24.07.2020

Chciałbym wrócić do tematu, który był obecny bezpośrednio po wyborach. Chciałbym wrócić do tego jak interpretować wyniki głosowania na prezydenta w drugiej turze, gdy wybór był albo – albo, Duda albo Trzaskowski.
Wiemy, jak rozłożyły się podstawowe wskaźniki wieku, wykształcenia i miejsca zamieszkania obu elektoratów: tych co wybierali Andrzeja Dudę i tych co wybierali Rafała Trzaskowskiego (albo precyzyjniej mówiąc, nie wybierali Andrzeja Dudy głosując na Trzaskowskiego. Dla wielu był to wybór nie „za” a „przeciw”).
Po wyborach stanęły naprzeciw siebie dwie Polski, ta na terenach na wschód od Wisły, zdecydowanie starsza, słabiej wykształcona, mieszkająca raczej w mniejszych miastach i na wsi i ta z terenów Ziem Odzyskanych (pamięta ktoś jeszcze takie określenie), młodsza, lepiej wykształcona, z dużych miast.
To tak najprościej ujmując (rzeczywistość jest jednak o wiele bardziej skomplikowana, jak to rzeczywistość właśnie), wygląda podział na dwie Polski, po 10 milionów po każdej stronie.
Nie mam zamiaru kopać się z koniem – dane rozkładu wskaźników są twarde, tak wyszło nie w badaniach opinii – na kogo byś głosował, gdyby wybory były w najbliższą niedzielę, a w rzeczywistym glosowaniu. Nie na próbie badawczej, nawet dużej, parotysięcznej a na dwudziestomilionowej grupie tych co poszli do wyborów. Podział jest jasny i mocno udokumentowany. Koniec, kropka.
Czymś innym jest jednak chłodna analiza wyników wyborów, rozkładu podstawowych cech dwóch grup wyborców jakie pojawiły się w drugiej turze wyborów na urząd Prezydenta RP, a czymś innym są komentarze i głosy obserwatorów, publicystów i wszystkich zamieszczających swoje opinie w sieci. Tam nie ma chłodnej analizy danych, tam są opinie i oceny gorące, padają w nich słowa obraźliwe, odczłowieczające politycznego przeciwnika. Przykładów jest aż nadto, nie będę cytował, aby nie pogłębiać tej atmosfery nienawiści i odrazy.
I przeciw temu chciałbym zaprotestować. Tak nie wolno, nie można, nie powinno się stosować symetrii – jak oni o gorszym sorcie, to my o nich, że to są ludzie bez twarzy a ze świńskim ryjem, jak oni o warszawce i zdradzieckich mordach i elitach to my o nich jako tępym i głupim wieśniaku…
Miałem nie upowszechniać — więc starczy tych przykładów.
To jak to powinno być, przynajmniej po „naszej” stronie?
Odpowiedź jest bardzo prosta – żadnych obelg, żadnych przepychanek na to co, kto i kiedy powiedział. Gdy piszemy tekst do naukowych tytułów, wtedy trzeba jak najdokładniej przedstawiać twarde dane pokazujące podziały. I nie po to, aby wywoływać nerwowe reakcje, a po to, aby lepiej zrozumieć i szybciej znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego jest tak jak jest, dlaczego tyle ludzi, po blisko już sześciu latach Zjednoczonej Prawicy wybiera jak wybiera?
Analizować i szukać — tak, wchodzić w karczemne awantury — nie!
Piszę o tym dlatego, że nawet teraz, gdy opadł kurz bitewny po kampanii, mam przykłady wypowiedzi ludzi – przeciwników obecnej władzy, w których jest tylko deprecjonowanie, a nawet obrażanie przeciwnika. I to nie adresowane do jakiejś konkretnej osoby, w stosunku do której być może takie oceny są prawdziwe, a do całej dziesięciomilionowej populacji. To jest niedopuszczalne. To jest błąd, tak nie można.
Bez względu na wynik tych czy innych wyborów przyjdzie nam żyć w tym samym kraju. Chyba nikt nie chciałby utwardzać podziałów, jakie obecna władza świadomie i z premedytacją przeprowadza dla politycznych korzyści. Chyba nikt nie zakłada, że po wygranych wyborach zbuduje taki sam podział — tyle, że to „my” będziemy na górze a „oni” tam, gdzie ich miejsce, czyli na dole.
Takie myślenie nie ma sensu, takie postawy są gwarantem sukcesu obozu rządzącego, bo nikt lepiej i nikt mocniej nie podzieli Polaków niż oni. Musimy mieć własną, lepszą propozycję, lepszą wizję Polski niż Zjednoczona Prawica. Piszę o wizji wierząc, że nie obowiązuje już dyrektywa — kto ma wizje niech zgłosi do psychiatry; pamiętam czas i autora tej dyrektywy.
