Telewizja pokazała (547)

30.09.2019

Kilka lat temu, jeszcze za rządów Platformy, ówczesny poseł Wipler wyszedł nocą z knajpy i zauważył patrol policji, który kogoś legitymował. Wipler postanowił stanąć w obronie legitymowanych i ostro natarł na policję. Policja zabrała go na posterunek i opisała całe wydarzenie w raporcie, cytując smakowite określenia, jakich używał poseł wobec stróżów prawa.

Prokuratura miała raport, a także rejestr z monitoringu i zapowiedziała, że bardzo szybko ustali co się zdarzyło. Minęły trzy lata, poseł zmienił kilka partii, a prokuratura wciąż pracowała.

Mijają już lata, od kiedy samochód wiozący panią premier Szydło spowodował wypadek. Śledztwo trwa, policja starała się zdyskredytować kierowcę samochodu, który jechał przed samochodem wiozącym panią premier, tradycyjnie gdzieś się zniszczyły dowody (zapis monitoringu), a biegli mówią to co pięć minut po wypadku mówili koledzy pani premier z PiS — że to wina tamtego kierowcy.

Pan Marian Banaś został niedawno mianowany szefem NIK i okazało się, że posiadał kamienicę, którą wynajmował tanio rodzinie karanych sutenerów, a ci urządzili w niej hotel, gdzie wynajmuje się pokoje na godziny. Czynsz bardzo był zaniżony (nie płaci się więc dużego podatku), bo – jak wyjaśnił Banaś – umówił się, że kiedyś tę kamienicę sprzeda wynajmującym i wtedy to się wyrówna. W dodatku na hipotekę tej kamienicy wzięto 2,6 mln zł kredytu, a nie ma nic na ten temat w oświadczeniu majątkowym pana Banasia. Zrobił się szum, a służby poinformowały, że od kwietnia badają oświadczenie majątkowe pana Banasia i skończą w październiku. Widocznie pięć miesięcy to za mało na zbadanie takiej sprawy. Koledzy pana Banasia mają przekonanie, że to człowiek uczciwy, więc nie czekali na wynik sprawdzenia i powołali go na stanowisko.

Dom pielgrzyma

Pan Banaś miał tę kamienicę już od 19 lat (ale tylko raz wpisał ją do oświadczenia majątkowego) i można przypuszczać, że został prześwietlony przez służby, kiedy był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów (2005-2008), szefem Służby Celnej (2005-2008 i 2015-2017), sekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów (2016-2019) i szefem Krajowej Administracji Skarbowej (2017-2019). Być może służby nie dokończyły sprawdzania, bo miały do pana Banasia szereg pytań, ale on zdaje się nie mieszkał w żadnym ze swoich domów i mieszkań, więc nie mogły do niego trafić. Także żaden z klientów hotelu nie znał pana Banasia, choć, jak pokazano w telewizji, kierownik hotelu jest z nim po imieniu.

https://img.wiocha.pl/images/3/1/31abfefe54e20a0dbe845021d7c11486.jpg

Zresztą sprawa zapewne polega na nieporozumieniu. Wysocy urzędnicy PiS zapewnili, że znają pana Banasia i jest to człowiek o kryształowej uczciwości. Podobnie kiedyś rekomendowano Mariusza Kamińskiego na szefa służb.

Trzeba sporządzić jakiś wielki ozdobny kredens, w którym umieści się wielu wybitnych działaczy PiS po ich długiej i owocnej działalności – kryształy to polska specjalność.

Przy okazji dowiedzieliśmy się, skąd pan Banaś ma tę kamienicę – zapisał mu ją jakiś żołnierz AK w zamian za dożywocie (dożywotnią opiekę). Może to był kuzyn bezdomnego pana Stanisława, który podarował Rydzykowi dwa piękne samochody i zmarł?

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\kamienica.jpg

* * *

Mnożą się byty nieokreślone. Na przykład mamy uczucia religijne, które można obrazić. Ale co to konkretnie jest i jak to można obrazić — tego już nie określono. Teraz doszedł drugi taki byt – dobro dziecka. W znowelizowanej Karcie nauczyciela jest mowa o tym, że nauczyciel, który naruszy dobro dziecka, stanie przed rzecznikiem dyscyplinarnym. No i nie wiadomo co jest dobre dla dzieci. Jeżeli na przykład nauczycielom zechce się strajkować to można będzie powiedzieć, że naruszają dobro dzieci. Może też być tak, że ktoś z rodziców nie będzie zadowolony ze stopni, jakie jego dziecko otrzymało, albo ze sposobu zwrócenia dziecku uwagi, co mogło źle wpłynąć na potomka, i zgłosi skargę, gdzie trzeba.

