Telewizja pokazała (601)

26.05.2020

Znaczna część mego życia upłynęła w cieniu II Wojny Światowej. Oczywiście z racji wieku nie byłem jej świadkiem, ale informacje o wojnie były obecne przez długie lata. Wszędzie w Warszawie widać było ruiny domów i ślady po walkach. W kinach filmy poświęcone wojnie i okupacji to był stały repertuar i ciągle powstawały nowe. Dzieci bawiły się w wojnę. To były tematy na lekcjach historii i była ogromna literatura. Duża część mojej rodziny zginęła w czasie wojny, przeszła obozy koncentracyjne, i podobnie było z wieloma znanymi mi ludźmi. Naczytałem się książek na ten temat i teraz mam przesyt.

To, co się działo w tej i innych wojnach, pokazuje straszną stronę człowieka. Wystarczy stworzyć sprzyjające warunki i z ludzi wychodzą bestie. Dlatego tak niebezpieczni są politycy, którzy dzielą ludzi, apelują do prymitywnych instynktów. Jarosław Kaczyński, kiedy zwraca się do Polaków, nazywając część z nich drugim sortem, jest niebezpiecznym bydlakiem. Także ci, którzy flirtują z faszystami. Ci, którzy przyzwalają na wieszanie na szubienicach portretów przeciwników politycznych. Jesteśmy często o krok od tragedii.

Zagładę Żydów w czasie wojny i pogromy po wojnie składano na karb zdziczenia wojennego. Potem w wersji oficjalnej antysemityzm zniknął. Ale to do antysemityzmu odwołał się Gomułka w 1968 roku i znalazł spory oddźwięk w narodzie. Pełne nienawiści kazania księdza (obecnie już byłego) Międlara nie spotkały się ze zdecydowaną reakcją władz ani jego kolegów czy przełożonych. Kościół nie pozbył się tej choroby.

Mam przesyt i omijam, jeśli to możliwe, wszelkie przykre historie – niewiele mogą one dodać do mojej wiedzy. Wciąż jednak pojawia się coś, co zaskakuje. Taką informacją była dla mnie historia opisana przez Marcina Kąckiego, autora książki „Oświęcim. Czarna zima”. Zwróciłem uwagę na fragment rozmowy z autorem (Przegląd), gdzie mówi o tym, że w Oświęcimiu w 1981 r. miał miejsce pogrom Cyganów.

Nie ma żadnego materialnego śladu po tym, że w 1981 r., czyli w trakcie eksplozji empatii i nadziei związanej z powstaniem Solidarności, kilka tygodni przed stanem wojennym doszło na ulicach Oświęcimia do pogromu Romów. Że w mieście, wydawałoby się ostatnim na ziemi, w którym mogłoby dojść do takiej eskalacji nienawiści, ludzie zawiązali „Komitet do spraw wypędzenia Cyganów”, przez kilka dni biegali z pochodniami, by spalić romską ulicę, wrzucali samochody do rzeki, krzycząc: „Zabić cygańskich skurwysynów”. Że niewinni ludzie, którzy żyli w tym mieście od końca lat 60., musieli nagle uciekać i ratować życie.

Mamy często przekonanie o stałym postępie ludzkości, który jakoś sam się realizuje, sprawiając, że wszyscy stają się mądrzejsi, lepiej wyedukowani, lepsi. Oczarowani postępem technicznym rozciągamy pojęcie postępu na ludzką naturę. Ale niewiele potrzeba, żeby obudzić w ludziach bestie. Na razie to dzieje się daleko, gdzieś tam toczą się wojny, morduje się ludzi, trzyma ich w obozach. To ludzie tak traktują innych ludzi. I nie ma tu bardziej cywilizowanych narodów. W czasie okupacji Iraku to Amerykanie – obrońcy demokracji i cywilizacji, oceniający co roku stan demokracji w innych krajach – torturowali brutalnie więźniów. I znajdowali wielu zwolenników takich metod, także w Polsce, bo walka z terroryzmem ma dopuszczać wszelkie metody.

