Telewizja pokazała (584)

26.03.2020

Oglądam telewizję, ale bez przyjemności. Wszędzie jeden temat, a reszta marnawa. Tyle że kanałów dużo, ale i tam nie ma czego oglądać. Zacytowałbym fragment przedwojennego monologu Leopolda Krukowskiego (Lopka):

To nie żadne są mecyje,
to nie to, co ja bym pragł.
Może dosyć co do ilość,
absolutnie co do smak.

* * *

Rząd szumnie wprowadził pomoc dla przedsiębiorców. Polega ona m.in. na odroczeniu opłat na ZUS, podatków itp. Przedsiębiorcy oceniają taką pomoc krytycznie – skoro nie będą mieli w najbliższych miesiącach zarobków, to z czego spłacą odroczone obciążenia? Ekonomiści i przedstawiciele przedsiębiorców uważają, że działania rządu w tej sprawie są niedostateczne i źle zaplanowane. Jest też wciąż zbyt wiele biurokracji zamiast prostych jasnych zasad. Najważniejsze jest utrzymanie zatrudnienia pracowników, żeby nie doszło do rozpadu firm. A zwolnienie pracowników może tylko dać wzrost liczby potrzebujących opieki społecznej.

Czy ta władza potrafi mówić i działać otwarcie, bez kłamstw i wpychania wszędzie propagandy?

* * *

Jesteśmy u progu niewyobrażalnych nieszczęść związanych z epidemią koronawirusa. Kraje rozwinięte dadzą sobie radę, choć zapewne z dużymi stratami. Ale kraje biedne, zacofane, zapłacą prawdziwą klęską.

W polityka.pl artykuł Pauliny Wilk o sytuacji w Indiach, dokąd trafił koronawirus. Kraj, liczący 1,3 mld mieszkańców, to w ogromnej większości ludzie biedni, zarabiający na życie z dnia na dzień pracą rąk, w kontakcie z wieloma osobami. Państwowa służba zdrowia jest uboga w lekarzy i sprzęt, jeden państwowy szpital obsługuje 55 tys. osób. Warunki higieniczne w kraju są fatalne. Ludzie załatwiają się na ulicach, śpią na chodnikach, w wielu miejscach w kraju brakuje wody. Wezwanie premiera Modi do zachowywania bezpiecznego dystansu brzmi jak jakaś bajka – czy ludzie mają układać się w nocy na chodnikach w odpowiedniej odległości od siebie? Tam w nocy także brakuje miejsca. Kilka lat temu oglądałem film o mieszkańcach Bombaju. Otóż ci, którzy mają miejsca do spania na chodnikach, nie są jeszcze na dole drabiny biedy.

Jak zbadać te setki milionów ludzi, kto i jak miałby ich leczyć?

* * *

Włoska nauczycielka Silvana w rozmowie z Mariuszem Szczygłem:

– Mam nadzieję, że po tej epidemii pojawią się nowe pomysły.

– Na?

– Na system. To jest wojna.

– Wojna?

– Starego z nowym. Musi wszędzie nadejść czas kwestionowania kapitalizmu. Nie może kategoria korzyści obowiązywać w opiece zdrowotnej czy edukacji. Nasz kapitalizm nie ceni ludzkiego życia. A ponieważ poza socjalizmem, komunizmem czy socjaldemokracją nie ma innych idei, które by mu się przeciwstawiały, to im bardziej ludzie teraz na pandemii stracą, tym bardziej będą szukali czegoś poza kapitalizmem. My wiemy, upadek Związku Radzieckiego zniszczył te idee do kości, ale nie ma innych. Kapitalizm – jak wiadomo z historii – korzysta na każdym nieszczęściu, wojnie i tragedii, więc mówimy z mężem, że nadejdzie nowy, ciekawy czas.

* * *

Gdyby inne choroby były tak zakaźne jak koronawirus, to może już dawno doszłoby do pozytywnych zmian w służbie zdrowia. Ludzie na co dzień nie przejmują się zbytnio innymi strasznymi chorobami. Koronawirus przez te kilka miesięcy zabił w Polsce tylko kilka osób, a kilkaset choruje. A CODZIENNIE umiera w Polsce na raka około 300 osób. Zabijają też inne choroby.

Już teraz chorzy są leczeni w marnych warunkach. Lekarze onkolodzy apelują od lat o ich poprawę, ale działania w tej mierze są niewspółmierne do potrzeb. Brakuje lekarzy, pielęgniarek, czasu dla chorych, odpowiednich leków (w innych krajach np. stosuje się do 30 nowoczesnych leków onkologicznych, u nas dostępne są dwa). Brak woli na ustawienie problemów chorych na pierwszym miejscu.

