WaszeR Londyński: Kempy bredni i dudy smalone

20.11.2020

Życie wespół z bogactwem języka same podsuwają satyryczne skojarzenia. A satyra, co niejednokrotnie w przeszłości udowodnione, to doskonałe narzędzie w walce z głupotą, chociażby. Ale i z niedouctwem, dyletanctwem, wizerunkowym blamażem. Kilka spostrzeżeń z ostatnich dni. 

Pierwsze otóż z wymienionych w tytule ciał astralnych z poziomu Brukseli zabrało głos w Polsce, drugie z polskiego poziomu dało popis na Litwie. W obydwu wyziewach rozwalony bezwstydnie duch Nowogrodzkiej. Becia The Second, mająca bezwzględne poparcie profesorskiego tuza ze wspólnej drużyny, zechciała podzielić się opinią, że świetnie sobie poradzimy, nawet przez lata, bez unijnych środków, bo mamy olbrzymi, niewyczerpany potencjał w narodzie. A praworządność w Polsce jest. Bo tak! Potwierdził to zresztą niezależnie, przebywający z sąsiedzką wizytą w Wilnie, Belwederski Orzeł. Nie przejmując się zbytnio otrzymaną od braci Litwinów reprymendą, brnął bezemocjonalnym fałszem o przestrzeganiu w Polsce wszelkich międzynarodowych standardów dotyczących praw człowieka. 

O światowej niesławie odkrywca San Escobar wysforował się przed szereg z podobnym gniotem. Dotąd brylujący w obszarach zbyt wysokiego pułapu, stwierdził autorytatywnie, że Unia — o! może nam podskoczyć! Powinniśmy spokojnie wetować. A facet się zna, rozmawiał z zamorskimi dyplomatami. 

Wiadomo kto za tymi fałszerstwami stoi. Niewytrybowany jeszcze należycie, piejący w chwilach zacietrzewienia ochrypłym dyszkantem, naczelny kogut polityczny RP, który pousadzał na brukselskiej grzędzie nioski głupoty i żenady. Szczęście, że wszystkie, jak jedna kokosz, nie potrafią znosić prawdziwych jaj, nie gdaczą przeto zbyt często wywołując tym konsternację otoczenia. Te, co dziób otwierają, muszą się liczyć z reakcją „sprawdzam”. I konsekwencjami. Wszystkie tedy pokornie wysiadują wyłącznie niezłą kasę. 

Najdalej, i to ostro, odleciał pewien mało popularny do tej pory polityk PiS, radny z mazowieckiego miasta dumnego z nieużywanego lotniska o wydumanym potencjale. W nawrocie ataku powojennej czkawki dał poklask wypowiedzi Churchilla na temat celowości co pół wieku prewencyjnego bombardowania Niemiec. Gdyby nie ten niemieszczący się w żadnych ludzkich kategoriach bzdet, można by posądzić bezradnego głupca o lokalną kryptoreklamę. 

Pewnie i tak znalazło to poklask u skostniałych ziobrystów również obawiających się, że Niemcy, ponownie buńczucznie podnosząc głowy, pod pozorem wszechstronnej pomocy, chcą nam zafundować powrót groźnego Deutschland, Deutschland über alles

Oto część zaledwie surowca na elity mające przeprowadzić nas autostradą Dobrej Zmiany na cywilizacyjne manowce.

Lub zaplecze zakładu utylizacji. 

Damy się zwieść? Przecież Patryk jaki jest, każdy widzi. 

WaszeR Londyński 

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com