Przypomnę też opis tego, co robili w Kenii inni obrońcy demokracji i cywilizacji — Brytyjczycy:

Dziesiątki tysięcy Kenijczyków bito, głodzono, kastrowano, gwałcono, rażono prądem, wieszano, palono żywcem, strzelano do nich jak do zajęcy. Takimi metodami władze brytyjskie próbowały zdusić bunt „dzikusów” Mau Mau. Zaczęło się to w 1952 r., siedem lat po Holokauście i hekatombie drugiej wojny światowej. […] Wiosną 1954 r. w ramach operacji „Anvil”, na ulicach, w domach i miejscach pracy aresztowanych zostało 50 tys. członków plemienia Kikuju. Trafiali do obozów przejściowych ogrodzonych drutem kolczastym, skąd mniej podejrzani (zwykle kobiety i dzieci) byli kierowani do rezerwatów. Mężczyźni lądowali w obozach koncentracyjnych. (…) Brytyjski gubernator postanowił stworzyć w całej Kenii obozy pracy, gdzie aresztowani stanowiliby tanią siłę roboczą. Miało to pomóc w rozwijaniu rolnictwa i rozwiązać problem rosnącej liczby więźniów, których nie dało się już wcisnąć do przepełnionych rezerwatów.

Natura ludzka jest wredna i w sprzyjających okolicznościach ludzie zachowują się jak bestie. Nie można tego przypisać jednemu narodowi. Nie możemy spać spokojnie.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\narodowcy.jpg

* * *

Przypomniano o tym, że w zeszłym roku powstała komisja ds. pedofilii i nie powołano do niej dotychczas żadnego jej członka. Teraz więc różne władze się ruszyły i zaczęto mianować specjalistów do komisji. Pierwszy specjalista okazał się członkiem Ordo Iuris.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\601 b.jpg

Pan Aleksander Stępkowski, który teraz pełnił funkcję p.o. prezesa Sądu Najwyższego, kilka lat temu zorganizował konferencję Ordo Iuris w Warszawie. Na tej konferencji hiszpański prawnik Francisco Borrego powiedział (podaję za OKO.press):

Jedna osoba umieszczona na eksponowanym stanowisku znaczy więcej niż setki działaczy, czy dyskutantów. Trzeba umieszczać swoich ludzi na kluczowych stanowiskach, żeby osiągnąć cele. Tak zdziałamy o wiele więcej. Modlić się, pracować, ale z przebiegłością. Czeka nas bitwa trudna i długa […], ale zwyciężymy. Pamiętajcie – praca, odwaga i przebiegłość.

Zapewne i następni członkowie komisji zostaną powołani według poniższego wzorca:

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Kościół nagrody.jpg

* * *

Już od dłuższego czasu omijam nieprzyjemne wiadomości, polityczne programy, nawet filmy „psychologiczne”. Ale takie wiadomości wylewają się zewsząd i, tak czy siak, na nie trafiam. Na przejrzenie gazety wystarcza mi kilka minut – zwykle tytuł artykułu wszystko mówi. Jeśli idzie o filmy, to oglądam komedie (rzadko są jakieś na poziomie), coś typu „sam przeciw złym ludziom” (ale bez psychologizowania) i oczywiście popularnonaukowe.

Czasem wysłucham jakiegoś komentarza mądrej osoby w TV, ale zwykle tematy, które się komentuje, są nadmuchane, albo dziennikarze wszystko zamieniają w propagandę, nie pozwalając swemu rozmówcy wypowiedzieć się, co jest denerwujące. Szczególnie teraz, kiedy rozmówca jest w domu, a nie w studio, słowa dochodzą z opóźnieniem, i często gadają razem dziennikarz i gość.