Obecna władza jest wyjątkowo marna. Dobrani są według kryteriów prezesa: mam na kogoś haka i płacę mu bardzo dobrze, ma wykonywać polecenia, a najważniejsze jest utrzymanie władzy. Panuje lęk przed wygłoszeniem własnej myśli, jeżeli mogłaby zostać odczytana jako niepasująca do poglądów prezesa. Chamstwo prezesa jest standardem w tej partii i nikt za swoje chamstwo nie został nawet upomniany. Nie należy więc spodziewać się, że w sprawie służby zdrowia zostaną wprowadzone właściwe, a nie propagandowe zmiany.

PiS – wynocha na długą kwarantannę!

* * *

https://img.wiocha.pl/images/8/6/867dd33c1252333ef1a51045ae412042.jpg

* * *

Polak pierwszego sortu ogłosił, że nie widzi przeszkód, aby wybory prezydenckie odbyły się w terminie. W tej partii nikt nie ma innego zdania niż prezes. Ciekawe, czy coś im się poruszyło w rozumie po tej wypowiedzi.

Przypomina się to, co mówił pilotom z samolotu prezydenckiego w Smoleńsku pilot, który krótko przed nimi wylądował, opisując fatalną sytuację wokół lotniska i zachęcając ich mimo wszystko do lądowania: – Jest tu piz.., ale możecie próbować jak najbardziej.

Andrzej Duda dziękuje wyborcom za głosowanie na PiS, czerwiec 2020 składa kwiaty na grobach

* * *

Edyta Żemła, Marcin Wyrwał (Onet Wiadomości):

Szpital w Grójcu — Powiatowe Centrum Medyczne — został sparaliżowany, ponieważ w ciągu kilku dni popełniono tam wszelkie możliwe błędy dotyczące procedur bezpieczeństwa w czasie epidemii koronawirusa. Błędy doprowadziły m.in. do zakażenia siedmiorga medyków, izolacji kilkudziesięciu innych oraz zakażenia 10 pacjentów. Proceduralny chaos sprawił, że na przymusowej kwarantannie pozostaje wiele zdrowych osób.

  • Lekarz z gorączką, po wymazie, chciał dalej pracować. Zganiono ratowników, którzy odmówili z nim współpracy.
  • Nawet gdy lekarz otrzymał pozytywny test, nie zamknięto ani nie zdezynfekowano izby przyjęć, gdzie przebywał.
  • Około 60 medyków, którzy mieli z nim kontakt, wysłano po prostu do domu. Przez następne dni próbowali się dowiedzieć, czy są na kwarantannie. Bez skutku.
  • Testy na koronawirusa zrobili sobie członkowie zarządu, ale nie objęto nimi wszystkich ratowników.
  • Aż siedmioro lekarzy i pielęgniarek z oddziału wewnętrznego miało w ub. tygodniu pozytywne testy na koronawirusa. Mimo to przyjęcia wstrzymano dopiero w niedzielę.
  • Kilkudziesięciu medyków z ujemnym wynikiem testu na koronawirusa wciąż nie może wyjść z domów i wrócić do pracy.

Cała relacja tutaj

* * *

C:\Users\Piotr\AppData\Local\Temp\2c2d9c722908085dd0af611c14c01862.png

* * *

Ciekawą informację zamieścił Andrzej Goryński. Jest to doniesienie dr. Francisa Boyle’a, specjalisty od broni biologicznej, o tym, że koronawirus został wyprodukowany jako broń biologiczna, a chińskim uczonym pomogli w tym uczeni amerykańscy. (https://youtu.be/7aZQgP0j7ic).

Kiedy rozeszły się plotki o możliwości, iż koronawirus to broń biologiczna, moim pierwszym odruchem była myśl, że jeśli nawet tak było, to musiał to być przypadek, bo straty spowodowane wypuszczeniem wirusa dotyczą wszystkich krajów. Takim przypadkiem była kilkadziesiąt lat temu awaria radzieckiego laboratorium broni biologicznej na wyspie, bodaj na Morzu Aralskim – ludzie na statku wycieczkowym, przepływającym w dość dużej odległości od wyspy, zostali zarażeni ostrą formą ospy. Może i Panu Bogu tak się wymknął szatan?

Ale ludzie nie liczą się z ofiarami, kiedy produkują broń, bo uważają, że „druga strona” zapewne robi to samo, więc trzeba się szykować. Widzieliśmy parę lat temu odtajnione filmy z eksperymentów – zarówno w ZSRR jak i w USA – gdzie po wybuchu atomowym wysyłano własnych żołnierzy na teren wybuchu, licząc się przecież ze stratami. Chodziło o sprawdzenie, jak wybuch atomowy wpłynie na zdolność do walki.

Możliwe więc, że wypuszczenie wirusa mogło być nieprzypadkowe, mogło być przygotowaniem do następnego ruchu na wypadek wojny – wypuszczenia czegoś podobnego, ale zjadliwszego, na co mamy „odtrutkę”. Jednak broń biologiczna jest durna, bo nie można zapobiec stratom we własnych szeregach. Jest jak gazy bojowe użyte w I Wojnie Światowej – zmiana kierunku wiatru powodowała zabijanie własnych żołnierzy. A jednak ludzie się tym bawią, bo może przeciwnik też to szykuje…

To, co jest oczywiste dla mnie, że użycie czy wypróbowanie takiej broni jest zabójcze dla wszystkich, także dla tych, co jej używają, nie jest oczywiste dla wojskowych. Kiedy mieliśmy kryzys kubański, wojskowi podobno namawiali Kennedy’ego do użycia broni atomowej.