Kiedy coś nie jest jasno określone wtedy władza decyduje, czy nastąpiło złamanie prawa, czy nie.

Może udałoby się uchwalić ochronę uczuć obywatelskich i kiedy władza znowu się wygłupi można by ją oskarżyć o obrazę naszych uczuć i srogo ukarać.

* * *

Za rządów poprzedniej ekipy zakupiono szybkie pociągi Pendolino. Mogłyby one jeździć z prędkością 250 km/godz., ale do tego potrzebowałyby odpowiednich torów, a takich w Polsce brakowało, tak że nawet nie można było zbadać czy zakupione pociągi spełniają wymagania. Kupiono te pociągi bez pendolina, któremu zawdzięczają nazwę, a które pozwala szybciej pokonywać zakręty. Pisałem o tym wszystkim jeszcze przed zakupem pociągów, ale widać w ministerstwie nieuważnie czytają nasze teksty.

Problemem w Polsce są tory (te z Warszawy do Gdańska remontowano chyba z 10 lat) i to, że pociągi często zatrzymują się na stacjach, co nie pozwala wykorzystać zalet dużych prędkości. Teraz ogłoszono, że kosztem wielu milionów złotych przyszykowano trasę z Warszawy do Gdańska i pociągi będą mogły pędzić z prędkością 200 km/godz. zamiast 160 km/godz. Przygotowano wiadukty, żeby pociągi mogły jechać bezkolizyjnie, być może w przyszłości wyprostuje się kręte tory, które spowalniają podróż. No i jest efekt – będzie można na tej trasie zaoszczędzić aż 8 minut i pociąg dojedzie na miejsce w 2 godz. i 35 minut.

Droga postępu jest trudna i wyboista i trzeba spokojnie przyjmować narzekania malkontentów.

* * *

W czasach PRL-u znajomi cudzoziemcy nie mogli zrozumieć, dlaczego taki kraj jak Polska ma kłopoty z wyprodukowaniem żywności i musi ją kupować zagranicą. Nie mogli zrozumieć, że na przeszkodzie stoi przewaga nad rozsądkiem dziwnej ideologii, która nie pozwalała na rozwój prywatnego rolnictwa.

Obecnie dużo mówi się o tym, że porządki w kraju zmierzają do tego, co było w PRL. Jest wiele podobieństw, ale najważniejszym wydaje mi się wysunięcie na czoło nowej głównej ideologii – katolicyzmu.

Nową ideologią, która pomaga w rządzeniu, jest katolicyzm w wydaniu polskich kapłanów. Okazuje się, że religia nie jest prywatną sprawą każdego obywatela, bo katolicy żądają dla siebie przywilejów ograniczających prawa innych obywateli. Mamy niehandlowe niedziele, bo zdaniem kapłanów wierni powinni wtedy chodzić do kościoła, zamiast zajmować się świeckimi zakupami. Niby nikt nie zmusza wiernych do chodzenia w niedzielę na zakupy, ale lepiej zakazać wszystkim i nie będzie pokusy. Nikt nikogo nie zmusza do stosowania in vitro, ale jest ono potępiane przez Kościół jako wtrącanie się w prawa Boga, który nie chce ingerencji w to, co stworzył, a więc utrudnia się korzystanie z in vitro wszystkim obywatelom. (Ciekawe, że noszenie okularów ani leczenie już nie są ingerencją w ustanowione prawa Boga).

Kościół ma ogromne przywileje, tak jakby to pomagało osiągnąć ludziom zbawienie. Okazuje się też, że Boga można obrazić, a na pewno można obrazić czyjeś uczucia religijne (dlaczego nie ma prawa karzącego za obrazę czyichś uczuć ateistycznych?). Kościół trzyma się Biblii, która głosi, że kobieta jest podległa mężczyźnie, a ludzie mogą sobie robić z przyrodą co tylko im się podoba. Gdyby księża mogli, to wprowadziliby ponownie niewolnictwo (nie przeszkadzało ono pierwszym chrześcijanom ani późniejszym), a może i zabijanie heretyków.

