22.01.2026

Zdanie odrębne
Te dwie postawy (albo stany emocjonalne) zwykle idą w parze… Pogarda poprzedza szyderstwo, bądź za nim podąża; są jak para bliźniąt jednojajowych, które funkcjonują nierozłącznie i trudno je rozdzielić …
Szary/zwykły człowiek rzadko pozwala sobie na zachowania pogardliwo-szydercze; wie przecież, że w życiu codziennym, w kontaktach międzyludzkich są one przeciwskuteczne i najczęściej prowadzą do konfliktu. Instynktownie unikamy tych, którzy nami gardzą i odwracamy się od szyderców – bo w imię czego mamy brać do siebie ich złe emocje…
Wydaje się (a może raczej wydawało!), że taka jest niepisana norma stosunków międzyludzkich. Jej łamanie traktowano do niedawna jak incydent, odstępstwo, zachowanie niestandardowe. W czasach powszechnego odwracania się od reguł, zasad czy wzorców życia zbiorowego (tudzież indywidualnego), pogarda i szyderstwo stały się codziennością. Pełno ich w mediach (prasa, radio, telewizja), zwłaszcza społecznościowych, skąd wylewają się w postaci hejtu, czyli mowy nienawiści.
Ci, którzy nadają ton, organizują zbiorowe emocje oraz wyobraźnię, a więc przywódcy partyjni, prezydenci, premierzy, duchowni etc. często negatywnie wpływają na zachowania społeczeństw, państw czy narodów. Widać to po reelekcji Trumpa, którą plemiona anarchiczne jak np. Polacy przyjęli w sejmie oklaskami na stojąco[1]…
Trump gardzi i szydzi ze wszystkiego i wszystkich! W ostatnim wywiadzie dla NYT obwieszcza światu, że „nie potrzebuje prawa międzynarodowego„! Nie jest mu potrzebne również prawo krajowe, a kiedy agent (emigracyjny) zabija kobietę w aucie, prezydencki zastępca szydzi z „obłąkanej lewaczki”, która źle się zachowywała wobec funkcjonariusza, a ten działał w samoobronie… Z podobną brutalnością służb amerykańskich traktowani są bezdomni, zwłaszcza kolorowi, których z Waszyngtonu usuwa się jak szczury… Prezydentowi USA nie jest też potrzebne prawo boskie. Wszelkie normy i zasady wywodzi z siebie, ze swego ‘niesamowitego’ wnętrza, które nakazuje mu bronić cywilizacji chrześcijańskiej oraz jej wartości. Mógłby nawet zostać papieżem, gdyby go wybrano np. zamiast Leona XIV…
Amerykański historyk prof. Henry W. Brands (uniwersytet w Austin) nazwał tę prezydenturę „wynaturzeniem”. Sformułowanie, choć zgrabne, niewiele wyjaśnia… Wszak Trump to fragment Natury, która się spaczyła, wyrodziła, ale pozostaje w naturalnym universum białego człowieka, Amerykanina, potomka emigrantów itd. Czy gdyby się nie wynaturzył, byłby inny? Jako wytwór Natury (przyrody, Boga) nie ponosi żadnej odpowiedzialności; przeciwnie, jest zdeterminowany, by niszczyć wszelki ład – nawet kosmiczny, np. jeśli wywoła wojnę nuklearną… Może nie tylko wywracać porządek światowy, ale go na nowo układać[2], w czym znajduje naśladowców – zarówno na kontynencie amerykańskim jak i w Europie.