Czasem dziennikarz zaprosi do studia kogoś na poziomie, kto ma coś ciekawego do powiedzenia, ale dziennikarz się spieszy, bo zaraz musi jeszcze kogoś zapytać albo zbliżają się reklamy, więc w pośpiechu upraszcza rozmowę, stara się wyciągnąć od rozmówcy jakąś krótką prymitywną opinię, którą mu zwykle sam podpowiada itd. Jeżeli rozmówca prezentuje obcą dziennikarzowi opcję polityczną, to przeszkadza mu nawet dokończyć zdanie, stara się wytrącić go z równowagi, przekręca jego wypowiedzi. Czasem żal mi pisowskich rozmówców zaproszonych do TVN24. A przecież, żeby obalić kłamstwa polityka, wystarczyłoby przytoczyć fakty. Ale widać wielu dziennikarzy chce przede wszystkim zrobić show, w którym wykażą się swoimi talentami. To choroba tej stacji. Kiedyś tak to przedstawiłem na przykładzie jednej z dziennikarek TVN24:

JUSTYNA P.  PRZEPROWADZA WYWIAD Z LITERATUROZNAWCĄ, SPECJALISTĄ OD TWÓRCZOŚCI MICKIEWICZA, PROFESOREM A.W.

JP: Panie profesorze, czy pana zdaniem można znaleźć jakieś korelacje między tym, co opisuje Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”, a obecną sytuacją Polski?

AW: Zacznijmy od pierwszych słów poematu, gdzie autor mówi: „Litwo, ojczyzno moja, ty jesteś…”

JP: … Właśnie, co pan sądzi o podejściu Mickiewicza do spraw narodowości? Czy współcześni Litwini lub Białorusini mogą odnaleźć w poemacie własne korzenie? I jak pan ocenia stosunek Mickiewicza do Rosji?

AW: Trudno porównywać ówczesną sytuację Polski i narodów ją zamieszkujących oraz czasy obecne. Polska szlachecka nie miała…

JP: …A czy poglądy szlachty, szczególnie zaściankowej, nie przypominają panu sporów w obecnym Sejmie? Ten swoiście pojmowany patriotyzm, a przy tym typowa polska czupurność, skłonność do kłótni. Jak, pana zdaniem, Mickiewicz ustosunkowałby się do obecnej polityki Rosji? Co by doradził naszemu rządowi, prezydentowi?

AW: Stosunek Mickiewicza do Rosji kształtują dwa ważne czynniki, związane głównie z jego doświadczeniami w latach młodości, ale które w pewnej formie są obecne również w naszych czasach. To, po pierwsze,…

JP: Dziękuję bardzo panie profesorze za ciekawą wypowiedź, ale niestety musimy już kończyć. Jeszcze będziemy mieli okazję porozmawiać o tych ważnych i ciekawych sprawach.

A teraz chciałam państwa zaprosić na jutrzejszą dyskusję w naszym studio, poświęconą wizycie delegacji sejmowej w Pekinie. Zaproszeni goście będą rozmawiać na temat „Co Polska powinna zrobić w sprawie ograniczania praw człowieka w Chinach?”.

Na ten i inne tematy wypowiedzą się znani politycy, sportowcy, dziennikarze, etycy. Prosimy państwa o listy i telefony. Zapraszam. Mówiła Justyna P.

* * *

Przeprosiny.

Parafia pod wezwaniem świętego Kazimierza w Kartuzach przeprasza Marka Mielewczyka za brak reakcji na zachowania wobec niego księdza Srebrzyńskiego, które stanowiły naruszenie dóbr osobistych Marka Mielewczyka w postaci godności oraz nietykalności cielesnej, które nastąpiły w latach 1983-1987.

Diecezja Pelplińska — jako następczyni prawna diecezji chełmińskiej — przeprasza Marka Mielewczyka za brak reakcji na zachowania wobec niego księdza Srebrzyńskiego, które stanowiły naruszenie dóbr osobistych Marka Mielewczyka w postaci godności oraz nietykalności cielesnej, które nastąpiły w latach 1983-1987.

