Sławek: Dajmy szansę Schetynie

10.06.2019

Po porażce w wyborach do Parlamentu Europejskiego nasiliły się głosy krytyczne i bardzo krytyczne wobec Grzegorza Schetyny, Przewodniczącego Zarządu Krajowego Platformy Obywatelskiej i głównego konstruktora Koalicji Europejskiej. Wielu dziennikarzy i komentatorów życia politycznego wskazuje, że temu politykowi brakuje charyzmy, nie potrafi przemawiać tak pięknie i przekonująco jak Donald Tusk a ponadto przegrał trzy ostanie kampanie wyborcze i pod jego kierownictwem partia nie ma szans wygrania wyborów z PiS-em.

Komentujący postulują pilną konieczność wymiany tego lidera na osobę młodą, porywającą i magnetyzującą tłumy, przy czym częstym odniesieniem jest tutaj przykład Emmanuela Macrona.  Z polskich kandydatów na miejsce Schetyny wskazywane są osoby Rafała Trzaskowskiego, Borysa Budki czy ostatnio nawet Aleksandry Dulkiewicz, a spoza Platformy Obywatelskiej do niedawna padało nazwisko Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Wszystkie te pomysły, mające w zamierzeniach przywrócić urok, blask i polityczne „branie” Platformie Obywatelskiej są w intencjach pobożnymi życzeniami, aby PO znowu wygrała wybory. Kiedy im się bliżej przyjrzeć są typowym zachowaniem w stylu często przypisywanym komunistom przez Stefana Kisielewskiego. Kisiel, bo o nim tu mowa, legendarny intelektualista, publicysta i felietonista Tygodnika Powszechnego z lat 1945-1989 zwykł był mawiać, że od samego mieszania herbata nie robi się słodsza – trzeba jeszcze dosypać cukru. Moim zdaniem problem Platformy i szerzej – całej polskiej sceny politycznej to nie jest problem Grzegorza Schetyny, a nawet nie problem jednostki, poza JK. To problem całej klasy politycznej.  

Polski problem numer jeden

Na czym polega ten problem? Sprowadza się do tego, że klasa polityczna przestała od dawna rozwiązywać istotne problemy społeczne, skupiając się na problemach zastępczych, drugorzędnych, lub dla własnej wygody kreując problemy pozorne.  Klasa polityczna zrealizowała po 1989 r. kilka operacji istotnie zmieniających Polskę:

  • wystąpienie z sowieckiej a potem rosyjskiej strefy wpływów,
  • przeprowadzenie głębokiej transformacji ustrojowej,
  • przystąpienie do NATO,
  • członkowstwo w Unii Europejskiej od 2004 roku.

Po okresie 2005-2007, kiedy społeczeństwo odrzuciło szkodliwą działalność PiS-u, klasa polityczna nie umiała sformułować celów politycznych, które skoncentrowałyby się na rozwiązywaniu najważniejszych problemów Polaków. Te problemy są znane, ale dla porządku przypomnę je bez próby określania hierarchii problemów:

  • słabość i niewydolność aparatu państwowego na szczeblu centralnym; polska resortowa nazywana czasami państwem tekturowym,
  • fatalny stan opieki zdrowotnej, który po raz pierwszy w tej kadencji parlamentu doprowadził do skrócenia statystycznej długości życia Polaków,
  • niewydolny system wymiaru sprawiedliwości, obecnie dodatkowo dekomponowany przez PiS,
  • odbiegający od wymagań współczesnego świata, anachroniczny system edukacji i szkolnictwa wyższego, popsuty dodatkowo tzw. deformą Zalewskiej i w zakresie szkolnictwa wyższego i nauki podobną choć może nie tak spektakularną deformą Gowina,
  • fatalne zapóźnienie strukturalne energetyki opartej o węgiel i zniszczenie przez PiS zalążka sektora OZE (odnawialnych źródeł energii); nasilający w głównej mierze zanieczyszczenie środowiska naturalnego (smog) odpowiedzialnego bezpośrednio za śmierć ok. 45 tysięcy naszych obywateli w skali rocznej,
  • brak kompleksowych rozwiązań proinnowacyjnych w gospodarce, a także brak systemu przeciwdziałania pułapce średniego dochodu, o której głośno w ostatnich latach, a o której wiadomo od dawna,  
  • te, oraz inne poważne problemy Polaków leżą odłogiem podczas kiedy klasa polityczna zajmuje się igrzyskami i ogłupianiem obywateli.