Oczywiście rząd wykorzystuje tę ideologię dla własnych celów, jakim jest m.in. ograniczenie praw ludzi. Ale jeśli w czasach PRL ideologia komunistyczna (w wersji bolszewickiej) nie stanowiła przekonania większości obywateli, to ideologia katolicka jest wyznawana przez większość, a ta nie potrafi odróżnić prawdziwej idei od często obrzydliwej praktyki.

Nie jest to tylko specyfika polska, choć tu dołączamy do najgorszych. W Indonezji zamierzano teraz wprowadzić prawo, które zabrania mieszkania razem parom niebędącym małżeństwem, okazywania sobie uczuć w miejscu publicznym itp. Prawo miało także dotyczyć turystów. Protesty spowodowały, że zawieszono wprowadzenie tego prawa, ale daje to obraz tego jak ciemniacy urządzają ludziom życie.

W Polsce ludzie przecież nie mają się czego obawiać, bo nie można straszyć inwazją wojsk Watykanu, tak jak straszono kiedyś inwazją Związku Radzieckiego i Układu Warszawskiego. Ale jakoś strach sąsiadów – co oni sobie pomyślą?

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Polska 3.jpg

* * *

Infantylizm polski wynika z braku myślenia i braku chęci poznania faktów. Dlatego politycy mogą nam wciskać co chcą.

Od lat gada się o zniesieniu wiz do USA. Każdy prezydent USA, którego udało się zaczepić polskim władzom, obiecywał, że coś w tej sprawie zrobi. Oczywiście nie mógł nic zrobić, bo ta sprawa od niego nie zależy, ale od senatu Stanów Zjednoczonych. Jest prawo, że zniesienie wiz dotyczy kraju, którego obywatele w ostatnim okresie nie przekroczyli pewnej sumy odrzuceń podań o wizy (3%). Polakom nie udało się przez długie lata tego dokonać, bo liczba ludzi, którzy ewidentnie chcieli pojechać do Ameryki, żeby pracować na czarno, była zbyt duża i otrzymywali odmowy.

Polskie władze przedstawiały sprawę od strony honorowej: Polacy są najlepszymi sojusznikami USA i prawo nie powinno ich obowiązywać. Zapewne tak by było, gdyby to było polskie prawo, ale Amerykanie nie manipulują przy swoim prawie.

Ponieważ w ostatnim okresie liczba odmówień spadła, pani ambasador Mosbacher powiedziała, że pracuje nad tym, żeby do końca roku zniesiono wizy dla Polaków. Jaka to mogła być praca? Namawianie urzędników, żeby patrzyli przez palce na podejrzanych chętnych uzyskania wizy? Teraz prezydent Trump pochwalił się, że doprowadzi do tego, iż wizy zostaną zniesione, a polskie władze przedstawiają to jako ich sukces.

Infantylizm i żenada.

* * *

W związku z ujawnieniem, że polskie służby kupiły jakiś czas temu system Pegasus, który umożliwia inwigilowanie ludzi bez pozostawienia śladu w telefonach i komputerach, pojawiły się obawy, że system ten może być użyty do inwigilowania przeciwników władzy. Szef izraelskiej firmy, od której kupiono system, uspokoił nas do pewnego stopnia. Powiedział, że firma kontroluje sprzedawane przez siebie systemy i jeśli zauważy, że któryś używany jest niezgodnie z prawem, ma możliwość wyłączenia go. (!!)

442 d

* * *

Ludzie się niczego nie uczą. Po strasznej I Wojnie Światowej wkrótce nastąpiła druga, a zapewne mielibyśmy trzecią, gdyby nie broń atomowa, która nie pozostawia zwycięzcy. Nie porzucono chęci wojowania, czego wynikiem są wojny silniejszych ze słabszymi, a także częste wojny lokalne, także straszne wojny domowe.

Religie, które w większości nawołują do braterstwa ludzi, do pokoju, często – jak chrześcijaństwo – do wybaczania i tolerancji, wykorzystywane są do podbechtywania przeciw różnym wrogom czy odstępcom, a kapłani po wszystkich stronach frontu zwracają się do jedynego Boga o poparcie dla własnych armii.

