żydź albo nie żydź

13.01.2020

prezydent duda wystąpił kilka dni temu z długą i silnie zabarwioną emocjonalnie oracją, w której tłumaczył, dlaczego nie pojedzie do Izraela na World Holocaust Forum, jak pierwotnie zamierzał. okazało się bowiem, że program nie przewidywał  wystąpienia głowy państwa, w którym zginęło dwa i pół miliona obywateli polskich narodowości żydowskiej.

sformułowanie to jest filologicznym i prawnym nonsensem.  prezydent posłużył się tym sformułowaniem, mimo że jest doktorem praw, a posiadanie tego stopnia naukowego zakłada  również elementarną biegłość lingwistyczną.

aby przekonać się o niewłaściwości użytego terminu, wystarczy otworzyć polski paszport i przeczytać rubrykę obywatelstwo – polskie i pod spodem,  drobnym drukiem: nationality polish.

poprawniej byłoby więc mówić o żydach narodowości polskiej.

rozróżnienie między obywatelstwem a narodowością jest sowieckim reliktem na użytek wewnętrzny. rubryka narodowość figurowała w dowodach osobistych zwanych po rosyjsku paszportami. nieliczni obywatele, którym wystawiano paszporty zagraniczne mieli w nich rubrykę nationality USSR.

PRL — jak to celnie określała moja redakcyjna koleżanka z radia, noemi bogusławska, „handlowano trupami” i owe 2,5 mln zgładzonych żydów, zgodnie z prawdą nazywano polakami. ludzie ci zostali użydowieni dopiero po wojnie sześciodniowej w roku 1967. wyjechałem więc z polski z bydlęcym papierem – dokumentem podróży z adnotacją, że jego okaziciel nie jest obywatelem PRL.

jakem już wspomniał, wyjeżdżałem z polski jako żyd. w kraju mojego osiedlenia zostałem natychmiast przywrócony do polskości, bo w nim mówi się o żydach, wyłącznie w kontekście religijnym. Zostałem więc zakwalifikowany jako żydowski  polak.

kiedy mieszkałem już od dawna w moim awaryjnym kraju i w moim paszporcie można przeczytać, że jestem narodowości duńskiej, w polsce rozgorzała dyskusja na temat Jedwabnego i wzrosło zapotrzebowanie na żydów, aby ówczesny prezydent lech kaczyński ( również dr praw) mógł powiedzieć, że trzeba było zaangażowania kilkudziesięciu ludzi, by ocalić jedną osobę nieistniejącej narodowości żydowskiej.

ja też zostałem uratowany przez chrześcijańskich przyjaciół z mego małego holocaustu, bo wyrzucony z pracy nie miałem żadnych dochodów i gdyby nie oni, umarłbym z głodu.

wątpię wszelako, by moi przyjaciele tęsknili za taką reklamą.

Tuzin ostatnich felietonów autora 


Natan Gurfinkiel

dziennikarz


Polski i duński dziennikarz: publicysta i radiowiec.
Stały felietonista “Studia Opinii”.
Mieszka w Kopenhadze.

Print Friendly, PDF & Email

4 komentarze

  1. Marek 2020-01-14
    • Andrzej Goryński 2020-01-15
  2. slawek 2020-01-14
  3. Jacek Szatkowski 2020-01-17
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com