Ernest Skalski: I ty masz rację

15.05.2020

Czy chciałbyś – pyta mnie mój przyjaciel – być głową państwa autorytarnego, jeśli jeszcze nie brązowego, to bardzo szybko ten kolor zyskującego, w którym sądy i prokuratura są obsadzone przez kreatury w dyspozycji despoty, bez żadnej odpowiedzialności? Którego premier łże bez końca? Gdzie policją jawną i tajną zawiaduje człowiek skazany za nadużycia władzy? Gdzie wielkimi spółkami skarbu państwa rządzą głupi sługusi? Gdzie dzieci uczą się wypaczonej historii? Gdzie czci się bandziorów współdziałających z hitlerowcami?

A przecież prezydent nie ma w tej materii wiele do powiedzenia. Gdyby nie to, że Kaczor nienawidzi Donka, i gdyby nie to, że jeszcze zostało mu parę praw do zaorania, to nawet byłby im się przydał, bo by ich uwiarygadniał. I w Brukseli coś załatwiał. Smród perfumował.

Dokładnie w takiej sytuacji znajdzie się przyszły prezydent. Twój wybranek mógłby hamować dalsze zapędy tej mafii, ale jego władza wykonawcza jest mizerna. W jakimś sensie nawet by to poniekąd firmował.

– Panie prezydencie: dlaczego Pana kraj robi X, Y, Z?

– To nie ja proszę państwa. Ja tu tylko za atrapę robię.

Gdybym był jego przyjacielem lub doradcą, stanowczo bym odradzał w naszej obecnej sytuacji. I im bardziej o tym myślę, tym bardziej bym mu ten pomysł odradzał. Gdy się wreszcie wyłożą, po totalnej dewastacji państwa, i jeśli to nastąpi wcześniej niż za 10 lat, to może i my dożyjemy i może Donek na tę posadę się zgodzi. Ale nie teraz. Jak się z nimi chce użerać Hołownia lub Kamysz – bo urocza pani Małgosia szans nie ma wielkich – ich sprawa. Oczywiście dobrze by było, gdy gość od długopisu zajął się nartami. Ale Donek?

***

Co cię dopadło drogi przyjacielu? Widzisz – odpowiadam – tę pustą połowę szklanki, co uważam za konieczne w debacie. Ale też trzeba widzieć i pełną. Czy gdyby ta prezydentura była takim gównem, to czy Kaczor walczyłby o nią tak zaciekle, takim kosztem? Również dla niego?

Skuteczne stopowanie prezydenckim wetem dalszych ich dobrych zmian to już kolosalna rzecz.

Nasz człowiek na Krakowskim amnestionuje ofiary reżimu, może nawet przed zapadnięciem wyroku? Więc się nie bójmy.

Nasz prezydent powoła swoje BBN. Swoje Rady Gabinetowe. Swoje kolegia doradcze, jakiś think tank z prawdziwymi autorytetami i możliwościami działania.

Prezydent ma prawo inicjatywy ustawodawczej. Projekty będą odrzucane, ale dobrze przygotowane i mogą stanowić element programu na wybory parlamentarne 2023.

Wokół prawdziwego prezydenta szybko powstanie prawdziwy ośrodek polityczny, liczący na możliwość działania, na apanaże bieżące i frukty po ewentualnie wygranych wyborach.

Oczywiście nadal będziemy w czarnej dupie, lecz b. wielu przestanie się kalkulować moszczenie się w niej. A może Gowin, który zawczasu wyniuchuje zmiany koniunktury, uzyska mocniejsze poparcie w swojej partii i może opozycja przezwycięży obrzydzenie do niego. It’s just business, nothing personal, jak zaczynali negocjacje bohaterowie „Ojca chrzestnego” po kolejnej krwawej rozprawie.

Może też w Zjednoczonej Prawicy znajdzie się trochę więcej Gowinów i władza Kaczyńskiego oparta na przewadze pięciu głosów nie dotrwa nawet do 2023.

Byle mieć swój mocny przyczółek na wrażym brzegu. Światło w tunelu i to nie będzie pociąg z przeciwka. „Witaj jutrzenko swobody, zbawienia za tobą słońce!”. Ducha nie gaście, kolego. Tylko jeszcze, k…, trzeba wygrać te wybory i mieć tego swojego prezydenta!

Ja dziękuję. Nie, żebym się czuł dużo głupszy od Hołowni. Nie daję już rękojmi dotrwania do końca kadencji.

P.S. Jak już jesteśmy przy prezydenturze, to projekt republiki prezydenckiej – raczej Francja niż USA – pomógłby wygrać wybory. A gdyby miało zostać jak,jest, to wolałbym prezydenta na jedną siedmioletnią kadencję, żeby głowy państwa nie poniżano w walce o reelekcję.

