10.12.2020

Wydaje się, że jesteśmy na ostrym wirażu, kierownica jest rękach kierowcy bez prawa jazdy, a na dodatek neguje on wszystkie prawa ruchu drogowego. To zrozumiale, że uwaga opinii publicznej nakierowana jest na weto polskiego rządu i jego prezesa. Jeszcze dzień, jeszcze dwa i będziemy wiedzieli, gdzie jesteśmy.
To są wielkie sprawy. W ich cieniu dzieją się mniejsze, ale znaczące działania rządzących, którzy korzystają w pełni z przejęcia spółek skarbu państwa. PiS dokończył dzieła i rządzi już przez swoich nominatów we wszystkich spółkach. Model partii niemasowej a klientowskiej, partii, która ma bardzo niedużo członków, znacznie mniej niż chętnych do wstąpienia w jej szeregi, model wybrany świadomie przez Jarosława Kaczyńskiego, który ma całkowitą władzę zapisaną w statucie, który sam napisał, sprawdza się. Liczba klientów – ludzi, których władza, pozycja i pieniądze zależą całkowicie od tego, czy rządzi Jarosław Kaczyński to rząd wielkości 80-90 tysięcy. To ludzie, którzy wiedzą, że trzeba robić wszystko, co zgodne jest z interesem partii, czyli z wolą jej prezesa.
Przyjęcie tych założeń to warunek zrozumienia decyzji prezesa Orlenu Daniela Obajtka, człowieka, który zrobił oszałamiającą karierę w czasie rządów „dobrej zmiany”, który z burmistrza małego miasteczka awansował na pozycje prezesa, a to Energi czy jak to obecnie — Orlenu.
Orlen jako koncern paliwowo-energetyczny kupił Polska-Press, niemiecką spółkę, która wiele już lat temu kupiła taką gdańską gazetę codzienną, jaką był i jest Dziennik Bałtycki. Dziennik Bałtycki był od zawsze; w czasach, gdy jedynie słuszna partia rządziła w imieniu ludu pracującego miast i wsi, stanowił taką maleńką przeciwwagę do organu KW PZPR, w jakim był Głos Wybrzeża. Głos upadł wraz z partią, której był tubą, Dziennik Bałtycki pozostał i umocnił się, tworząc bardzo rozbudowaną sieć lokalnych edycji swojego tytułu. To właśnie lokalne edycje, gazety opisujące procesy zachodzące w gminach i małych miastach stanowiły o sile tej gazety. Dla wielu ludzi gazeta lokalna, mówiąca o lokalnych sprawach, o ludziach znanych w lokalnych społecznościach — była i jest ważniejsze niż duże tytuły, mówiące o dużych sprawach.
Grupa medialna Polska-Press obejmuje kilkanaście tytułów gazet codziennych wraz z ich lokalnymi mutacjami, wiele tygodników oraz wiele portali internetowych mających ponad 17 milionów użytkowników. To znaczący partner na medialnym rynku.
Jego dotychczasowi właściciele, niemiecki koncern polska Press-Verlags-grupa Passau mieli 18 tytułów lokalnych gazet, blisko 100 tygodników i portali internetowych. To dominujący podmiot na lokalnym rynku prasy i mediów w Polsce. Zastanawiające, ale tak się stało w latach szalejącej prywatyzacji.
Pamiętam z rozmów z kolejnymi naczelnymi redaktorami Dziennika Bałtyckiego jak się im pracuje pod niemieckim właścicielem to, że wszyscy oni podkreślali fakt całkowitej niezależności programowej swojej gazety. Niemieckiego właściciela interesowało jedynie to, aby gazeta w terminie przelewała na konto niemieckiego koncernu wyznaczoną kwotę marek czy euro.
Tylko to i aż to.
Niemiecki koncern traktował polskie tytuły jako inwestycje kapitałowe i celem tych inwestycji była ustalona kwota zysku. Jeżeli gazeta wpłacała w terminie, nie działo się nic, jeżeli się spóźniała, to przychodziło ostrzeżenie, jeżeli nadal były kłopoty z wypracowaniem ustalonej kwoty zysku to wymieniano naczelnego.
To były proste zasady.
A jak będzie teraz? Czy Orlen i jego wspaniały prezes wyznaczą kwotę zysku i do tego sprowadzą swoje zainteresowanie mediami, czy nie tylko?
Nie potrzeba wielkiej wyobraźni, aby znać odpowiedź.