Tak było, teraz jest inny czas i potrzeba innych ludzi.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

No musimy żyć obok siebie, nie ma innego wyjścia. Nie możemy deklarować, jak Manuela Gretkowska, opuszczenia Polski, bo nam potem TVP nie da spokoju usiłując zrobić z nami wywiad. 🙂
A tak serio to dobry przykład dali samorządowcy Trójmiasta jadąc z pomocą (konkretną, a nie kartonikami) do zalanych powodzią gmin, które wszak – co wszyscy dobrze wiedzieli – głosowały gremialnie na Dudę.
O to samo apelował na spotkaniu w Gdyni p. Trzaskowski.
Trzeba by jeszcze mieć dokąd i z czym polskę opuścić. Dobry przykład – czyli głos w wyborach mógłby determinować pomoc w czasie powodzi, jakby coś na kształt: podam Ci rękę abyś zobaczył jaki jestem fajny. Z własnej historii polski dodam, że czasami współgra to także z postawą: najpierw Cię nieźle skopię.
Jestem za a nawet przeciw ! Inaczej w każdej perspektywie.
*
W planie długofalowym tj. miesięcy i lat pełna zgoda. Autor ma rację. Taka reakcja wet za wet jest dysfunkcjonalna społecznie i politycznie. Gwoli sprawiedliwości dobrze byłoby zaproponować postawy pożądane, funkcjonalne i użyteczne, aby przeciwstawić poważne propozycje podziałowi, językowi wykluczenia i nienawiści. Potrzebna jest zatem jakaś wizja, koncepcja czy wręcz poważny program społeczny, a w ślad za nim polityczny.
*
W planie bieżącym, krótkookresowym tj. dni i kilku najbliższych tygodni, takie postulaty nie są łatwe do realizacji. Język oburzenia, gniewu, pogardy i wykluczenia jest spowodowany jawnym oszustwem wyborczym. (Sam nie odwołuję się do takiego języka, ani go nie podzielam. Staram się zrozumieć jego przyczyny.)
Po stronie Dudy zaangażowana została jako jego sztab TVPis, cała rada ministrów i wojewodowie jeżdżący z propozycjami nazywanymi dosłownie korupcja polityczną – wozy strażackie, czeki tekturowe, czy namawianie seniorów na zlekceważenie pandemii (dosłownie cały aparat państwa). Zostało jak sądzę celowo zaniedbane głosowanie w obwodach zagranicznych, zwłaszcza tam, gdzie kandydaci opozycyjni, a w II turze RT cieszyli sie przytłaczającym poparciem. Wiele innych „zaniedbań” i nadużyć, jak chociażby 100% głosów na Dudę w DPS-ach, jest przedmiotem prawie 6000 protestów wyborczych. Nie dalej jak wczoraj oklazało się, że CBA specjalnie poczekało na kampanie wyborcza aby pod pretekstem podsłuchiwania Sławomira Nowaka podsłuchiwac sztab wyborczy Rafała Trzaskowskiego. (Taka informacja została zdementowana a więc potwierdzona: „nie uwierzę dopóki nie usłyszę dementi.”) Jak celnie napisał wybitny niegdyś piłkarz a obecnie szef PZPN na Twitterze: taka wygrana 12 na 11 się nie liczy!. Tego oszustwa nie można skwitować wzruszeniem ramion, czy uśmiechem na ustach. Musi nastąpić jakieś odreagowanie. Że przedmiotem ataku stają się także wyborcy Dudy, to zrozumiałe, Część z nich udaje, że nie rozumie co się wokół nas dzieje. Udaje, że wszystko jest w porządku. Udaje, że ich nie obowiązuje wrażliwość, przyzwoitość, rzetelność i prawda. Udają, że rozumieją tyle ile ciemni, pańszczyźniani chłopi z połowie XIX wieku. Dlatego ataki na nich, jakkolwiek bolesne, są jakoś zrozumiałe, co nie znaczy, że usprawiedliwione. Jeżeli część Polaków świadomie, dla własnych, dość iluzorycznych korzyści działa na szkodę własnego kraju, to pozostała część z nas ma to akceptować? Wielu z moich znajomych zieje nienawiścią do pisowców tłumacząc taką postawę dość prosto: „Czy tylko pisowcy mają monopol na wykluczanie nas, nienawiść, odmawianie nam patriotyzmu i niszczenie perspektyw wspólnoty?” Musimy i my zmierzyć się ze skutkami wieloletniego procesu pogłębiania podziałów społecznych. Namawianie wielu z nas do nastawiania drugiego policzka, zwłaszcza w krótkim okresie czasu, budzi tylko frustracje i odrzucenie przez wielu ludzi których oburzenie, gniew i pogarda są uzasadnione.