Skoncentrowanie się w latach 2007-2015 najpierw na oddaleniu widma kryzysu gospodarczego w Europie i na świecie, a potem na wykorzystaniu funduszy strukturalnych w wielu sferach życia i poprawieniu stanu dróg w Polsce; przez symboliczne odrzucenie polityki na rzecz „ciepłej wody” w kranie, przyniosło Platformie Obywatelskiej dwie porażki wyborcze w 2015 roku – prezydencką i parlamentarną. Wyborcy podziękowali Platformie Obywatelskiej składając władzę w ręce tzw. zjednoczonej prawicy.

Rządząca od października 2015 roku partia PiS wraz z przystawkami, próbuje Polskę zawrócić w rozwoju gdzieś do epoki bismarckowskiej, w imię ambicji jednego człowieka, owładniętego żądzą władzy. Ta orientacja zdobywa wyborców korumpując ich pieniędzmi z budżetu państwa, co jest receptą na kryzys gospodarczy i konieczność ponownego, drastycznego planu stabilizacyjnego podobnego do planu Balcerowicza.      

Dla rzetelności obrazu trzeba przyznać, że PiS w ferworze nieustającej walki wyborczej po 2015 roku doprowadził do poprawy położenia materialnego części rodzin oferując im program 500+, i kilka innych programów socjalnych, jednak są to programy wyjątkowo niesprawiedliwe społecznie. Ok. 25% do 30% świadczeń z ich tytułu trafia do ludzi zamożnych i bardzo zamożnych a składamy się na niego wszyscy podatnicy – najwięcej ci najubożsi. Ten rodzaj rozdawnictwa społecznego jest wyjątkowo demoralizujący. 

Sylwetka Schetyny

Spójrzmy na dorobek Grzegorza Schetyny. Historyk z wykształcenia, jeszcze jako nastolatek działał w opozycji antykomunistycznej, w tym w Solidarności Walczącej. W 1989 wszedł w skład Ogólnopolskiego Komitetu Strajkowego NZS. Jako młody człowiek w wieku 27 lat został Dyrektorem Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu, był wicewojewodą wrocławskim, współzałożycielem radia Eska, a także właścicielem koszykarskiego klubu Śląsk Wrocław.

Należał do KLD, UW i PO, gdzie pełnił funkcje sekretarza generalnego i wiceprzewodniczącego partii w okresie 2010-2013, pełnił także funkcje szefa klubu parlamentarnego PO oraz Przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych.

W swojej bogatej karierze politycznej sprawował i sprawuje mandat posła na Sejm RP od 1997 r. w kolejnych kadencjach do chwili obecnej. Pełnił szereg funkcji państwowych: ministra spraw wewnętrznych, wicepremiera, marszałka Sejmu i ministra spraw zagranicznych.

W styczniu 2016 r. Grzegorz Schetyna został wybrany przewodniczącym ZK Platformy Obywatelskiej.  

Przewodniczenie Platformie Obywatelskiej  zaowocowało współtworzeniem przez Grzegorza Schetynę dwóch koalicji wyborczych. Do wyborów samorządowych w październiku 2018 Koalicji Obywatelskiej razem z partią Nowoczesna, oraz Koalicji Europejskiej w wyborach do parlamentu Europejskiego w maju 2019 roku.   

