08.01.2020

Kościół zdaje sobie sprawę, że przegrywa walkę o duszę Polaków. Właśnie opublikował dane, z których to jednoznacznie wynika.
Czy z tego wyciągnie właściwe wnioski — to raczej mało prawdopodobne. Raczej będzie się trzymał swojej „linii duszpasterskiej”, a polscy katolicy będą coraz rzadziej z tej oferty korzystali. A są to dane za rok 2018, w roku 2019 zapewne było jeszcze gorzej; w 2020 ta tendencja się raczej nie zmieni.
Dane na temat praktyk religijnych polskich katolików przedstawiono w siedzibie Episkopatu Polski. W prezentacji brali udział sami księża, co może nie dziwi, bo to oni głównie są odpowiedzialni, choć dane dotyczą świeckich, którzy są „obiektem analiz”.
Sprawozdanie przeczytałem w biuletynie KAI, a więc znowu w organie KEP (Konferencji Episkopatu Polski). Lubię ten język, bo mi przypomina dzieciństwo i lata wczesnej młodości, gdy robiłem podobne sprawozdania dla ściennej gazetki w liceum, głównie na podstawie publikacji rządowych gazet (innych przecież nie było). Pamiętam, że w tych rządowych sprawozdaniach nie było ważne co, ale kto mówi.
Podobnie jest w sprawozdaniu KAI, gdzie czytam: „Prezentacja Rocznika Statystycznego Kościoła katolickiego w Polsce »Annuarium Statisticum Ecclesia in Polonia AD 2020« miała miejsce dziś w Sekretariacie KEP. W spotkaniu udział wziął sekretarz generalny KEP bp Artur Miziński, dyrektor ISKK ks. dr Wojciech Sadłoń i ks. prof. Grzegorz Sokołowski z Obserwatorium Społecznego we Wrocławiu”.
Potem jest podobnie. Ks. Sadłoń podał do wiadomości, ks. Sokołowski stwierdził, a ks. bp Miziński podsumował. A ja już bez przyporządkowania tym ważnym księżom podam po prostu jak sprawy wyglądają, a na końcu napiszę, co z tego wynika. A sprawy wyglądają tak:
Wskaźnik dominicantes (uczestniczących w coniedzielnej Mszy św.) w 2018 r. wyniósł średnio 38,2%, communicantes zaś (przystępujących do Komunii Świętej) – 17,3%. Dane te wskazują, że obydwa współczynniki są niemal identyczne z danymi za rok 2017: odpowiednio było to wtedy 38,3% dominicantes i 17% communicantes. Najwyższy poziom wskaźnika dominicantes odnotowano tradycyjnie w diecezji tarnowskiej (71,3%), rzeszowskiej (64,3%) oraz przemyskiej (60,4%), a najniższy w szczecińsko-kamieńskiej (24,2%), łódzkiej (24,5%) i koszalińsko-kołobrzeskiej (25%). Pojawiła się też nowa kategoria: Wskaźnik participantes – katolików angażujących się w życie parafii (poprzez przynależność do wspólnot i organizacji) – wynosi 8,1% i różni się w poszczególnych regionach kraju.
Otóż wynika z tego tyle, że Kościół katolicki w Polsce mimo gigantycznego wsparcia państwa traci wpływy i coraz mnie ludzi mu ufa. Dodać do tego należy rosnący antyklerykalizm i wzrost dojrzałości religijnej Polaków z jednej strony oraz odchodzenie od instytucjonalnych form religii.
Na ten temat na rzeczonej konferencji nie było żadnej refleksji. Zresztą tak naprawdę od lat takiej refleksji w Kościele brak. A to, co się dzieje poza Kościołem księży nie interesuje. Zresztą chyba z wzajemnością, coraz mniej interesuje świeckich to, co się dzieje w księżowskiej instytucji.


„Wskaźnik dominicantes(uczestniczących w coniedzielnej Mszy św.) w 2018 r. wyniósł średnio 38,2%, ” – przepraszam, że się czepiam, ale czy z tego nie wynika, że:
[średnio, w każdą niedzielę, w Polsce] WIĘCEJ nie chodzi niż chodzi do kościoła
(inaczej niż w tytule artykułu)?
Najciemniej pod latarnią…
Dziękuje, poprawiłem.
Wreszcie jakaś dobra wiadomość…!
