Monolog

22.12.2020

Nazywacie mnie Sars-Cov 2. Wy, którzy mienicie się koroną stworzenia, a i w jednym z martwych języków przydajcie sobie atrybut rozumnego. Gdy pojawiłem się w Chinach, w grudniu 2019, licząc według Waszego sposobu traktowania czasoprzestrzeni, nikt z Was nie wiedział, jakie znaczenie ma cząstka RNA, zawierająca ok. 30 000 zasad kodujących 15 genów, w tym gen S, który tworzy białko znajdujące się na powierzchni mojej otoczki. To sporządzony w Waszym tzw. naukowym języku opis tego, czym jestem.

Ujmując to nieco inaczej, jestem specyficznie ukształtowaną cząsteczką składającą się z kilkuset atomów węgla, wodoru, tlenu i azotu. Gdy dostaję się do Waszego organizmu, tak jak każdy inny wirus, łączę się z receptorem na powierzchni komórki, wnikam do środka, ona produkuje moją kopię. Nazywacie to replikacją; czyli Wy mnie namnażacie… Jesteśmy w pewnym sensie z tej samej wielkiej rodziny.

Moja wizyta w Waszym organizmie prowadzi do tego, co nazywacie chorobą. Pojawiają się: gorączka, suchy kaszel, zmęczenie, ból mięśni, ból gardła, biegunka, zapalenie spojówek, ból głowy, utrata smaku lub węchu, wysypka skórna lub przebarwienia palców u rąk i stóp – czyli to, co nazywacie objawami.

Czasami wasz organizm reaguje na mnie bardzo „nerwowo”. Wasz układ immunologiczny, stworzony, by was chronić, zabija, uruchamiając burzę zapalną. Niektórzy z Was nazwaliby takie zjawisko ironią losu.

Zapytacie, skąd się wziąłem? Podobnie jak moi bracia – nowotwory, jestem od początku do końca Waszym dziełem. Powiększając populację, zmienialiście swoje życie, gromadziliście się w skupiskach, coraz bardziej zaburzając odwieczną równowagę pomiędzy wzrostem i rozpadem. Rozwój, zysk, komunikacja, konsumpcja – to prawdziwe imiona waszego boga. Ja stałem się Waszym pasażerem na gapę i dzięki samolotom, skłonnościom do gromadzenia się, dotykania i ciągłego mówienia do siebie w krótkim czasie skolonizowałem cały Wasz świat.

Gdybym miał – takie jak wy – nienasycone pragnienie władzy, mógłbym w tym roku ogłosić się imperatorem całej Ziemi. Gdybym był sadystą, miałbym niekończącą się satysfakcję, widząc jak się mnie boicie.

Posługujecie się najważniejszą dla Was kategorią życia. To, co obdarzacie jego atrybutami natychmiast nabiera dla Was niezwykłego znaczenia. Jednocześnie macie problem z określeniem, czy ja żyję… Według Waszych kryteriów posiadam jedną z cech życia, namnażam się, replikuję. Moje istnienie to Wasza śmierć.

Twierdzicie, że Wasze życie jest najważniejsze. A jednocześnie stale pozbawiacie się go nawzajem. Macie na ten proceder sporo określeń: pogrom, rzeź, ludobójstwo, masakra. Albo narażacie innych na: głód, cierpienia, wygnanie i wszystkie inne plagi.

Mówicie: cóż, śmierć jest częścią życia, a może życie jest częścią śmierci? A może życie, śmierć to Wasze próby nadania znaczenia temu, co Was przeraża i też ma jakąś nazwę? Wasze mózgi muszą wszystko definiować i określać przy pomocy słów. Budujecie nową rzeczywistość, która nie ma nic wspólnego z konstelacją atomów, neutronów. elektronów i protonów, kwarków czy bozonów.

Stworzyliście wiele teorii albo prawd na mój temat. Kara boska. Broń biologiczna. Konsekwencja przeludnienia. Apetyt na mięso i krew.

Wy tego potrzebujecie, żeby — jak mówicie – zrozumieć, nadać sens. To jedna z podstawowych potrzeb. Znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego? Niektórzy giną, żeby zrozumieć, zobaczyć, poznać; uzależnieni od mózgowych pobudzeń popełniają samobójstwa.

Ja nie nam potrzeb. Nie mam intencji, zamiarów, zamysłów, pragnień, uczuć, emocji, poruszeń ani doznań. Nie mszczę się, nie myślę, nie walczę i nie poddaję się. Istnieję, bo istnieję.

Nie lękajcie się! Pozostanę z Wami do końca Waszych dni, gdy Ziemia w końcu eksploduje, rozsadzona katastrofą ekologiczną. Wtedy znikniemy razem.

Jonasz

(z brzucha ryby)

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. lola lola12 23.12.2020
  2. Senex 23.12.2020
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com