13.04.2020

Do terminu wyborów pozostały 3 tygodnie. Do bękarta wyborczego trzy lub cztery tygodnie w zależności od komendy, jaką dostanie z Nowogrodzkiej Pani Marszałek.
Dzięki bowiem kompletnej naiwności posłów opozycji tracący większość w Parlamencie PiS sparaliżował Sejm, wprowadzając głosowanie tabletowe. Teraz od kilkunastu dni w kompletnym chaosie, celowym lub naturalnym, forsuje bez dyskusji i kontroli kolejne zmiany w Kodeksie Wyborczym, nie zważając na Konstytucję.
W ramach tej hucpy pani Marszałek może zmienić datę wyborów, a dzięki zapisowi w łacie na tarczę antywirusową Premier może ustanowić dowolny dzień dniem wolnym. Daje to możliwość przesunięcia wyborów od 11 do 17 maja po jednym telefonie z Nowogrodzkiej.

Mamy więc w grze nadal wybory ogłoszone na 10 maja pozostające w prawie — do czasu podpisania przez Prezydenta ustawy to zmieniającej albo wyrób wyboropodobny między 10-17 maja.
O ile wybory 10 maja są w pełni legalne, chociaż obarczone wątpliwością czy można je przeprowadzić w nienazwanym stanie klęski żywiołowej, o tyle pisowska hucpa korespondencyjna już nic wspólnego z wyborami mieć nie będzie.
PiS-owi wyraźnie nie zależy na powszechnym uznaniu tych wyborów. Wystarczy szczątkowa legitymizacja poprzez szczątkowe quasi-prawne akty i decyzje.
Być może Kaczyńskiemu wręcz na rękę jest Prezydent prawie legalnie wybrany. Być może ostracyzm międzynarodowy nie jest wielkim problemem dla PiS.
Powinno to jedna mieć znaczenie dla opozycji. Powinno; a jednak każdy kolejny dzień przynosi ze strony opozycyjnej kakofonię i bełkot, którego ciężko się słucha i kompletnie nie rozumie.
Biedroń poczuł szansę na przejście do drugiej tury. Mówi z sensem. Okazał się dobrym energicznym mówcą. Jest wojownikiem i budzi zaufanie. Stanie do wyborów licząc, że MKB się wycofa? Zdobędzie w ten sposób punkty dla swojego projektu politycznego? Być może. Wygra? Nie. Czyli przegra, a wraz z nim my wszyscy.
Kosiniak Kamysz. Cały tygrysek. Cały PSL. W opozycji, ale otwarty na propozycje. Broniący demokracji, ale w zasadzie gotów na dłubanie przy Konstytucji. Nie wycofa się. Wygra? Nie, więc przegra.
I MKB. Wielka nadzieja opozycji jeszcze dwa miesiące temu. Wszyscy liczyli, że ma zawodowy sztab, który nie przerżnie tak sromotnie, jak ekipa Komorowskiego. Sztab, jeśli był przygotowany na kampanię w czasach pokoju, to okazał się kompletnie niezdolny do działania w czasach zarazy. W efekcie kandydatka się nie wycofała. Kandyduje. Jednocześnie wzywa do bojkotu wyborów. Kompletna schizofrenia. Kaczyński by nie mógł prosić o takie rozwiązanie. Wstydziłby się zaproponować. Kogo będzie zniechęcać wezwaniami do bojkotu kandydatka MKB? Zwolenników PiS? A skąd. Wzywa: nie głosujcie … na mnie. Efekty już widać.
Dawno prorokowałem, że największą nadzieją na odsunięcie PiS od władzy jest samo wywrócenie. PiS wiele robi, by upaść, a opozycja, na razie wiele robi, by nie upadł. Gdyby tak — chociaż nie przeszkadzała.
Pora się obudzić. Naprawdę nie ma już czasu na domysły, czy mamy bojkotować, czy nie. Czy udział w niekonstytucyjnej hucpie pocztowej to nie oddawanie walki walkowerem, czy kolaboracja i zgoda na grę znaczonymi kartami? Czy opozycja stanie do wyborów w lokalach, czy je bojkotuje również? Czy już koniec wspólnego bloku ku chwale PiS, czy małe własne interesy jednak poddadzą się zbiorowej mądrości?
