyjdzie głodny.

Polski Kościół zaparł się Ewangelii, zaparł się Chrystusa. I gdyby dzisiaj Chrystus był ponownie ukrzyżowany to przez tych, którzy krzyża używają jak pałki, do tego, żeby zaganiać pokorne owieczki do zagrody. 

Spotkał się z krytyką i obelgami, odcięły się od niego partie polityczne (PO). Odpowiadając na ataki napisał m.in.:

Nie pozwólmy zaganiać się pokornie do zagrody przez narodową prawicę. Bo tylko hipokryzja i poczucie, że „pewnych prawd nie można wypowiadać” może uratować ich władzę w Polsce. 

Opiera się ona na przekonaniu, że nie można otwarcie mówić o tym, co wielu z nas przeczuwa: że Kościół nie ma podstaw do tego, żeby rościć sobie prawo do bycia moralnym autorytetem w Polsce. 

Problem pedofilii nie dotyczy tylko Kościoła. Ale Kościół to jedyna znana mi instytucja, która pomaga ukrywać pedofilów i ich zbrodnie. […]

Koalicja Europejska i wielu z popierających ją publicystów cierpi na rodzaj syndromu sztokholmskiego. Pomimo że Kościół wspiera ich przeciwników, pomimo że elektoraty Platformy, SLD i Nowoczesnej w ogromnej większości nie są odbiorcami Wiadomości czy prawicowej prasy, oni wciąż chowają głowę w piasek. 

Dają się szantażować PiS-owi i jego akolitom, nie rozumiejąc, że Polacy, do których się zwracają, także ci, którzy chodzą do Kościoła, czekają dziś na zupełnie inne przywództwo. Które nie boi się mówić trudnej, ale potrzebnej prawdy

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com