Schetyna – mity publicystów i fakty

Grzegorz Schetyna nie przegrał trzech kampanii wyborczych. Wybory do Parlamentu jesienią 2014 roku odbywały się pod przewodnictwem Ewy Kopacz, trudno zatem mówić o porażce Schetyny.

Wybory samorządowe 2018 roku były raczej sukcesem wyborczym PO, PSL, SLD  i porażką PiS. Eurowybory 26 maja 2019 roku przegrała co prawda Koalicja Europejska powstała dzięki konsekwentnym wysiłkom Grzegorza Schetyny, ale nawet ta porażka; jakkolwiek odbierana przez nas dotkliwie, nie była klęską.

Na czym zatem opiera się czarny PR Grzegorza Schetyny, lansowany przez prawicowe media oraz coraz chętniej powtarzany przez media liberalne po 2015 roku?  Ten czarny PR powtarzany jest także przez wielu przychylnych demokracji komentatorów, w tym także na SO – sprowadza się do tego, że Grzegorz Schetyna jest inny niż nasze oczekiwania czy marzenia o tym jaki powinien być. 

Grzegorz Schetyna nie jest typem polityka wiecowego, typem trybuna ludowego, co umiejętnie opanował Donald Tusk. To klasyczny polityk gabinetowy, sztabowy, od ciężkiej, żmudnej roboty organizacyjnej, z natury niewidocznej, bo zakulisowej. To dobry organizator, kadrowiec i  zarządca.

Brak charyzmy, co często wypominają mu nieprzychylne ale również liberalne media – to obraz nieprawdziwy. Charyzma jest miarą osiągnięć a Schetyna ma tych osiągnięć bardzo dużo. Wystarczy wymienić ostatnie i najważniejsze.

Niebagatelną zasługą Grzegorza Schetyny jest pozbieranie i konsolidacja Platformy Obywatelskiej po porażce wyborczej. Rozlazła partia władzy, partia „tłustych kotów”, koterii, spółdzielni, układów i układzików, przetrwała najgorszy okres 2015-2016 i od 2017 roku wyraźnie odbudowuje pozycję. Dla porównania, wiele partii w ustabilizowanych demokracjach zachodnich potrzebuje na to 2 lub 3 kolejnych kadencji parlamentarnych. Czy PO jest w stanie powrócić do roli hegemona polskiej sceny politycznej zależy nie tylko od Grzegorza Schetyny, ale przede wszystkim od wyborców, działaczy a dopiero na końcu od Przewodniczącego partii.

Koalicja Obywatelska, do której doprowadził Schetyna, w wyborach samorządowych w październiku 2018 roku pozwoliła Platformie osiągnąć bardzo dobry wynik wyborczy w wielkich i średnich miastach.    

Ostatnie z osiągnięć to sukces organizacyjny Koalicji Europejskiej. W żadnym kraju rządzonym przez populistów, poza Polską, nie udało się stworzyć takiej koalicji. Np. Węgry mogą tylko pomarzyć o takim rezultacie wyborczym jaki osiągnęła w Polsce KE.

Sam fakt, jak umiejętnie pogodził interesy koalicjantów układając listy kandydatów do PE wystawia mu świadectwo sprawności.

Te umiejętności przydadzą się szczególnie teraz, kiedy po porażce w eurowyborach Koalicja Europejska przestała istnieć, a wśród niedawnych koalicjantów pojawiają się różne, często księżycowe koncepcje udziału w wyborach parlamentarnych w październiku. 

Konieczności kampanii wyborczej do parlamentu w październiku 2019 r

Grzegorz Schetyna na czele obecnych władz Platformy ma dwa poważne zadania wyborcze w przewidywanych na połowę października wyborach parlamentarnych.

