30.10.2020
Nigdy nie dowiem się jak to jest gdy, widząc pasek testu dowiaduję się, że jestem w ciąży.

Nigdy nie poczułem tej radości, że będę miał dziecko, które właśnie pojawiło się w moim brzuchu.
Nigdy nie poczułem tego lęku — czy będzie zdrowe.
Nigdy nie poczułem tego strachu czy mój partner mnie nie zostawi w samotności do końca życia z moim dzieckiem, czy też będziemy razem je wychowywać.
Nigdy nie poczułem przerażenia, czy będąc samotną matką dam radę moje dziecko/dzieci utrzymać materialnie, gdy jego/ich ojciec ucieknie i zniknie, zostawiając mnie samotną z potwornym trudem ich utrzymania.
Nigdy nie dowiedziałem się, że to dziecko w moim brzuchu nie ma szans na przeżycie po urodzeniu albo, że po urodzeniu będzie bardziej niż niepełnosprawne i że tylko ja będę musiała się nim opiekować, dopóki ja nie umrę. I że potem, jak umrę, to nie wiem, co będzie się z nim działo.
Nigdy nie dowiedziałem się niczego, co Wy Kobiety wiecie.
Dlatego każdy, kto cokolwiek Wam każe lub zakazuje jest moim wrogiem.
Tylko Kobieta ma prawo decydowania o wszystkim, co dzieje się w jej organizmie.
I to zawsze musi być Jej osobista decyzja. Indywidualna. Bo tylko Ona wie co się dzieje w Jej realnym życiu, sumieniu czy w przekonaniach religijnych.
I tylko Ona-Kobieta ma pełne prawo podejmowania każdej decyzji. Na zawsze i w każdej sprawie.
I żaden mężczyzna nie ma do tego najmniejszego prawa. Bo my tego nigdy nie pojmiemy.


Pisze znacznie młodsza znajoma, że biega na te demonstracje, że przygląda się młodym ludziom, którzy dopiero wchodzą w dorosłe życie, że widzi mnóstwo młodych mężczyzn, chłopców. Jej zdaniem, niezależnie co się stanie, dla wielu z nich to doświadcznenie będzie ważną lekcją, lekcją partnerstwa. Czy ma racje? Mam nadzieję. https://uploads.disquscdn.com/images/55cc5445c9d81173efc9c92fbbed0f01bb715152c27808528edb94ed99ca0b0c.jpg