Marek Jastrząb: Kiedy słupki stają „słupka”

17.01.2020

Wygląda na to, że logika w operetkowych krajach nie ma nic wspólnego z rzeczywistością: od lat boleśnie przekonujemy się, że dla coraz większej grupy ludzi nieistotne są afery, malwersacje i nepotyzmy, gdyż im potężniejszy smród wypływa z poczynań rządzących, tym lepsze osiągają notowania. A im szersze społeczne protesty odbywają się np. w obronie prawa i całkowitej wolności, tym bardziej widać, jak rosną krzywe sondażowe.

Rośnie też buta i manifestowana pogarda rządu wobec opozycji, albowiem niezależnie od tego, jak biedna i rozkawałkowana fronda postąpi, obojętnie w jak słusznej sprawie zabierze głos i jakimi wesprze się autorytetami – nic to nie da: jej głos zostanie zignorowany, umniejszony albo wypaczony. A jak nie da rady go wyciszyć i zbagatelizować, to zostanie on wyszydzony, rozmydlony i zablokowany. A gdy wychodzi poza obręb kraju i wędruje do wyższych instancji UE, przemienia się w zwyczajny donos na suwerenność Polski. W atak na wynoszenie na zewnątrz jej wewnętrznych problemów.

*

Dramat, w którym uczestniczymy, polega na tym, że opozycja wysila się na kunsztowny język, a PiS używa jak najprostszych sformułowań. Wyrażeń zrozumiałych, często populistycznych, przemawiających do najbardziej prymitywnych odłamów WŁASNEGO elektoratu.

*

Na szczęście nie moja to rola, by podpowiadać rządzącym, czego i w jaki sposób mają unikać, by pozbyć się głupców z własnego grona. Lecz nie mogę zrezygnować z wrażenia, że dotychczasowe metody prowadzenia i uczestniczenia w radiowych i telewizyjnych dyskusjach politycznych, nie są zanadto mądre.

Widać to gołym okiem. Choćby wtedy, gdy pod pozorem rozmowy odbywa się rozrywkowe show: występ rozgdakanego areopagu tokujących obywateli zabierających głos przypominający popis rywalizujących ze sobą grup, w którym chodzi o brutalne przekonanie przeciwnika do swoich poglądów za pomocą siły krzyku, a nie – siły argumentów.

Wypracowany język, cyzelowanie słów, nadmierna dbałość o ich odpowiednie stosowanie, wiedzie rywali PiS-owskich ugrupowań na manowce i powinniśmy o tym wiedzieć. Powinniśmy również wiedzieć, że skoro jest to daremna droga do nawiązania dialogu z konserwatystami, należałoby znaleźć inną.

A inna, nazywa się EDUKACJA. Powrót do zdefiniowania stosowanych pojęć. Ustalenie wspólnego mianownika znaczeń poszczególnych terminów. Ponowne dotarcie do źródeł: do zaniedbanej nauki. Gdyż patrząc na obecne wymiany zdań trudno nie zauważyć, że wielu z dyskusyjnych oponentów szermuje zwrotami, których nie rozumie.

*

Szerzenie oświaty, szeroko rozumianej, wykraczającej z kredowego koła absurdów, obejmującej rozmaite dziedziny zainteresowań społecznych, powodującej, że posługując się (rzekomo) jednoznacznymi sformułowaniami, podkładamy pod nie całkowicie odmienne treści, jest więc jak najpilniej wskazane, bo wkrótce jej brak zaowocuję wtórnym analfabetyzmem.

Konieczna jest edukacja oparta na wiedzy, a nie na pogłoskach. Na definicjach naukowych, a nie na mitach. Na określeniu tego, co rozumiemy, gdy myślimy o prawie, konstytucji, o trój władzy i niezawisłości sądów. O wpływie bezkrytycznego rozdawnictwa pieniędzy na rosnącą drożyznę i rozmiar inflacji.

avatar

Marek Jastrząb

Pisarz, publicysta

Zbiór publicystyki Autora w Bibliotece Studia Opinii

do pobrania w formacie pdf

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Yac Min 2020-01-17
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com