Zbigniew Szczypiński: Kto — kogo?

24.07.2020

Photo by Free-Photos on Pixabay

Chciałbym wrócić do tematu, który był obecny bezpośrednio po wyborach. Chciałbym wrócić do tego jak interpretować wyniki głosowania na prezydenta w drugiej turze, gdy wybór był albo – albo, Duda albo Trzaskowski.

Wiemy, jak rozłożyły się podstawowe wskaźniki wieku, wykształcenia i miejsca zamieszkania obu elektoratów: tych co wybierali Andrzeja Dudę i tych co wybierali Rafała Trzaskowskiego (albo precyzyjniej mówiąc, nie wybierali Andrzeja Dudy głosując na Trzaskowskiego. Dla wielu był to wybór nie „za” a „przeciw”).

Po wyborach stanęły naprzeciw siebie dwie Polski, ta na terenach na wschód od Wisły, zdecydowanie starsza, słabiej wykształcona, mieszkająca raczej w mniejszych miastach i na wsi i ta z terenów Ziem Odzyskanych (pamięta ktoś jeszcze takie określenie), młodsza, lepiej wykształcona, z dużych miast.

To tak najprościej ujmując (rzeczywistość jest jednak o wiele bardziej skomplikowana, jak to rzeczywistość właśnie), wygląda podział na dwie Polski, po 10 milionów po każdej stronie.

Nie mam zamiaru kopać się z koniem – dane rozkładu wskaźników są twarde, tak wyszło nie w badaniach opinii – na kogo byś głosował, gdyby wybory były w najbliższą niedzielę, a w rzeczywistym glosowaniu. Nie na próbie badawczej, nawet dużej, parotysięcznej a na dwudziestomilionowej grupie tych co poszli do wyborów. Podział jest jasny i mocno udokumentowany. Koniec, kropka.

Czymś innym jest jednak chłodna analiza wyników wyborów, rozkładu podstawowych cech dwóch grup wyborców jakie pojawiły się w drugiej turze wyborów na urząd Prezydenta RP, a czymś innym są komentarze i głosy obserwatorów, publicystów i wszystkich zamieszczających swoje opinie w sieci. Tam nie ma chłodnej analizy danych, tam są opinie i oceny gorące, padają w nich słowa obraźliwe, odczłowieczające politycznego przeciwnika. Przykładów jest aż nadto, nie będę cytował, aby nie pogłębiać tej atmosfery nienawiści i odrazy.

I przeciw temu chciałbym zaprotestować. Tak nie wolno, nie można, nie powinno się stosować symetrii – jak oni o gorszym sorcie, to my o nich, że to są ludzie bez twarzy a ze świńskim ryjem, jak oni o warszawce zdradzieckich mordachelitach to my o nich jako tępym i głupim wieśniaku…

Miałem nie upowszechniać — więc starczy tych przykładów.

To jak to powinno być, przynajmniej po „naszej” stronie?

Odpowiedź jest bardzo prosta – żadnych obelg, żadnych przepychanek na to co, kto i kiedy powiedział. Gdy piszemy tekst do naukowych tytułów, wtedy trzeba jak najdokładniej przedstawiać twarde dane pokazujące podziały. I nie po to, aby wywoływać nerwowe reakcje, a po to, aby lepiej zrozumieć i szybciej znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego jest tak jak jest, dlaczego tyle ludzi, po blisko już sześciu latach Zjednoczonej Prawicy wybiera jak wybiera?

Analizować i szukać — tak, wchodzić w karczemne awantury — nie!

Piszę o tym dlatego, że nawet teraz, gdy opadł kurz bitewny po kampanii, mam przykłady wypowiedzi ludzi – przeciwników obecnej władzy, w których jest tylko deprecjonowanie, a nawet obrażanie przeciwnika. I to nie adresowane do jakiejś konkretnej osoby, w stosunku do której być może takie oceny są prawdziwe, a do całej dziesięciomilionowej populacji. To jest niedopuszczalne. To jest błąd, tak nie można.

Bez względu na wynik tych czy innych wyborów przyjdzie nam żyć w tym samym kraju. Chyba nikt nie chciałby utwardzać podziałów, jakie obecna władza świadomie i z premedytacją przeprowadza dla politycznych korzyści. Chyba nikt nie zakłada, że po wygranych wyborach zbuduje taki sam podział — tyle, że to „my” będziemy na górze a „oni” tam, gdzie ich miejsce, czyli na dole.

Takie myślenie nie ma sensu, takie postawy są gwarantem sukcesu obozu rządzącego, bo nikt lepiej i nikt mocniej nie podzieli Polaków niż oni. Musimy mieć własną, lepszą propozycję, lepszą wizję Polski niż Zjednoczona Prawica. Piszę o wizji wierząc, że nie obowiązuje już dyrektywa — kto ma wizje niech zgłosi do psychiatry; pamiętam czas i autora tej dyrektywy.

Tak było, teraz jest inny czas i potrzeba innych ludzi.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com