Walter Chełstowski: Nieznane słowo „dyktatura” i nie tylko

07.12.2020

Próbowałem sobie przypomnieć, kiedy po raz pierwszy pisząc o PiS użyłem określenia „to jest dyktatura”. 3 lata temu? 4 lata? Dawniej, w 2005? Wtedy to określenie mijało bez echa lub spotykało się z opiniami typu „przesadzasz”, „czy wiesz jak wygląda prawdziwa dyktatura” itp.

Słaba satysfakcja, że od kilku miesięcy świadomość, że „PiS to dyktatura” weszło do publicznego języka z hasłami „Wypierdalać” czy ***** ***.

Ale radość jest, że w końcu większość to zauważyła i już to nieodwracalnie widzi.

Podobnie od kilkunastu lat mówię o Kościele. Oczywiście kiedyś ubierałem to w łagodne słowa, zamiast pisać „Wypierdalać”.

Kiedyś napisałem delikatnie:

Szanowni Współobywatele Księża,

Skoro mówicie mi jak mam żyć to skorzystam z tego samego prawa i powiem wam jak wy powinniście żyć. Ale pierw spytam się o kilka rzeczy.

Zacznę od najprostszej.

Czy wiecie, co ludzie do was czują? Czy czują szacunek? Uwielbienie? Miłość?

Otóż nie – raczej czują lęk (niesłusznie nazywany szacunkiem a słusznie strachem), na pewno nie czują uwielbienia a najtrudniej jest z miłością.

Czują lęk, bo tak są wychowywani przez tysiące lat, w pokorze, posłuszeństwie, pod presją, że każdy inny sposób życia skończy się „piekłem” bardzo obrazowo przedstawianym nawet niepiśmiennym kolorowymi obrazkami (a bywało, że prawdziwymi stosami i torturami w masowej skali).

Bez własnego wyboru, od chrztu w niemowlęctwie i dalej do końca życia i oczywiście dawanego przez was „ostatniego namaszczenia”. Wychowywani przez Rodziców, Dziadków — tak samo od dzieciństwa indoktrynowanych — ale tak naprawdę przez was.

Nie czują lęku przed Bogiem, bo gdyby go czuli to nie prosiliby go o pomoc w najcięższych chwilach. Czują lęk przed wami, bo to wam udało się mieć władzę praktycznie absolutną przez wiele wieków.

Władzę absolutną, bo to wy nakładaliście korony królom, a nie królowie wam.

Władzę absolutną, bo to wasza organizacja niszczyła przez setki lat niezależne myśli, naukę a każdą próbę wyzwolenia się spod waszej władzy niszczyliście dosłownie ekskomuniką, ogniem, miecze i stosem. Naprawdę i dosłownie.

Spytam się też, dlaczego przez wieki wystawialiście armie do zabijania innych a jak już nie mogliście ich sami wystawiać to zawsze byliście w drugim szeregu za żołnierzami (i tymi, którzy nimi kierują) mówiąc „czyńcie dobrze z Bogiem na ustach”.

Sami daliście sobie monopol na drogę do Boga (od czasu, kiedy nie żyje). Choć uczciwie powinniście przyznać, że nie macie monopolu ani na jedynego Boga (konkurencja istnieje) ani na żadną wyłączną drogę do niego. A na konkurencje innych podobnych organizacji wysyłaliście przez wieki różnego rodzaju wyprawy krzyżowe. Dziś zaś tylko utrzymujecie dla pozoru, z konkurencją „stosunki dyplomatyczne”, bez jakiekolwiek współpracy duchowej i codziennej, dla dobra ludzkości i chociażby w celu unikania wojen religijnych.

Spytam też, dlaczego zawsze jesteście przeciw czemukolwiek nowemu, co pojawia się na świecie? Choć sami zawsze z tego chętnie korzystacie, od wynalazku druku do współczesnych osiągnięć nauki. Spytam, dlaczego wyłącznie straszycie i zakazujecie?

Dlaczego mieliście sądy sądzące nas i wydające wyroki śmierci?

Przeprosiliście za te grzechy kiedykolwiek?

Ale to, co jest „grzechem”, to wy ustalacie, nie licząc się z nami.

Dlaczego mówicie, że ktoś, kto nie jest z wami i kto nie jest wam podległy to w imię Boga spotkają go wyłącznie straszne rzeczy („piekło”)?