Uważam za błąd mrzonki o odebraniu PiS władzy w tym momencie, nawet jeśli odejście części gowinowców dałoby taką szansę. PiS nawarzył piwa, opozycja, biorąc dziś na siebie odpowiedzialność — oddałaby władzę PiS-owi przy kolejnych wyborach, tym razem na zawsze.
Ale odbicie Pałacu Prezydenckiego skutecznie zastopowałoby psucie państwa, w tym systemu sądowniczego. Zatrzymało machinę pisowską i dało ludziom tak bardzo potrzebną nadzieję.
Tylko trzeba się obudzić.
Dziś opozycja w swojej głupocie zostawia ludzi bez jasnego komunikatu: co robimy?
Jacek Parol

Gwoździem do trumny opozycji była zgoda na tabletowe głosowania. O ile się nie mylę to dzięki Czarzastemu właśnie – zabrakło wyobraźni staremu wyjadaczowi politycznemu?
Teraz to już Kaczyński może zdalnie, w pełnym tego słowa znaczeniu, robić co chce. 🙁
I nie pomoże tu larum i pobudki.
Jakie znaczenie będą miały jakiekolwiek ruchy opozycji? Po 30 kwietnia wybiorą sobie sobowtóra mgr Przyłębskiej i SN w ręku. Wtedy każde wybory mają wygrane, nawet te przegrane – wygrane się zatwierdzi, przegrane unieważni. Bo podstaw do unieważnienia skolko godno, trzeba będzie tylko wykonać instrukcje z Nowogrodzkiej, ew. lepsze obiadki od Przyłębskiej gotować.
A lud się burzyć nie będzie, TVP stoi na straży jedynie właściwej interpretacji. Wytłumaczy nawet butę i arogancję władzy, a po koronawirusie ludem zajmie się kościół w dziękczynnym rozmodleniu. I nie lekarzom i pielęgniarkom będą ludkowie dziękować, ino Matce Boskiej. 🙁
Lud się burzył będzie….Bo kryzys gospodarczy już coraz bliżej = Pusta micha suwerena … A tą nie zapełni się ani dekretami ani modlitwą… WOT to nie ZOMO.
PiS może odsunąć od władzy tylko brak chleba, bo igrzysk to mamy aż za dużo.
Pusta micha suwerena wywracała każdy polski rząd … Z tym nie będzie inaczej… Nasz ciamkający ” naczelnik ” już o tym wie … Jest jak Hitler w maju 1945 zamknięty w swym bunkrze … Tylko że zamiast Armii Czerwonej ma epidemie + kryzys gospodarczy…
„I MKB. Wielka nadzieja opozycji jeszcze dwa miesiące temu”. Opozycja jest rozbita. To była wielka nadzieja tylko samej platformy. Teraz okazała się tylko schedą po Schetynie.
Od dawna wiadomo było, że Pis utrzymuje swój stały poziom poparcia a walkę z nim może podjąć ktoś, kto może wzbudzać pozytywny rezonans także po stronie wyborców Pisu. MKB i platforma nie ma żadnej zdolności w tym kierunku, jej przewodzenie opozycji wynika z gwarantowanych 19 % stałego poparcia ale przekreśla to przeszłość: gra nie fair (wobec N oraz L), zamknięcie – brak dopływu nowych kadr, brak młodzieży – to co się zmieniło, to roszada wewnątrz tych samych rozgrywających, budowanie koalicji z pozycji siły, bez demokratycznych reguł i dyskusji, egoistyczne zagarnianie do siebie.
Platforma nie ma stałego logicznego przekazu ani polityki wobec: kościoła, EURO a nawet liberalizmu. A takie lawirowanie dodają jeszcze pożywki niektórych głosowań w sejmie, wyglądających jak prowokacje wobec PO. Jej licytacje a nawet jej poparcia w głosowaniach populistycznych typu 500+ jest niewiarygodne. Słowem – wyśniony, chybotliwy, pozbawiony ideałów przeciwnik dla Pisu.
