Stanisław Obirek: Koronawirus i siedem lat Franciszka w Watykanie6 min czytania

()

13.03.2020

To było dokładnie siedem lat temu. 13 marca 2013 roku nikomu nieznany kardynał z Argentyny Jorge Maria Bergoglio został wybrany na papieża i wybrał po raz pierwszy w historii papiestwa imię Franciszka.

Przez te siedem lat wiele razy o nim pisałem w SO, przeważnie dobrze, niekiedy z entuzjazmem, a kilka razy z przekąsem. Lubię go po ludzku, cieszę się, że od początku zajął się najbardziej palącym problemem współczesnego świata, czyli uchodźcami i ekologią. Pisał o tym dużo, jeszcze więcej zrobił. To mu nie zostanie zapomniane.

Jednym z najważniejszych jego tekstów pozostaną dokumenty podpisane wraz z innymi: w 2016 z luteranami i w 2019 z muzułmanami. Warto z nich przywołać kilka fragmentów choćby z tego względu, że przeszły u nas prawie bez echa.

Chodzi o wspólną deklarację katolików i luteranów, ogłoszoną przez papieża Franciszka w Lund razem z biskupem Munib Yunanem, prezydentem Światowej Federacji Luterańskiej 31 października 2016 roku. Wynika z niej nie tylko jednoznaczna gotowość przezwyciężenia historycznie ukształtowanych stereotypów i nagromadzonych uprzedzeń, ale również wzajemna gotowość czerpania ze wspólnej historii.

Najpierw jest w niej mowa o trwającym od pół wieku ruchu ekumenicznym i wzajemnym zbliżeniu się obu Kościołów oraz odkryciu, że mamy znaczenie więcej wspólnego niż dzielących nas różnic:

Pięćdziesiąt lat trwałego i owocnego dialogu ekumenicznego między katolikami a luteranami pomogło nam przezwyciężyć wiele różnic i pogłębiło nasze wzajemne zrozumienie i zaufanie. Jednocześnie zbliżyliśmy się do siebie poprzez wspólną służbą naszym bliźnim — często w sytuacji cierpienia i prześladowania. Poprzez dialog i wspólne świadectwo nie jesteśmy już obcymi. Przeciwnie, nauczyliśmy się, że to, co nas łączy, jest większe niż to, co nas dzieli.

Jednak nie tylko uznanie wspólnych wartości zbliża obie wspólnoty religijne, również świadomość obopólnych win jest istotna w tym zbliżeniu, gdyż umożliwia stanięcie w prawdzie. Jednym z tych elementów, który bodajże najbardziej przyczynił się do historycznych podziałów, było wykorzystywanie religii do celów politycznych:

Chociaż jesteśmy głęboko wdzięczni za dary duchowe i teologiczne otrzymane za pośrednictwem Reformacji, to wyznajemy także i opłakujemy przed Chrystusem to, że luteranie i katolicy zranili widzialną jedność Kościoła. Różnicom teologicznym towarzyszyły uprzedzenia i konflikty, a religia była traktowana instrumentalnie do celów politycznych.

Wspólna deklaracja kończy się wyzwaniem do twórczego i kreatywnego zaangażowania w budowanie jedności:

Wzywamy wszystkie parafie i wspólnoty katolickie i luterańskie do śmiałości i kreatywności, by były radosne i pełne nadziei w swoim zaangażowaniu, by kontynuowały wspaniałą drogę, która jest przed nami. Zamiast konfliktów z przeszłości, Boży dar jedności między nami powinien kierować współpracą i pogłębiać naszą solidarność.  

Właśnie na przykładzie tego tekstu można zobaczyć jak bardzo teologia kontrreformacyjna, która nadal dominuje nad Wisłą, oddalił się od źródeł chrześcijańskich.

Drugi dokument to deklaracja o braterstwie, podpisana 4 lutego 2019 roku w Dubaju przez Papieża Franciszka i przez Wielkiego Imama Al-Azharr Ahmad Al-Tayyeb. Najchętniej przywołałbym cały ten dokument, bo tak bardzo odstaje od tego, co zwykło się myśleć zarówno o papiestwie, jak i o islamie. Ale może wystarczą niektóre fragmenty. Zresztą całość każdy może znaleźć na różnych stronach internetowych.

