Stanisław Obirek: Casus Pell – pyrrusowe zwycięstwo Kościoła6 min czytania

()

11.04.2020

Werdykt australijskiego Sądu Najwyższego, ogłoszony we wtorek 7 kwietnia 2020 w stolicy kraju Canberze, został przyjęty ze zrozumiałym entuzjazmem przez tych katolików, którzy nigdy nie wierzyli w winę kardynała George’a Pella.

Papież Franciszek tego samego dnia w swojej modlitwie wspomniał cierpienia niewinnych ofiar pomówień, a w czasie mszy w Wielki Czwartek w bazylice św. Piotra już wyraźniej modlił się za księży niesprawiedliwie pomówionych o niepopełnione zbrodnie. Czy w istocie wyrok Sądu Najwyższego oznacza ogłoszenie niewinności Pella i czy zamyka sprawę jego wykroczeń?

Przede wszystkim należy przypomnieć, że decyzja Sądu Najwyższego nie dotyczyła problemu winy czy niewinności Pella, tylko formalnej poprawności procedur prawnych wcześniejszych instancji. Trafnie oddaje to tytuł artykułu w opiniotwórczym piśmie środowisk akademickich o zasięgu globalnym, „The Conversation”: „Jak George Pell wygrał w Sądzie najwyższym w sprawie prawnych procedur” (How George Pell won in the High Court on a legal technicality):

How George Pell won in the High Court on a legal technicality

The High Court today granted Cardinal George Pell special leave to appeal, and unanimously allowed the appeal. In other words, Pell won. His convictions were quashed and he will be released from prison. Pell’s prosecution has been socially explosive and legally complex. The cardinal’s convictions by unanimous jury verdicts were a landmark event in Australian history.

Jednym z autorów jest Ben Mathwes, profesor prawa na Queensland University of Technology w Brisbane i autor dwóch książek poświęconych problematyce seksualnych nadużyć wobec dzieci.

Jednak to zwycięstwo nie zamyka sprawy, Pell będzie bowiem „musiał stawić czoło wielu innym procesom sądowym”, jak piszą w zakończeniu artykułu. A wtedy sąd będzie się zajmował winą podsądnego, a nie kruczkami prawnymi.

Autorzy przypominają główne wątki sprawy. Wyrok sądu z 2018 roku, który stwierdził winę Pella w sprawie pięciu przypadków nadużyć seksualnych wobec nieletnich. Zadziwiające jest, z jakim nakładem energii i sprytu zajęli się jedną tylko stroną procesu adwokaci katolickiego hierarchy. W ich wysiłkach nie pojawiła się w ogóle sprawa ofiar. Można powiedzieć, że jest to typowe zachowanie przestępców w sutannach na całym świecie.

Przez moment wydawało się, że w Australii rzecz wygląd inaczej. Pisał o tym profesor Jan Pakulski na łamach oko.press 16 sierpnia 2019 roku w niezwykle pouczającym artykule „Jak zapobiegać pedofilii w Kościele? Porównanie Komisji w Irlandii (klęska) i Australii (sukces)”. Jego zdaniem to właśnie sądy w Australii stanęły po stronie ofiar, te w Irlandii były zaś nazbyt uwikłane w „dyplomatyczne” układy z Kościołem katolickim.

Czy werdykt Sądu Najwyższego w sprawie George’a Pella zmieni optymistyczną wymowę artykułu Pakulskiego? Sprawa nie jest wcale jednoznaczna. Wszystko wskazuje na to, że ten chwilowy sukces może kosztować Kościół katolicki dalszą utratę wiarygodności. Wspomniany Jan Pakulski tak komentuje wyrok Sądu Najwyższego:

Chyba opinia publiczna reaguje bardziej racjonalnie niż elita prawno-polityczna. Pell jest szalenie niepopularny,  ciąży na nim wiele poważnych oskarżeń i będą się przeciw niemu toczyły się dalsze procesy. Może ta kontynuacja oskarżeń — a także ujawnienie „wyredagowanych” fragmentów Raportu Królewskiej Komisji Śledczej z 2017 roku — przyczynią się w końcu do bardziej sprawiedliwego zakończenia całej „afery Pella”.

Sprawa jest pouczająca również dla ciągle niezałatwionych spraw wykroczeń, jakich dopuścili się niektórzy polscy hierarchowie katoliccy. W odróżnieniu od innych krajów, oskarżenia ciążące nad polskimi biskupami, nie zostały nigdy ani otwarcie przedstawione, ani tym bardziej osądzone. Wiemy o nich tylko dzięki determinacji niektórych dziennikarzy, którzy często wbrew oporowi własnego środowiska zdecydowali się o nich pisać, mówić i je pokazywać. Rola dokumentalnego filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” jest tutaj nie do przecenienia. Ciągle oczekiwana część druga zapewne tylko pogłębi ten stan rzeczy.

