03.09.2020

Popularna brytyjska gazeta „Daily Mail” twierdzi, że ich artykuł z lutego skłonił ministerstwo do działania. Trudno się dziwić, że się chwalą. We wszystkich krajach na świecie „czwarta władza” lubi widzieć, że te trzy pierwsze ją dostrzegają i reagują. W tym przypadku gazeta ujawniła informację, że Wielka Brytania wsparła drobną sumą 120 milionów funtów szkoły w Gazie i na Zachodnim Brzegu, gdzie już sześciolatki dowiadują się z podręczników wydrukowanych za pieniądze brytyjskich podatników o męczennikach, zamachach i radości oddawania życia za Allaha w dżihadzie.
Po tym artykule rząd obiecał, że wspólnie z Unią Europejską powierzy zbadanie sprawy bezstronnym specjalistom.
31 sierpnia „Daily Mail” donosiła, że rząd słowa dotrzymał, zbadanie sprawy powierzono działającemu w Niemczech Georg Eckert Institute, a końcowy raport ma ukazać się w październiku. Chwilowo ujawniono raport wstępny, który, zdaniem „Daily Mail”, pokazuje jak te „bezstronne” badanie zmieniono w farsę.
Ktokolwiek wie cokolwiek o tych podręcznikach, czytając liczącą 177 stron prezentację widzi wyłącznie rażące braki. Najbardziej drastyczne przykłady przemocy i antysemityzmu, jakie są w tych książkach, z „niewyjaśnionych” powodów zostały przeoczone.
Najbardziej jednak zdumiewające w tym wszystkim jest jednak to, że „niezależnym” badaczom coś się pomyliło i wzięli również pod uwagę podręczniki drukowane po arabsku dla arabskich dzieci, ale przez Izrael i przedstawili je jako podręczniki Autonomii Palestyńskiej. Badacze chwalili te podręczniki jako dowód, że palestyńskie podręczniki szkolne „zmieniły” się na lepsze. W szczególności pokazują podręczniki do przedmiotów ścisłych promujące pokój i dobrze pokazujące naukę.
W rzeczywistości — pisze „Daily Mail” — prawdziwie palestyński podręcznik wyjaśnia na przykład fizyczne zjawisko w podręczniku fizyki dla klas 11, prezentując palestyńskiego chłopca mierzącego z procy do izraelskiego żołnierza.
Ten wstępny raport, czytamy dalej w doniesieniu, nie wspomina nawet o nacechowanym przemocą języku i ilustracjach w palestyńskich podręcznikach, włącznie z opisem spalenia żydowskiego autobusu przez obrzucenie go koktajlami Mołotowa i nazywając to „zabawą w grilla”.
Pominięto również nauczanie języka arabskiego przez gloryfikację zamachów bombowych zilustrowanych na przykład obrazkiem pokazującym izraelskich czołgistów zabitych przez palestyńskiego snajpera.
Gazeta cytuje list grupy Konserwatywnych Przyjaciół Izraela podpisany przez byłego ministra Stephena Crabba, w którym stwierdza się, że ten wstępny raport budzi szereg pytań na temat tego badania programów gloryfikujących przemoc.
Są tu niepokojące problemy włącznie z istotnymi błędami translatorskimi i oczywistymi pominięciami. […] Palestyńskie dzieci zasługują na więcej. Jest rzeczą nieakceptowalną, że te dzieci będą nadal korzystały z podręczników promujących przemoc i nienawiść do Izraela i Żydów, nauczaną przez nauczycieli opłacanych przez Wielką Brytanię.
Dyrektor izraelskiego instytutu badawczego, Marcus Sheff powiedział, o tym raporcie krótko, że jest „od początku do końca komedią pomyłek”.
Gazeta pisze, że dyrektor Georg-Eckert Institute odmówił komentarza. Tymczasem rzecznik brytyjskiego Departamentu Międzynarodowego Rozwoju (DFID) zapewnił, że „rząd Wielkiej Brytanii ma zerową tolerancję wobec podżegania i przemocy i oczekiwał od swoich europejskich partnerów gruntownego zbadania podręczników używanych na okupowanych terytoriach palestyńskich i takie badanie jest prowadzone”. Dodał również, że przecież końcowy raport jeszcze się nie ukazał. Przedstawiciel Unii Europejskiej postanowił zaprzeczyć, że publikowane przez Izrael podręczniki są izraelskimi podręcznikami i orzekł, że to wersja palestyńskich podręczników „troszkę zmodyfikowana przez Izrael”, zapewniając, że końcowy raport uwzględni specyfikę i różnice między tymi podręcznikami.

Andrzej Koraszewski
Publicysta i pisarz ekonomiczno-społeczny.
Ur. 26 marca 1940 w Szymbarku, były dziennikarz BBC, wiceszef polskiej sekcji BBC, i publicysta paryskiej „Kultury”. Więcej w Wikipedii.

Izrael to kraj otoczony przez barbarzyńców, pomimo tego jest oazą demokracji, żyją w nim ludzie różnych kultur, wyznań i orientacji seksualnych. Sa też radykałowie jak w każdym cywilizowanym społeczeństwie.
Jedzie się jednak po Izraelu jak po łysej kobyle, wypisuje kłamstwa i obelgi w imię obrony tzw. Palestyńczyków.
Tylko część tych Palestyńczyków jest Izraelczykami i nie chcą mieć nic wspólnego z dzicza za płotu.
A dzicz za płotu może robić wszystko, wysyłać rakiety w cywili, strzelac do nich, wysyłać grupy bojowe podkopami zeby robiły masakry. Mordują własnych ludzi gdy mają tego dość a ciała ciągną za samochodami na pokaz. Do kopania tuneli wykorzystują dzieci, które czasami giną bo tunele potrafią się zawalac. Dzieci są indoktrynowane od małego.
Ale to Izrael jes zły gdy się broni, Palestyńczycy posyłaja na pokaz ludzi pod płot tak żeby były ofiary, żeby media grzmiały, a jednocześnie kontynuują ataki.
Palestynski naród jest sztucznym tworem stworzonych tylko po to żeby walczyć z Izraelem. Nie ma żadnego narodu palestyńskiego, to po prostu Arabowie i muzułmanie.
Zadziwiające jest że zarówno prawacy jak i lewacy łączą się jak trzeba dowalić Żydom. Tak ich wzrusza los biednych palestynskich Arabów, którzy de facto mają więcej praw i wolności w Izraelu niż Arabowie w jakimkolwiek kraju arabskim.