15.11.2019
Można mieć różne poglądy polityczne. Kibicować dobrej zmianie albo opozycji. Niezależnie od poglądów, dzisiejsza sytuacja polityczna pozwala na wygłoszenie jednej prawdy.
Kaczyński wraz z dobrą zmianą NIE ZDĄŻYLI i już nie zdążą.
Na odtrąbienie zwycięstwa jest stanowczo zbyt wcześnie. Odbity Senat z bardzo kruchą większością czyni wiosnę, ale nie daje żadnej gwarancji na trwałą zmianę. PiS nadal będzie próbował wstać ponownie z kolan, a w tym miejscu szczególnie.
Stały się natomiast dwie rzeczy, które już się nie odstaną.
Pierwsza i zasadnicza jest taka, że PiS-owska machina wojenna zatrzymała się, zazgrzytała a miejscami musiała cofnąć. To wszystko kosztuje czas. Czas, który był niezbędny do blitzkriegu.
PiS miał plan błyskawicznego zwycięstwa. Po wygranych wyborach prezydenckich i parlamentarnych kolejnym i ostatecznym łupem miały być samorządy zdobyte w wyniku przyspieszonych wyborów. Wtedy KOD z Mateuszem Kijowskim niespodziewanie zastąpił rozbitą i pogubiona opozycję parlamentarną. Niezależnie od dalszych losów Kodu i Kijowskiego to bez wątpienia największa historyczna zasługa KOD-u.
Dziś samorządy w dużej mierze są ośrodkami oporu przed opresyjnym państwem i „dobrą zmianą, a kolejne wybory pozwoliły opozycji utrzymać przewagę w większych miastach.
Kolejną porażką była wojna o wolne sądy, którą Ziobro pewnie obiecał wygrać, za to na pewno nie obiecywał, że po 3 latach daleko będzie do zwycięstwa. Jest daleko, a za tydzień TSUE może zadać tej bolszewickiej operacji bardzo poważny cios. To znowu nie będzie ostateczne zwycięstwo demokracji, ale znów zabójcze dla zaplanowanego na przeprowadzenie tej operacji czasu.
Czas staje się kluczem dla całego procesu.
Zostało pół roku do wyborów prezydenckich. Sondaże nie dają powodów do optymizmu Kaczyńskiemu i Dudzie. I tym razem nie pora na otwieranie szampana, ale przegrana Dudy oznaczałaby koniec marzeń Kaczyńskiego od przerobieniu nam Polski na Polskę marzeń Kaczyńskiego.
Zabraknie czasu. Czasu skradzionego przez KOD, przez opór wokół wolnych sądów, przez samorządy, odważnych sędziów, dziennikarzy wyciągających kolejne afery. Kaczyński nie ma już czasu na odejście na drugi (a w zasadzie trzeci) krąg. Przegrana Dudy to koniec Kaczyńskiego jako wielkiego stratega, demiurga i głównego rozgrywającego. Dlatego z punktu widzenia Kaczyńskiego to będzie najważniejsza bitwa w życiu. Miejmy nadzieję, że stanie się jego Stalingradem.
Jest jeszcze jeden równie ważny aspekt.
PiS miał trwać wiecznie. Koniunkturaliści, Piszczyki wszelkiej maści i wielkości dostały obietnice przywilejów, ochłapów i profitów w zamian za wierną służbę. Dostały też zapewnienie o bezkarności. Wszystkie małe Emi dobrej zmiany dostały zapewnienie, że „za dobre uczynki nie karzemy”. I tak się dzieje, ale…
Ale obietnica, że PiS będzie trwać wiecznie właśnie okazuje się ułudą.
Nawet jeśli PiS odbije w końcu Senat jakąś gangsterską sztuczką, to szkód wyrządzonych namacalną, realną i widoczną przegraną w Senacie już się nie da naprawić i zapomnieć. Każdy policjant, urzędnik, prokurator, sędzia musi zadać sobie pytanie. „A co po PiS-ie?” Skoro nieśmiertelny krwawi, to może pewnie również się wykrwawić.
