Stanisław Obirek: Może Nobel dla Olgi Tokarczuk

09.10.2019

Olga Tokarczuk

Jeśli mierzyć potencjał danej kultury liczbą przyznanych nagród Nobla w dziedzinie literatury, to kultura polska wypada całkiem dobrze. Tych nagród Nobla jest bowiem cztery. Poczynając od Henryka Sienkiewicza, który w 1905 roku otrzymał ja za Quo vadis, poprzez Władysława Reymonta, który w 1924 roku dostał ją za Chłopów, Czesława Miłosza, który ją otrzymał w 1980 za całokształt twórczości, aż do Wisławy Szymborskiej w 1996 roku. W przypadku Szymborskiej zostało to wyraźnie dookreślone: za „poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości”.

Od kilku tygodni pojawiają się w polskich (i nie tylko zresztą polskich) mediach spekulacje czy Nobla dostanie Olga Tokarczuk. Gdy przed rokiem pisałem na łamach SO o nagrodzie Bookera, która otrzymała, to zacytowałem jej wypowiedź z uroczystej gali: „Jestem pierwszą polskojęzyczną pisarką, która wygrywa tę międzynarodową nagrodę. Wierzę jednak, że literatura jest stworzeniem, które rodzi się w jednym języku i może być przeniesiona na inny język”.

Tak więc, jeśli jutro Tokarczuk dostanie Nobla, to nie będzie mogła powiedzieć, że jest „pierwszą polskojęzyczną pisarką, która wygrywa tę międzynarodową nagrodę”, bo przed nią było tych pisarzy czworo, a ona będzie drugą pisarką. Choć może jednak będzie pierwszą, skoro Szymborska była przede wszystkim poetką. Tak czy inaczej, faktem jest, że akcje Tokarczuk poważnie wzrosły, tym bardziej że komitet noblowski jutro przyzna dwie nagrody…

Ja jednak o czym innym chciałem. Otóż jest sprawą ciekawą, że kandydatka do Nobla wywołuje mocne emocje w środowisku polskiej prawicy. Pamiętny jest zorganizowany hejt na pisarkę po otrzymaniu nagrody Nike za Księgi Jakubowe po jej krytycznych uwagach na temat Polaków. Przypominam, że to powieść historyczna o Jakubie Lejbowiczu Franku, samozwańczym XVIII-wiecznym Mesjaszu z Podola.

Powiedzenie, że to postać kontrowersyjna, to za mało. Frank, a zwłaszcza jego religijne rojenia sprowokowały skandal na skalę europejską. Niby przeszedł ze swoją grupą na chrześcijaństwo, ale tak jakoś po swojemu, że nie tylko przedstawiciele Kościoła katolickiego nie do końca byli przekonania do jego konwersji (spędził kilkanaście lat w więzieniu w Częstochowie), ale również Żydzi nie bardzo wiedzieli co z tym fantem zrobić. Tak naprawdę ta biografia, to pretekst, by opowiedzieć o Polsce w sposób rzadko stosowany. Tokarczuk zwróciła uwagę na wieloetniczne i wieloreligijne korzenie polskiej kultury.

Od tamtego czasu sporo się wydarzyło i obecny minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego już wiele razy miał okazję powiedzieć i pokazać jak sobie kulturę polską wyobraża. Ostatnio zapytany właśnie o książki Olgi Tokarczuk stwierdził z dumą, że „owszem próbował je czytać, ale żadnej nie zdołał ukończyć”. Można powiedzieć: no cóż, jaki minister taka kultura. Radni PiS-u nie są gorsi od swego ministra i próbowali zablokować nadanie pisarce tytułu honorowego obywatela miasta Kłodzka…

Lista działań obstrukcyjnych gorliwych psujów kultury jest naturalnie dłuższa i nie miejsce ją tu kompletować.

Na szczęście to nie ministrowie decydują o randze dzieł literackich i znaczeniu ich twórców. W tym sensie w Polsce dzieło Tokarczuk jest cenione i zauważane. Ot choćby 8 października 2019 roku w Mazowieckim Instytucie Kultury w Warszawie Olga Tokarczuk wygłosiła wykład, zatytułowany „Bezradność narracyjna. Nowa dolegliwość ludzkości?” w ramach projektu Nowe Formy teatralne. Kurator tego projektu, Krzysztof Popiołek, w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego” tak wyjaśniał powody, dla których to właśnie Tokarczuk wygłosiła inaugurujący wykład:

Oczywiście, zeszłoroczna rozmowa z Olgą Tokarczuk stała się jedną z inspiracji do stworzenia „nowych form teatru”. Pamiętam jej odpowiedź na moje pytanie: którą z dróg narracyjnych, linearną czy nielinearną, uważa jako pisarka za bliższą rzeczywistości. Dzisiejszego świata nie da się już opowiedzieć klasycznie – powiedziała Tokarczuk. Naszym zaś zadaniem, zadaniem twórców, jest poszukiwanie takiego spojrzenia i drogi artystycznej, która pozwoliłaby to wszystko objąć, albo przynajmniej oddać nasze wrażenia. Można powiedzieć, że projekt MIK jest próbą twórczej, nieoczywistej odpowiedzi na wezwanie zawarte w słowach Olgi Tokarczuk.

To oczywiście tylko jeden z wielu przykładów. Nie tak dawno, bo w maju odbył się w Warszawie w Teatrze Powszechnym festiwal Apostrof, zorganizowany właśnie przez Tokarczuk. Miałem okazję uczestniczyć w panelu „Ku nowej religijności”, w którym również zastanawialiśmy się nad bezradnością mówienia o religii dzisiaj. Za kilka tygodni Tokarczuk będzie na spotkaniu we Wrocławiu w ramach Festiwalu Schulza.

A wcześniej w Niemczech będzie promować niemieckie wydanie Ksiąg Jakubowych… Tak więc Nobel aż tak wielkim zaskoczeniem nie będzie, choć być może zakłóci dotychczasowy harmonogram spotkań. Tak stało się w 1996 roku, gdy Nobel przewrócił do góry nogami życie Wisławy Szymborskiej…

A jeśli go nie będzie tym razem, to poczekamy.

avatar

Stanisław Obirek

Profesor

Teolog, historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita. Ur. 1956
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com