Dixi

C.d. Zdecydowanie gorszy wybór

Dzieje się tak szybko, że to już nie dziennikarstwo a godzinniarstwo.  Powyższa wymiana poglądów już  historyczna.

Po pierwsze – Tusk się nie pisze. Można zrozumieć, ale trudno podzielać. Jakoś mu uschło porzucenie partii i rządu w roku 2015. Mogą mu przypomnieć, po tym, gdy nie podjął ryzyka w 2020. A bez widocznego ryzyka nie zostaje się wielkim przywódcą.

Bez Tuska jeszcze nie wszystko stracone, lecz mając lepszy wybór, sięgają po gorszy. Zanosi się, że Trzaskowski!

Od Kaczyńskiego Warszawa może dostać na komisarza nawet Sasina, który ma porachunki z Warszawą. W ciągu 90 dni komisarycznego zarządu on, czy ktokolwiek inny z PiS, naszkodzi, ile tylko będzie mógł. Nawet na lata. I nie ma gwarancji, że znowu wygra Platforma. Tym bardziej że Trzaskowski może przegrać już w pierwszej turze. Nie wygramy kraju, a zapłaci stolica!

Czy dobre sondaże pana Rafała nie są odbiciem jego wyniku w Warszawie, w roku 2018? Bardziej niż on wygrała wówczas PO, będąca w lepszej kondycji niż teraz. Podobnie Kidawa-Błońska, w zeszłym roku, uzyskała w stolicy imponujący wynik, reprezentując Platformę. Bez przełożenia na tegoroczne notowania.

Trzaskowski to przesunięcie Platformy w lewo. Poza dużymi miastami będzie miał problem z zarzutami za podejście do LGBT i edukacji seksualnej. Z wyjaśnieniami w sprawie awarii ścieku, których nikt nie będzie chciał słuchać. Po co to teraz?

Teraz potrzebna jest osobowość odmienna od łagodnej MKB. A Trzaskowski nie ma postawy i wizerunku wojownika. Tym bardziej Grodzki, na którym, zresztą, opiera się nikła przewaga opozycji w Senacie. Natomiast Radosław Sikorski to fighter, który wkroczył do polityki jako weteran z Afganistanu. I sposób bycia ma odpowiedni. Potrafi być gburowaty, co może być dobre w kampanii. Za bardzo pewny siebie? Również i to może się okazać zaletą. Takoż, wojowniczy antykomunizm i patriotyzm.

Do tego można dodać wysokie stanowiska państwowe. Minister obrony, szef MSZ, marszałek Sejmu. Czyli obycie w wielkiej polityce, kontakty w świecie. Kelnerskie podsłuchy sprzed sześciu lat to już teraz niezbyt mocne zarzuty. Żona Żydówka – z USA – ciągle obecna w Internecie? Obecna prezydentowa też nie ma aryjskich papierów. W sumie; chyba najlepsze obecnie w Platformie kwalifikacje na kandydata. Co skłania liderów PO, że nie chcą korzystać z tych atutów?

Ale teraz, to już ktokolwiek będzie – all hands on deck! Tym razem czasu jest mniej niż mało, więc to Grodzki będzie się śpieszył, a PiS zastosuje obstrukcję w Senacie.

A więc, podpisy od zaraz. Stolik, ekipa w maskach i rękawiczkach. Obok pudła z maseczkami i rękawiczkami.

MKB może budzić autentyczne współczucie, ale chyba zrozumie, że dodatkowo traci, okazując rozgoryczenie i żal. Ma jeszcze przed sobą przyszłość w polityce.

I jeszcze jedno; miłujcie nieprzyjacioły wasze, czyli dla kontrkandydatów propozycja paktu o nieagresji i wsparciu w II turze. Bo to dotąd było słabym punktem Platformy.

Ma ona ciągle mocne atuty: ludzi, struktury, pieniądze. To wszystko nie pomoże, jeśli przegra wybory i stanie się jedną za słabych partii opozycyjnych. A tych wszystkich walorów nie ma Hołownia, który wychodzi na prowadzenie w sondażach.

„Hołownia for president!”, jako kandydat rozszerzonej, nowej formacji?

To by mogło przeważyć utracone głosy marginalnej lewicy. I nie byłoby utopią, gdyby liderzy PO walczyli o swoje cele, położone nieco dalej niż w schyłkowej partyjce w autorytarnym państwie Kaczyńskiego.


Ernest Skalski

Dziennikarz, historyk


Ur. 18 stycznia 1935 r. w Warszawie
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com