Obrzydliwa jest natura ludzka.

Trzeba jednak pamiętać, że w historii zdarzały się epidemie, często bardzo groźne, i nie był to skutek wrogich zamysłów. Słynna grypa zwana hiszpanką, która w latach 1918-19 zabiła na świecie kilkadziesiąt milionów ludzi, była spowodowana zmutowanym wirusem grypy ptaków.

* * *

Władza postawiła przed obywatelami problem szyszki. Opisywałem kiedyś, na czym ten problem polega. Otóż trzeba taką rozwiniętą szyszkę włożyć komuś w tyłek i wyjąć. Częścią rozczapierzoną włożyć się nie da, natomiast drugą stroną można włożyć, ale nie można wyjąć.

Władze każą obywatelom nie gromadzić się, razem mogą przebywać co najwyżej dwie osoby, a jednocześnie miliony mają się udać na wybory, gdzie ponad 200 tys. członków komisji (nie gromadząc się) dopilnują głosowania. Do setek tysięcy osób przebywających na kwarantannie udadzą się członkowie komisji wyborczych z urnami i nie kontaktując się z nimi, dopilnują, żeby „kwarantannowcy” zagłosowali.

Być może pomogą modły i do wyborów epidemia wygaśnie. Pomogły, kiedy Polska nie miała niepodległości – już po 121 latach Bóg sprawił, że ją odzyskano. Także w czasie ostatniej wojny, chociaż zginęło 20% obywateli, to reszta przeżyła.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\wybory prezydenckie.jpg

* * *

W aptece pojawiły się maseczki, więc kupiliśmy kilka. Maseczki są w cenie po 8 zł (przed epidemią około 30 groszy) i nie chronią przed zakażeniem – służą do nakładania w przypadku gdy się samemu zachoruje i nie chce się przez kichanie czy kaszel zakazić innych. Pakowane są w zwykłe torebki papierowe, niedbale zamknięte spinaczem. Zamiast jakiejś instrukcji nakładania maseczki, na opakowaniu podano ogólną informację o lekach — żeby przed zażyciem leku przeczytać ulotkę, chronić leki przed dziećmi i odpowiednio przechowywać. Chyba dilerzy narkotyków przerzucą się na maseczki.

* * *

Wirus wirusem, ale przecież nie mogą nim być dotknięci Polacy zbierający sezonowo szparagi w Niemczech. Bez nich ten dział gospodarki leży, więc zrobiono wyjątek, choć nie wpuszcza się do Niemiec sezonowych pracowników z innych krajów.

Widać Unia nie jest taka biurokratyczna. Parę lat temu uznano, że dżem z marchewki to dżem owocowy, bo to jeden z głównych produktów żywnościowych eksportowanych przez Hiszpanię. W końcu wiadomo, że słowa są wieloznaczne i najważniejszy jest kontekst. Biznesowy.

* * *

Wiadomo, że od różnych nieszczęść i kłopotów są odpowiedni święci, do których można się zwrócić o pomoc. Kościoły są pełne ich obrazów i posągów. Jakoś zagubiło się jedno z przykazań Boga (ciekawe, czy jest jakieś teologiczne uzasadnienie dla jego usunięcia):

Nie uczynisz sobie obrazu  rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich.

Bez różnych pośredników między człowiekiem a Bogiem Kościół katolicki nie mógłby egzystować.

W Onecie quiz. Można sprawdzić swoją wiedzę: kto ze świętych chroni przed epidemiami, kto jest patronką stomatologów, strażników więziennych, studentów, dyplomatów, zegarmistrzów, czyim patronem jest św. Brycjusz itd. Ciekawe, czy święci sami czynią cuda, kiedy się ich poprosi, czy są tylko pośrednikami i w imieniu proszącego zwracają się do Boga.

Trzeba tu chyba być precyzyjnym, bo jest wielu świętych o tych samych imionach i niedobrze byłoby się pomylić co do patrona od konkretnej dolegliwości. Przypomina się anegdota o skoczku spadochronowym, który wyskoczył z samolotu, szarpnął dźwigienkę, ale spadochron się nie otworzył. Spróbował jeszcze raz, ale to nic nie dało, więc zabrał się za spadochron zapasowy i okazało się, że on też się nie otwiera. Wtedy zawołał: – Święty Antoni, ratuj mnie!

Z nieba wysunęła się wielka ręka, schwyciła spadochroniarza, i usłyszał głos: – Który Antoni?

Spadochroniarz: – Eeee… Padewski!

– A to nie ja, odpowiedział głos i ręka się cofnęła.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com