Ernest Skalski: Polityka w czasach zarazy

24.10.2020

Poniżej cytuję siebie z SO, o niedawnym kryzysie rządowym:

Ten kryzys jeszcze — chyba — nie odbierze władzy Kaczyńskiemu, lecz zmieni jego image. Może nie od razu i nie dla wszystkich. Ale to już nie będzie Zeus Gromowładny, który ze swego Olimpu na Nowogrodzkiej o wszystkim decyduje, bo wszystko wie i wszystko może, a cokolwiek się dzieje to jest realizacją jego scenariusza, w którym każdy, łącznie z opozycją, gra wyznaczoną rolę. Teraz to jest polityk, owszem kluczowy, ale taki co musi kombinować, targować się, zrywać, ale i godzić się, mówić raz tak, a raz inaczej. Może nadal mieć kalkulujących zwolenników, ale będzie miał mniej wyznawców.

Photo by Matryx on Pixabay

Wśród 44 komentujących Mr.E stwierdził, że to przedwczesna radość. To – uważa – tylko sprawdzian, który robi JK. Przegląd szeregów, by sprawdzić kto wierny, a kogo szurnąć.

Łajba bierze wodę

Od początku nie wykluczałem, że Mr. E. może mieć rację. Odmowa poparcia ustawy bezkarność plus miała wyjawić rygorystów moralnych i prawnych, powołujących się na etykę i kodeksy. A powinni uznać, że moralne i zgodne z prawem jest to, co każdorazowo znajduje się w rozkazie dziennym prezesa. Jednego dnia jest to empatia dla dręczonych i okrutnie mordowanych zwierząt, drugiego kompletny zakaz aborcji.

Pomysły Kaczyńskiemu dopisują, podejmuje działania, a już niekoniecznie od niego zależy ich wynik. Przyszło mi to do głowy w związku z nieskończoną bynajmniej aferą; Giertych, Krauze i inni. Widzę tu kilka możliwych wariantów.

1 – Kaczyński ma powody, aby rozprawić się z Giertychem, łącznie z Czarneckim, Krauzem i kim tam jeszcze. Ziobro to ochotnie wykonuje.

2 – Pomysł był Ziobry i chętna akceptacja Kaczyńskiego.

3 – Pomysł i wykonanie Ziobry, zaskoczenie dla Kaczyńskiego.

4 – Próba niedopuszczenia przez Kaczyńskiego do tej akcji i reakcja Ziobry w stylu: „nie mamy pańskiego palta…”

Wszystkie cztery warianty wchodzą w rachubę, ale jeszcze na początku tego roku trzeci i czwarty były nie do pomyślenia. Teraz już są.

Jest takie wieloobjawowe zjawisko jak zmęczenie władzą. Jeśli władza jest jednoosobowa, to w grę może wchodzić jak najbardziej oczywiste zmęczenie tej jednej osoby, a także zmęczenie nią. Zarówno wśród paladynów władzy, jak i u jej zwolenników. Nie mówiąc już o przeciwnikach i apolitycznych poddanych. Gdy numer jeden jest zaślepionym narcyzem może go czekać straszne przebudzenie, jeśli w porę nie umrze. Ale Kaczyński ma czuja. Nikomu nie wierzy, co w jego sytuacji roztropne. Podobnie jak z punktu widzenia ludzi jego aparatu, roztropne jest myślenie o tym, co dalej. Zwłaszcza gdy numer jeden leciwy i w miarę upływu czasu zaskakuje swoich – piątka dla zwierząt – stając się mało przewidywalny.

Pięć lat temu miał farta. Korzystając z ordynacji D’Hondta i postępowania potencjalnej opozycji, zdobył pełnię władzy, mając niewiele ponad jedną trzecią oddanych głosów. Zaczął z wiadomym skutkiem przekształcać Polskę i robi to dalej.

Dzięki takiej opozycji jaką ma, wygrywa wybory za wyborami, ale nie udaje mu się umocnić bazy swej władzy. Ciągle rządzi, dysponując stale pięcioosobowym przyczółkiem w Sejmie. Aparat władzy, który już się nachapał i liczył na więcej, zaczyna dostrzegać, że wątła baza, na której opiera swoje pozycje i swoją przyszłość, pozostaje tak samo krucha i coraz bardziej niepewna.

