Walter Chełstowski: Wychodzi facet

20.01.2020

Ma skończone studia wyższe (4-5 lat nauki). Elitarne, bo studiować tam mogą wyłącznie mężczyźni. Przez lata studiów mieszkał z nimi w jednym akademiku.

Kawaler, nie ma dzieci ani żony, ani partnera.

Mieszka sam i za mieszkanie nie płaci.

Sam nigdy nie robi zakupów i nie chodzi do sklepów.

Zwykle ma gospodynię, która sprząta, pierze, prasuje, gotuje i wszystkim się zajmuje.

Ma przyzwoity lub jeszcze lepszy samochód.

Mandatów nie płaci, bo policja go nie zatrzymuje.

Ma niewielu kolegów i rozmawia z nimi praktycznie tylko o problemach zawodowych.

Im też o sobie nic nie mówi.

O seksie nie myśli częściej niż inni.

Karierę w swoim zawodzie robi na ślepym posłuszeństwie wobec przełożonych.

Codziennie rano przebiera się w służbowy strój i idzie do pracy.

Staje przed ludźmi i tak jakoś to robi, że prawie od razu przed nim klękają.

Przez godzinę cytuję im wyuczone przez kilka lat studiów na pamięć teksty, głównie z jednej księgi od czasu do czasu podśpiewując.

I pilnuje, aby w trakcie cytowania jeszcze kilka razy ludzie przed nim klękali.

Asystują mu w tym młodzi chłopcy, bo dziewczętom asystować nie wolno.

Mówi ludziom jak mają żyć przed ślubem i w trakcie małżeństwa po nim.

Mówi im jak mają wychowywać dzieci.

Mówi jak w ogóle mają żyć.

Patrząc czy słuchają uważnie.

Tak robi kilka razy dziennie i podobnie podczas pogrzebów i ślubów.

Lubi też zapach kadzidła, lubi pokrapiać dzieci i dorosłych czy też fabryki lub na przykład samochody policji wodą.

Przy każdej takiej okazji zbiera lub odbiera od nich pieniądze, którymi w umówiony sposób dzieli się z przełożonymi.

Raz w roku chodzi po domach ludzi i rozdaje im kolorowe kartoniki biorąc w zamian kopertę z pieniędzmi, też do podziału.

No i nie musi składać żadnych osobistych PIT-ów i nie płacić podatków.

Często siada w specjalnej budce i słucha jak ludzie na ucho opowiadają mu o głupich lub najgorszych rzeczach, jakie robią lub zrobili.

Ma prąd, duży telewizor, używa Internetu, wie, że ludzie wylądowali na Księżycu, ale nie wierzy w ewolucję. Wierzy za to w Diabła i ciągle widzi jego szatańskie zakusy na niego i jego kolegów.

Czasem pije a czasem nie.

Myśli o samotnej starości, ale nie boi się z czego wtedy będzie żył.

Bo to akurat na zawsze zapewnią mu jego przełożeni.

Często też w samotności klęczy i mówi na głos lub sam do siebie.

Zwykle mówi to czego się nauczył podczas studiów, ale coraz częściej przychodzą mu do głowy inne samodzielne myśli.

Nie jest mu łatwo z tymi samodzielnymi myślami sobie poradzić.

Odgania te własne myśli od siebie jak najdalej.

Bo taki zawód wybrał.

Bywa, że widzi innych podobnych sobie kolegów w innych krajach na całym świecie występujących w innych szatach, w innych czapkach i z innymi przełożonymi.

Składających inaczej dłonie, chodzących na przykład w pomarańczowych strojach zarzuconych na jedno ramię i proszących na ulicach o miskę ryżu.

Lub na przykład tych, którzy w swoich krajach mają władzę absolutną nad ich państwem i nad ludźmi tam mieszkającymi.

Tym akurat zazdrości, bo widzi, że u niego w jego kraju taka władza absolutna po setkach lat się kończy.

To go bardzo smuci i niepokoi.

Polityką się interesuje zależnie od decyzji przełożonych.

Bo do setek lat jego przełożeni zawsze z każdą władzą w każdym kraju dogadywali się sprawnie i skutecznie.

Ale jeżeli jakakolwiek władza i gdziekolwiek zaczyna kwestionować wszechwładzę jego organizacji to sprawdza czy jego klęczący przed nim przypadkiem takiej władzy nie zaczyna popierać.

Wtedy oddaje swój głos znienawidzonemu Diabłu i tłumaczy jego głosem klęczącym, dlaczego taka władza jest Diabelska.

I tak właśnie żyje całe swoje życie.

Ciekawe życie.

Z wyboru w młodości i z lęku samotnej starości.

Życie godne i dostatnie.

Otoczone szacunkiem i bezkarnością.

Samotne i smutne.

Bo nie zna innego.

Naszego i naprawdę nieporównanie fajniejszego.

Tak w skrócie.

Walter Chełstowski

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com