*
Świat (i Polska) wstrzymuje oddech, nie pamiętając, że coś takiego zaczęło się u nas przed pierwszą fazą Trumpa, kiedy nasz nieżyjący prezydent krzyknął do człowieka z ulicy: „Spieprzaj dziadu!” W tym czasie jego brat straszył pasożytami od emigrantów, a współrodaków okrzyknął mordercami. Szybko zapomniano tamtych słów, choć to kwintesencja pogardy i szyderstwa, których nie da się ująć krócej ani zwięźlej; wszak w nazwie ich partii są litery p i s …
Odpowiednikiem Trumpa w Polsce jest prezydent Nauroki (wymowa amerykańska), a pogarda i szyderstwo to również jego polityczne instrumentarium. Nie musiał się ich uczyć od swego idola, bo jako obywatelski kandydat przejął je od Kaczyńskiego, który lata temu uruchomił we współziomkach ich prawdziwe natury. Połowa społeczeństwa (na pewno jedna trzecia!) uznała pogardę i szyderstwo za swój sposób bycia, któremu – prędzej czy później – i tak dałaby wyraz. Przyspieszył proces uzewnętrzniania tego, co w nas skrywane, wstydliwe, niwelowane przez konwenans, obyczaj, religię… Bo taki jest Polak w człowieku!
Nawrocki pogardzał i szydził w kampanii wyborczej. Od kilku miesięcy robi to jako prezydent, naśladując w mimice, geście, słowie, chodzie itd. swego patrona. Stąd ksywa Trumpek, jaką przypięli mu dziennikarze i przeciwnicy polityczni. Antycypacją takich zachowań przyszłej głowy państwa, było nieustanne powtarzanie, że „Tusk jest najgorszym premierem po 1989 roku”… Teraz robi to, wetując ustawy, nie podpisując nominacji ambasadorskich, oficerskich, czy sędziowskich…
Pogardę i szyderstwo przeniósł na Jasną Górę, gdzie uczestniczył w spotkaniu z kibolami, zwanym pielgrzymką… Wywrzeszczał do nich słowa, którymi wita się z żołnierzami… „Kibice” odpowiadali mu: „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!” i czerwonymi racami. Wygląda na to, że prezydent rozpoczął budowanie faszyzmu w stylu włoskim[3]. Po ‘modłach’ odbyło się tajne spotkanie z kibolską elitą. Był wśród niej niejaki Dragon, z którym Nawrocki serdecznie się wyściskał…
— To jest bandzior, którego zna cały półświatek. Kierował bezwzględną i bardzo niebezpieczną grupą. Mieli na koncie handel narkotykami, pobicia czy wymuszenia rozbójnicze – mówi b. oficer CBŚP
— Do dzisiaj pamiętam rozmowę z „Dragonem”. Był niesamowicie pewny siebie, powiedział: ‘Wrócimy i zniszczymy was wszystkich’ – to słowa policjanta…
Rzecznik Leśkiewicz, zapytany o zachowanie szefa, odpowiada, że powyższe „okoliczności (…) nie były panu prezydentowi znane”. Jednak znane mu były zachowania stu kilkudziesięciu pracowników wywiadu, którym trzy miesiące temu odmówił nominacji na I stopień oficerski …
Kościół hierarchiczny tj. oficjalny nie protestuje przeciw profanacji miejsca „świętego dla Polaków”, którego onegdaj bronił ks. Kordecki (potajemnie paktując ze Szwedami). Milczał, kiedy kolejne pisowskie rządy kołysały się na wałach jasnogórskich… Milczał, kiedy Rydzyk (od ołtarza) pogardzał ofiarami pedofilii i relatywizował grzech biskupa, kiedy Jędraszewski szydził z „czerwonej zarazy”, a Oder likwidował komisję ds. pedofilii… Będzie milczał nadal; wszak milczenie jest złotem, albo walutą, którą kupuje się lud[4]. Napominanie, wołanie o przyzwoitość nie popłaca, więc Kościół pozwala gardzić i szydzić – wewnątrz świątyń tudzież w ich sąsiedztwie…
Wetując ustawę ‘cyfrową’, Nawrocki uznał, że jej wprowadzenie oznaczałoby „administracyjną cenzurę”! W pogardzie i szyderstwie wobec własnego państwa (i społeczeństwa!) wsparł go ambasador USA w Polsce[5], pisząc że „Prezydent (…) zasługuje na wielkie uznanie za zawetowanie przyjęcia przez Polskę karnej i anty-amerykańskiej ustawy UE o usługach cyfrowych”. Ustawa – dowodził „osłabiłaby Polskę (…). Zdławiłaby innowacyjność, ograniczyłaby osiągnięcia, stworzyła ogromne bariery dla nowych podmiotów wchodzących na rynek (…), a na jej miejsce wcieliła brukselskich biurokratów, prawników i audytorów (…)”. I pouczał: „Polska nie wygrywa, stając się strefą zgodności dla technologii tworzonych gdzie indziej. (…). System, który karze za skalę, zapewnia zależność, a nie suwerenność”!
