26.11.2020

Dziś narodowe święto Stanów Zjednoczonych — Thanksgiving , czyli Święto Dziękczynienia. Najsmutniejsze w powojennej historii USA. COVID-19 dewastuje kraj. Padają kolejne rekordy hospitalizacji. Szpitale we wszystkich stanach zbliżają się niebezpiecznie do granic swej wytrzymałości. Kolejki po darmową żywność jeszcze dłuższe niż kolejki do testów. Zaczyna brakować miejsc w prosektoriach. Każdego dnia umiera ponad 2000 osób (w przeliczeniu na liczbę mieszkańców to nadal przeszło dwa razy mniej niż umiera w ostatnich dniach w Polsce).
Kraj jest podzielony jak nigdy od czasu Wojny Secesyjnej. Urzędujący prezydent albo milczy, albo oskarża swego następcę o gigantyczną kradzież głosów, i twierdzi, że zdecydowanie wygrał, choć dostał ponad 6 milionów głosów mniej. Na dwa przed świętem pokazał się na minutę, aby pochwalić się rekordem na giełdzie. O rekordach zakażeń nie wspomniał.
W wigilię święta narodowego Donald Trump zafundował elegancki prezent swemu pierwszemu Doradcy do spraw Bezpieczeństwa Narodowego. Generał Michael Flynn — zapewnia Biały Dom, to niewinny człowiek, ofiara nagonki. Flynn to ten sam gość, którego Trump wyrzucił ze stanowiska po 24 dniach pracy. Za kłamstwa i współpracę z Rosją. Flynn po wyborach 2016 roku zapewniał Moskwę, że sprawę sankcji da się załatwić po jej myśli. Nie raz, ale dwa razy przyznał się, że kłamał w swych zeznaniach dla FBI na temat kontaktów z ambasadorem Rosji. Nikt nie wie, ilu jeszcze aferzystom i zdrajcom narodowego interesu Trump zapewni nietykalność drogą prezydenckiej łaski, albo po to, by kupić sobie ich milczenie, albo w podzięce za lojalne kłamstwa. Całkiem prawdopodobne, że ułaskawienie Flynna to początek festiwalu prezydenckiej łaski, którego beneficjentem może się okazać także tatuś prezydenckiego zięcia, Kushner Senior, który ma już na swym koncie pobyt w więzieniu federalnym i wolałby tam ponownie nie trafić.
Przy tradycyjnym indyku można by dziękować Opatrzności za koniec ery Trumpa, gdy nie to, że 70% jego wyborców, czyli blisko 50 milionów Amerykanów, wierzy w koszałki-opałki, teorie spiskowe, opowieści o fałszerstwach, o maszynach do liczenia głosów produkcji Kubańczyków i nieżyjącego od siedmiu lat dyktatora Wenezueli, Hugo Chaveza. To nie jest dobry prognostyk dla narodowej spójności i atmosfery, w jakiej przyjdzie rządzić nowej administracji.
Trump każdego dnia podważa zaufanie do instytucji demokracji. Nigdy nie przyzna, że przegrał, bo tego zakazał mu ojciec. Prezydent-elekt Biden przypomina, że kraj jest w stanie wojny. Ale wojny z wirusem, a nie wojny domowej.

Andrzej Lubowski
Polski i amerykański dziennikarz i publicysta polityczno-ekonomiczny.

Historia święta Dziękczynienia wiąże się nie tyle z indyczką od Indian co z listami Sary Hale wysłanymi w 1846 do prezydentów z sugestią wprowadzenia corocznego dnia podziękowań, które jednoczyłoby naród. Siedemnaście lat później Abraham Lincoln wprowadził je wprawdzie aby uświetnić zwycięstwa Unii, lecz tylko nieco wcześniej przyjmując Proklamację Emancypacji uczynił je świętem wolności od niewoli, jankeskim jak wtedy mówiono na przyjmującym je początkowo z rezerwą południu. Potem w tradycji pojawili się pielgrzymi i indianie.
Może to dobry dzień aby zrozumieć, że prezydent Trump ustępuje następnemu prezydentowi podczas gdy jego popularność jest historią co najmniej nieco bardziej skomplikowaną niż domniemanie istnienia pięćdziesięciu milionów półgłówków, dotyczącą także kilku poprzednich rządów.
Intencje Sary Hale i Abrahama Lincolna pozostają aktualne. Happy Thanksgiving.
Mijający koszmar jest lepszy od koszmaru trwającego. Zamiatanie po bałaganie jaki zostawi administracja udchodzącego prezydenta nie będzie łatwa, ale lepsze jest zamiatanie niż trwanie w koszmarnym bałaganie.