Stanisław Obirek: Kto się boi debaty9 min czytania

()

o książce Obirka?

09.03.2020

Znowu wracam do książki „Wąska ścieżka. Dlaczego odszedłem od Kościoła”, a ściślej do debaty w siedzibie Agory, która odbyła się 5 marca.

Trzeba powiedzieć, że tego już dawno nie było; a w każdym razie nie miałem świadomości, że to się zdarza obecnie w kraju, który nominalnie odzyskał pełną wolność w 1989 roku. W tym również wolność słowa. Okazuje się, że jest to jednak wolność starannie reglamentowana i to w Kościele katolickim, który miał w odzyskaniu wolności słowa niebagatelną rolę. A jednak to właśnie katolickie media po 1989 roku okopały się w świadomie i dobrowolnie stworzonym getcie medialnym i to na długo przed tym, gdy medioznawcy i politolodzy znaleźli na to określenie – bańki filtrującej czy informacyjnej.

Znanym powszechnie i szczególnie odrażającym jest przypadek konsorcjum toruńskiego redemptorysty Tadeusza Rydzyka, który nie tylko swoje kolejne medialne przekaźniki izolował kordonem sanitarnym od wszelkich mediów liberalnych i lewicowych, ale skutecznie wytworzył skansen w dość jednak zróżnicowanym środowisku mediów katolickich.

W tym kontekście pozytywnie wyróżniał się „Gość Niedzielny”, którym od 1974 roku kierował ks. Stanisław Tkocz. Dzięki starannie dobranemu gronu współpracowników ks. Tkocz sprawił, że „Gość Niedzielny” stał się jednym z najbardziej wpływowych (pod koniec lat 70. osiągnął nakład 200 tys. egz.) tygodników katolickich. Można go określić jako tygodnik środka. Zawieszony w stanie wojennym od 1982, wznowił swoją działalność, nadal utrzymując wysoki nakład i równie wysoki poziom merytoryczny. Zastępcą ks. Tkocza był Andrzej Grajewski, autor znanej książki o współpracy kleru z tajnymi służbami w krajach uzależnionych od Rosji sowieckiej.

Niestety po śmierci ks. Tkocza w 2003 roku, „Gość Niedzielny” zbliżył się do środowisk fundamentalistycznych, czego symbolem była napaść nowego naczelnego ks. Marka Gancarczyka na Alicję Tysiąc, co było jednym z powodów jego odwołania w 2008 roku. Jego następcą został ks. Adam Pawlaszczyk, który powoli przywraca tygodnikowi charakter, jaki wypracował ks. Tkocz.

Z tym większym zaskoczeniem dowiedziałem się o nowych praktykach cenzuralnych tygodnika. Otóż opublikowany na jego łamach tekst został zdjęty po interwencji „kogoś ważnego” (jak się domyślam, bo nie wiem), zapewne któregoś z hierarchów.

Otóż ten znany jak się rzekło katolicki tygodnik, stanowiący dla wielu katolików jedyne źródło informacji o Kościele i świecie (w każdym razie dla tych, którzy nie są w stanie czytać ani „Naszego Dziennika”, ani „Niedzieli” o „Tygodniku Powszechnym” nie wspominając) opublikował, dość rzetelną relację z debaty, której punktem wyjścia była książka wyżej wspomniana książka „Wąska ścieżka”. Relacja po kilku godzinach została zdjęta, ale — jak wiadomo — w sieci nic nie ginie, więc i ślad po rzeczonym sprawozdaniu pozostał.

Nie wystawia to najlepszego świadectwa tygodnikowi, a zwłaszcza interweniującej tajemniczej ręce.

Pozwalam sobie przywołać niektóre fragmenty tego tekstu, by Czytelnik sam wyrobił sobie zdanie na ten temat, a tu dla chętnych łącze do tekstu autorstwa redaktora warszawskiego oddziału „Gościa Niedzielnego Tomasza Gołąba:

Były jezuita, prof. Obirek: od 15 lat staram…

63-letni Stanisław Obirek, teolog, historyk, antropolog kultury i profesor nauk humanistycznych UW w 2005 r. ogłosił, że występuje z zakonu jezuitów i rezygnuje z kapłaństwa. – Moje życie to historia głębokiego rozczarowania człowieka, który związał się z Kościołem i jezuitami jako 20-latek, pełen nadziei, że to dobry wybór życiowy, wbrew rodzinie i przyjaciołom.