Święta prawda, ale to tylko świadczy o tym, że przed ludźmi, którzy zechcą odbudowywać cokolwiek długa i ciężka droga. W międzyczasie muszą się liczyć także z tym, że oberwą nawet od dotychczasowych sojuszników (z powodów, o których Pan wspomniał). Ale innej drogi nie ma chyba, że machnie się ręką na wszystko i powie „a niech się dzieje co chce, mnie to już nie obchodzi”.
Widzi Pan, ja jestem Pomorzaninem z przekonania i co mam zrobić czytając takie wykwity intelektu jak na obrazku?
Nie mam zamiaru nadstawiać drugiego policzka, ale mogę np. nie odpowiadać agresją. Na początek to wystarczy. Chyba.
Idą złe dni. Coraz częściej słyszę o konieczności edukacji historycznej, która będzie na rękę rządzącym, a więc po prostu o nauczaniu młodzieży historii sfałszowanej. Ostatnio niektórzy (Terlecki) mówią o tym wprost, już się przestali krępować.
Wkurza mnie to niezmiernie, ale co mam zrobić? Wyzwać Terleckiego od idiotów? I to pomoże? Myślę, że wątpię (Cyt, za Wiechem).
Wiem, ze będąc obrażanym trudno czasem zachować spokój, ale to jedyna droga. Największy ściek kiedyś się wyczerpie, straci impet. https://uploads.disquscdn.com/images/e34017005fb91a613d2571436893dcf8091ec500694c534f54d54ebfa9e6679d.jpg
https://uploads.disquscdn.com/images/de1cddb3c6b38062795c0ab4ce48768ba34c20f168eba4daf07fd50c5232da5f.jpg
Panie Jerzy,
I dla mnie i pewnie dla Pana najbardziej oczywista odpowiedzią na Pańskie pytanie jest powtórzenie za mistrzem: „Róbmy swoje”. Na Terleckiego nie ma co sie obrażać, ani nawet specjalnie sobie głowy nim zawracać, bo ten człowiek mówi głupstwa, nie pierwsze i nie ostatnie jak się zdaje. Jego koledzy klubowi podśmiewają się z niego, bo on tak „wierzy” w swoja orientację polityczną, ze podobno chodzi wiecznie nawalony jak autobus. NAwet nazywaja go „pieszczotliwie” „kościotrup” co jak wiadomo znamionuje intelekt heroiczny. Koncepcja aby pisowcy zreformowali uniwersytety na swoja modłę, dałaby owszem jakieś rezultaty za pokolenie lub dwa. Wcale zresztą nie wiadomo jakie to byłyby rezultaty. PiS nie ma tyle czasu. Bedzie dobrze jeżeli dotrwa do następnych wyborów parlamentarnych. Bezcenna jest mina tego jegomoscia na zdjęciu do artykułu. Ta mina mówi wiecej niż najgroźniejsza zapowiedź: https://natemat.pl/315825,terlecki-o-zmianie-reformie-programowej-czy-to-kolejny-plan-pis-na-szkoly
*
Ta „dama” z obrazka, który Pan zamieścił jest tak „piękna” i „uczciwa” jak jej bóg, honor i ojczyzna w wydaniu Jacka Kurskiego biorącego po raz drugi ślub katolicki w sanktuarium łagiewnickim. To mniej więcej te same „wartości”. Komuś, kto pluje takim jadem na rodaków, o których nic nie wie nie przysługują przymioty uczciwości i piękna. Raczej przymioty kwalifikujace do reedukacji czy wprost leczenia psychiatrycznego. Ta pani może sobie poczekiwać ile chce, choć sądząc po zdjęciu nie ma wystarczająco dużo czasu aby doczekała czego innego niż naturalnego końca.. A jej postulat „oczyszczania ze zgnilizny” sprawdzi się w bezpośrednim kontakcie z jej umiłowanym KRK. Poniewaz tej instytucji gwałtownie spadły dochody w rezultacie pandemii, więc pewnie wykorzysta naiwność takich „dam” do skutecznego oczyszczenia ich portfela ze zgnilizny pieniędzy, które są jak wiemy wynalazkiem szatana czyli zgnilizny niemieckiej. I tego jej należy życzyć zgodnie z przekonaniem, że każdemu będzie dane to w co wierzy.
*
Tajne komplety? Coś może być na rzeczy. Być może latający uniwersytet lub uniwersytety ludowe byłyby użyteczne. Współcześnie dużo łatwiej je zorganizować, bo jest You-tube i portale społecznościowe. Dzisiaj w TOK FM była ciekawa rozmowa z naukowcem z UW zajmującym się ruchami oporu typu non violence. Być może to droga odzyskania podmiotowości społeczeństwa, zamiast ciągle mało skutecznych partii opozycyjnych ?
Takich kompletów chyba nawet nie będzie trzeba organizować, same powstaną.