Rozumiem, że dziś macie problem, bo wcześniej było wam łatwiej – wystarczało palić książki i ich autorów. A dziś jest to nielegalne i niestety ścigane prawem.

Rozumiem więc jak trudno z taką władzą i całkowitą, również wiekową, bezkarnością się rozstać. Bo zawsze lepiej być pasterzem niż owcą przez niego pasioną. To też symboliczne określenie – wy uważacie się za pasterzy, a nas nazywacie oczywiście owcami. A owcom, szczególnie młodym łatwo jest wpajać zabobony – dlatego tak skutecznie wywalczyliście nauczanie, wyłącznie o waszej organizacji, praktycznie od przedszkola. A chrzcicie nieświadome niemowlaki, a nie dorosłych, świadomych ludzi.

Spytam się więc, jakie macie do tego wszystkiego prawo? I skąd ono się bierze? Od Boga? A od którego? Bo jest nas na Ziemi ok. 7 miliardów i każdy z nas ma jakiegoś (konkurencyjnego?) Boga lub zupełnie go nie ma i polega na własnym rozumie.

A może to prawo wynika wyłącznie z celowego i świadomego utrzymywania nas w nieświadomości? Bo istnieje tyle dróg wyboru sposobu życia i myślenia ilu jest nas – pojedynczych osobników rodzaju ludzkiego. A może to wszystko to prosta wasza walka o władzę?

O waszą władzę nad nami. Duchową, społeczną, polityczną i materialną?

Więc może dla odmiany spytam się np. dlaczego nie uznajecie równouprawnienia kobiet, (choć to akurat macie wspólne z wieloma innymi konkurencjami sektami, choćby z islamem czy judaizmem)?

W czym kobiety są od was gorsze, skoro fundamentalnie (waszym zdaniem) nie mogą wykonywać „waszej pracy”? A na dodatek od wieków wbijacie do głów „że odpowiadają za grzech pierworodny” i po prostu są „gatunkiem podrzędnym”?

To skąd się biorą wasze Święte?

Choć i tak sukces, że nie każecie im chodzić zasłoniętymi od stóp do głów.

Spytam się, dlaczego tak je traktujecie, mimo że część z was ma z nimi wspólne dzieci? Spytam się, dlaczego wtrącacie się w nasze życie seksualne skoro podobno sami go nie prowadzicie? Spytam: a co macie do tego, czy chcemy mieć dzieci, czy nie i w jaki sposób? Spytam, jakie macie prawo do nauczania o małżeństwie skoro go nie znacie?

To żyjcie z żoną, dziećmi, partnerem lub partnerką, lub samotnie. I miejcie dzieci in vitro, jeśli inaczej się nie udaje. Lub nie miejcie dzieci i używajcie prezerwatyw.

Lub np. dlaczego innych nazywacie sektami? A czy nie byliście sektą gdy byliście prześladowani i rzucani na pożarcie zwierzętom na arenach amfiteatrów?

Spytam się też banalnie, dlaczego nie podlegacie prawom obowiązującym wszystkich innych? Na przykład takiemu przyziemnemu – jeśli mam ochotę podarować komuś obcemu trochę pieniędzy to państwo ściąga z tego podatek. Ale już pieniądze podarowane wam takiemu opodatkowaniu nie podlegają.

Spytam się też, dlaczego żądacie od ludzi, aby opowiadali wam do ucha wyłącznie o swoich złych uczynkach, zamiast chwalić się dobrymi?

Czy dlatego że dobrymi trudniej straszyć i szantażować? Spytam się, dlaczego uważacie, że wasz Szef jest nieomylny? Naprawdę w to wierzycie? Nawet jeśli przed chwilą był jednym z was?

Lecz może również dlatego, że jakby mógł on prześledzić działania was – jego pracowników z jakiejkolwiek „sekty” – przez losy milionów pasionych i często zarzynanych owieczek, to na pewno nie powierzyłby wam pracy, jaką wykonujecie od tysiącleci do dziś.

Mówicie, że jeśli ktoś (owieczka) chce być członkiem kierowanej przez was wspólnoty, to musi przestrzegać jej zasad i praw.