*

Rzecz wydaje mi się wręcz symptomatyczna. Bo tak chętnie sięgające do tematów religijnych media prawicowe zgodnie ją przemilczają; podobnie zresztą fundamentalistyczne pisma katolickie, o których wspomniałem. Ich wybór i sprawa. Jednak, skoro „Gość Niedzielny” zdecydował się już omówić debatę, to chyba warto było to omówienie pozostawić, bo stanowi ciekawy przykład recepcji tematów dla Kościoła katolickiego trudnych czy wręcz wstydliwie przemilczanych. A takie właśnie podejmuje nasza wspólnie z Arturem Nowakiem napisana książka „Wąska ścieżka”.

Zacznijmy od tytułu zdjętego artykułu: „Były jezuita: prof. Obirek od 15 lat staram się dokuczać Kościołowi”; w pełni oddaje on moje obecne zaangażowanie w dialog z instytucją. Choć nie uwzględnia faktu (o tym zresztą w debacie nie było mowy), że to instytucja Kościoła katolickiego pierwsza zaczęła mi dokuczać, skutecznie wpływając na dwie uczelnie w tym kraju, by byłego jezuity nie zatrudniły (jedna prywatna, która po roku mnie zwolniła, choć miała ochotę zwolnić już po pierwszym semestrze pod wpływem interwencji kardynała Dziwisza i tylko nacisk mediów powstrzymał ją od tego — i drugi uniwersytet państwowy, który uzależniał moje zatrudnienie od… opinii miejscowego biskupa).

Co więcej, nie jest to przykład odosobniony, ale raczej ilustracja powszechnej reguły ostracyzmu społecznego, z jakim spotykają się byli księża. To, że mimo wszystko pracuję, publikuję i dokuczam, to świadczy mimo wszystko o sile polskiej młodej demokracji, która znajduje sposoby, by się Kościołowi przeciwstawić i stworzyć enklawy, których ta instytucja do końca nie kontroluje.

W pierwszej części swego sprawozdania redaktor Tomasz Gołąb przedstawił spotkanie bardzo rzetelnie, tak faktycznie jest i tak mówiłem, jak napisał:

Moje życie to historia głębokiego rozczarowania człowieka, który związał się z Kościołem i jezuitami jako 20-latek, pełen nadziei, że to dobry wybór życiowy, wbrew rodzinie i przyjaciołom. Prawie przez 30 lat utwierdzałem się w tym. Około 2000 r. doszedłem do wniosku, że to wybór nie najlepszy i niejedyny możliwy – dzielił się prof. Obirek podczas spotkania z czytelnikami wywiadu-rzeki, który przeprowadził z nim Artur Nowak, adwokat i pisarz. – Owszem, czytałem wcześniej rosyjską broszurę propagandową „Cziornaja gwardia Watikana”, ale jezuici dostarczyli mi XVI- i XVII-wiecznej literatury, która temu przeczyła. Dzięki zakonowi poznałem dość gruntownie historię katolicyzmu i dogmatów. Po 1989 r., co zaskakujące dla mnie i mojego pokolenia, Kościół przypomniał sobie jednak, że warto być siłą polityczną. To mnie irytowało jako księdza i jezuitę. Wydawało mi się, że można przekonać braci i biskupów, że nie tędy droga. Wielokrotnie spotkałem się z oporem materii, zakazami i nakazami. Na to nałożył się długi pontyfikat Jana Pawła II, który po początkowej euforii, przerodził się w duże rozczarowanie. Deklaracja „Dominus Iesus” była linią demarkacyjną: zrozumiałem, że nie można zreformować tej instytucji, a jedynie stać z boku i jej dokuczać, co staram się czynić od 15 lat – mówił były jezuita, podkreślając że obie jego decyzje: o wstąpieniu i o wystąpieniu z zakonu były dobre. – To jest jak z małżeństwem. Moja euforia, związana z poznawaniem partnera trwała długo, ale po 20 latach związku okazało się, że partner jest niereformowalny. Przywary okazały się nie teoretyczne, a wpisane w strukturę tej instytucji. Były na tyle dokuczliwe, że zdecydowałem się na odejście.