Orlen to duży koncern. Jego działalność nie ma nic wspólnego z mediami. Lokalne gazety i portale nie pomogą w podejmowaniu strategicznych decyzji co dalej z rynkiem paliw, jak zapewnić sobie dopływ surowców energetycznych, gdzie wchodzić z siecią swoich stacji paliwowych. To tylko przykłady tematów ważnych dla koncernu paliwowo-energetycznego takiego jak Orlen. Spółki Skarbu Państwa, a więc zależnej od rządzących, a przynajmniej tacy są jej prezesi, którzy swoje nominacje zawdzięczają rządzącym.
Jarosław Kaczyński mówił już czas jakiś temu, że trzeba odzyskać kontrolę nad mediami i wyrzucić obcy kapitał, a zwłaszcza kapitał niemiecki (ach, te niemiecki fobie…). Mówił i stało się. Orlen i jego prezes zrobił, co mu kazano.
Jaki to będzie miało skutek?
Oczywiście nastąpi wymiana kadr, zwłaszcza na stanowiskach decyzyjnych. To będzie szansa dla kolejnych klientów partii, będzie tak jak kiedyś – „partia będzie rosnąć w siłę, a ludziom będzie się żyło dostatniej” (to chyba z czasów Gierka). Tytuły pod nowym kierownictwem zaczną pracę nad kształtowaniem opinii lokalnych społeczności tak, aby było to widoczne w umacnianiu się struktur i ludzi z partii rządzącej. Zamiast prostego wyznacznika sprawności kierowania gazetą czy portalem, jakim były pieniądze, będzie znacznie trudniejszy cel, jakim będzie uzyskanie sukcesu wyborczego w wyborach samorządowych.
To będzie zadanie dla nowych ekip, a te się znajdą. Absolwenci szkoły medialnej z Torunia, z uczelni Rydzyka, to idealni kandydaci na nowych szefów lokalnych mediów. Ilu ludzi ze składów redakcji zdecyduje się na pozostanie w nowym układzie – nie wiem. Dla części jednak będzie to nie do przyjęcia.
Patrząc z boku, liczę na to, ze zwłaszcza w mediach społecznościowych, na portalach internetowych nastąpi duży ruch. Dziennikarze, którzy nie zgodzą się na robienie propagandy w stylu „kurwizji” zawsze mogą wystartować z własnym pomysłem. Tu niepotrzebne są duże pieniądze, a i władza nie ma wiele do powiedzenia.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Uważam, że obawy autora są nieco przesadzone. Tak mogę sadzić na podstawie doświadczeń PiS z zarządzanymi przez siebie mediami. W swoim czasie skutecznie położyli poczytną popołudniówkę czyli Ekspres Wieczorny oraz zmarginalizowali opiniotwórczy Tygodnik Solidarność. Tak więc nie wróżę nic dobrego przejętym tytułom prasowym i portalom. Co najwyżej paruset osobom Orlen zapewni dobre synekury.
Cieszę się, że Pan o tym napisał. Po kolei.
*
To, że „jesteśmy na ostrym wirażu, kierownica jest rękach kierowcy bez prawa jazdy, a na dodatek neguje on wszystkie prawa ruchu drogowego”, to dośc oczywiste. Górale w takich razach mawiają – tyko paceć jak się autko wydupcy !.
*
Zakup koncernu medialnego przez Orlen jest realizacją polityki pisowskich jaskiniowców, w tym capo di tutti capi, do panowania nad mediami. Kiedy o tym usłyszłem zmartwiłem się. Nie tym, że swoja propagandą PiS zdobędzie nowych wyborców, to mnie nie martwi. Zmartwiłem sie, że wiele lokalnych tytułów prasowych i sieciowych, pełniących rolę opiniotwórczą i kontrolną we własnych środowiskach zostanie zniszczonych. Ci nominaci z Torunia i TV to takie tłuki, że z tego będą wyłącznie konflikty.
*
Pierwsze skojarzenie jakie miałem w związku z tą inwestycją, to takie – głupota decydentów spowoduje, że wkurzą wyborców. A pierwsze skojarzenia są często trafne. PiS jest już na takim etapie jak PO w 2014 roku – cokolwiek by nie zrobił już tylko równia pochyła.
*
Najbardziej utalentowani dziennikarze odejdą albo na wolny rynek, albo wejda w kooperacje z samorządami, sejmikami i sobie poradzą. Portal internetowy to o wiele mniejsze koszty niż gazeta.
*
Kiedy władzę przejmie opozycja zmieni się zarząd Orlenu a wraz z nim polityka medialna. Być może znowu trzeba będzie prywatyzować.
*
W pisie nie ma nikogo rozsądnego, kto by wytłumaczył JK, że to jego polityka odstrasza wyborców i żadne media tego nie zmienią chyba, że przyspieszą degenerację.