Pierwsze z nich, to poskładanie koalicji wyborczej, której uczestnicy na razie rozeszli się dokonując rozliczeń i spekulacji wyborczych. Dotyczy to zwłaszcza PSL, który jest partią klasową, przy czym jego klasa w międzyczasie albo zniknęła albo zasiliła elektorat innej partii.  To poskładanie jest wieloaspektowym, żmudnym procesem tworzenia koalicji prawie zupełnie od nowa. Wymaga uzgodnienia programu, ściślej biorąc minimum programowego koalicji, podziału pracy kampanijnej wewnątrz koalicji wyborczej,  zatrudnienia wysokiej klasy ekspertów – specjalistów w potrzebnych dziedzinach wiedzy, zbudowania sztabu wyborczego i zatwierdzenia jego zakresu kompetencji; a także kontroli poczynań sztabu.

Drugie z tych zadań to koordynacja współpracy miedzy koalicją wyborczą a zadeklarowanym w Gdańsku wsparciem samorządowców.   Najważniejsze z tych zadań to znalezienie równowagi i porozumienia w ramach deklarowanej przez wiele ośrodków  wspólnej listy do Senatu, oraz koordynacja kampanii senackiej.

Te wszystkie rzeczy wymagają dużej ilości pracy i ciągłej, aktywnej obecności w wielu miejscach  na zasadzie – pańskie oko konia tuczy.

Postulaty aby Schetynę ktoś zastąpił albo zamienił, są nie najlepsze z trzech powodów. Pierwszy to ten, że po każdej zmianie następuje najpierw spadek efektywności organizacji, a dopiero po dłuższym czasie jej wzrost, jeśli zmiana była przemyślana i udana. Drugi argument dotyczy efektu samej zmiany – nie mamy pewności, że ktokolwiek pojawiłby się na miejscu Schetyny byłby bardziej sprawnym i lepszym przywódcą. Wreszcie trzeci powód powinien być rozstrzygający – jakoś nie widać kolejki chętnych na miejsce obecnego przewodniczącego PO.

Pisząc to wszystko nie mam żadnej pewności, że PO z Grzegorzem Schetyną na czele, w dającej się zbudować koalicji, wygra najbliższe wybory parlamentarne. Mam jednak podejrzenia graniczące z pewnością, że zmiana Grzegorza Schetyny jest receptą na porażkę wyborczą. Co więcej jest nadmiernym ryzykiem, które może skutkować większością konstytucyjną dla PiSu.

Moja propozycja pod adresem nas wszystkich – ludzi, którym leży na sercu Polska otwarta, przyjazna, proeuropejska, uśmiechnięta, zorientowana na rozwój i nie wykluczająca nikogo w procesie rozwoju, brzmi następująco. Piszmy rzeczy ważne, krytykujmy wskazując błędy, zaniechania czy rzeczy niezbędne do zrobienia, proponujmy rozwiązania lub tylko problemy do rozwiązania, wspomagajmy tę orientację polityczną, która proponuje taką Polskę.

Jednej rzeczy wszakże się wystrzegajmy – nie proponujmy lekarstw gorszych od choroby ani takich, które nie są sprawdzone. Ja wiem, że na medycynie, piłce nożnej, ekonomii i polityce znamy się wszyscy. Proponuję jednak pamiętać o starym polskim przysłowiu, które do naszych czasów dotrwało w formie: „nie święci garnki lepią”. Sens tego powiedzenia jest taki, jak zdanie uzupełniające: „Nie święci garnki lepią” – ale garncarze. Mówiąc bardziej łopatologicznie – my nie jesteśmy profesjonalistami polityki, czyli garncarzami. Jeżeli ktoś nimi jest to są to zdecydowanie bardziej czynni politycy niż my sami.    