A co dalej – no jest ten tygrysek, tak bolący, a przecież wcześniej tyle lat na zapiecku D. Tuska. Jakoś wtedy nikogo niebolący. Problem z tygryskiem jest że jest wiarygodny w terenie. Potrafi też celnie odciąć się Pisowi (bez wybitnej reżyserii żony). EURO nie wprowadzi, przed kościołem będzie klękał (głównie na dożynkach i przed świętami). Idealny kandydat do walki z Pisem. Czy coś więcej można teraz ugrać? Czy to jest droga? Być może? Być może to wokół tygryska zgromadzi się siła większa od platformy. Już teraz są tam uciekinierzy, którzy PSLowi wykręcili dobre wyniki w miastach! Może to będzie wiarygodna dla suwerena przyszła chadecja? Czy mamy wybór? Czy do końca będziemy obstawiali los, który nie wygrywa?
Ktoś tu (na SO) celnie zauważył, że jeśli siada się z szulerami do gry, trzeba z góry zaakceptować oszukańczy wynik; w przeciwnym razie nie należy siadać do stolika. Wobec całkowitej impotencji opozycji i zabawiania się przez nią w piaskownicy, dla mnie, jako wyborcy, jedyną honorową decyzją jest oddanie GŁOSU NIEWAZNEGO. Nie chcę bojkotować wyborów i nie chcę wybierać NIKOGO w takich wyborach, nawet gdybym miała ulubionego kandydata (a nie mam), gdyż zwycięstwo w TAKICH wyborach to klęska demokracji i idei państwa prawa. Ktokolwiek zostanie wybrany, będzie fałszywym królem. I nie jest tak, że jeśli wygra Kosiniak, to „mimo wszystko” będzie cacy, a jak Duda, to be. Uprawianie hipokryzji jest złe bez względu na to, czy robią to oni czy my. Czas przestać wybaczać politykierom z opozycji, liczyć, że deus ex machina staną się politykami. Im bardziej się tam zagląda, tym bardziej nikogo tam nie ma (naturalnie, poza Zandbergiem, który – zdaje się jako jedyny w tym składzie Sejmu – czyta, myśli, rozumie trendy współczesne, a nie XIX-wieczne, i rozwija się). Niech PIS wypije do końca to piwo, którego nawarzył. A wówczas może, może pęknie, jak smok. Kto wie.
Proponuję zagłosować na Petru, jest rozsądnym ekonomistą, mógłby być dobrym prezydentem, że nie kandyduje? ale ja i tak nie jestem w te wybory w stanie uwierzyć, więc może będzie jeszcze kandydował w wyborach normalnych, jeżeli pożyjemy wtedy zobaczymy.
PS. Jak ten czas szybko leci.. sprawdziłem właśnie, że się rozwiódł i przestał zajmować polityką tego kraju, może mu ktoś palce w prywatność włożył nazbyt głęboko, no to nic nie poradzę
O Matko z Córką. Opozycja znowu nam funduje „zwycięstwo moralne”.
Po pierwsze primo – w tym kraiku co wybory to narzekanie na frekwencję wyborczą. Pis-dzielce dali nam do ręki narzędzie aby temu wreszcie położyć kres. Podejrzewam, że głosowanie korespondencyjne wyniesie udział w wyborach na niebotyczną stopę procentową. Zagłosują nawet największe lenie. Bo jaki problem wysłać list.
Po drugie primo – im więcej głosów – tym trudniej zaszachrować. Bo jeden głos podrobić to żaden problem. Ale kilka milionów – może być problem nawet dla takiego asa jak Sasin. Mówiąc krótko – to całkiem legalna droga do zakwestionowania liczenia głosów. A co za tym idzie – do zakwestionowania wyniku wyborów.
Po trzecie primo – Obawy zdrowotne. Przecież to będzie już kolejny tydzień z koronawirusem. Chyba wszyscy mają środki do dezynfekcji – list zdezynfekować i po krzyku. Mniej ostrożności pokazujemy podczas wypraw do sklepu.
Biadolenie, że zaszachrują aż boli. Można zbojkotować – ale tym sqrw**synom o nic innego nie chodzi. To mamy im iść na rękę??!! Ludzie – opamiętajcie się.
Zamiast nawoływać do nic nie dającego bojkotu – bo i tak Duppa wygra – utrudnijmy im jak tylko możemy. Jeśli można całkiem legalną drogę – to dlaczego NIE????
Mój śp Ojciec mawiał….. Synu – nigdy nie wychodź ze zwarcia bez ciosu. Bo kto wygrał będzie jasne dopiero jak opadnie kurz.
