11.11.2019

Prezydent Duda nie potrzebuje żadnego programu.
Wystarczy jego złotoustwo i że jest po prostu PiS-em.
Czyli każdy pisowiec będzie na niego głosował bez względu na to, jakie narodowo-katolicko–populistyczne słowa wykrzyczy i jak sam się nimi będzie zachwycał w lustrze.
I tak jest nikim i samodzielnie nie podejmuje żadnych decyzji, ale zwolennikom PiS to nie przeszkadza, bo tego ani nie widzą, ani nie rozumieją.
Nasza Kandydatka/Kandydat ma trudniej.
Tym trudniej, że na początku wystartuje co najmniej poważna trójka z nich.
Czyli KO, PSL, Lewica.
Oraz mogący zebrać sporo głosów kandydat dziwaczno-brunatnej Konfederacji.
Co gorsza, żaden z trójki naszych Kandydatów nie zbierze wystarczającej liczby głosów, aby w pierwszej turze wygrać z Dudą.
Bo nasze na nich głosy podzielą się — tak jak my się dzielimy w postrzeganiu i wyborze któregoś z nich.
Bez poznania nazwisk kandydatów wszelkie spekulacji kto nimi będzie są pozbawione jakiegokolwiek sensu i są klasycznym biciem piany przez dziennikarzy i w mediach społecznościowych.
To taka miła i wciągająca zabawa pozbawiona realnego wpływu na ich wybór.
Po wyborze, jak już poznamy fizycznych kandydatów, sytuacja będzie identyczna.
Wszelkie spekulacje — kto nimi będzie — są pozbawione jakiegokolwiek sensu i są klasycznym biciem piany.
Będzie codzienny cyrk dyskutowania — kto z nich zrobił/powiedział coś mądrego czy coś głupiego. Urozmaicony kolejnymi „fascynującymi” sondażami.
A istotą tego okresu powinno być wspieranie przez każdego z nas, od dziennikarzy aż do nas szeregowych dyskutantów, Kandydata, w którego wierzymy i do wyboru którego staramy się przekonać innych ludzi.
Czyli mówiąc/pisząc mówić jasno kogo popieram, na kogo w danych momencie chcę głosować i dlaczego. Wtedy nasz głos jest wiarygodny i może wpływać na wybory innych ludzi.
Mówienie wyłącznie o brakach innych kandydatów i brak osobistej deklaracji kogo popieramy i dlaczego będzie znów spekulacją, agresją, głupotą i zabawą w ciuciubabkę.
Oczywiście do ostatniej chwili można zmieniać wybranego Kandydata i można się pomylić w wyborze.
Ja myliłem się wspierając niedawno Palikota, Petru i Biedronia.
Na końcu mogłem im tylko współczuć ułomności osobowości, braku rozumnego poczucia odpowiedzialności i dojrzałej świadomości, na czym polega stawanie się mężem stanu.
Ale jakby z każdego z nich wziąć kilka najlepszych cech i koncepcji społeczno-politycznych, to już byłby niezły Kandydat na Prezydenta.
Dlatego będę głosował nie wiem jeszcze na kogo; a jednocześnie będę czekał na cud, który: przemieni tę umęczoną ziemię w mądre, rozwijające się, otwarte i patrzące w przyszłość Społeczeństwo.
Walter Chełstowski

Nasz kandydat/kandydatka rzeczywiście ma trudniej. Głównie dlatego, że nie istnieje. To chyba największe dotąd zaskoczenie dla PiS. I tego się trzymajmy, to droga do zwycięstwa! 🙂
Z innej beczki. Nie zastanawia Cię niejaka Pitera? Jeszcze oficjalnie nie ogłoszono kandydatką Kidawy Błońskiej, a to babsko już lata po mediach i woła, że MKB to „figurantka Schetyny”.
I chcesz żeby normalni ludzie widząc to głosowali na środowisko, które samo się publicznie opluwa?
Marnie to widzę.
Na głupotę sporej części opozycji nawet weterynarz nie poradzi 🙁