Rozliczenie Grzegorza Schetyny i władz Platformy Obywatelskiej  

Nie jestem bezkrytycznym wielbicielem Grzegorza Schetyny ani obecnych władz Platformy. Przeciwnie – mam bardzo wiele uwag, zastrzeżeń, rozczarowań i pretensji, począwszy od stycznia 2016 roku, kiedy Schetyna wygrał wybory w Platformie. Mimo tego uważam, że rozliczanie go przed najważniejszą próbą byłoby nieracjonalne i przeciwskuteczne. Dzisiaj jest czas mobilizacji, wsparcia, wspólnej pracy na rzecz jak najlepszego wyniku wyborczego a czas oceny, podsumowań i rozliczeń przyjdzie po wyborach w październiku 2019 roku. To będzie najważniejsze starcie polityczne i oceniać będziemy zarówno jego wynik, jak i działania które do niego doprowadziły. Na te parę miesięcy dajmy szanse nie tylko Grzegorzowi Schetynie. Dajmy szansę sami sobie.        

***

Jako dowód, że to co tutaj piszemy wszyscy, zarówno Autorzy jak i Komentatorzy na łamach Studio Opinii ma głęboki sens, bo nasze pomysły, postulaty, przemyślenia i wnioski, toutes proportions gardées, znajdują odbicie w rzeczywistości, przytaczam przemówienie Grzegorza Schetyny na spotkaniu Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej w dniu 8 czerwca 2019 r. :

Sławek

 

Witam was serdecznie, koleżanki i koledzy parlamentarzyści, samorządowcy  – zebrani tu na sali. Witam wszystkich, którzy oglądają nas za pośrednictwem mediów. Gorąco witam Rafała Trzaskowskiego, gospodarza Warszawy, która nas dziś gości.

Spotykamy się w bardzo ważnym momencie. Za nami wynik wyborów. Nie są takie jakbyśmy chcieli. To jasne. Jedni mówią, że prawie czterdzieści procent to jednak dużo, inni załamują ręce i biadolą, że zbyt mało. Jedni i drudzy wpatrują się w te procenty, liczby i albo się nimi zadręczają albo pocieszają. A ja wam powiem, trzeba patrzeć w przód. 

O wiele ważniejsze od tych liczb jest to jak my się teraz zachowamy. Czy będziemy razem, czy damy się rozbić? Czy opuścimy głowy, czy podniesiemy je wysoko? Czy się poddamy czy zmobilizujemy? Czy stać nas na to żeby zakasać rękawy i wziąć się ostro do pracy, czy będziemy narzekać i zagadamy się na śmierć? Czy stracimy ducha i wolę walki czy uniesiemy nasze sztandary i staniemy gotowi do boju? To dla nas chwila próby. Patrzę na was i wiem jaka jest odpowiedź. 

Więc powtarzam. To jest czas kiedy poznaje się ludzi. To jest czas kiedy trzeba pokazać charakter.  Dopóki stoimy ramię przy ramieniu, dopóki nie rozejdziemy się każdy w swoją stronę. Dopóki to o co walczymy nie przestaje być dla nas ważne. Nie da się nas pokonać. 

To jest moment, w którym trzeba głośno powiedzieć – Nic się nie zmieniło. Prawda jest prawdą, a kłamstwo kłamstwem. Łamanie konstytucji nadal jest przestępstwem. Afera jest aferą. Nie zmieniamy zdania. Nadal żądamy, żeby Prawo było jednakowe dla wszystkich. Chcemy praworządności i uczciwości. Zawsze będziemy bronić ofiary przed oprawcą. Słabszego przed silniejszym. Nigdy nie zaakceptujemy przemocy. Władza nie ma prawa gardzić obywatelami, a wszystkim ludziom bez wyjątku należy się szacunek i troska. Stoimy tu razem i nie ustąpimy przed nienawiścią. Jest z nami ponad pięć milionów ludzi. Łączy nas wiara w piękną i wolną Polskę. Bo oddali na nas głos. Razem jesteśmy wielką siłą, podziękujmy im gorącymi brawami.

Najważniejsze wybory już niedługo. Będziemy do nich gotowi bardziej niż byliśmy do tych majowych. 