Oto wstępna deklaracja obu przywódców religijnych:

W imię Boga i wszystkiego, co do tej pory zostało powiedziane; Al-Azhar al-Sharif i muzułmanie Wschodu i Zachodu, wraz z Kościołem katolickim i katolikami Wschodu i Zachodu, deklarują akceptację kultury dialogu jako drogi; współpracy jako kodeksu postępowania; wzajemnego porozumienia jako metody i standardu. My, którzy wierzymy w Boga i w ostateczne spotkanie z Nim i Jego sądem, na podstawie naszej odpowiedzialności religijnej i moralnej, oraz poprzez ten dokument, wzywamy samych siebie, przywódców świata, a także twórców polityki międzynarodowej i gospodarki światowej, by usilnie starać się o upowszechnianie kultury tolerancji i współistnienia w pokoju; interweniowania tak szybko, jak to możliwe, by powstrzymać przelewanie niewinnej krwi i położenie kresu wojnom, konfliktom, degradacji środowiska oraz upadkowi moralnemu i kulturowemu, jakiego obecnie doświadcza świat.

Pojawia się w tym dokumencie ciekawa refleksja historyczna:

Historia pokazuje, że ekstremizm religijny, ekstremizm narodowy, a także nietolerancja wytworzyły na świecie, czy to na Wschodzie, czy też na Zachodzie, to co można by nazwać oznakami „trzeciej wojny światowej w kawałkach”. W niektórych częściach świata i w różnych tragicznych okolicznościach znaki te zaczęły być boleśnie widoczne, podobnie jak w sytuacjach, gdy nieznana jest dokładna liczba ofiar, wdów i sierot. Widzimy ponadto, że są inne regiony przygotowujące się, by stać się teatrami nowych konfliktów, gdzie rodzą się ogniska napięć i gdzie gromadzona jest broń i amunicja, a wszystko to w sytuacji światowej, zdominowanej niepewnością, rozczarowaniem, obawami o przyszłość i kontrolowanej przez krótkowzroczne interesy gospodarcze.

Warto też zwrócić na taką oto deklarację dotyczącą terroryzmu, z którym wielu katolików utożsamia islam:

Terroryzm jest godny pożałowania i zagraża bezpieczeństwu ludzi, czy to na Wschodzie, czy na Zachodzie, na Północy czy Południu, i szerzy panikę, terror i pesymizm, ale nie jest on spowodowany religią, nawet gdy terroryści posługą się nią instrumentalnie. Jest to raczej spowodowane nagromadzeniem błędnych interpretacji tekstów religijnych oraz polityką związaną z głodem, ubóstwem, niesprawiedliwością, uciskiem i arogancją. Dlatego konieczne jest zaprzestanie wspierania ruchów terrorystycznych poprzez dostarczanie finansów, broni i strategii oraz prób usprawiedliwiania tych ruchów, używając nawet mediów. Trzeba to wszystko uznać za zbrodnie międzynarodowe, zagrażające bezpieczeństwu i pokojowi na świecie. Taki terroryzm musi być potępiony we wszystkich jego formach i przejawach.

Może wystarczy tych cytatów. Pozostaje pytanie związane z tytułem tych rocznicowych rozważań. Jaki to ma związek z koronawirusem?

Ano taki, że papież Franciszek ograniczył do minimum kontakty z ludźmi, polecił zamknąć Bazylikę św. Piotra i modli się sam w zamkniętej izdebce. Zresztą tak, jak przykazał Jezus:

Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie (Mt 6, 5-6).

Ciekawe, że jego polskim urzędnikom z takim trudem przychodzi praktykowanie tego ewangelicznego wyzwania.

<strong>Stanisław Obirek</strong>
Stanisław Obirek

 (ur. 21 sierpnia 1956 w Tomaszowie Lubelskim) – teolog, 
historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

6 komentarzy

  1. Obirek 14.03.2020
    • slawek 14.03.2020
      • Obirek 14.03.2020
  2. slawek 14.03.2020
    • wejszyc 15.03.2020
  3. dawniej_kuba 18.03.2020