Dariusz Wiśniewski: Środkowy palec Lichockiej

18.02.2020

Dama PiS. Rys. J. Łukaszewski

Poparcie dla Dudy jest nadal wysokie, ale w PiS pojawiły się nerwowość i strach. Wulgarny gest Lichockiej i jej pogardliwy wyraz twarzy mogą stać się punktem przełomowym w kampanii prezydenckiej. Tego bardzo boi się pisowski reżym.

Elektorat „dobrej zmiany”, wcześniej odpowiednio posmarowany, przełknął przekręty i skandale w partii, przymknął oko na łamanie Konstytucji, niszczenie państwa prawa i represje wobec sędziów. Ale pobłażliwość ma swoje granice.

Możliwe, że środkowy palec Lichockiej właśnie je przekroczył.

Poza tym słowo „Onkologia” budzi u wielu obywateli większy szacunek niż „Konstytucja”.

Reżymowa propaganda robi więc wszystko, aby zminimalizować „faka” Lichockiej i jakoś go oddzielić od prezydenckiej kampanii Dudy. Jak na razie wydaje się, że wszystko pójdzie za Dudą. I Puck, i odpychająca postać Nawackiego. I paluszek Lichockiej. Oraz Onkologia, która nie otrzymała 2 mld złotych, bo reżymowa telewizja była w większej potrzebie.

Kampania nie mogła czekać. I ruszyła z pompą. Duda nadal jest faworytem, ale z pewniaka, którym był jeszcze niedawno, został przez reżym przemianowany na kogoś, kto „musi” wygrać. „Musi” wskazuje nie tylko stawkę tych wyborów, ale również na realną możliwość przegranej.

I nagle stało się jasne, że dla Dudy będzie to trudna kampania.

Mówiąc inaczej: sondaże może i wskazują na Dudę, ale wyborca PiS, a więc i wyborca Dudy, może przed urną zawahać się na moment, aby ponownie rozważyć swój wybór. To przydarzyło się Komorowskiemu. Może przydarzyć się i Dudzie. I przez te kilka chwil, trzymając już kartę do głosowania, wyborca ten może nagle zdać sobie sprawę z kilku faktów. Które wcześniej nie przyszły mu do głowy. Dopiero „fak” Lichockiej pozwolił mu zebrać myśli.

Po pierwsze: że od r. 1989 mieliśmy już kilku prezydentów. Lepszych i gorszych. Z lewicy, z prawicy i ze środka. Każdy z nich miał jakieś wady. Żaden jednak, oprócz Dudy, nie szczuł na swoich własnych rodaków. Od czasów Gomułki, Andrzej Duda jest pierwszym politykiem wysokiej rangi napuszczającym jednych Polaków na drugich.

Po drugie: wyborca PiS może zadać sobie pytanie: dlaczego Duda, wiedząc, że niemal grozi nam wojna domowa, nigdy nie podjął wysiłku narodowego pojednania? Dlaczego nigdy nie mówił o konieczności dialogu i kompromisu?

Po trzecie: że przecież my, Polacy po obu stronach sceny politycznej, tak naprawdę nie chcemy ze sobą walczyć. Nie chcemy rozlewu krwi. Podzielono nas na dwa wrogie obozy, ale nadal jesteśmy jednym narodem. Wyborca PiS może nagle odkryć, że stan ciągłego konfliktu jest celowo podtrzymywany przez prezydenta.

Dla Andrzeja Dudy nie będzie więc to spacerek.

Sale gimnastyczne w małych miejscowościach oraz niewielkie skwery przy pomnikach mogą nie wystarczyć. Większe miasta niecierpliwie czekają. Poznań zaprasza. Gdańsk też. Obywatele będą chcieli z prezydentem porozmawiać. Uniwersytet Jagielloński z pewnością chętnie zorganizuje dyskusyjny panel wyborczy dla swojego wychowanka. Jasne jest, że nie wszystkie spotkania będą dla Dudy przyjemne. Nie wszystko da się wyreżyserować. Prezydent będzie musiał stanąć przed mało przyjacielską publicznością.

Będą pytania o Konstytucję, o eliminowanie sędziów, o Piotrowicza, Lichocką, o Banasia. O Kamińskiego też. I o niezależność sądów. I znowu o Konstytucję. Co odpowie Duda? Uda, że nie dosłyszał? Że się spieszy? Gwizdy będą go ścigać jak przestępcę.

I pomyśleć, że wszystko to może wydarzyć się z powodu środkowego palca Lichockiej.

Dariusz Wiśniewski

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com