Chcę jasno powiedzieć: wnioski polityczne i organizacyjne potrafimy wyciągnąć. Przed nami dużo pracy i zaczynamy ją już dzisiaj. Bo nie ma czasu do stracenia. Bo nie ma się na co i na kogo oglądać. To my musimy te wybory wygrać, bo nikt za nas tego zrobi. My – zjednoczona opozycja. My ludzie dobrej woli. My Koalicja obywatelska, europejska i samorządowa.

Chcę wam dzisiaj zagwarantować trzy rzeczy:

Po pierwsze – mobilizacja; nie zmarnujemy ani jednego dnia na załamywanie rąk i narzekanie. Nasza determinacja nie zmaleje, tylko wielokrotnie wzrośnie. Ani przez moment nie przestaniemy walczyć, ani przez moment nie zwątpimy w Polaków, ani przez moment nie przestaniemy myśleć o zwycięstwie  i pracować, by na nie zasłużyć. 

Jeszcze w czerwcu wyruszamy w Polskę. Będziemy docierać do gmin i powiatów. Odwiedzimy – ja i inni liderzy koalicji – każdy okręg wyborczy w Polsce. Będziemy słuchać Polaków. Pojedziemy przede wszystkim w te miejsca, gdzie ludzie nam nie zaufali. Z szacunkiem wysłuchamy ich zdania i będziemy przekonywać. Nie ma w Polsce człowieka, z którym nie warto porozmawiać. Na nikogo nie wolno się obrażać, nikogo nie wolno lekceważyć. Jeśli kogoś nie przekonaliśmy, to znaczy, że to my musimy bardziej się postarać. Wiem, że miliony ludzi zalewanych jest codziennie jazgotem kłamstw i manipulacji. Skala i bezwstyd partyjnej propagandy osiąga poziom państw totalitarnych. Tym bardziej musimy docierać do ludzi z prawdą. Muszą ją usłyszeć, żeby chociaż mieć wybór. 

To jest nasze zadanie. Zadanie, które dotyczy mnie samego, posłów, szefów regionów i szeregowych członków zarówno Platformy Obywatelskiej, jak i Nowoczesnej. To zadanie, które mogą też podjąć nasi sympatycy. Każda szczera rozmowa, to wyrwa w murze kłamstwa, który ta władza buduje. Musimy sprawić, żeby Polska zaczęła rozmawiać. To będzie pierwszy krok do zwycięstwa prawdy i do odbudowy wspólnoty.

Po drugie – dalsza profesjonalizacja – wyciągniemy naukę z tej kampanii. Uważnie i z pokorą wsłuchujemy się w krytykę. Tam, gdzie wczoraj okazaliśmy się słabsi, jutro będziemy dwa razy silniejsi. 

Organizujemy nowy sztab i profesjonalne zaplecze. W nowym sztabie znajdą się wybitni fachowcy, ludzie: i energiczni, i profesjonalni: m.in. Krzysztof Brejza, Adam Szłapka i Jacek Karnowski.  Analizujemy dane, które już są dostępne i zlecamy badania. Tworzymy nowe zespoły i efektywną strukturę. 

Potrzebujemy zmiany pokoleniowej. To będą wybory w których wystawimy szeroką reprezentację młodych. Niezbędna jest ich energia. Najwyższy czas, żeby wzięli odpowiedzialność za swoją własną przyszłość.

W wyniku naszych czerwcowych i lipcowych spotkań w całej Polsce powstanie program Koalicji. Przedstawimy go w sierpniu. Zamieścimy w nim to, co usłyszymy od Polek i Polaków. Zrobimy to, czego oni pragną. Tak jak ludzie oczekują, napiszemy kompleksowy program naprawy państwa. A jest co naprawiać. Nie chodzi tylko o odbudowę zdewastowanych instytucji, konieczność obrony demokracji i przywrócenia praworządności. Narasta bowiem katastrofa w edukacji. Służba zdrowia cofa się do poziomu, który zagraża bezpieczeństwu zdrowotnemu Polaków. Stanęły budowy dróg. Inwestycje powstają tylko w power poincie  i w wyobraźni premiera. Miejsce w żłobku lub w przedszkolu staje się coraz większym rarytasem. Partyjniacy, którzy zastąpili specjalistów, nie są w stanie przeprowadzić żadnego usprawnienia, wszystko wypada im z rąk. Oni nawet zarządzać tym, co jest nie potrafią.  