Pozostaje otwarte pytanie, czy wykorzystywanie własnej siły, również wpływów na organy państwowe i sądownicze, opłaca się Kościołowi w ostatecznym rozrachunku? Czy jeden z problemów, jakie coraz większa część polskich katolików ma z autorytetem Jana Pawła II, nie ma związku z jego niechęcią do otwartego zmierzenia się z przestępstwami niektórych hierarchów i wielu księży? Nawet jeśli polskiemu papieżowi i jego najbliższemu otoczeniu udało się na krótką metę zamieść niewygodne sprawy pod dywan, to na dłuższą metę uderzyły one rykoszetem nie tylko w niego, ale i w sam Kościół.

Osobiście martwi mnie, że dzisiaj papież Franciszek wpisuje się w tę samą logikę wybielania przestępców w sutannach. Co gorsza, wykorzystuje czas zarazy, by jeszcze raz stygmatyzować ofiary, które obciążają „niewinnych” przestępców. Bo tylko tak można zrozumieć jego modlitwy za Pella (niewymienionego z nazwiska, ale każdy, kto analizuje kontekst papieskich wypowiedzi, widzi, że to właśnie o niego chodzi). Czy argentyński papież zdaje sobie sprawę z konsekwencji takich słów? Kiedyś również i jemu historia wystawi rachunek, który i on będzie musiał zapłacić.

Warto przywołać głośny wykład Thomasa Doyle’a, wygłoszony na katolickim Uniwersytecie Gonzagi w Spokane w USA w październiku 2019 roku, poświęcony właśnie problemowi seksualnych nadużyć kleru katolickiego. Doyle jak nikt zna strategie wyparcia przestępstw popełnianych przez pedofilów w sutannach. Jego komentarz nie pozostawia żadnych złudzeń. Otóż jego zdaniem od samego początku ofiary nadużyć seksualnych zdawały sobie sprawę, że oczekiwanie na to, że Kościół instytucjonalny okaże im zrozumienie i współczucie — to strata czasu. Główne źródła takiego stanu rzeczy Doyle upatruje w kulturze klerykalnej, która bardziej chroni księży niż ich ofiary. Przy czym nieustanna obsesja hierarchii katolickiej, by za wszelką cenę bronić swojej reputacji kosztem cierpień ofiar, prowadzi do czegoś przeciwnego, czyli do utraty szacunku i zaufania. Dokładnie takiego skutku należy upatrywać w konsekwencji pyrrusowego zwycięstwa George’a Pella.

Szczególnie odrażający w kontekście afery Pella jest jego komentarz w formie listu otwartego opublikowanego w „The Weekend Australian” po wyjściu z więzienia 11 kwietnia. Otóż George Pell twierdzi, że człowiek wierzący potrafi sobie lepiej radzić z cierpieniem niż ateista (a skąd on to wie?). Warto ten list przeczytać w całości, ale wymaga to płatnego dostępu do witryny pisma.

Są w nim zawarte te wszystkie argumenty, które tak celnie i słusznie w podnosił Richard Dawkins w polemice w 2012 roku. Poczucie wyższości i brak świadomości, że jego postępowanie i zachowanie świadomie czy nie (Pell twierdzi konsekwentnie, że jest niewinny), było i jest źródłem cierpień dla wielu ludzi. Ciążą bowiem na nim nie tylko oskarżenia ofiar bezpośrednio przez niego skrzywdzonych, ale również tych księży, których Pell jako biskup krył. Krótko mówiąc, katolicki Kościół australijski ma przed sobą jeszcze długą drogę do prawdziwego i głębokiego nawrócenia, podobnie jak sam Pell.

<strong>Stanisław Obirek</strong>
Stanisław Obirek

 (ur. 21 sierpnia 1956 w Tomaszowie Lubelskim) – teolog, 
historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

17 komentarzy

  1. narciarz2 11.04.2020
    • asc 11.04.2020
  2. PIRS 11.04.2020
    • asc 11.04.2020
  3. Obirek 11.04.2020
    • asc 11.04.2020
      • Obirek 12.04.2020
  4. asc 11.04.2020
  5. Andrzej Goryński 11.04.2020
    • asc 12.04.2020
  6. mulier religiosa 11.04.2020
  7. Mr E 12.04.2020
  8. Mulier Religiosa 13.04.2020
  9. Obirek 14.04.2020
  10. Obirek 14.04.2020
  11. Obirek 14.04.2020
  12. Obirek 07.05.2020