Zgoda, jeśli to jest dobrowolna decyzja. Ale spytam się, że jeśli ktoś nie jest a swoje prawa ustala sam to, dlaczego robicie wszystko, aby go zniszczyć? Mówicie, że jeśli mówię cokolwiek o was lub o waszym Bogu, to obrażam wasze uczucia. I nawet za to mogę być skazany (dziś tylko na więzienie – to wielki postęp i ustępstwo w stosunku do stosów). A ja nie mogę was oskarżyć o to, że obrażacie mnie. Mój rozum, pojmowanie świata, zdobycze nauki i sposób życia.

Nie mogę oskarżyć was o to, że od stuleci zabraniacie wszystkiego, co w jakikolwiek sposób mogłoby ograniczyć waszą władzę. Nie mogę — a wy dalej możecie bezkarnie na każde słowo wypowiedziane w waszym kierunku reagować podjudzającą „wiernych” furią podaną w pięknej nowomowie autorytatywnych słów.

Wiem, że robicie również dobre rzeczy. Tak, wiem i widzę. I w historii, bo na was często opierała się nadzieja ludzka w strasznych chwilach. I dziś, gdy opiekujecie się potrzebującymi czy cierpiącymi.

I że równość ludzi ogłosiliście jako pierwsi, choć tak dawno, że już o tym zapomnieliście.

To dobrze, ale to za mało.

Bo jesteście ludźmi wykształconymi. I od takich ludzi w naturalny sposób oczekuje się aktywnego udziału w rozwoju wszystkiego, od czego nasza przyszłość zależy. To fundamentalna różnica wyboru bycia „hamulcowym” lub „kierowcą”.

Popatrzcie: ile światłych osób na przestrzeni wieków od was uciekło. I co te osoby zbudowały. Zarówno naukę (wbrew wam), jak i „kościoły” gdzie po prostu panują inne prawa i zasady.

My się zmieniamy i nie odrzucamy wszystkiego nowego dla zasady i wyłącznie dla utrzymania władzy. Myślimy, analizujemy i wyciągamy wnioski.

W dyskusjach i alternatywach. Nie w „uświęconych” dogmatach. I czujemy z tego powodu radość odkrywania, a nie strach przed nieznanym i przed nieuchronnymi zmianami. To nasz świat. Świat zmieniający się codziennie. Popełniamy w nim błędy. Ale mimo tych błędów codziennie od tysięcy lat zmieniamy go na lepszy. Nie jesteśmy już głupimi prostaczkami wierzącymi we wszystkie bajki.

Bez was umiemy odróżnić dobro od zła. W każdej części naszego życia.

Jeśli ktoś wierzy w jakiegokolwiek Boga i pomaga mu to w życiu to jego sprawa. Może więc troszkę pokory i szacunku dla „owieczek”?

Wiem, że macie świetnie opanowany sposób reakcji na jakiekolwiek słowo krytyki pod waszym adresem. I że sami lub ustami innych, oskarżycie nas o wszystko, co najgorsze, używając jednocześnie pięknych i dzwoniących w sercach słów. Bywa.

Prawda nie jest wygodna. Ale nie jesteście już tematem tabu. I nie macie na to wpływu. Więc wam powiem:

Przekonujcie, a nie straszcie i rozkazujcie. Nie szantażujcie moralnie i prawnie. Dajcie przykład, że wasza droga życia, jaką proponujecie, jest wspaniała. Osobiście i na co dzień.

Żyjcie skromnie. Żyjcie normalnie. W zgodzie z wybranym Bogiem, własnym sumieniem, harmonijnie i szczęśliwie. Akceptujcie osiągnięcia nauki i rozumu. Z dystansem, ale konstruktywnie dla wspólnego dobra. Zachęcajcie do rozwoju nas, nauki i rozumu. Słowem i czynem.

Uśmiechajcie się do ludzi. Mówcie o radości życia. Śpiewajcie wesołe piosenki. Nie każcie nam klęczeć, kiedy wy stoicie.

Powiedzcie każdemu „innemu”, że jego Bóg i droga do niego też jest dobra. I pokazujcie na własnym przykładzie, na czym polega droga do niego. Bo na tym polega kapłaństwo. I nie każcie się całować w pierścień, bo to niehigieniczne.

Dzisiaj napisałbym:

Wypierdalać!

C:\Users\Walter\Desktop\rydzyk.jpg

Walter Chełstowski

Polski reżyser i producent programów i widowisk telewizyjnych. Członek Akademii Fonograficznej ZPAV[1].

Więcej: Wikipedia

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com