Do Sławka – to, dawno juz temu PiS „położył” kila tytułów to prawda. Ale to było dawno. Patrząc jak PiS „kładzie ” telewizję mogę założyć, że postara się o taki sam efekt – nachalnej propagandy, kłamstw i bezwzględnego niszczenia przeciwników politycznych w terenie. Tego będzie tak dużo, że nie będziemy w stanie rejestrować i reagować.
Ale obym się mylił. .
Ma Pan prawdopodobnie rację, że tak będzie. Pytanie tylko czy toporna, głupia, naiwna i nachalna propaganda, to sposób na zdobywanie poparcia wyborczego? Orlen chwali sie, że kupując ten koncern, uzyskał dostęp do 17,4 mln użytkowników. Nawet jeżeli to prawda, to jest to wielkość teoretyczna. W tej liczbie zawiera sie olbrzymia liczba użytkowników, głównie portali internetowych, gdzie ludzie realizuja najrozmaitsze projekty i zainteresowania. Wejście w to ordynarnej propagandy na tych pasjonatów w ogóle nie będzie działało, jeżeli nie zniszczą portali. Jeżeli zniszczą te portale użytkownicy przejdą do innych. W terenie wszystkie portale internetowe mają konkurencję, bo bariera kapitałowa wejścia na rynek jest niewielka. NIe ma monopoli ani nawet oligopoli informacyjnych. To złudzenie propagandzistów, że tą drogą poprawią poparcie PiS.
*
Telewizja publiczna od wejścia Kurskiego nieustannie traci widzów. Taki sam lub podobny efekt wystąpi, jeżeli powtórzą taką polityke w tym koncernie. A innej nie znają. Kłamstwa i pomówienia zniszcza tylko te media, ale na ich miejsce powstana nowe, niezalezne. Szkody owszem nastąpią, a będzie nimi przysp[ieszony upadek prasy papierowej, która i bez tego notuje powazny regres.
*
NIe bagatelizuję zagrożenia – raczej stram się racjonalnie ocenić nadzieje Pisu na oddziaływanie na ludzi. Oczywiście szkody kadrowe, wizerunkowe i lokalne dla tego koncernu będa olbrzymie. Wiele dramatów ludzi uczciwych, którzy zostaną zmuszeni do pracy w takich toksycznych mediach tez zapłaci swoja cenę. Ale nadzieje Pisu na sukces propagandowy w postaci wzrostu poparcia, są moim zdaniem płonne. Na wiosnę wystąpią skumulowane skutki katastrofy zdrowotnej (pandemia) i gospodarczej (bezrobocie). Wtedy dopiero PiS będzie w prawdziwych opałach. Żadna propaganda, zwłaszcza tak kłamliwa i toporna im nie pomoże – raczej dodatkowo wkurzy ludzi.
Do naszych głosów koniecznie trzeba dodać to wszystko co mieli do powiedzenia goście redaktora Sroczyńskiego w dzisiejszej cyklicznej audycji „Świat się chwieje”. A byli to wydawcy i dziennikarze lokalnej prasy i mediów. Zwracali uwagę na to, że procesy prywatyzacji i zawłaszczania lokalnych mediów to długa historia, potwierdzali, że Pasauer nie ingerował w treści a interesował go wynik finansowy, Goście redaktora pytani o przyszłość, o to stanie się po przejęciu przez państwo mediów lokalnych nie potrafili powiedzieć czy będzie lepiej czy gorzej – zabrakło im wyobraźni. To nie wróży dobrze na przyszłość – tak sądzę. .
Tak, ma Pan rację. Też słuchałem tej rozmowy w TOK FM. To, że lokalna prasa była od lat zwalczana i manipuloewana przez lokalnych polityków to wiiedzieliśmy i z mediów centralnych i lokalnych. Robiły to wszystkie partie polityczne. To przejęcie dobrze nie wrózy, ale jeśli sie dokonało to niewiele mozemy poradzić. Mimo wszystko uważam, że szybkimi krokami zmierzamy do przesilenia politycznego.
Państwo może długo walczyć ze swoimi obywatelami. Któregoś dnia przegrywa i wtedy okazuje się, że obywatele nie przygotowali się do wolności. Euforia zwycięstwa i przerażenie, że reszta nie układa się sama. Na pytanie co dalej odpowiadam do znudzenia – zakładać przedszkola. Szkoły porządnego dialogu, przedszkola parlamentaryzmu. Łatwo powiedzieć. Łatwo również przewidywać, że po zwycięstwie zaczniemy od nowa taniec chochołów.
Na pytanie co dalej …? Warunek Sine qua non , bez jego spełnienia NIC się nie zmieni w tym kraju…: REALNY rozdział Kościoła od państwa…