Kiedy PiS powtarzał: Polska w ruinie – nie uprzedził, że to jest nazwa ich programu wyborczego. Trzeba przyznać, że realizują go z wielka determinacją. 

Będziemy to ludziom uświadamiać.

Jedyne co tej władzy nie przerasta, to proste wypłacanie pieniędzy. To też jest ważne. Powtarzam jeszcze raz. Nic co dane, nie będzie odebrane. Ale państwo ma też inne zadania. Te codzienne, jak ratowanie życia na SORach, dostęp do lekarza specjalisty. I te długoterminowe jak edukacja dzieci i ich przyszłość. Musimy się tym pilnie zająć. 

Zadań jest o wiele więcej. Trzeba dać matkom szansę na prace poprzez dostęp do żłobka i przedszkola. Trzeba dać żyć i rozwijać się przedsiębiorcom. Trzeba wreszcie zadbać o ludzi, którzy pracują, bo ich potrzeby przestały już państwo w ogóle obchodzić. Musimy na poważnie zabrać się wreszcie za czystość powietrza, bo zaczynamy się dusić. 

Lista jest długa i pełna spraw, które dotyczą każdej Polki i Polaka. Będziemy docierać z naszymi propozycjami do wszystkich grup. Pokazywać jak jest, a jak może być. Przekonamy Polaków, że zasługują na więcej. 

Państwo rządzone przez PiS nie nadąża za Polakami. Za ich rosnącymi potrzebami i aspiracjami. Polacy się rozwijają, idą do przodu, a państwo cofa się w rozwoju. Doszlifujemy plan, przekonamy do niego ludzi i razem go zrealizujemy. 

Zrobimy to mimo, że mamy dużo mniej pieniędzy na kampanię niż PiS, nie mamy tak jak oni partyjnych mediów, wsparcia służb specjalnych, administracji i spółek skarbu państwa. Nie posługujemy się trollami i fabrykami kłamstw. Damy radę, bo prawda jest po naszej stronie, a do tego będziemy bardziej pomysłowi, skoncentrowani i odważni

Po trzecie, gwarantuję wam jedność. Koalicja jest i będzie. Nie ma alternatywy dla zjednoczonej opozycji. 

Czwartego czerwca w Gdańsku Donald Tusk przywoływał polskie doświadczenia sprzed trzydziestu lat.

Przypominał, że wtedy zwyciężyła jedność i determinacja. Dał nam za przykład Lecha Wałęsę i ówczesną Solidarność, która łączyła niemal wszystkich Polaków. To dobry wzór. Będziemy z niego korzystać.

Pamiętajmy tylko, że nie da się wywołać takiego ducha mobilizacji, zjednoczenia, nadziei, jeśli pójdziemy do wyborów podzieleni. Czy wyobrażacie sobie, jakby to wyglądało, gdyby w 89 roku opozycja wystartowała w paru blokach? Gdyby wojna na górze rozegrała się przed wspólnym zwycięstwem? 

Ręczę wam, że nie mielibyśmy dziś okazji do obchodzenia tego wspaniałego święta. Dlatego przestrzegam przed takim myśleniem dzisiaj. 

Historia pokazała, że polityków którzy robili sobie zdjęcie z Lechem Wałęsą, dzieliło bardzo wiele. Późniejszą drogę każdego z nich różnie oceniamy. Ale wtedy wszyscy razem zrobili rzecz wielką i wspólną. Schowali swoje indywidualne ambicje, stanęli razem i zwyciężyli. Zmienili Polskę. Dali nam Wolność. My musimy zrobić tak samo.