Sprzeczności między zasadami religii i praktyką ich wyznawców powiększa chęć skłonienia Boga, aby interweniował w naszej sprawie, najczęściej osobistej. Święta księga hinduizmu „Bhagawad Gita” mówi:

Pan nie nakłania nikogo do działań, nie działa ani nie tworzy związku między czynami i skutkami działań; działa tu własna natura.

Mimo tego wyznawcy stale zwracają się do Boga o odwrócenie jakiegoś zła bądź o jakieś dobro i uważają często, że Bóg kieruje sprawami ludzi.

W chrześcijaństwie Jezus mówi, że nie jest potrzebna modlitwa, bo Bóg zna nasze myśli jeszcze zanim je sformułujemy. A mimo tego wyznawcy stale zwracają się do Boga, uważają, że interweniuje on w rzeczywistość, że dziwne lub złe zdarzenia oznaczają, że Bóg chce coś w ten sposób zakomunikować ludziom itp.

Podobnie jest w islamie, a także w wielu religiach, które nie uznają jedynego Boga.

Buddyści, którzy nie mają boga (Budda był po prostu osobą, która uzyskała oświecenie i wskazała drogę innym), także często w praktyce zwracają się w modlitwach do różnych buddów, bodhisattwów czy mistrzów – żywych bądź nieżyjących.

Gdyby nie natura ludzka, gdyby ludzie naprawdę byli religijni, nie byłyby potrzebne armie, zbrojenia i nie byłoby lęku.

Jako podstawę wszystkich religii można byłoby wziąć to co powiedział słynny rabi Hillel (żył w czasach Jezusa), kiedy pewien kandydat do przejścia na judaizm chciał poznać całą Torę w czasie, w jakim utrzyma się stojąc na jednej nodze. Rabi powiedział: — Nie rób bliźniemu swemu, co tobie niemiłe. Reszta to komentarze.

Naturę ludzką ilustruje pewna anegdota. Przed świętem Jom Kipur każdy religijny Żyd zobowiązany jest pogodzić się z rodakiem, z którym pozostaje w sporze. W pewnej wsi mieszkało dwóch Żydów, którzy się serdecznie nienawidzili. Oczywiście przed Jom Kipur spotkali się i pogodzili. Wracając z nabożeństwa jeden z nich podszedł pod dom drugiego, zastukał w okiennice i zawołał „Pozostaję przy starym!”.

* * *

Chiński premier Czou En Lai, pytany o opinię na temat Komuny Paryskiej, powiedział, że jeszcze za wcześnie na ocenę.

Chińczycy planują nie na najbliższe wybory, ale na dziesiątki lat. Pewne sprawy muszą ich zdaniem dojrzeć, a na razie warto przygotować się do tych zmian.

Przez ostatnie 40 lat Chiny umocniły się gospodarczo, zmodernizowały, już są fabryką świata, w ostatnim okresie zainwestowały na całym świecie – działają od Syberii po Afrykę, szykują ekspansję w Europie i w tym celu odnawiają Jedwabny Szlak itd.

Czy u nas są jakiekolwiek ślady myśli i planów wykraczających poza najbliższe wybory? Czy Unia Europejska planuje konkretnie dalszą integrację? Czy ktoś z polityków myśli w kategoriach problemów ludzkości, ale nie o tym, że są kłopoty z klimatem czy ze śmieciami i coś tam trzeba będzie zrobić? Jakiś plan dla całej ludzkości?

Wszystko dzieje się samo i naprędce łata się dziury, ale nikt nie myśli w kategoriach całej planety i dalszej przyszłości. Być może uda się jakimś durniom wykończyć ludzkość i nie trzeba będzie się martwić, co dalej.

* * *

W poniedziałek 30 września i we wtorek 1 października zaczyna się nowy rok – 5780. od stworzenia świata. A 9 października w Jom Kipur Pan Bóg ostatecznie decyduje, kto zostanie zapisany na dobry rok. Mamy więc 10 dni, żeby żałować za grzechy i obiecać poprawę.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. narciarz2 2019-10-28
  2. narciarz2 2019-10-28
  3. Walter Chełstowski 2019-10-28
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com