I dlatego, mimo że jeszcze daleko do zwycięstwa to jednak bliżej nam do świtu.
Jacek Parol


jednak wobec chwilowego i permanentnego braku konkurentów może jakiś sposób out of the box.. baba nie daje rady, geniusze w przysiadzie, to może.. wynająć prezydenta ? albo kwantowy komputer może da radę
„Ta władza nie ma nawet kwartału. Po dwóch miesiącach poparcie dla PiS spada dramatycznie, w sposób niespotykany w naszej historii. Opozycja już dziś mogłaby rządzić jako koalicja, a za miesiąc będzie miała większość konstytucyjną. Z każdym dniem PiS traci nabranych wyborców centrowych, ale traci też własny elektorat. ”
.
Ze strony studioopinii.pl, grudzień 2015
.
Przewidywać jest trudno, zwłaszcza przyszłość. Obyśmy byli „bliżej świtu”. No ale…
NIe tylko „…przegrana Dudy oznaczałaby koniec marzeń Kaczyńskiego od przerobieniu nam Polski na Polskę marzeń Kaczyńskiego.” Wiele innych okoliczności wyraźnie temu nie sprzyja. Przede wszsystkim te marzenia JK są spóźnione o jakieś 100 do 150 lat. Próba wtłoczenia współczesnego społeczeństwa demokratycznego państwa w garnitur ciemnego, bismarckowskiego ludu, nawet przy wsparciu kurwizji i całej hierarchii episkopatu KRK (gdyby cała wspierała) na nic by sie zdało, bo nowoczesności nie da się cofnąć. JK od początku był na przegranych pozycjach, ale przecież on sam wie lepiej… Żądza władzy działa silniej niż wszelka racjonalność.
Kaczyńskiemu pozostaje jedno. Spieprzyc wszystko, co się da. Nawsadzać Banasiów i Przyłębskie, gdzie tylko można. W tym jest dobry.
Kontrrewolucja pisowska okazała się tak samo koślawa jak wszystko czego dotknie się JK. Banasie, Przyłębskie, PIotrowicze, Pawłowicze, Kuchcińskie, Sasiny, Suskie i Macierewicze, podlewane Misiewiczami to będzie spuścizna tej formacji. Wola polityczna zamiast silnych mechanizmów instytucjonalnych i ręczne sterowanie zamiast procedur i racjonalnych decyzji. Mowa nienawiści i wykluczenia zamiast rozmowy z wolnymi ludźmi oraz społeczeństwem. Przepis na pełną klapę.
nie może być za nowocześnie bo się pogubimy, na przekład sztuczna inteligencja gdy normalnej brakuje, co krok to kłopot
W Pińczowie też świta. A opo dalej w bez atu. Więc nie ma jak przebić. I Ojciec Zadudzonych ma nadal realną szansę.
„Zostało pół roku do wyborów prezydenckich. Sondaże nie dają powodów do optymizmu Kaczyńskiemu i Dudzie.” – rozumiem, że tekst jest napisany „ku pokrzepieniu serc”, lecz z sondaży wynika, że jest dokładnie na odwrót niż chce Autor. Duda bije na głowę każde nazwisko będące w „obrocie”, bo nie ma tam nazwisk istotnych. Opozycja nie jest zaś w stanie wyłonić żadnego niepartyjnego kandydata, który pozwoliłby wszystkim na glosowanie 'za’ z czystym sumieniem. Kogoś z takim kręgosłupem, jak Bodnar (który nb. kategorycznie zaprzeczył możliwości startu). Zasadniczym błędem, jest szukanie kogoś równie nijakiego jak Duda, tylko „naszego”, bo to jest gotowy przepis na przegraną; taki kandydat nie ma szans przy zmasowanej akcji mediów rządowych i kościoła. Może jest jakiś sposób na wyłonienie obywatelskiego kandydata i internetowa zrzutka na kampanię wyborczą ? Potrzebny jest pilny narodowy casting na prawdziwą głowę państwa.
..i naród zaczął znosić głowy pod bramy pałacu, w internecie oczywista