Ernest Skalski: …i po szkodzie głupi

15.10.2019

PIS43,59% głosów – 235 mandatów
KO+L+PSL/K – 48,52% głosów – 213 mandatów
48,59 – 43,59 = 4,93

Za jakie grzechy Pan Bóg pokarał Kosiniaka-Kamysza utratą rozumu? Oczywiście, wywinął się z PSL-em spod łopaty, ale ma na grzbiecie Kukiza, a ten nieobliczalny i nieprzewidywalny. A miałby pan K-K szanse na bycie wicepremierem i najmarniej na dwa resorty, z czego jeden dla siebie osobiście.

Twierdził, że pobożny PSL nie wejdzie do koalicji, gdzie Wiosna i p…a na kiju. Z drugiej strony, Wiosna nie wejdzie do koalicji, która nie ma w programie aborcji na żądanie, związków partnerskich i takich tam różnych. Zandberg nie przystanie do tych, co nie żądają likwidacji śmieciówek i 70 procent podatku dla najbogatszych. I publicyści, którym przede wszystkim zależało na interesach lewicy, udowadniali, że tylko szeroki wachlarz demokratycznej opozycji ma szanse na pobicie PiS–u, a nie egzotyczna, sztucznie lepiona koalicja. Strugali durnia i innych mieli za durniów, nie uwzględniając przelicznika D’Hondta, na którym opozycja już się przejechała w roku 2015. Widać niektórym było mało.

Teraz się już nie dojdzie, jakby było, gdyby było. Nie można wykluczyć, że wśród statecznych konserwatystów i wściekłych lewicowców znalazłoby się sporo obdarzonych politycznym rozumem, nakazującym pójście na kompromis, by za przejściowe ustępstwo odsunąć od władzy PiS. A do tego wyborcy w Polsce lubią zgodę i mogli byli dosypać głosów w nagrodę. A i bez tego, osiągnięta przewaga pięciu procent pokazuje, że szansa była i to spora, ale zabrakło rozumu i odwagi. I choć schadenfreude byłaby na miejscu, gdyby PSL wreszcie wyleciał z Sejmu, to jednak dobrze, że w nim jest.

Przytomny się okazał Czarzasty, który chciał tylko ze swoim SLD wejść do koalicji, lecz Schetynie to się nie kalkulowało. Wiedząc, że bez PSL i z małym SLD musi pozostać w opozycji, nie widział powodu, by oddawać mandaty, ratując sojusznika. Oddał i to sporo, kiedy trzy człony lewicy się zjednoczyły i podebrały mu głosy – a w rezultacie i mandaty – Platformie. A i tu trzeba się cieszyć z tego, że lewica w tym Sejmie jest. Powiem więcej. Dobrze, że jest w nim Konfederacja, która się wcisnęła między PiS i ścianę po prawej stronie. Taka, pożal się Boże, radość przez łzy.

Chwyt martwej ręki

Aktualny układ opozycji absolutnie nie kompensuje utraconej korzyści, właściwie; klęski, jaką jest kolejna kadencja, której może mogłoby nie być. W Sejmie, w którym PiS znowu ma 235 posłów, pozostałe 225 mogłoby sobie odpuścić wszystko poza pobieraniem uposażeń i korzystania z benefitów.

Lecz mamy Senat, który każdą ustawę uchwaloną przez Sejm może przetrzymać trzydzieści dni. Po tym terminie 235 posłów uchwali ją ponownie, a tam już czekają doktor Duda i magister Przyłębska.

Zbiorowo możemy sobie pogratulować Senatu, ale trzeba sobie zdać sprawę, że ten sukces może pociągnąć za sobą niebezpieczeństwo. I to w momencie, kiedy PT. Czytelnicy będziecie łaskawi czytać niniejszy tekst.

Po co to kuriozalne powyborcze posiedzenie starego Sejmu i starego Senatu, kiedy są już wybrane nowe Izby? PiS, obawiając się przeszkód za strony opozycyjnego Senatu, może przegłosować pakiet jakichś wrednych ustaw, w sprzyjających dla siebie warunkach. W tej chwili PiS ma jeszcze w pełni dyspozycyjny agregat legislacyjny: obie Izby, prezydenta i wydmuszkę Trybunału Konstytucyjnego.

Może z tego nie skorzysta, ale trzeba się liczyć z tą możliwością. Głośno zapowiedzieć protest i odwołanie do TSUE, bo ponieważ taki numer z parlamentem martwej ręki (termin do wykorzystania) nie narusza żadnego przepisu konstytucji, ale jest sprzeczny z elementarnymi zasadami demokracji, państwa prawa itd. Suweren już wyraził swoją aktualną wolę, a to może być poważnym argumentem prawnym i jest chwytliwym argumentem dla opinii publicznej. Zwłaszcza kiedy się zwróci uwagę, że to byłoby stanowienie prawa przez Piotrowicza, Czabańskiego, Sobecką i innych, którym wyborcy już cofnęli poparcie.

Pomysł powyborczych posiedzeń Izb był przygotowywany na wypadek, gdyby PiS miał nie mieć absolutnej większości. Platforma zamierza oprotestować to, co będzie w tym trybie uchwalone. Jak zawsze jednak zamierza to chyba zrobić po fakcie, jeśli taki będzie miał miejsce. Skuteczniej by było zrobienie rabanu zawczasu i zdyskontowanie jak swój triumf niezrobienie takiego numeru przez PiS.

Nie należy się jednak łudzić, że Kaczyński odpuści którykolwiek ze swoich planów przerabiania państwa, co Senat może tylko spowolnić. Sytuacja byłaby inna, gdyby na wiosnę 2020 opozycyjny Senat został wsparty przez opozycyjnego prezydenta, czego nie można wykluczyć. Licząc się z taką możliwością, PiS-owska większość w Sejmie będzie pęczkami forsować swoje ustawy i opozycja ich już nie odkręci, nawet mając swojego prezydenta. Zacząć by się wszak musiało od odwołania złego prawa przez Sejm, do czego rządowa większość nie dopuści.

Jarek zwycięzca

Facet lat siedemdziesiąt. Zawistny, pamiętliwy, zakompleksiony. Przepełniony urazami, poczuciem krzywd, których sam jest przyczyną, a co stara się wyprzeć i przerzucić na innych. Manipulator, pozbawiony empatii. Nigdy nie żył normalnym życiem, nie miał własnej rodziny, nie prowadzi nawet własnego gospodarstwa domowego. Nie zna języków, nie podróżował, w XXI wieku nie ma prawa jazdy, rachunku w banku. I nie wiadomo czy w ogóle posługuje się komputerem, czy wchodzi do Internetu.

Kto miał jakieś złudzenie na jego temat, ten miał cztery lata, aby się z tymi jego cechami zapoznać. Mało kto chciałby pracować pod jego kierownictwem, powierzyć mu prowadzenie sklepiku czy kafejki z trzyosobową obsługą. I osiem milionów ludzi dobrowolnie powierzyło my pełnię władzy nad krajem i sobą.


Ernest Skalski

Dziennikarz, historyk


Ur. 18 stycznia 1935 r. w Warszawie
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com