Jacek Parol: Aby do świtu

15.11.2019

Photo by annca on Pixabay

Można mieć różne poglądy polityczne. Kibicować dobrej zmianie albo opozycji. Niezależnie od poglądów, dzisiejsza sytuacja polityczna pozwala na wygłoszenie jednej prawdy.

Kaczyński wraz z dobrą zmianą NIE ZDĄŻYLI i już nie zdążą.

Na odtrąbienie zwycięstwa jest stanowczo zbyt wcześnie. Odbity Senat z bardzo kruchą większością czyni wiosnę, ale nie daje żadnej gwarancji na trwałą zmianę. PiS nadal będzie próbował wstać ponownie z kolan, a w tym miejscu szczególnie.

Stały się natomiast dwie rzeczy, które już się nie odstaną.

Pierwsza i zasadnicza jest taka, że PiS-owska machina wojenna zatrzymała się, zazgrzytała a miejscami musiała cofnąć. To wszystko kosztuje czas. Czas, który był niezbędny do blitzkriegu.

PiS miał plan błyskawicznego zwycięstwa. Po wygranych wyborach prezydenckich i parlamentarnych kolejnym i ostatecznym łupem miały być samorządy zdobyte w wyniku przyspieszonych wyborów. Wtedy KOD z Mateuszem Kijowskim niespodziewanie zastąpił rozbitą i pogubiona opozycję parlamentarną. Niezależnie od dalszych losów Kodu i Kijowskiego to bez wątpienia największa historyczna zasługa KOD-u.

Dziś samorządy w dużej mierze są ośrodkami oporu przed opresyjnym państwem i „dobrą zmianą, a kolejne wybory pozwoliły opozycji utrzymać przewagę w większych miastach.

Kolejną porażką była wojna o wolne sądy, którą Ziobro pewnie obiecał wygrać, za to na pewno nie obiecywał, że po 3 latach daleko będzie do zwycięstwa. Jest daleko, a za tydzień TSUE może zadać tej bolszewickiej operacji bardzo poważny cios. To znowu nie będzie ostateczne zwycięstwo demokracji, ale znów zabójcze dla zaplanowanego na przeprowadzenie tej operacji czasu.

Czas staje się kluczem dla całego procesu.

Zostało pół roku do wyborów prezydenckich. Sondaże nie dają powodów do optymizmu Kaczyńskiemu i Dudzie. I tym razem nie pora na otwieranie szampana, ale przegrana Dudy oznaczałaby koniec marzeń Kaczyńskiego od przerobieniu nam Polski na Polskę marzeń Kaczyńskiego.

Zabraknie czasu. Czasu skradzionego przez KOD, przez opór wokół wolnych sądów, przez samorządy, odważnych sędziów, dziennikarzy wyciągających kolejne afery. Kaczyński nie ma już czasu na odejście na drugi (a w zasadzie trzeci) krąg. Przegrana Dudy to koniec Kaczyńskiego jako wielkiego stratega, demiurga i głównego rozgrywającego. Dlatego z punktu widzenia Kaczyńskiego to będzie najważniejsza bitwa w życiu. Miejmy nadzieję, że stanie się jego Stalingradem.

Jest jeszcze jeden równie ważny aspekt.

PiS miał trwać wiecznie. Koniunkturaliści, Piszczyki wszelkiej maści i wielkości dostały obietnice przywilejów, ochłapów i profitów w zamian za wierną służbę. Dostały też zapewnienie o bezkarności. Wszystkie małe Emi dobrej zmiany dostały zapewnienie, że „za dobre uczynki nie karzemy”. I tak się dzieje, ale…

Ale obietnica, że PiS będzie trwać wiecznie właśnie okazuje się ułudą.

Nawet jeśli PiS odbije w końcu Senat jakąś gangsterską sztuczką, to szkód wyrządzonych namacalną, realną i widoczną przegraną w Senacie już się nie da naprawić i zapomnieć. Każdy policjant, urzędnik, prokurator, sędzia musi zadać sobie pytanie. „A co po PiS-ie?” Skoro nieśmiertelny krwawi, to może pewnie również się wykrwawić.

I dlatego, mimo że jeszcze daleko do zwycięstwa to jednak bliżej nam do świtu.

Jacek Parol

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com