Przegrana po walce to nie wstyd. A bojkot to tchórzostwo.
Pozdrawiam
Zgadzam się pod warunkiem że CAŁA OPOZYCJA się zjednoczy…Co nam niestety z różnych powodów nie grozi …Wydaje się że od PIS uwolni nas tylko kryzys gospodarczy tzn pusta micha suwerena…..
Yac – nie zjednoczy się. Ale tak przynajmniej Długopis nie wygra w pierwszej turze. A w drugiej – cholera wie??………Prawdę mówiąc to miałem nadzieję na Jaśkowiaka. Ale Peło oczywiście lansuje „Wnuczkę” z mieczami. Tymi antenatami Peło legalizuje pisdzielską narrację o dziadkach z Wermachtu. To partia impotentów umysłowych. Ja nie widzę pola do zjednoczenia wokół „pańciaciaramci”. Nooo – sorry.
Kopia mojego komentarza pod artykułem prof. Obirka.
—————————————————————————
Mamy w Polsce wielką masę ludzi, wręcz specyficzną klasę społeczną, których jedynym wspólnym mianownikiem jest nieświadomość. Nie wykształcenie, nie majątek, nie religia tylko społeczna nieświadomość ich identyfikuje i wyodrębnia. Nie zdają sobie sprawy jakim zagrożeniem są dla pozostałych i dla samych siebie jednocześnie. Na tej nieświadomości podklasy „religijnych” żeruje kler dodatkowo podkręcając aktywność wyborczą wyznawców PiS. Bo ta klasa, to wyznawcy PiS i niestety wyborcy… A teraz ad rem. Wybory to kampania, to turniej, to publiczność, która obserwuje rywali i w końcu wskazuje zwycięzcę walki wyborczej, który wykazał największej grupie głosujących, że to on jest optymalny, że to on jest najlepszym wyborem dla prawdziwej większości obywateli. Dzisiaj PiS w czasach zarazy chce, rękami ogłupionych wyznawców, intronizacji delfina kuchennymi drzwiami, nie na mądrego monarchę, tylko na notariusza woli kapłanów politycznych. I do tego doprowadzi bez względu na koszty społeczne. Ma doświadczenie. Nie tak dawno intronizował Chrystusa na króla Polski, to teraz intronizacja człowieczka to pestka… Niestety nasze głosy nie docierają do klasy wyznawców PiS. A ich jest niestety więcej niż świadomych obywateli. Kandydaci !!! Wycofajcie się zanim będzie za późno. Jest za dwie minuty północ, nie za pięć…
——————————————————————————–
Dodatek:
A Tygrysek? Tygrysek jest jak Gowin. Obaj lawirują i grają wyłącznie na siebie. Przysłowie mówi „Raz oszukał, jego wstyd, dwa razy, nasz.” Obaj są obrotowi jak modlitewny młynek tybetańskich lamów…
Chciałbym przypomnieć swój tekst z 2017 roku (https://studioopinii.pl/archiwa/183046 – Moralne (nie)posłuszeństwo obywatelskie), w którym dokładnie opisuję pułapkę, w której się znajdujemy. Wlaściwie cały czas popełniamy te same błedy.
„Ludzki Pan” urządził sobie z Sejmu teatrzyk kukiełkowy, który służy mu jedynie do nadawania znamion legalności jego dekretów. Opozycja upiera się, aby w tym przedstawieniu grać.
Sytuacja nie jest ani wesoła, ani optymistyczna. PiS ma swoje ZOMO – Zmobilizowane Oddziały Mas Ogłupionych (przez episkopat) – a partie opozycyjne mają jako zaplecze tylko grupy pasywne, mniejszościowe, zniesmaczone arogancją i butą „ignorantów dumnych ze swej ignorancji” (jak powiedział prof. Sadurski). To nierówna walka. Jaka może być polemika z kimś, kto z braku argumentów mówi ci „A w mordę chcesz?” (cytat chyba za K. Łozińskim). Głową muru nie przebijesz, ale jeżeli trzeba, to tylko głową. Podrzucajmy więc różne pomysły, co z tym można zrobić. Może coś okaże się skuteczne? Może wyjdzie z tego jakaś synergia? Może „szczęściu trzeba pomóc”…