Ustawa miała chronić polskie dzieci i młodzież; veto prezydenta pozwoli je nadal demoralizować przez amerykańskie Big-techy i obrońców wolności – typu Musk, którym gwarantuje bezkarność. Czy można było rzecz lepiej ująć, niż zrobił to pan ambasador – prawowierny Izraelita?
*
Kiedy się przyjrzeć historii dawnej i nowej, pogarda i szyderstwo były zwykle instrumentami polityków z defektem. Kaligula, Neron, Iwan Groźny, Ryszard III, Katarzyna II, Hitler, Mussolini, Stalin, Mao, kambodżańscy Khmerowie; lista jest otwarta… Można na nią wpisać także polskich królów i królowe, kardynałów i biskupów, ba – proboszczów. W przeważającej mierze byli to socjopaci, którzy nie potrafili nawiązywać/utrzymywać normalnych relacji z otoczeniem. Zaburzenia takie dość późno sklasyfikowano jako jednostkę chorobową, a część jej nazwy wskazuje na cierpienie, od łacińskiego patior…
*
„Drogi Jonasie – pisze Trump do premiera Norwegii – Zważywszy na to, że twój kraj postanowił nie przyznać mi Pokojowej Nagrody Nobla za powstrzymanie ośmiu wojen, nie czuję już obowiązku myślenia wyłącznie o pokoju…” Tak brzmi/wygląda chichot Historii!
- Rosjanie mówią: ‘burnyje apłodismienty piriechadiaszczije w awacju’! ↑
- Starożytni Grecy uważali, że po Chaosie zwykle następuje Kosmos… ↑
- Mimo że ideologicznie faszyzm był pogański, państwowo-centryczny, dążył do kontroli nad życiem indywidualnym i społecznym, cieszył się uznaniem katolików. ↑
- Mało kto zauważył, że nowy metropolita krakowski, kard Ryś miał powiedzieć: Nihil novi sine plebe, czyli że nic nowego bez woli ludu… Plebs – po polsku znaczy lud! ↑
- Wcześniej w politykę wewnętrzną i zewnętrzną mieszali się ambasadorowie: pruski, ruski, austriacki, radziecki… Teraz robi to sojuszniczy! ↑
JS

Piękny tekst ale ilu „intelektualistów” pisowskich to przeczyta a już o zrozumieniu trudno mówić !
Zawsze powtarzam iż tu kłania się EDUKACJA która szwankuje mówiąc delikatnie . Pobierałem nauki jeszcze za komuny ale naprawdę więcej się nauczyłem jak moje wnuki obecnie i w ich wieku lepiej rozumiałem świat niegdysiejszy i obecny mi niż współczesna młodzież zafascynowana konfą !
Post scriptum do tekstu z dzisiejszego ranka w Onecie: „Zamaskowani policjanci w cywilnych ubraniach wyskakują z samochodów i w biały dzień zatrzymują mężczyzn i kobiety — na ulicach, na przystankach autobusowych, przed szkołami i przedszkolami. Funkcjonariusze Urzędu Imigracyjno-Celnego wkraczają do kościołów i gabinetów lekarskich, zabierając każdego, kogo wygląd wskazuje na to, że może być migrantem. Administracja usuwa zaś z muzeów i instytucji kultury wszystkie eksponaty, które mogą umniejszać wielkości kraju. Tak wygląda rzeczywistość w USA rządzonych przez Donalda Trumpa. Obejmując władzę, powiedział Amerykanom, że właśnie wkraczają w złoty wiek. Nie uprzedził ich jednak, jaką cenę przyjdzie im za to zapłacić.”