Tez uważam ze to dobra wiadomość dodałbym jeszcze ze zapewne ciekawy byłby wynik badań na temat tego w co wierzą dominicantes i comunicantes w Polsce. Bo to wcale nie musi odpowiadać zawartości katechizmu czy Biblii
A jak długo przyjdzie nam jeszcze poczekać, żeby ogon przestał machać psem?
Sądzę, że dane ISKK i tak były i są zawyżane. Rozwiązanie? Podać ukrywane liczby bezwzględne, przecież istnieją skoro się fizycznie zlicza wiernych, to i tak by wszystkiego nie wyjaśniło, ale sporo. Myślę, że prawdziwy wynik jest poniżej 1/3, powyżej 1/4.
Wiarygodne badanie powinno operować na liczbach bezwzględnych, być przeprowadzone bez zapowiedzi w różnych terminach, unikać podwójnego (i potrójnego…) zliczania wiernych, uwzględnić liczbę osób (głównie z racji wieku) niezobowiązanych do uczestnictwa we mszy w kościele, a i tak uczestniczących i zliczanych x2, ujawnić metodologię i jej nie zmieniać podczas kolejnych badań.
Myślę, że hierarchowie chcą modelu moskiewskiego bo to max co mogą w nowej rzeczywistości zrobić. Państwo zblatowane z Cerkwią, bogatą, której stan posiadania jest niezależny od małej liczby regularnie praktykujących.
Myślę, że hierarchowie chcą modelu moskiewskiego bo to max co mogą w nowej rzeczywistości zrobić. Państwo zblatowane z Cerkwią, bogatą, której stan posiadania jest niezależny od małej liczby regularnie praktykujących……Polskiemu KRK zdecydowanie bliżej do Moskwy niż Rzymu…!
Jeżeli za Rzym uznać oficjalny lifestyle papieża Franciszka – racja, biorą Go na przeczekanie. Jeżeli za Rzym brać centralne biskupstwo, kurię rzymską to już nie powiedziałbym, wałki, pralnie pieniędzy, skandale finansowe, dyskrecja i zorganizowana bezkarność mogłyby być (a może są) inspiracją. Jeszcze na marginesie, co na to papież? Bo co mówi to wiemy, ładnie mówi, a co zrobi(ł)? Jestem świadomy, że nie ma władzy absolutnej nad kurią rzymską, musi liczyć się z różnymi grupami wpływu, ale czy zrobi cokolwiek? Jakieś realne zmiany w strukturze, organizacji, modelu finansowym?
Polski KRK to jedna z ostatnich dojnych krów dla Watykanu…I choćby z tego względu żadna krzywda się nie stanie Głódziom i Jędraszewskim…
Też jestem zdania, że dane KRK są zawyżone. Ponieważ jednak metoda jest ta sama one są i były zawyżane corocznie. Stąd wniosek, że przynajmniej dynamikę zjawisk powinny pokazywać prawidłowo. Kłopot w tym, że same badania sa zbyt wąskie aby na ich podstawie wnioskować o czymkolwiek.
Pamiętam lata siedemdziesiąte (teraz się mówi upłynego wieku?) Rozmawiałem z proboszczem w Nowej Hucie.On stwierdził, że ma 1/3 praktykujących, 1/3 która skorzysta z „usług” kościoła, a reszta wcale nie widzi. Był zdaniem, że trzeba zmienić sposób duszpasterstwa – jak wieni nie przyjdą trzeba iść do nic. Przedstawił swoją prepozycję duszpasterską biskupowi. bp nie widział potrzebę. O ile się cieszyłem wtedy, że nie włoch lecz nawet polak zostanie papierzem od razy przypomniałem sobie to wydażenie. Jeżeli biskup nie uzna rzeczywistość we swojej diecezji, o ile papież rozumie rozmaitość w rzymsko katolickim kościela na całym świecie.
Przy odwiedzeniu w parafii tu i tam chwalili się proboszczowie pełnych kościołów – w wy tam w NRD puste kościoły. Wtedy pytaliśmy o liczbę wiernych, ile się zmieści w kościele, ilość mszy … a wyszło 25 – 30 % uczystników na niedzielnych mszach (na Sląsku). A było też dużo kapłanów ktśrzy już wtedy mówiły . „Jeszcze mamy pełny kościoły, ale na jak długo…