Zbigniew Szczypiński: Do ludzi ze środowisk LGBT

15.06.2020

To, że temat ludzi o nieheteronormatywnej orientacji seksualnej jest od kilku dni najgorętszym tematem w toczącej się kampanii wyborczej — nie jest ani miarą wagi tego tematu w publicznym dyskursie, ani tym bardziej wskaźnikiem tego, co naprawdę interesuje czołowych polskich polityków.

To, że prezydent Andrzej Duda od kilku dni uczynił z LGBT temat swoich wiecowych wystąpień, jest tylko dowodem na to, że jego sztab na czele z Jackiem Kurskim doszedł do wniosku, że tylko tak prezydent spowoduje wzmożenie swojego elektoratu. A to, że jest to gra na najniższych instynktach i niewiedzy „ciemnego ludu” (kanon z repertuaru Jacka Kurskiego) to zupełnie inna sprawa.

W kampanii politycznej, każdej kampanii – liczy się skuteczność, nie moralność. W tej kampanii, gdy toczy się walka o wszystko — a dla rządzących walka o życie — nie ma żadnego znaczenie podnoszony przez opozycję i autorytety argument o tragicznych skutkach takiej mowy nienawiści, o rosnącej agresji wobec ludzi o innej orientacji seksualnej, o samobójczych próbach dokonywanych przez dzieci i młodzież, do której dociera to, że jest „inna”. To nie ma dla wrednej propagandy żadnego znaczenia — jeżeli taka mowa nienawiści pozwoli na odbicie w górę Andrzejowi Dudzie i tym samym oddali widmo przegranej.

Chcę powiedzieć wyraźnie – czymś innym są jednak wystąpienia „wybitnego” posła Żalka czy też równie „wybitnej” postaci posła Czarnka (dodajmy, samodzielnego pracownika naukowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego; swoją drogą, co się dzieje w polskiej nauce: doktor habilitowany nauk prawnych mówi, jak stadionowy kibol). Wystąpienia Żalka czy Czarnaka musimy jednak wyraźnie oddzielić od wystąpień kogoś, kto piastuje urząd prezydenta RP.

Jeżeli prezydent Duda używa mowy nienawiści wobec ludzi, jeżeli opowiada jakieś brednie o nowym bolszewizmie — jaki, jego zdaniem, zagraża polskim dzieciom — to jest to zupełnie inna bajka. Nie dziwi reakcja światowych mediów, nie dziwi reakcja polityków europejskich, zgłaszających wprost wniosek o ukaranie Polski za łamanie elementarnych wartości państwa prawa.

Temat LGBT to jednak polityczne paliwo prezydenckiej kampanii wyborczej. Tak się stało i tak to będzie trwało dopóty, dopóki macherom pisowskiej propagandy nie wyjdzie z badań, że temat przestał być nośny.

Przyszło mi żyć w kraju, w którym politycy „robią politykę” na konflikcie, na strachu — a to przed uchodźcami, a to przed tym strasznym „gender”, a teraz przed jeszcze straszniejszym LGBT. Przywykłem, widać taki to kraj i tacy ludzie.

Zostaje jednak środowisko ludzi LGBT i to, jak oni przeżywają pokrzykiwania prezydenta i innych polityków rządzącej prawicy – że nie są ludźmi, że Polska bez nich byłaby piękniejsza…

Mam dobre relacje z tymi ludźmi, słyszę coraz częściej z ich strony glosy, że trzeba wyjechać, zostawić ten kraj i zabrać się tam, gdzie nie ma nienawiści, gdzie jest normalnie.

Im wszystkim — cierpiącym z powodu mowy nienawiści — chciałbym powiedzieć rzecz następującą: to dobrze, że temat LGBT staje w debacie politycznej, że spierają się o niego główne siły polityczne. Źle, że robią to tacy moralnie i intelektualnie mali ludzie i z takich niskich pobudek. Staram się tłumaczyć, że publiczna debata to coś lepszego, niż trzymanie tego tematu pod korcem, niemówienie o nich i ich sprawach publicznie a tylko w małych grupach, w rodzinie czy kręgu przyjaciół…

Zostawienie tematu LGBT tylko w sferze prywatnej to gwarancja, że nic się nie zmieni w Polsce przez długi, bardzo długi czas. Czas liczony kategorią socjologicznego pokolenia – przez trzydzieści lat. Debaty i spory publiczne, gorące polityczne kłótnie są gwarancją przyspieszenia zmian.

W Polsce mamy wyraźny i przyśpieszający proces laicyzacji młodego pokolenia. Kruszy się bastion kościoła katolickiego. Młodzi ludzie, wychowani w kulturze cyfrowej, otwarci na świat większy niż parafia, są gwarantem innej Polski.

Czy lepszej to się okaże, ale innej; a to już jest wartość.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. Andrzej Goryński 2020-06-15
  2. Arkadiusz Głuszek 2020-06-16
  3. slawek 2020-06-16
    • Darek 2020-06-16
  4. Marek 2020-06-16
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com