Świetna analiza psychologiczna naszych władców. Dodałbym jeszcze: oni szydzą i okazują pogardę, bo nic im za to nie grozi, są bezkarni. Nasz Pan Prezydent pewnie nie szydzi ze swojego amerykańskiego protektora, tylko łasi się do niego bez względu na to, co o jego groteskowych występach myśli.
Nie jestem tylko pewien, czy okrzyki na cześć Donalda Trumpa po prawej stronie Sali sejmowej to przejaw „anarchii”. Ja miałem raczej wrażenie, że oglądam urodzonych niewolników gorączkowo szukających sobie pana, którego wasalami mogliby zostać, odbierając za to stosowną nagrodę. Tyle zostało z ich pokrzykiwań o „suwerenności”.
A nasz „twardy bokser” okazuje się, gdy przychodzi co do czego mięciutki jak plastelina i już zapowiedział udział w podpisaniu aktu założycielskiego Trumpowskiej „Rady Pokoju”. Jego przywitanie z Łukaszenką, a może i z samym Putinem będzie niewątpliwie „hitem Internetu”.
JS zabiera głos rzadko, moim zdaniem zdecydowanie zbyt rzadko. Choć kto wie, może ten niespieszny obserwator naszego globalnego bałaganu zaczyna pisać kiedy to jest naprawdę niezbędne i nazywa rzecz po imieniu. Warto tej niespiesznosci się od niego uczyć.
Simili simile landent! (Podobni chwalą podobnych) – mawiali Rzymianie… A oto najnowszy przykład: „Dziękuję Karolowi Nawrockiemu z Polski. Fantastyczny człowiek. Wygrał bardzo ważne wybory. Jestem z niego bardzo dumny”… Tak mówi Trump, a nasz 'rezydent’?
Opisane postawy, haniebne i prymitywne, nie pojawiły się nagle, z dnia na dzień; tak po amerykańskiej stronie (I kadencja D. Trumpa) jak i u nas. Patriota Piotr Szczęsny, do głębi przejęty niszczeniem polskiej demokracji, już 29 września 2017 roku na Placu Defilad tej właśnie sprawie poświęcił swoje życie! Dokonał aktu samospalenia! W swoim Manifeście ostrzegał i jednocześnie wzywał Rodaków słowami:” Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!
Kto przejął się jego słowami? Czyim sumieniem potrząsnęły?
Jego ofiara okazała się daremna. Amerykański „wódz” udoskonalił swoje metody, ponadto znalazł naśladowców, także u nas. Pokrzykiwania, pozy, gesty, próbujące pokazywać dominację nad innymi i szyderstwa z odmiennie myślących. Można próbować je wyśmiewać przypominaniem mądrego powiedzenia w/g którego:” Każdy osioł lubi słuchać swego ryku!”. Problem jednak w tym, że historia pokazuje, że kiedyś już tak było. W zbliżony sposób zachowywał się między innymi przypomniany w artykule Mussolini; finał jego „osiągnięć” jest powszechnie znany…
JS formułuje obserwację niezwykle celną: pogarda i szyderstwo, niegdyś traktowane jako patologia życia społecznego, stały się instrumentem politycznym, a nawet normą komunikacji publicznej. Autor wskazuje, że tradycyjnie instynkt społeczny nas przed takimi postawami chronił, bo są destrukcyjne dla spójności społecznej, a przez to instynktownie odrzucane przez zbiorowość. Transformacja takich zachowań w strategię polityczną stanowi przełom polityczny i antropologiczny wyraźnie widoczny od początku XXI wieku. P(ogarda) i S(zyderstwo) to zdecydowanie trafniejsza charakterystyka populizmu Kaczyńskiego i jego akolitów niż profanacja Tuwima przez szydercze zapożyczenie nazwy z jego poezji.
