20.01.2020

Ma skończone studia wyższe (4-5 lat nauki). Elitarne, bo studiować tam mogą wyłącznie mężczyźni. Przez lata studiów mieszkał z nimi w jednym akademiku.
Kawaler, nie ma dzieci ani żony, ani partnera.
Mieszka sam i za mieszkanie nie płaci.
Sam nigdy nie robi zakupów i nie chodzi do sklepów.
Zwykle ma gospodynię, która sprząta, pierze, prasuje, gotuje i wszystkim się zajmuje.
Ma przyzwoity lub jeszcze lepszy samochód.
Mandatów nie płaci, bo policja go nie zatrzymuje.
Ma niewielu kolegów i rozmawia z nimi praktycznie tylko o problemach zawodowych.
Im też o sobie nic nie mówi.
O seksie nie myśli częściej niż inni.
Karierę w swoim zawodzie robi na ślepym posłuszeństwie wobec przełożonych.
Codziennie rano przebiera się w służbowy strój i idzie do pracy.
Staje przed ludźmi i tak jakoś to robi, że prawie od razu przed nim klękają.
Przez godzinę cytuję im wyuczone przez kilka lat studiów na pamięć teksty, głównie z jednej księgi od czasu do czasu podśpiewując.
I pilnuje, aby w trakcie cytowania jeszcze kilka razy ludzie przed nim klękali.
Asystują mu w tym młodzi chłopcy, bo dziewczętom asystować nie wolno.
Mówi ludziom jak mają żyć przed ślubem i w trakcie małżeństwa po nim.
Mówi im jak mają wychowywać dzieci.
Mówi jak w ogóle mają żyć.
Patrząc czy słuchają uważnie.
Tak robi kilka razy dziennie i podobnie podczas pogrzebów i ślubów.
Lubi też zapach kadzidła, lubi pokrapiać dzieci i dorosłych czy też fabryki lub na przykład samochody policji wodą.
Przy każdej takiej okazji zbiera lub odbiera od nich pieniądze, którymi w umówiony sposób dzieli się z przełożonymi.
Raz w roku chodzi po domach ludzi i rozdaje im kolorowe kartoniki biorąc w zamian kopertę z pieniędzmi, też do podziału.
No i nie musi składać żadnych osobistych PIT-ów i nie płacić podatków.
Często siada w specjalnej budce i słucha jak ludzie na ucho opowiadają mu o głupich lub najgorszych rzeczach, jakie robią lub zrobili.
Ma prąd, duży telewizor, używa Internetu, wie, że ludzie wylądowali na Księżycu, ale nie wierzy w ewolucję. Wierzy za to w Diabła i ciągle widzi jego szatańskie zakusy na niego i jego kolegów.
Czasem pije a czasem nie.
Myśli o samotnej starości, ale nie boi się z czego wtedy będzie żył.
Bo to akurat na zawsze zapewnią mu jego przełożeni.
Często też w samotności klęczy i mówi na głos lub sam do siebie.
Zwykle mówi to czego się nauczył podczas studiów, ale coraz częściej przychodzą mu do głowy inne samodzielne myśli.
Nie jest mu łatwo z tymi samodzielnymi myślami sobie poradzić.
Odgania te własne myśli od siebie jak najdalej.
Bo taki zawód wybrał.
Bywa, że widzi innych podobnych sobie kolegów w innych krajach na całym świecie występujących w innych szatach, w innych czapkach i z innymi przełożonymi.
Składających inaczej dłonie, chodzących na przykład w pomarańczowych strojach zarzuconych na jedno ramię i proszących na ulicach o miskę ryżu.
Lub na przykład tych, którzy w swoich krajach mają władzę absolutną nad ich państwem i nad ludźmi tam mieszkającymi.
Tym akurat zazdrości, bo widzi, że u niego w jego kraju taka władza absolutna po setkach lat się kończy.
To go bardzo smuci i niepokoi.
Polityką się interesuje zależnie od decyzji przełożonych.
Bo do setek lat jego przełożeni zawsze z każdą władzą w każdym kraju dogadywali się sprawnie i skutecznie.
Ale jeżeli jakakolwiek władza i gdziekolwiek zaczyna kwestionować wszechwładzę jego organizacji to sprawdza czy jego klęczący przed nim przypadkiem takiej władzy nie zaczyna popierać.
Wtedy oddaje swój głos znienawidzonemu Diabłu i tłumaczy jego głosem klęczącym, dlaczego taka władza jest Diabelska.
I tak właśnie żyje całe swoje życie.
Ciekawe życie.
Z wyboru w młodości i z lęku samotnej starości.
Życie godne i dostatnie.
Otoczone szacunkiem i bezkarnością.
Samotne i smutne.
Bo nie zna innego.
Naszego i naprawdę nieporównanie fajniejszego.
Tak w skrócie.
Walter Chełstowski

Nazywanie „studiami” przyuczenia do zawodu to pewna przesada.
Ale można tam zdobyć tytuł magistra, doktora i profesora z nauk o interpretacji bajek . Honorowany wszędzie. A ja na licencjat z „Harrego Pottera” czekam już kilka lat. Bo z „Opowieści z mchu i paproci ” juz mam 🙂
No właśnie – tytuły honorowane wszędzie są. Ciekawa byłaby analiza tematyki i poziomu tych prac magisterskich (zakładam, że piszą) z teologii (a może i z innych nauk). Może prof. Obirek coś wie?
Z faktu, że studiować mogą sami męźczyźni nie wynika, że studia są elitarne – raczej segregacyjne.
*
Ciekawe dla jakiej części tej społeczności ten opis jest reprezentatywny? Obawiam się, że to jakas mała cząstka a reszta stara się żyć naszym, piękniejszym i bardziej prawdziwym życiem, łamiąc przy okazji wszelkie kanony wykonywanego zawodu. Oznacza to ni mniej ni wiecej tylko oszustwo i hipokryzję.