Razem do senatu i razem do sejmu. Bez żadnych bloków i kalkulacji. Zmobilizowani, profesjonalni i zjednoczeni. Dla wspólnej sprawy, dla Polski, dla wolności.  

Pierwsze ważne decyzje zjednoczeniowe już za nami. Nie tracimy czasu.

Zacznijmy od tego na co wielu naszych wyborców od dawna czekało. Z radością ogłaszam że razem z Radą Krajową Nowoczesnej postanowiliśmy utworzyć wspólny klub parlamentarny i zacieśnić współpracę naszych struktur. 

Zbieramy wszystkich ludzi dobrej woli. Będzie nas coraz więcej, a nie mniej. Z tej drogi nie ma odwrotu. Tylko w jedności  jest siła.

Swój akces do Koalicji zgłosili samorządowcy. Oni są najbliżej codziennych ludzkich spraw i problemów. To oni robią to, czego ten rząd nie potrafi, naprawiają to, co zepsuje. Wszyscy możemy się od nich uczyć. Jak rządzić, jak zasłużyć na zaufanie, wreszcie jak wygrywać. To samorząd buduje dziś Polskę. Za chwilę przemówią tu jego wybitni przedstawiciele.

 Jest Rafał Trzaskowski – który jest symbolem naszego samorządowego zwycięstwa.

Wspomniany już Jacek Karnowski – jego właściwie nie trzeba przedstawiać. Samorządowiec od początku wolnej Polski, od 1990 roku. Od ponad 20 lat prezydent Sopotu. Członek zarządu Związku Miast Polskich. Współautor ogłoszonych 4 czerwca w Gdańsku 21 postulatów samorządu polskiego.

Przemówi też Michał Litwiniuk – od pół roku prezydent Białej Podlaskiej. Kandydat Platformy wsparty przez inne ugrupowania obywatelskie, wygrał. Pokazał, że także we wschodniej Polsce ludzie chcą tych, którzy łączą a nie dzielą.

Z drugiego końca Polski jest pani Emilia Bury – burmistrz Białogardu. Też kandydatka Koalicji Obywatelskiej w ostatnich wyborach, poparta przez ruchy miejskie, pokonała kandydata PiS, który rządził od ponad 20 lat…

Jest także Jacek Jaśkowiak – legendarny już prezydent Poznania.

Lista twórców Koalicji nie jest zamknięta. Z otwartymi rękami przyjmujemy nie tylko samorządowców, partie, organizacje czy środowiska; ale też pojedyncze osoby, autorytety, ludzi z dorobkiem i społecznym zaufaniem. Stworzymy szeroki, potężny ruch społeczny, którego spoiwem będzie przyzwoitość, rozsądek, szacunek dla takich wartości jak wolność, równość, praworządność i przede wszystkim wspólne marzenie o pięknej i wolnej Polsce, w której każdemu chce się żyć.  

4ty czerwca to data, która już raz zjednoczyła Polaków. Potrafili się zebrać i porozumieć choć byli bardzo różni. Z rożnymi poglądami na historię i z różną historią, ale połączeni wspólnym marzeniem. Marzeniem o Polsce wolnej, sprawiedliwej i dostatniej. Nie oglądali się na żadne przeciwności. Nie tracili czasu na kłótnie. Stanęli razem i wygrali. My musimy zrobić to samo. I zrobimy to.

Powtórzę więc: za tydzień ruszamy rozmawiać z ludźmi do setek miast, miasteczek i wsi.

W sierpniu przedstawiamy program naprawy państwa.

Przeprowadzimy zwycięską kampanię.

I przede wszystkim: zbudujemy wielki ruch na rzecz lepszej Polski. 

A w październiku zwyciężymy, to nasze zadanie. 

Źródło: https://platforma.org/aktualnosci/grzegorz-schetyna-na-radzie-krajowej-w-warszawie

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com