Porównanie działań prezydenta USA i polskiego jest pouczające. JS dostrzega, że Nawrocki nie wymyślił tego stylu niezależnie – jest to transmisja stylów przywódczych w czasach globalizacji i mediów społecznościowych. Zwrot ku określeniu „Trumpek” jest drażliwy dla zwolenników prezydenta właśnie dlatego, że oddaje rzeczywistą zależność wzorów zachowań. Przykład weta wobec ustawy cyfrowej pokazuje praktyczne konsekwencje tej postawy: pogardę dla rozwiązań, które powinny być zaworem bezpieczeństwa społecznego.
Zestawienie galerii historycznych socjopatów (od Kaliguli po Stalina) zaskakuje aktualnością. JS pozornie dystansuje się od moralnego osądu – zamiast tego zajmuje stanowisko deskryptywne – pogarda i szyderstwo to narzędzia osób z zaburzeniami osobowości, a nie cechy przywódców zdolnych do normalnego dyskursu. Obserwacja „kwintesencji pogardy i szyderstwa” w słowach poprzedniego polskiego prezydenta jest epigrafem epoki politycznej, którą analizuje Autor.
Podkreślenie milczenia hierarchii kościelnej obnaża jej etyczną przewrotność. JS nie atakuje wiary – atakuje hipokryzję instytucji i hierarchów, które powinny stać na straży wartości zamiast ich ignorowania w imię doraźnych korzyści politycznych. Sformułowanie „milczenie jest złotem” jest brutalnie szczere.
Przytoczony wpis Trumpa do premiera Norwegii, to materiał, który sam się komentuje. Polityk, który żąda nagrody za brak zastraszania, pokazuje narcystyczną absurdalność współczesnych elit.
Esej JS stanowi poważną diagnozę epoki, w której normy przywódcze uległy inversji. Autor obserwuje i dokumentuje – tekst zawiera materiał do zastanowienia się i przemyśleń, co cechuje znakomitą publicystykę. Jest to refleksja, którą powinni przemyśleć zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy obecnych władz, bo problem pogardy i szyderstwa jako narzędzi politycznych wywraca tradycyjny podział ideologiczny i dotyczy fundamentów życia publicznego.
Często o JS pisałem, że w każdym swoim felietonie przechodzi samego siebie. I tym razem to powtórzę. Tyle, że tym razem znakomicie zresztą w roli eksperta psycho-socjologii i robi to znakomicie. Bystrym okiem uderza w sedno, a w w tym wszystkim wynurza się niezła znajomość historii (tu w kontekście zestawienie galerii historycznych socjopatów – od Kaliguli po Stalina) Pożywki do takich wynurzeń przynosi każdy dzień. Każde wystąpienie „wielkich” tego świata, którym nie wystarcza już ojczyźniana scena, bo robią to już na forach międzynarodowych. Tak jakby świata miało nie być jutro. Niestety świat pozostanie, tylko jak? Ano no tak jaki. historia, jak internet zapisze wszystko, słowo po słowie, fakt po fakcie. Niestety, świat milczy. Jakby tego nie słyszał, jakby niczego nie zauważał lub nie chciał. Choć zdarzają się jednostki (mądre i odważne), mające odwagę nazwać rzeczy po imieniu, tak jak dwa dni temu na panelu w Davos – prezydent Finnlandi Alexander Staubb wyraził się o aktualnej sytuacji w świecie, nie bacząc na polityczną poprawność [https://www.facebook.com/reel/2139163620228306] co polecam do wysłuchania. Również amerykańska profesor historii i komentatorka wydarzeń politycznych Sarah Paine, w rozmowie z polskim dziennikarzem Michałem Wyrębkowskim https://www.google.com/search?q=prof.+sarah+Paine+w+wywiadzie+dla+polskiego+dziennikarza&oq=prof.+sarah+Paine+w+wywiadzie+dla+polskiego+dziennikarza&gs_lcrp=EgZjaHJvbWUyBggAEEUYOTIKCAEQABiABBiiBDIHCAIQABjvBTIHCAMQABjvBTIKCAQQABiABBiiBNIBCTIzNzYwajBqN6gCALACAA&sourceid=chrome&ie=UTF-8#fpstate=ive&vld=cid:63c33e8e,vid:bxbimzU3nI8,st:0 wraziła swoje kasandryczne widoki przyszłości świata. Ja, jednak cieszę się, że mam tu w …………………., tuż pod ręką człowieka, będącego niezwykle odważnym, komentującego bez ogródek – to co nie wielu chce widzieć i słyszeć. Mającego odwagę mieć zdanie odrębne. I jestem Mu za to niezmiernie wdzięczny!!!