Krótko zostały omówione glosy innych dyskutantów, a dłużej prof. Magdaleny Smoczyńskiej i ks. prof. Andrzeja Kobylińskiego. Oto relacja z wypowiedzi Smoczyńskiej:

Miałam świetnych katechetów, spotkałam tony wspaniałych cudownych księży, świetnie znam katechizm, doświadczenia naprawdę wspaniałe. Ale wyczerpała mi się cierpliwość na to, co z tego Kościoła wylazło: nacjonalizm, dziki antysemityzm. To zaczęło się panoszyć. Postanowiłam nie czynić aktu apostazji, bo już nie wierzę w Kościół, który przestał mieć coś wspólnego z Jezusem. Przestałam firmować ten Kościół. Księżom bardzo głęboko współczuję. Ale nie zamierzam wrócić do Kościoła ani nie zamierzam go ratować. Ale będę pilnie się przyglądać i pilnować, żeby przestał szkodzić na przykład ofensywą antygenderową i stosunkiem do LGBT. Jeśli dziś mamy drugie miejsce w Europie w liczbie samobójstw młodzieży, po ofensywie firmowanej przez abp. Jędraszewskiego samobójstw będzie jeszcze więcej. Strefy „nur für Deutsche” tworzone są już w jednej trzeciej Polski. To straszne, bo chrześcijanie i ludzie empatyczni powinni chronić te dzieci i nie pozwolić na szerzenie nienawiści.

I z wypowiedzi Kobylńskiego:

Książka jest o tym, co w życiu najważniejsze. To forma autobiografii intelektualnej. Zawiera wiele wątków o filozofii, kulturze, teatrze, sporach światopoglądowych ostatnich 50 lat. Obydwaj autorzy zostali w młodości wykorzystani przez księży pedofilów. To ważny wątek. Chciałbym publicznie podziękować za odwagę publicznego mówienia o krzywdzie doznanej w młodości. Ale odejście z Kościoła może być wieloznaczne, bo chrześcijaństwo jest podzielone dziś na niemal 50 tys. denominacji. Podobnie Kościół katolicki podzielony na frakcje i prądy, na silny nurt konserwatywny i silny liberalny. W książce prof. Obirek prezentuje manifest katolicyzmu liberalnego — stwierdził kapłan, dodając, że Kościołowi może dziś grozić schizma. – Co 10 godzin ktoś na świecie zakłada dziś nowy Kościół chrześcijański, z nowym rozumieniem dogmatów i moralnych wskazówek. Schizma dokonuje się więc cały czas. To globalny proces pentekostalizacji Kościoła, którą zajmuję się naukowo kilkanaście lat. Trendy laicyzacyjne dotyczą miliarda mieszkańców Ziemi. Ale 6,5 miliarda dotyczy proces desekularyzacji, czyli wiosny, ożywienia religijnego. Mamy z tym do czynienia na przestrzeni ostatnich 20 lat”.

Nic dodać, nic ująć. To znaczy — ująłbym się za redaktorem Gołąbem, którego tekst powinien wrócić na łamy tygodnika, tym bardziej że pan redaktor jest kierownikiem oddziału warszawskiego.

<strong>Stanisław Obirek</strong>
Stanisław Obirek

 (ur. 21 sierpnia 1956 w Tomaszowie Lubelskim) – teolog, 
historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

19 komentarzy

  1. slawek 09.03.2020
    • Obirek 09.03.2020
      • slawek 09.03.2020
    • Yac Min 10.03.2020
  2. wejszyc 09.03.2020
    • slawek 09.03.2020
  3. Andrzej Goryński 09.03.2020
    • slawek 09.03.2020
  4. slawek 10.03.2020
    • wejszyc 10.03.2020
      • slawek 10.03.2020
        • Arkadiusz Głuszek 11.03.2020
        • slawek 11.03.2020
  5. Andrzej Goryński 11.03.2020
  6. Obirek 11.03.2020
    • wejszyc 11.03.2020
      • malpa z paryza 13.03.2020
    • slawek 12.03.2020
  7. malpa z paryza 13.03.2020