Skąd te przeprosiny? Bo sąd nakazał, a pozywający tego się domagał. Ani parafia, ani diecezja nie poczuwały się do przeprosin z własnej inicjatywy. Kościół nie przyznaje się ani do zbrodni, ani do błędów – najwyżej po paruset latach przyzna, że w czymś nie miał racji, jak w przypadku Galileusza, ale i to była wyjątkowa inicjatywa Jana Pawła II, że nakazał rewizję procesu, w którym skazano Galileusza..

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Kościół f.jpg

* * *

Czekam na ustawę, która pozwoli opublikować w internecie zarobki wszystkich urzędników. Uzupełniłbym takie informacje o dane pokazujące, gdzie pracowali przedtem ci urzędnicy i ile zarabiali.

Co robił i ile zarabiał przedtem nowy kierownik stadniny koni w Janowie Podlaskim, który po awansie przyznał, że nie zna się na koniach, ale to może się stać jego hobby?

Ile zarabiał pan Daniel Obajtek jako operator maszyn w firmie „Elektroplast” w Stróży, a potem wójt gminy Pcim, i jak mu wzrosły pensje, gdy został prezesem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, potem prezesem grupy energetycznej Energa SA, i prezesem PKN Orlen?

Czy pan Krzysztof Kozłowski, właściciel firmy „Akwarystyka”, zyskał coś w zarobkach, kiedy został prezesem Nitro-Chemu – firmy zbrojeniowej produkującej materiały wybuchowe?

Czy pan Maciej Szota zyskał coś, porzucając prowadzenie budek z kebabem, kiedy awansował na dyrektora departamentu innowacji i rozwoju biznesu PGNiG SA?

A czy wnuk Anny Walentynowicz, kiedy przesiadł się z taksówki do działu dyrektora generalnego państwowej spółki zbrojeniowej Pit-Radwar odpowiedzialnej za innowacje w polskiej armii, stracił dużo w zarobkach?

* * *

Donald Tusk Morawiecki nie zawsze mija się z prawdą, kiedy był moim doradcą mówił, że prezes nie ma pojęcia o współczesnym świecie i gospodarce

* * *

Nastąpiło rozluźnienie praktyk ochrony przed koronawirusem. Nawet Włosi, tak doświadczeni epidemią, przestają przestrzegać ograniczeń, porzuca się maseczki, nie przestrzega zachowania dystansu między ludźmi. W Polsce jest podobnie. Wiele osób nie nosi maseczek, widziałem zakłady fryzjerskie, gdzie nie nosili ich ani fryzjerzy, ani klienci. A że śmiertelność chorych w Polsce jest stosunkowo mała i dotyczy głównie specyficznych osób (starsi mieszkańcy domów opieki społecznej, górnicy przebywający razem w dużych grupach) to wiele osób nie widzi zagrożenia. Taką postawę określił kiedyś Stanisław Słonimski, ojciec Antoniego. Powiedział: – Doświadczenie? Doświadczenie uczy, że zawsze umiera ktoś inny.

Wymogi gospodarcze wymuszają ograniczenie restrykcji. Okazało się, że wśród cudzoziemców, którym ograniczono wstęp do Niemiec, Polacy stanowią wyjątek — nie są nosicielami wirusa jak inni i są zapraszani, szczególnie ci, którzy sezonowo pracują przy zbiorze szparagów — bez nich te zbiory leżą. Amerykanie bardziej niż wirusa boją się bezrobocia. Biedne kraje po prostu cierpią, bo nie są w stanie pomóc chorym. Afryka, Indie, obozy uchodźców – tu można tylko mieć nadzieję, że śmiertelność z powodu wirusa nie będzie duża. A bardzo wielu osobom grozi po prostu śmierć głodowa, bo żyli z dnia na dzień, a epidemia odcięła im możliwość zarobków.

Cała nadzieja w szybkim wynalezieniu szczepionki i leku.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com