Światem usiłują trząść dwa niezrównoważone typy, w chwale i glorii tworząc równoległą rzeczywistość. Mają wielu zwolenników i klakierów.
Ameryka first – czyli odebranie Danii Grenlandii, rozwalenie NATO, całusy z Putinem.
Na konferencji w Davos padło wiele kontrowersyjnych twierdzeń, które nierzadko nie miały pokrycia w rzeczywistości; przysłuchiwał się temu cały świat.
Od 20 stycznia 2025 roku, wiceprezydent Stanów Zjednoczonych James David Vance ,były senator z Ohaio, napisał książkę „Hillybilly Elegy” czyli „Elegia dla bidoków” Jest to zapis osobistych przeżyć autora wzbogacony o obserwacje socjologiczne klasy z której się wywodził, białej amerykańskiej klasy robotniczej. Sen o Ameryce znikł w zestawieniu z biedą i nałogami. i brakiem perspektyw.
Książkę polecam; moją uwagę zwraca stosunek Vance’a do przemocy. Niedobrze to wróży dla świata.
Jak byłam dzieckiem, całą klasą chodziliśmy zbierać stonkę ziemniaczaną- amerykański owad, który niszczył nasze pola kartoflane. Na starość obserwuję, jak zgnilec amerykański – choroba pszczół atakuje pasieki nie tylko w Polsce…
Na uroki,na niszczenie Nawrocki&Trump w cenie
Płaci słono polityka,gdzie się prawo nie domyka
Pogarda i szyderstwo to niestety jest oręże wielu ludzi, nie tylko polityków. Na nieszczęście skłonności do posługiwania się nimi rosną wraz z IQ i zakresem władzy – nadmiar władzy rodzi butę, jej brak daj poczucie bezsilności i chęć zemsty. W każdym z tych przypadków wykpiwanie i szyderstwo jest narzędziem do osiągania celów i radzenia sobie z emocjami.
Jeżeli szydercą jest ktoś kto ma tak wielką władzę jak Trump to cierpi cały świat.
To prawda; pogarda i szyderstwo spływają w dół, do zwykłego człowieka, który się nią karmi, a potem pławi w niej, jak ryba w wodzie – dorośli i dzieci. Te, które nie wytrzymują, popełniają samobójstwa albo stają się psychicznymi kalekami, którymi jeszcze łatwiej pogardzać i z nich szydzić. A wszystko zaczyna się od jednego psychicznego kaleki, istoty wynaturzonej, odmieńca – jak Kaczyński, Putin, Trump, Nawrocki, Tarczyński, Ziobro… Trzeba się przed nimi bronić – tylko jak?
’Ryba psuje się od głowy’, albo: 'przykład idzie z góry’… do zwykłego człowieka – dużego i małego. Duży odpowie pogardą i szyderstwem – mały nie. A nie mogąc znieść tego hejtu, popełnia samobójstwo, jak dwie dziewczynki w wieku 11 i 12 lat… Musimy zrozumieć, że trzeba się przed tym bronić wszelkimi dostępnymi środkami.