Utrata Senatu to tylko dokuczliwa przeszkoda, ale już bardzo porównywalne wyniki lipcowych wyborów prezydenckich to bardzo poważne ostrzeżenie. A ostatnie sondaże to zdecydowanie poważniejsze. 37 procent dla PiS i 43, łącznie, dla demokratycznej opozycji.

Stan zagrożenia może wywoływać mobilizację. Zwarcie szeregów wokół przywódcy, wzmożoną energię, gotowość do poświęcenia czegoś, by chronić większe wartości. Ale może też wywoływać reakcję na zasadzie: ratuj się kto może. Zaczyna się od najsłabszych ogniw, którymi są w tym przypadku obie przybudówki PiS. A zarówno Gowin, jak i Ziobro są w stanie pozbawić prezesa władzy, nawet tylko z tymi swoimi posłami, którzy nie przejdą do Kaczyńskiego.

Pułkownik Mikołaj i wicepremier Jarosław

Bardzo możliwe, że w swoim schronie na Nowogrodzkiej, prezes poczuł się izolowany przez swoich przybliżonych. Jedni mają prawo wejścia, inni zabiegają o audiencję, a wszyscy mogą mówić mu to, co chcą mu powiedzieć. I za jego plecami robić co chcą. Nie upilnował Gowina i miał rebelię przed majowymi wyborami. Wyszło fatalnie z punktu widzenia Kaczyńskiego.

Może akurat nie chciał niedawnej erupcji aktywności Ziobry, a nie był w stanie jej zapobiec? Bo gdyby wszystkie inicjatywy Ziobry były wykonywaniem poleceń prezesa, ten nie miałby potrzeby obejmowania niewygodnej dlań i kłopotliwej funkcji wicepremiera, tworzenia dodatkowej, pośredniej instancji w rządzie. A wszystko po to, by kontrolować Ziobrę i na wszelki wypadek, Kamińskiego. Błaszczak to tak, na dokładkę, bo chyba kłopotów nie sprawia. Najwyżej wojsku.

A jak o wojsku, to w swoim Mikołaj II skromnie mianował się pułkownikiem. Ale dla wszystkich, w tym generałów i ministrów, był pomazańcem, z łaski bożej cesarzem Imperium Rosyjskiego, królem Polski, wielkim księciem finlandzkim itd., itd. A Kaczyńskiemu może grozić, że zostanie wicepremierem i niczym więcej.

Piłsudski, zostając premierem sporządził notatkę: „Będę pracował tylko z ministrami i tylko w najważniejszych sprawach”. Rządzenie było mniej skomplikowane niż dziś, a on miał podstawy, by w pełni ufać swoim najbliższym ludziom. Kaczyński nie ma zaufania do nikogo i słusznie. No, może do pani Basi, która wróciła do pracy przy prezesie.

Pierwsi sekretarze PZPR dali się wybierać do Sejmu, z czego nic nigdy nie wynikało. Gomułka został członkiem Rady Państwa, żeby jakieś państwowe stanowisko uzasadniało jego udział w sesji ONZ. Gierek nawet tego nie potrzebował. Podobnie jak do niedawna Kaczyński. Teraz urzędnicze otoczenie może dyspozycje premiera M. wykonywać, omijając wicepremiera K. Ziobro, Kamiński, Błaszak, kontrolowani ministrowie, mogą go zarzucać duperelami i pomijać w istotnych sprawach. A Ziobro nie podlega mu jako generalny prokurator. Jako koalicjant z koalicjantem, są od siebie wzajemnie zależni.

Każdy, kto kiedykolwiek pracował w urzędniczej strukturze, zwłaszcza dużej i skomplikowanej, wie jak można tam ubezwłasnowolnić każdego, nawet szefa. Ale Kaczyński też to wie. Krótko, bo krótko, ale był szefem rządu. Może wciąż mieć jeszcze zgoła wyznawców w narodzie, ale nie w swoim aparacie władzy, w którym ludzie kierują się interesem. To są raptem kumple z Porozumienia Centrum, a nie legioniści z I Brygady. A teraz widzą, że ich interes jest zagrożony, wraz z władzą prezesa i PiS.

W Chinach, w drugiej połowie lat sześćdziesiątych zeszłego wieku, Mao zdał sobie sprawę, że już de facto nie rządzi i jest ubezwłasnowolniony przez swoje kierownictwo polityczne, które zasłania się nim jako ikoną. Ma jednak możność kontaktowania się z kim chce i zwracania się narodu. Dzięki tym możliwościom odzyskał faktyczną władzę, dodając do serii spowodowanych przez siebie katastrof, kolejną. Niszczycielską kontrrewolucję, znaną jako rewolucja kulturalna.

Wirusowe przyśpieszenie

W odróżnieniu od Mao nasz mąż opatrznościowy nie może skorzystać z masowego zaciągu hunwejbinów. Socjalnie nieprzekraczalna granica jego poparcia to nieco ponad jedną trzecią elektoratu. Nie może, tak jak to robili Stalin i Mao, wymieniać elit. On i jego paladyni są od siebie wzajemnie zależni. I nie ma chętnych, by ich zamienić, bo to teraz risky business, cała ta władza.

Jakąś część ludzi władzy możliwość jej utraty może skłaniać do myślenia o kompromisie, dopóki mają z czego ustąpić, licząc na miękkie lądowanie. Tak postąpili Jaruzelski z Kiszczakiem po wyborach 1989. Ale Kaczyński, Ziobro, Kamiński nie mają takich szans ni zamiarów.

Jako niespełniony historyk, wiem więc, że trochę naciągnąłem analogię z Chinami. Choćby z powodu skali wydarzeń i ich głównych autorów. Wspólny jest wszak podstawowy mechanizm: ratować swoją władzę, dodając kolejne szkody, do wcześniej przez siebie spowodowanych. Tak więc, po zmieniających Polskę na gorsze przedsięwzięciach poprzedniej kadencji, mamy już w tej: rozprawy z sędziami, przejmowanie gazet terenowych, bandyckie przejmowanie banków za złotego, akcję przeciw Giertychowi, Krauzemu i innym, wreszcie werdykt aborcyjny. Ostatnie, lecz nie ostatnie posunięcie.

Społeczeństwo jest przytłoczone gwałtownym atakiem pandemii. Dominującym uczuciem staje się strach. Zaraza potrwa jeszcze miesiące, ale wstępny szok zawsze się zmniejsza. Zagrożenie trwa, ale uwaga nie skupia się już tylko na nim. Dlatego, każda zresztą, władza wykorzystuje stan szoku na posunięcia, które w innych warunkach napotkałyby większy opór. Stąd komasacja dobrozmianowych uderzeń.

Rozkazodawcy, wykonawcy i chwalcy tej polityki odcinają sobie drogę wyjścia, konsolidując swój obóz. To jak w mafii, gdzie każdy musi wykonać mokrą robotę.

Jeśli się prezesowi uda przestraszyć i zmobilizować swoich, jeśli opozycja nadal nie wystąpi wspólnie, jeśli Kaczyński trafnie wybierze moment wyborów, to nawet, będący mniejszością i osłabiony PiS zachowa władzę. I to występując jako anioł zemsty, a nie pokoju.


Ernest Skalski

Dziennikarz, historyk


Ur. 18 stycznia 1935 r. w Warszawie
Więcej w Wikipedii

Ostatnie artykuły Autora

6 najnowszych

Katedra i rzeka Moskwa w Rosji

Ernest Skalski: About Russia with love

25.11.2020 Rosja wraca do rodziny narodów cywilizowanych, a także Z wroga Zachodu Rosja powinna przekształcić się w pełnowartościowego i równoprawnego partnera. To najważniejszy cel naszej polityki…
Czytaj

Ernest Skalski: Wojna polsko-kaczyńska

31.10.2020 Skończyła mu się dobra passa i przestało udawać w polityce. Pięć lat demontuje państwo prawa i tworzy własne, osobiste. A gdy już zmontował go…
Czytaj

Ernest Skalski: List pewnego lekarza

27.09.2020 Publikuję, ciekawy mym zdaniem, list zaprzyjaźnionego lekarza psychiatry, dr. Janusza Szelugi. Chce on, by opisane przezeń fakty i wnioski, które z nich…
Czytaj

Ernest Skalski: Uwaga – szaleństwo!

15.08.2020 Kadra dziennikarzy tworzących III Program PR odeszła zeń na znak protestu przeciw cenzorskim praktykom zarządu Polskiego Radia i założyła niezależne Radio…
Czytaj
Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com